moja Ameryka, okołonaukowo

Jak to się robi w Ameryce

Nauka amerykańska dostanie wreszcie porządne dofinansowanie, za co bardzo lubimy Obamowego stimulusa :-). Nie chodzi wyłącznie o komórki macierzyste, ale o przekazanie sporej kasy na badania w ogóle. NIH ma otrzymać dodatkowe 10 miliardów w ciągu kolejnych dwóch lat. Wszyscy się cieszymy, bo akurat piszemy jakieś projekty i może urodzi się z tego więcej, niż się spodziewaliśmy.

Przy okazji tych dodatkowych pieniędzy, paru naukowców pomyślało, że może warto byłoby zlikwidować w NIH Instytut Medycyny Alternatywnej. Nie bardzo wypada przecież, żeby w tak znamienitym naukowo ośrodku funkcjonowało coś, czego wartość naukowa jest prawie zerowa. Zgłoszono więc ten pomysł o likwidacji, argumentowano o wadze tego, jak wydawane są pieniądze podatników, druga strona natomiast broniła się, twierdząc, że jakieś badania jednak w tym NCCAM prowadzono. Czytam ten artykuł i widzę, że nikt nikogo specjalnie nie atakuje personalnie, wszyscy się szanują (a przynajmniej udają, żeby lepiej wyglądało), a i bardzo ważny jest też fakt, że przez lata udowadniano, właśnie w tym instytucie, że różne homeopatie, akupunktury, reiki i inne pomysły woo medicine nie działają. Instytut przydał się więc na coś, choć może nie do końca zgodnie z zamysłem jego pomysłodawców (a przy okazji naukowcy w nim pracujący pokazali, że parę rzeczy jakoś tam jednak działa, choć dziwacznie dość, jak wynika z artykułu).

Czyli można walczyć z pseudonauką w sposób kulturalny i merytoryczny zarazem, bez histerycznych anty-wróżkowych akcji, w stylu niektórych luminarzy nauki polskiej (MSPANC).