moja Ameryka

Georgetown University (IV)

To już ostatnia porcja zdjęć z Uniwersytetu (chyba, że coś mi się bardzo spodoba albo nie spodoba :-) ) :


Takie autobusy kursują od uniwersytetu do najbliższych stacji metra (również m.in. do drugiej części kampusu) i z powrotem, od wczesnych godzin rannych do późnych nocnych, co kilka-kilkanaście minut (w soboty rozkład jest skrócony) wożąc bezpłatnie pracowników, studentów oraz gości. Fajnie się nazywają, np. „św. Michał” albo inny święty, co przypomina, że uniwersytet jest katolicki :-)


O właśnie, nie zapominamy o tradycjach – św. Krzysztof 


Śmigłowiec transportujący chorych czeka na lądowisku


A samoloty czasem schodzą do lądowania bardzo nisko nad kampusem


Chwila wytchnienia nad oczkiem wodnym


Zegar przed O’Donovan Hall. A na nim Jack the Bulldog – maskotka uniwersytetu. Jack może być absolutnie wszędzie :-) :


Elephant Wisdom – projekt wymyślony i wykonany przez pacjentów, rodziny i pracowników Oddziału Hematologii-Onkologii Dziecięcej jako część programu terapii przez sztukę. Rzeźba jest mozaiką płytek z najróżniejszymi życzeniami dzieci.