moja Ameryka

Luty w Waszyngtonie i bliskich okolicach

Mój plan był następujący – chciałam zasadniczo pokazać, jak wygląda zima w Waszyngtonie. Bo luty zwykł być dość zimnym i śnieżnym, oczywiście jak na warunki tutejsze, miesiącem. W poprzednich latach padał piękny śnieg, czasem taki, że przerażeni kierowcy stawali na środku drogi i czekali na zmiłowanie:

dscf3716

Śnieg ten zasypywał całe miasto, a nawet zamarzniętą powierzchnię rzeki:

dscf1110

dscf3687

Można było oglądać piękne i groźne wschody słońca,

dscf3726

dscf3673

a także bajkowe Georgetown:

dscf3701

dscf1112

dscf1125

Tymczasem w ostatnich dniach coś się zupełnie z tym lutym poplątało. Zrobiło się ciepło i wiosennie. Dzisiaj na dworze było 21 stopni, świeciło piękne słońce, śpiewały ptaki, ludzie, poubierani jak latem, wylegli na ulice (zrobiły się oczywiście okropne korki), ci, którzy mogli, jeździli z pootwieranymi dachami, a studenci opalali się, leżąc na mizernych trawnikach. Luty – plecień, bo przeplata: trochę zimy, trochę lata? :-)

dscf79501

dscf7949

dscf7956

okołonaukowo

Cudowne leki ;-)

U ludzi, którzy są spokojni, potrafią radzić sobie ze stresem bez denerwowania się, a jednocześnie są ekstrawertyczni i nie chowają wszystkiego w sobie, demencja rozwija się znacznie rzadziej w starszym wieku, niż u tych osób, które nie mają takich cech osobowości.

[…]”In the past, studies have shown that chronic distress can affect parts of the brain, such as the hippocampus, possibly leading to dementia,” Wang said, „but our findings suggest that having a calm and outgoing personality in combination with a socially active lifestyle may decrease the risk of developing dementia even further.”[…]

Hmm, takie to proste… Koniecznie muszę się nauczyć nie irytowania się irytującymi sprawami, a może przynajmniej Alzheimera będę miała z głowy na starość ;-) .

A, i jeszcze trzeba pić sok jabłkowy. Najwyraźniej badacze od Alzheimera podzielają zdanie Tomcia Okista, że kwas jabłkowy dobrze działa na bolącą psychikę :-) .

Ech, ci naukowcy :-) .