„Soupy cauldron of gray air”

– tak z wdziękiem któraś stacja telewizyjna w Stanach określiła to, w czym zanurzeni są mieszkańcy Pekinu, a co nosi niesłuszną nazwę powietrza. Czytam też artykuł Biegasz, wdychasz, żyjesz? i myślę sobie, że nic się tam chyba nie zmienia, mimo, że podobno akcje oczyszczania są w toku. Kiedy byłam w Pekinie w listopadzie zeszłego roku, najbardziej przerażającą rzeczą, i tą właśnie, która mnie najszybciej uderzyła, był właśnie smog. Przez pierwsze dni trudno mi było oddychać. Wszystko było szare. Kiedy budziłam się przed wschodem słońca i wyglądałam przez okno, miałam wrażenie, że spadł śnieg – wszystko było pokryte brudnobiałym pyłem. I ponieważ już oczywiście mówiono o Olimpiadzie, wszędzie wisiały zegary odmierzające do niej czas, pytaniem, które się nam wszystkim nasuwało, było: jak sportowcy będą tam oddychać? Jak dadzą radę biegać, ćwiczyć, wysilać się? Minęły miesiące, a ja nadal sobie tego nie wyobrażam.

Tak wówczas wyglądał Pekin. To nie były jakieś deszczowe, zamglone dni. To właśnie smog:

Piękny nowy stadion Bird’s nest – szkoda, że go nie widać:

Kilka zdjęć z Placu Tiananmen:

oraz z Zakazanego Miasta:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s