Czepiam się tylko troszeczkę – znowu HIV

Wspomniałam niedawno, że jedną ze skutecznych metod zapobiegnia rozprzestrzenianiu się wirusa HIV w Afryce jest obrzezanie mężczyzn. Z różnych poważnych prac, publikowanych w niezłych czasopismach wynika, że nie ma jednego uniwersalnego sposobu zapobiegania zakażeniu HIV dla wszystkich regionów na świecie. W niektórych z nich na zmniejszenie liczby zakażeń wpłynęło stosowanie prezerwatyw, w innych stosowanie się ludzi do apeli o wierność i zmniejszenie liczby partnerów seksualnych, a w jeszcze innych – właśnie obrzezanie.

Wszystko to jednak natchnęło mnie do ogólniejszych rozważań, zwłaszcza nad dziennikarską rzetelnością. Otóż przeczytałam w Kiosku na Onet.pl tłumaczenie artykułu Steve’a Connora opublikowanego niedawno w The Independent. Tenże artykuł opiera się z kolei na pracy, która ukazała się na początku maja w Science oraz na wypowiedziach jednego z jej autorów. Connor pisze w swoim artykule, że w pewnych rejonach Afryki prezerwatywy się nie sprawdziły i że obrzezanie jest lepszą metodą zapobiegania rozprzestrzenianiu się HIV niż ich stosowanie. Ogólnie, z artykułu wynika, że prezerwatywy są be, a obrzezanie cacy. Nie jest to tak do końca nieprawda. Cała praca w Science pokazuje, że metoda obrzezania jest rzeczywiście w niektórych rejonach Afryki bardzo skuteczna w walce z AIDS. Znacząco zmniejsza liczbę zakażeń u mężczyzn i, pośrednio, także u kobiet. Nazywana jest nawet „chirurgiczną szczepionką”. Poza tym, mężczyzni chętnie się tam na nią godzą, ponieważ jest efektywna, no i „stosuje” się ją tylko raz. Podobno w Suazi dochodziło niemal do buntów mężczyzn, kiedy okazywało się, że „usługa” ta nie jest dostępna.

Autor artykułu nie zadaje sobie trudu jednak, żeby napisać, że zdaniem autorów pracy w Science, obrzezanie nie jest stosowane w oderwaniu od innych metod. Nawet obrzezani mężczyźni MUSZĄ używać prezerwatyw, i to konsekwentnie, przy każdym stosunku. O to, jak również o ciągłe nawoływanie do wierności ograniczenia liczby partnerów, zadbać mają rządy zainteresowanych państw. Ponadto, w pracy jest zawarte wyjaśnienie, dlaczego prezerwatywy są be. Otóż, tak naprawdę nie są be. I nie jest tak, że się „nie sprawdzają”. Po prostu ludzie nie chcą ich stosować, zwłaszcza regularnie, konsekwentnie, zawsze. Regularność ta szwankuje szczególnie w stałych związkach.

Podkreślę raz jeszcze: Connor nie napisał nieprawdy. Inaczej tylko ustawił akcenty w swoim artykule. Może pewnych informacji nie zauważył albo nie chciał zauważyć. Może chciał napisać coś ciekawego, coś co od razu przyciągnie wzrok czytelnika. Tytuł jego artykułu jest niewątpliwie chwytliwy: Circumcision ‚is the best weapon in fight against Aids’. Może to wszystko jest uproszczeniem na potrzeby prasy popularnej. A może sam nie lubi gumek i/albo wyznaje zasady mówiące, że nie należy ich używać.

Tak czy inaczej, nie jest to najrzetelniejszy sposób informowania czytelników o istotnych przecież sprawach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s