coś dobrego, moja Ameryka

Jeleniami wiosna się zaczyna

Wiosna w tym roku bardzo leniwie i z niechęcią się pojawia. Ale przedwczoraj późnym wieczorem i dzisiaj rano objawiła się całkiem przyjemnie. Nie mieszkamy na wsi ani w lesie, ale parę metrów od naszego balkonu jest niewielki zagajnik. I do tego zagajnika przyszło stadko jeleni. W nocy widzieliśmy pięć, a dzisiaj sześć. Chude bardzo po zimie, skubały sobie świeżą trawę i młode listki. Nie bały się ludzi, wieczorem ktoś nawet wyprowadzał psa i też się nie spłoszyły. Jeden zauważył czujnie, że robi mu się zdjęcie, ale tylko długo patrzył, nie uciekł. Może nawet pozował, kto wie?

Nie przepadam specjalnie za jeleniami, ich uroda nie przemawia do mnie jakoś szczególnie. Ale jest coś wzruszającego i ładnego, że przychodzą tak blisko do nas (i można je oglądać nie tylko w formie road-pizza, co zdarza sie tu niestety dość często). Patrząc na nie dzisiaj, pomyślałam sobie – dla czegoś takiego warto było tu przyjechać. Druga myśl była jednak bardziej ponura: niestety, nawet takie miłe widoki nie będą zachętą do dłuższego pozostania w tej okolicy. Nie przy tych wszystkich niefajnych rzeczach, które dzieją się akurat teraz, zwłaszcza w mojej pracy.

Oto moje widoki zaokienno-podokienne; zdjęcia jakie są, takie są:

dscf8303

dscf8342

dscf8344

dscf8348