Wakacje – dzień siódmy

Bazylika Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie jest największym rzymsko-katolickim kościołem w Ameryce Północnej. Jest rzeczywiście potwornie wielka. I kiczowata, pełna pseudobizantyjskiego przepychu, który wyłazi z każdego kąta. M. mówi, że więcej ozdóbek jest w Licheniu, rozum nie jest więc w stanie tego ogarnąć (jak mawiał król Dezmod), jak musi wyglądać licheńska bazylika. Brr. Nie ciągnie mnie więc tam specjalnie, wystarczy mi w zupełności ta oglądana w niedzielę.

Bazylika jest więc wielka i bardzo zimna. I bardzo nowa. Nie ma w niej tego charakterystycznego dla starych kościołów ciepła, promieniującego z murów i podłóg, wytartych, wydotykanych przez pokolenia modlących się. W tak nowym kościele, jak Bazylika Niepokalanego Poczęcia, wszystko jest czyste, sterylne, ostre, nie widać śladów ludzi, jakby nikt do niego nigdy jeszcze nie przychodził.
Ludzi było jednak sporo, zwiedzających i tych, którzy zostali, tak jak my, na mszy. A potem, w dolnym kościele (który był nieco mniej kiczowaty, niz ten główny), wysłuchaliśmy jeszcze koncertu organowego. Ż. i M. się podobało, mnie nie bardzo.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s