Kontakty heteroseksualne a HIV

Liczba zakażeń HIV w kontaktach heteroseksualnych jest znacznie zaniżana – twierdzą autorzy raportu, opartego na analizach dotychczas opublikowanych badań, prezentowanego na Międzynarodowej Konferencji poświęconej AIDS oraz artykułu opublikowanego w The Lancet Infectious Diseases. Uznaje się w przypadku takich kontaktów, że do przeniesienia zakażenia między zakażoną i niezakażoną osobą dochodzi raz na tysiąc stosunków seksualnych (0.001 infectivity). Okazuje się jednak, że kiedy weźmie się pod uwagę czynniki ryzyka, a są to: inne zakażenia okolicy genitalnej (STI – zakażenia przenoszone drogą płciową) u podatnego na zakażenia partnera; to, że podatny mężczyzna jest nieobrzezany; jeśli kontakt jest analny i, żeby uściślić, kobieta jest w takim wypadku stroną „bierną” (nie lubię tego określenia w tym kontekście, ktoś mógłby nawet powiedzieć: bierną? mów za siebie!, ale nie umiem znaleźć jakiegoś przyzwoitego tłumaczenia dla penile-anal); oraz wczesne lub późne stadium zakażenia – wówczas liczba ta wynosić może 0.1, a nawet 0.3, czyli może dojść do zakażenia raz na 3 stosunki seksualne! Raport nie uwzględnia niektórych czynników (np. seksu oralno-genitalnego), w przypadku niektórych czynników (np. wiek, stosowanie terapii anty-retrowirusowej) dane były niewystarczające, aby przeprowadzić porządną analizę, wreszcie można w nim znaleźć informację, że niektóre czynniki nie są aż tak ważne, jak dotąd sądzono, np. kierunek zakażenia (kobieta-mężczyzna, czy mężczyzna-kobieta; bardzo ciekawe…). Autorzy podkreślają jednak to, że popularne zarówno w literaturze naukowej, jak i w mediach przekonanie, że zakażenie HIV w trakcie kontaktów heteroseksualnych jest bardzo trudne, jest przekonaniem niebezpiecznym, w każdym kontekście, gdzie zagrożenie HIV jest realne.

Autorzy pracy i raportu komentują powyższe dane tylko w sensie naukowym. A mnie się nasuwa: dlaczego powszechnie uważa się, że AIDS w mniejszym stopniu dotyczy heteroseksualistów? Trzeba tradycyjnie i bogobojnie dokopać gejom, tak? A może: w ogóle mężczyźni, którzy się zakażają to albo tak naprawdę geje (do piekła!) albo ci, którzy korzystają z usług prostytutek (w sumie – też do piekła, razem z prostytutkami). I może po prostu nieważne jest, jak bardzo narażone na zakażenie są kobiety (kto by się przejmował babami). Współistniejące STI są bardzo silnym czynnikiem ryzyka, a w opisywanych przez autorów raportu badaniach występowały one u około połowy kobiet.

[Warto zwrócić uwagę (pogrubienia moje): tytuł artykułu w The Lancet Infectious Diseases brzmi: Rethinking the heterosexual infectivity of HIV-1: a systematic review and meta-analysis. Tytuł doniesienia w Medscape Today (i Reuters Health Information): Heterosexual Infectivity of HIV Underestimated. Notka w Washington Post: Commonly Used HIV Infectivity Rate Misses Risks. I pierwszy jej akapit: A widely used HIV infectivity rate doesn’t take into account multiple risk factors, say U.S. researchers who reviewed published data. Dopiero potem jest coś o zakażeniach między heteroseksualnymi partnerami. Nie ma to jak uspokajać normalnych czytelników: was to nie dotyczy, tylko tych…].

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s