World AIDS Day 2008

Dzisiejszy World AIDS Day nasz uniwersytet uczcił w sposób szczególny. Przed chwilą wysłuchałam wykładu oraz opowieści zaproszonych osób na temat AIDS. Słuchaczami byli głównie młodzi ludzie, nastolatki, na oko w wieku 17-19 lat. Wykład pierwszy mówił o historii HIV i AIDS, o tym, jak to wyglądało na początku, czyli we wczesnych latach osiemdziesiątych, a jak potem potem w dziewięćdziesiątych, oraz obecnie. Mogłoby się wydawać, że taka sucha historia będzie nudna, zwłaszcza dla dzieciaków, których nawet nie było na świecie, kiedy epidemia zakażeń HIV miała swój początek. Ale prelegentka tak przedstawiła całość, między suche fakty tak wplotła trochę mniej lub bardziej szokujących ciekawostek, że cała sala słuchała jej z zapartym tchem. I dobrze, bo wydaje się, że ludzie przyzwyczaili się do AIDS. Wiadomo, że jest, wiadomo, że mnóstwo ludzi jest chorych i umiera, ale po pierwsze ci ludzie są daleko (czytaj: mnie to nie dotyczy), a po drugie są leki. Fakty natomiast wyglądają następująco: na świecie jest około 33 milionów ludzi zakażonych, ponad 25 milinów już umarło. Codziennie zakaża się około siedmiu i pół tysiąca osób. DC jest absolutnym epicentum epidemii w Stanach, 1 osoba na 20 jest zakażona HIV, 1 na 50 choruje na AIDS. Na szczęście w chwili obecnej mamy 22 leki, zarejestrowane, skuteczne, które powodują, że można żyć z HIV wiele lat, że można nawet mieć długie życie i umrzeć na coś innego, w wieku, w którym z grubsza normalnie się umiera. Jest to zupełnie inna sytuacja, niż była 20 czy 15 lat temu. Kiedy nie wiedziano nic albo bardzo mało o epidemiologii, kiedy chciano izolować chorych, kiedy wyrzucano ich z pracy i szkół, kiedy podpalano ich domy. Kiedy dostępny był jeden lek, AZT, a trzeba go było brać co 4 godziny, w dzień i w nocy, po dwie tabletki. Kiedy pisano, że AIDS to choroba gejów (GRID, tak chciano tę chorobę początkowo nazywać, gay-related immune deficiency) i jest to kara za ich grzechy – fakt, są tacy, co nadal tak mówią. (Tak w ogóle, to ludzie na całym świecie powinni być wdzięczni gejom, bo to, że epidemia miała swój początek wśród nich spowodowało, że środowiska gejowskie zaczęły domagać się od rządu jakiegoś przeciwdziałania, co bardzo przyspieszyło wszelkie badania i dochodzenia w kwestii AIDS i HIV. Bez nich wszyscy bylibyśmy do tyłu najprawdopodobniej o jakieś 10-15 lat.) To, że w 1988 roku Cosmopolitan pisał do czytelniczek: ‚kochana, hetero na AIDS nie chorują, a już zwłaszcza nie możesz się zarazić przy okazji seksu w pozycji misjonarskiej’ (!). Wiele kobiet uwierzyło więc, że jeśli będą grzecznymi dziewczynkami, to będą bezpieczne. Do dzisiaj to się na nich odbija, na tych zakażanych przez kochających jedynych partnerów. Ale koniec lat osiemdziesiątych i lata dziewięćdziesiąte to też dobry czas: nowe leki, zwłaszcza inhibitory proteazy, bardzo dobre i skuteczne, które naprawdę zrewolucjonizowały terapię, ulotki rozprowadzane przez rząd USA, mówiące, co to jest AIDS i HIV, jak się zabezpieczać, dostarczone do ponad 100 milionów domów (chciałabym zobaczyć coś podobnego w Polsce). Nowe schematy terapii, kombinacje leków, HAART, hit hard hit early – wszystko wprowadzane niesamowicie szybko, tak, żeby rzeczywiście pomagać zakażonym. A obecnie? Cuda jak Atripla, lek potrójny, brany raz dziennie po jednej tabletce i mający niewiele efektów ubocznych. Wciąż powstające nowe leki, inhibitory fuzji, inhibitory integrazy, oraz mnóstwo leków, żeby radzić sobie z zakażeniami oportunistycznymi. To, że ryzyko urodzenia zakażonego dziecka przez zakażoną matkę wynosi tylko około 1%, jeśli bierze ona prawidłowo leki. No i ludzie, jak ta babka goszcząca dzisiaj na uniwersytecie i opowiadająca o swoich doświadczeniach, która żyje już wiele lat z HIV; jak facet, który mówi, że miał jednocyfrowe wyniki poziomu limfocytów CD4+ i bardzo źle tolerował leczenie przez długi czas, ale żyje. Że w ogóle są ludzie, których lekarze określali jako jedynki, dwójki, trójki (od liczby komórek CD4+ w mm sześciennym krwi), a żyją. To była druga część dzisiejszego sympozjum, opowieści ludzi zakażonych, żyjących z HIV oraz opowieść lekarza, który od lat się takimi osobami zajmuje. Opowieści szokujące w swojej prostocie: zwykli młodzi ludzie, często z niskim poczuciem własnej wartości, czasem wpadający w złe towarzystwo, narkotyki. A czasem bardzo zwyczajne panie domu, w nic nie wpadające. I nagle diagnoza – HIV. I pierwsza reakcja, zwykle taka sama: ‚przecież to niemożliwe, mnie to nie dotyczy’. Depresja. A potem wyjście z niej. I dobre leczenie. I wychodzenie do innych. Ci ludzie są teraz edukatorami, odwiedzają szkoły, kościoły (to też chciałabym zobaczyć w Polsce) i opowiadają, że ta choroba nie jest nieunikniona. Że jeśli jej nie zaprosisz do swojego życia, ona nie przyjdzie (poza drastycznymi wyjątkami, dodałabym). Trzeba więc myśleć. Myśleć o sobie. Myśl zanim ściągniesz majtki. Myśl. Zabezpieczaj się. Te dwie kwestie powtórzone zostały przed młodzieżą siedzącą na widowni kilka razy. Można się zabezpieczać. Zabezpieczanie jest skuteczne. Tylko trzeba chcieć najpierw pomysleć, zadbać o siebie, powiedzieć sobie, że warto, że moje życie jest ważne. Egoistycznie pomyśleć o sobie.

A tu małe uzupełnienie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s