The Dark Knight

    Lekkomyślnie lekceważąc fakt, że jest to weekend zaraz po premierze oraz że ma to być jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów tego lata, poszliśmy w niedzielę obejrzeć nowego BatmanaThe Dark Knight. Nie było jednak tak źle, przytomnie wybraliśmy wczesny seans, w kinie było więc niewiele osób i oglądało nam się komfortowo (koleżanka, która poszła w weekend na seans wieczorny twierdziła, że rzeczywiście były dzikie tłumy). W związku z powyższym ostrzegam ewentualnych nielicznych czytających, że notka może zawierać spojlery – kto sobie nie życzy, niech nie czyta.

W prorównaniu do poprzednich bajeczek o Batmanie, pełnych wariacką kreską zarysowanych, zupełnie nieprzerażających postaci oraz fajerwerków nikomu niepotrzebnej szalonej inwencji twórców :-) , obecny Batman, jak i jego poprzednik Batman Begins są poważnymi, ponurymi, mrocznymi i bardzo dobrymi filmami. The Dark Knight ma parę wad, trochę siada w nim napięcie, zwłaszcza w scenach, w których nie ma Jokera (Batman Begins jest pod tym względem lepszy, tam napięcie narasta cały czas i trudno się nudzić), poza tym scena podsłuchiwania i podglądania przez Batmana wszystkich rozmów przez komórki wszystkich mieszkańców Gotham jest mocno głupawa i nieprawdopodobna. Nawet Lucius Fox jest tym zniesmaczony ;-) , mówiąc Batmanowi, że tym razem stanowczo przesadził i że on, Fox, pomoże mu ostatni raz, ale potem odchodzi z tego interesu. No, chyba że Christopher Nolan chciał ośmieszyć policyjne metody stosowane przez administrację Busha (co ty, k…, wiesz o metodach policyjnych :-) ), ale trochę mu to chyba nie wyszło. Poza tym jest bardzo dobrze. Sam Batman bardzo ciekawy, bo postać jest niejednowymiarowa i rozwija sie z filmu na film. Pełen wątpliwości na temat swojej misji oraz poznający dopiero swoje możliwości w Batman Begins, w The Dark Knight jest doskonałą maszyną walczącą z przestępcami, nie zatraca jednak całego swojego człowieczeństwa, o czym świadczą jego dobre czyny (i to zarówno wtedy, kiedy występuje jako Bruce Wayne i wtedy, gdy zakłada maskę Batmana), jak i te nie do końca etyczne. Co sprawia zresztą, że jest on znacznie ciekawszym superbohaterem, niż np. Superman (to wszystko przez Smallville, które jest mocno osłabiające ostatnio :-) ), który wszystkie swoje zdolności dostaje na tacy i praktycznie nie ewoluuje. Batman musi sie wszystkiego nauczyć, najpierw swojego organizmu, a potem stosowania różnych ciekawych gadżetów, ale to cały czas jest Bruce Wayne, tyle że w ładnym kostiumie. No i motywem jego walki nie jest wyłącznie (już od dawna zresztą, od końca Batman Begins) zemsta na mordercach rodziców. Poza tym bardzo dobry jest Gary Oldman (jak zwykle), Michael Caine jest znakomitym Alfredem, też jak zwykle, choć ten akurat aktor nie musiał się chyba specjalnie starać, żeby zbudować swoją postać. Podobnie zresztą jak Morgan Freeman, który ostatnio gra wszędzie i wystarczy otworzyć lodówkę, żeby go tam znaleźć, i który jest po prostu sobą: starszym-czarnym-mądrym-gentlemanem-który-patrzy-na-wszystkich-jak-na-idiotów. Co nie znaczy, że nie podoba mi się Lucius Fox, wprost przeciwnie. Maggie Gyllenhaal jest nienajgorszą Rachel, lepszą na pewno niż ta bezpłciowa namiastka aktorki, jaką była Katie Holmes, ale też i rolę ma w gruncie rzeczy niewielką – The Dark Knight jest filmem zdecydowanie dla kobiecej heteroseksualnej oraz gejowskiej widowni ;-) . Brakowało mi tu troszkę jakiegoś lepszego czarnego charakteru, nie głównego, ale takiego pobocznego, jakim był w Batman Begins Earle (Rutger Hauer), niezrównanie subtelnie psychopatyczny, jak to tylko Rutger Hauer potrafi. Eric Roberts nie sprostał temu wyzwaniu, jest słaby, a w ogóle jakoś tak się zmienił fizycznie na niekorzyść – już nie przypomina swojej pięknej siostry. Przyjemnie oglądało mi się także Chicago, pewnie dlatego, że lubię to miasto. Strasznie fajne są też batmanowskie gadżety, zwłaszcza wspaniały Batpod, pościgi, wybuchy, efekty specjalne, itd. Największym jednak plusem nowego Batmana (no, może znalazłby się jeden większy…) jest Joker grany przez Heatha Ledgera. To ogromna, ogromna tragedia, ale i strata dla świata filmu i widzów, że ten niezwykle utalentowany aktor zmarł tak młodo. Parę dni przed seansem The Dark Knight oglądałam Brokeback Mountain oraz głupiutki, acz sympatyczny film 10 Things I Hate About You. W każdym z nich Ledger jest zupełnie inny i w każdym doskonały, całkowicie stający się postacią, którą gra. Jego Joker jest niesamowity, psychopatyczny i socjopatyczny, nieobliczalny, bardzo inteligentny i planujący wszystko z wyprzedzeniem, zupełnie nie zabawny, raczej tragiczny i samotny, sprawiający wrażenie kruchego (w scenie, kiedy Batman go przesłuchuje i bije), a jednocześnie niezwykle silny i odporny, co chyba wynika z szaleństwa w nim samym. Dwie sceny są absolutnie genialne – jedna, w której Joker przekonuje się, że mieszkańcy Gotham nie są wszyscy tak do końca źli, jak tego oczekiwał, oraz ta w szpitalu, gdzie Joker (świetny w ślicznej rudej peruczce i stroju pielęgniarki) rozmawia z Dentem i potem, kiedy zniecierpliwiony jest zacinającym się detonatorem. Niewiarygodne, że można to tak zagrać. I możnaby oczywiście próbować porównywać Jokera Ledgera z Jokerem Nicholsona. Ale moim zdaniem takie porównania nie mają sensu. No, bo co powiedzieć, że Joker Nicholsona nie dorasta temu drugiemu do pięt? Porównania nie mają sensu, bo to jest zupełnie inna jakość, inna wizja roli, moim zdaniem – znacznie lepsza i prawdziwsza.
Jeśli więc ktoś uważa, że eee tam, jakiś Batman, jeśli uważa, że to tylko kolejna adaptacja komiksu (łeee…), The Dark Knight trzeba obejrzeć chociażby dla Heatha Ledgera w cudownej roli siejącego terror mordercy. Naprawdę warto.

 

Dodatkowo: dobrze gada, dać mu wódki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s