Jeleniami wiosna się zaczyna

Wiosna w tym roku bardzo leniwie i z niechęcią się pojawia. Ale przedwczoraj późnym wieczorem i dzisiaj rano objawiła się całkiem przyjemnie. Nie mieszkamy na wsi ani w lesie, ale parę metrów od naszego balkonu jest niewielki zagajnik. I do tego zagajnika przyszło stadko jeleni. W nocy widzieliśmy pięć, a dzisiaj sześć. Chude bardzo po zimie, skubały sobie świeżą trawę i młode listki. Nie bały się ludzi, wieczorem ktoś nawet wyprowadzał psa i też się nie spłoszyły. Jeden zauważył czujnie, że robi mu się zdjęcie, ale tylko długo patrzył, nie uciekł. Może nawet pozował, kto wie?

Nie przepadam specjalnie za jeleniami, ich uroda nie przemawia do mnie jakoś szczególnie. Ale jest coś wzruszającego i ładnego, że przychodzą tak blisko do nas (i można je oglądać nie tylko w formie road-pizza, co zdarza sie tu niestety dość często). Patrząc na nie dzisiaj, pomyślałam sobie – dla czegoś takiego warto było tu przyjechać. Druga myśl była jednak bardziej ponura: niestety, nawet takie miłe widoki nie będą zachętą do dłuższego pozostania w tej okolicy. Nie przy tych wszystkich niefajnych rzeczach, które dzieją się akurat teraz, zwłaszcza w mojej pracy.

Oto moje widoki zaokienno-podokienne; zdjęcia jakie są, takie są:

dscf8303

dscf8342

dscf8344

dscf8348

Reklamy

6 uwag do wpisu “Jeleniami wiosna się zaczyna

  1. Takie „spotkania trzeciego stopnia” pamięta się i pamięta bardzo długo. Czy te jelonki czy też sarenki skatalogowane – jakby miały powypalane jednakowe znamiona na bokach? Może się wyrwały z rezerwatu ?

  2. Klu – to spotkanie było takie miłe dlatego, że one podeszły tak blisko nas. A one tu po prostu żyją. Na wolności. Przedtem zdarzyło mi się widywać je wiele razy, nawet w DC. Wyżej w górach, w Shenandoah, było ich mnóstwo o tej porze roku – blokowały nawet samochody na drogach. Oraz niestety, jak wspomniałam, widuje się je często potrącone i rozjechane na autostradach. Obejrzałam wszystkie moje zdjęcia tych jeleni, oraz parę w necie i sądzę, ze te ślady na bokach to raczej linienie i wyskubywanie sierści. Z wyjątkiem tego jednego, z dużym ciemnym podłużnym śladem. Ten jeleń wyglądał mi trochę na przewodnika, myślę więc, że to jest jakaś zaleczona rana, może po walkach, może po polowaniu.
    A, i są to na pewno jelenie. Dokładniej jelenie wirginijskie, czyli white-tailed deer (Odocoileus virginianus). Sarna nie występuje w Ameryce.

  3. „…nawet takie miłe widoki nie będą zachętą do dłuższego pozostania w tej okolicy. ” Czy to znaczy, ze przeprowadzka w planach?
    Czytalam gdzis ostatnio u kogos na blogu, ze jelenie wyzarly wszystkie wychodzace spod ziemi kwiaty. To gorsze niz wiewiorki wyjadajace bulwy krokusow (przyklad z wlasnego ogrodu, niestety).

  4. Ania – przeprowadzki w planach nie ma, ale myśli się o niej coraz częściej.
    Wyjadających wiewiórek współczuję. Znajoma Rosjanka (też z Virginii, tylko mieszkająca bardziej w lesie) narzekała, że jelenie wyżerają jej pomidory z ogrodu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s