Wredne bakterie, czyli: ludzie, szczepmy się!

Rośnie liczba przypadków zakażeń Salmonella Saintpaul (o których pisałam) w Stanach Zjednoczonych. Dane sprzed dwu dni mówią, że od kwietnia zakażonych zostało już o 851 osób. Na szczęście nie notuje się zgonów w związku z epidemią. W ogóle samo zakażenie przebiega dość łagodnie i mam wrażenie, że obawy dotyczą głównie nie pacjentów, a raczej finansowych strat poniesionych przez producentów pomidorów. Wraz z rosnącą liczbą zakażeń narastają zresztą także wątpliwości. Pojawiają się opinie, że to nie te pomidory, ale też inne, a może nie tylko pomidory, ale również papryczki jalapeño, zielona papryka, cilantro i salsa. I tak dalej, i tak dalej, ogólnie ludzie dalej chorują, a końca nie widać. Może więc bedzie tak jak z innym, stosunkowo częstym niestety w Stanach zakażeniem układu pokarmowego, mianowicie biegunką spowodowaną przez E. coli O157:H7. Przebieg tego zakażenia jest poważniejszy niż salmonelloza, biegunka jest często krwawa, a u dzieci może wystąpić zespół hemolityczno-mocznicowy, z bardzo nieciekawym rokowaniem. Spożywanie różnych pokarmów ma wpływ na co i rusz występujące epidemie, w tej chwili mówi się o mielonej wołowinie (dane z poniedziałku), wcześniej oskarżano zanieczyszczony szpinak, sałatę, a także niepasteryzowane mleko. I tak to się kręci, epidemie sobie wybuchają, ludzie chorują, epidemiolodzy deliberują i do niczego konkretnego to nie prowadzi.
À propos nie pasteryzowanego mleka, znalazłam jeszcze jedną ciekawą epidemię w Stanach, tym razem w Kalifornii, głównie na granicy z Meksykiem. Otóż popularny wśród imigrantów (a nielegalny w Kalifornii) jest pewien ser, queso fresco (tak po prostu). I ten ser jest źrodłem gruźlicy, ale powoduje ją prątek bydlęcy Mycobacterium bovis, a nie, jak częściej u ludzi, M. tuberculosis. Queso fresco, ponieważ niepasteryzowany, jest źródłem jeszcze innych fajnych bakterii, ale to liczba przypadków gruźlicy rośnie, chorują też dzieci, a paru dorosłych nawet umarło. Między innymi dlatego, że stwierdzenie, że to M. bovis powoduje zakażenie, zajmuje trochę czasu, ludzi sie więc leczy na gruźlicę, a tak sie składa, że akurat bakteria M. bovis jest genetycznie oporna na jeden z głównych leków stosowanych w terapii przeciwgruźliczej. Leczenie jest więc nieskuteczne.

I tak sobie myślę, czytając o tych epidemiach, że nadal fajnie jest być bakterią. I to teraz, nawet w XXI wieku, kiedy ludzie mają tyle dobrych antybiotyków i szczepionek. Bo ludzie często nie chcą się leczyć, bo nie chcą zmienić swoich nawyków żywieniowych (Facet z CDC mówi, że chociaż ostrzegali, żeby nie jeść określonych rodzajów pomidorów, ludzie nadal chorują. Chyba się kolego urwałeś z choinki, kto będzie słuchał jakiegoś FDA czy CDC?), w ogóle są mądrzejsi od lekarzy. Fakt, że czasem trzeba być, bo i lekarz może gadać głupoty. Ale tak na zdrowy rozum – bakterie powodują choroby i są wredne, więc jeśli można je ukatrupić, to trzeba to zrobić i to zanim się przeniosą na kogoś innego.
A chyba jeszcze gorsza jest sytuacja ze szczepionkami. Ważnymi szczególnie w przypadku chorób wirusowych, na które nie ma leków. Dużo ludzi nie chce się szczepić i, co gorsza, nie chce szczepić swoich dzieci. (Wykluczam tu oczywiście sytuacje, kiedy szczepienie jest z różnych względów niezalecane albo niemożliwe.) Są grupy, religijne na przykład, albo i inne, przeciwne szczepionkom jako takim. Aż żal, że nie można takich osób przenieść w czasie i pokazać, jak wyglądał świat, gdzie ospa czy polio były czymś powszechnym. Nie docenia się, że tych chorób nie ma albo prawie je wyeliminowano. Polio jest zresztą ciekawym przykładem, miało zostać zlikwidowane całkowicie do, o ile pamietam, 2000 roku, potem 2005, ciagle jednak są kraje, gdzie wirus krąży. W 2008 roku wprawdzie mówi się o najniższej w historii liczbie krajów endemicznych – są to Afganistan, Indie, Nigeria i Pakistan, ale niestety jednocześnie notuje się przypadki choroby w krajach już uprzednio „oczyszczonych” (Between 2003 and 2005, 25 previously polio-free countries were re-infected due to imports of the virus.*) Bo nie wszyscy byli zaszczepieni. As long as a single child remains infected, children in all countries are at risk of contracting polio.* Właściwie więc, to bardzo przekonującym, choć niewątpliwie okrucieństwem, byłoby przeniesienie przeciwników szczepień nie w czasie, ale do współczesnej Afryki…

Fakt, że czym innym jest szczepienie przeciw polio, a czym innym szczepienie przeciw np. grypie. Chociaż, i grypa może być bardzo niebezpieczna. Jeśli więc nie ma przeciwskazań, jeśli ktoś nie jest uczulony, czy nie czuje się po szczepieniu źle, itd., to dlaczego nie? I często chroni w ten sposób nie tylko siebie, ale i osoby ze swojego otoczenia.
A już zupełnie nie mieści mi się w głowie sytuacja taka, jak w przypadku szczepionki zapobiegajacej rakowi szyjki macicy spowodowanemu zakażeniem ludzkim wirusem brodawczaka (HPV). Są rodzice twierdzący, że nie pozwolą na szczepienie swoich dzieci, bo to spowoduje, że dzieci te wcześniej rozpoczną współżycie seksualne. Pomijajac naiwność myślenia, że bat w postaci raka powstrzyma małolaty przez seksem, to jakim trzeba być rodzicem, i w ogóle człowiekiem, żeby mieć takie poglądy? To lepiej, żeby dzieciak miał (a raczej miała) raka, na którego można umrzeć, niż poszedł z kolegą do łóżka…? O matko… Pewnie ze szczepionką przeciw HIV, jak ją kiedyś wynajdą, będzie tak samo. I to jest dopiero horror…

* cytaty ze strony WHO: Poliomyelitis

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s