Każdy rak jest z genów???

Przeczytałam jakiś czas temu na Blogu naukowym Gazety Wyborczej notkę autorstwa Sławomira Zagórskiego pod tytułem „Każdy rak jest z genów„. Pomijam już, że notka jest napisana tak, żeby przypadkiem nie znaleźć oryginalnej publikacji, nie ma dokładnych na te publikację namiarów, zmieniona jest nieznacznie nazwa czasopisma (nie Breast Cancer Research Treatment, a Breast Cancer Research and Treatment), no i mocno nieścisła była informacja, że praca opublikowana została w ostatnim numerze Breast Cancer Res Treat. Wiem, wiem, czepiam się :-) , ale w momencie ukazania się notki na blogu pojawiło się, o ile dobrze pamiętam, jakieś pięć nowych numerów czasopisma – nowych, po tym numerze, w którym, jak sądzę, znajdowała sie opisywana publikacja.

Praca opisuje rolę polimorfizmu genu CYP1B1 (którego produkt odpowiedzialny jest za konwersję estradiolu do metabolitów estrogenu, co prawdopodobnie indukuje powstawanie raków gruczołu sutkowego) w ryzyku zapadalności na raka sutka u kobiet w Polsce. Skąd więc p. Zagórski wziął informację, że praca udowadnia, że „[…] każdy, dosłownie każdy nowotwór złośliwy ma swoje korzenie w genach. […]”, nie mam pojęcia. Autorzy pisza wprawdzie, że „[…] CYP1B1… is considered to be a candidate gene for cancers of various types. […]” (w abstrakcie) oraz „[…] we found significant associations between common haplotypes of the CYP1B1 gene and breast cancer risk in the Polish population. It is important to extend this observation to other populations and other cancer sites. […]” (w dyskusji; jest to niewątpliwie bardzo ważne, ale p. Zagórski powinien wiedzieć, że takie okrągłe zdania zawsze dobrze jest wstawić do dyskusji – recenzenci to lubią), ale gdzie tu jest mowa o wszystkich rakach u wszystkich ludzi? Sami autorzy podają tylko, że praca jest ważna po pierwsze dlatego, że przebadano dużą grupę pacjentek oraz osób kontrolnych w jednolitej etnicznie populacji, a poza tym istnieją jeszcze dwie publikacje (!), pokazujące rolę określonych haplotypów CYP1B1 w ryzyku rozwoju raka prostaty. Nie wygląda to imponująco. Myślę, że po pierwsze, na p. Zagórskim wrażenie zrobił fakt, że pracę wykonali Polacy. A po drugie, troszkę to wygląda tak, jakby p. Zagórski nie przeczytał dokładnie całej publikacji (na co może wskazywać fakt podania niepełnej nazwy czasopisma), a tylko „liznął” nieco sam abstrakt.

Oczywiście, można powiedzieć, że „[…] we wszystkich rakach wina leży jednak po stronie genów. […]”. Na przykład, geny wirusa HPV niewątpliwie odgrywają ważną rolę w rozwoju raka szyjki macicy. Ale tak to można tłumaczyć wszystko, po co w ogóle coś badać. Wiadomo, że „wszystko bez te atomy”, jak zwykł mawiać jeden mój kolega.

Możliwe jest także to, że autor notki omawiał zupełnie inną pracę. Miło byłoby więc, gdyby zawsze w takim wypadku (zwłaszcza na Blogu naukowym) znalazły się namiary na opisywany artykuł. Wtedy nikt nie miałby wątpliwości.

2 uwagi do wpisu “Każdy rak jest z genów???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s