Molestowanie dla opornych

Na Uniwersytecie działa organizacja, której zadaniem jest promowanie Równości i Różnorodności. Biorąc pod uwagę problemy studentów LGBTQ, rozmaite podgrupy tej organizacji pracować mają nad wykrywaniem jakichkolwiek przejawów nietolerancji, nienawiści i urzedzeń, a także zapobiegać im, oraz rozwiązywać konflikty z tym związane. Wszystko w zgodzie, jak najbardziej, z katolickimi i jezuickimi ideałami społeczności Georgetown University. Jak powiedział pan rektor: […] we hope it will be even more clear that Georgetown University does not tolerate homophobia or any other form of discrimination.[…] I chwała mu oraz całej społeczności za to.

Jednym z kroków podjętych celem zapobiegania jakimkolwiek formom dyskryminacji jest szkolenie, które powiniem przejść każdy bez wyjątku pracownik. Dowiedzieć się można z tegoż szkolenia, co jest molestowaniem i dyskryminacją w miejscu pracy. Jak odróżnić komplement od molestowania. Co to jest quid pro quo harassment oraz hostile work environment. A także tego, że za normalny żart czy dotknięcie kogoś nie skazują w USA od razu na obcięcie obu rąk i jeszcze innych części ciała, co, zdaje się, podejrzewają czasem przeciwnicy politycznej poprawności.

Samo szkolenie zorganizowane jest jednak w przedziwny sposób. Z pokrętną jezuicką logiką powiedziałabym, gdybym była uprzedzona. Ale nie jestem, bo kurs przecież zaliczyłam, a nawet zdałam egzamin. Pomijam już to, że szkolenie jest interaktywne, z mnóstwem wesołych kolorków i latających we wszystkie strony haseł do zapamiętania. Można dostać oczopląsu. Albo, jak ktoś lubi, pobawić się przesuwając rozmaite suwaczki i za pomocą światełek (czerwonego, żółtego i zielonego, a jakże) dowiedzieć się, że powiedzenie koleżance, że ładnie jej w tym sweterku jest w porządku (zielone – ruszaj żwawo), a poinformowanie jej, że wygląda tak seksownie, że chętnie rzuciłoby się ją na podłogę i zdarło z niej rzeczony sweterek razem z resztą ubrania – jest już nie teges (czerwone światło). Nie twierdzę, że jest to sprawa banalna, w sumie dobrze, że o takich rzeczach się mówi. Zapewne istnieją tacy, którzy uważają te drugą kwestię za równie udaną jak pierwsza, niezależnie od sytuacji. Czy jednak trzeba uczyć tego za pomocą światełek? Władze Uniwersytetu uważają widocznie, że tak. Że w kwestii dyskryminacji i molestowania szkolenie z użyciem metod przedszkolnych jest najskuteczniejsze.

Dalej jest ciekawiej. Molestującymi pracodawcami są, według kursu, wyłącznie kobiety. One to również zmuszają podległych pracowników płci męskiej do świadczenia usług paraseksualnych innym paniom. Owszem, jest jedna scenka, gdzie pan przełożony religijnie molestuje swojego podwładnego, ale towarzyszy mu pani, mająca władzę również i w tym konkretnym przypadku.
Niewątpliwe zakonnik obmyślił także kolejne zadanie, które polega na wskazaniu na schemacie pokoju biurowego, co jest elementem dyskryminujacym. Otóż jest tam kalendarz z panią w kostiumie kąpielowym. Czerwone światło oczywiście. Jest tez biurko kolegi, na którym ten postawił sobie zdjęcie żony, w takim samym kostiumie kąpielowym. Czy jest to molestowanie kolegów i koleżanek? Nie. Bo zdjęcie nie ma na celu wywołania podniecenia seksualnego. Cóż, w końcu to żona – obiekt stary, znany i niezbyt seksowny; któż by się podniecał własną, albo i cudzą żoną.

Ze szkolenia dowiedziałam się na samym początku, że ważne w molestowaniu jest odczucie ewentualnej ofiary, a nie intencje ewentualnego napastującego (co w takim razie ze zdjęciem żony?). Ważna jest też kwestia, czy czyn był chciany czy niechciany (nie do końca wprawdzie, bo liczy się również opinia obserwatorów). Fajnie, tylko że oglądając scenkę, w której pani rzuca się drugiej pani w objęcia dziękując za coś, dowiadujemy się, że nie należy histeryzować z powodu tego niechcianego dotyku, bo raczej nie był seksualny (intencja ma jednak znaczenie?) i w ogóle nic się takiego nie stało. I nie chodzi tu wyłącznie o akcję pani-pani, bo stwierdzone zostaje wyraźnie, że istnieje molestowanie wobec osób tej samej płci. Ufff.
W innej scence pani chce pokazać coś koledze na monitorze komputera. On zalotnie pyta: co mi chcesz pokazać?, po czym pochyla się nad koleżanką, kładąc się niemal na niej. Słyszymy jednak, że zachowanie to jest raczej niewinne, bo tak naprawdę jej nie dotknął, a w ogóle to nie musiał wiedzieć, jaką przestrzeń osobistą ona lubi zachowywać.
Trzeba przyznać jednak kursowi, że lojalnie informuje nas: jeśli chodzi o kolegów z pracy, a nie przełożonych, to owszem, mężczyźni mogą być agresorami.

To wszystko powyżej dotyczyło pracowników, studenci mają bardziej przechlapane. Jest otóż do rozważenia historyjka o profesorze, który prowadzi zajęcia z ewolucjonizmu i z fizyki. Na obu tych zajęciach mówi, że skutkiem ewolucji jest fakt, iż kobiety są głupsze od mężczyzn. Czy jest to dyskryminacja? Na fizyce – tak. Na ewolucjonizmie – nie. Bo na ewolucjonizmie  może być to kwestia naukowa (?), zahaczona o ogólny temat ćwiczeń (??), do przedyskutowania ze studentami (???). I wszystko jasne. Poza tym to jest tylko seksizm (tylko seksizm, nic takiego), a nie dyskryminacja.  To ja przepraszam (ależ wodzu, co wódz?), ale zapytam jednak – a co stało się nagle z poniżającymi określeniami dotyczącymi cech chronionych, w tym wypadku płci? I z odczuciami słuchaczy, a nie intencjami mówiącego?

Na fizyce za to ten sam pan profesor może tłumaczyć zjawisko tarcia na przykładzie seksu – liberalizm panuje na moim Uniwersytecie taki, że proszę siadać, mam wrażenie jednak, że niektórzy chyba nie wyszli poza wczesnoszkolne fiksacje na punkcie laski ebonitowej.

Takimi szczegółami zirytował mnie ten kurs. Bo ogólnie uważam, że był w sumie niezły. I dobre intencje widać gołym okiem. I dużo włożonej, czasem nikomu niepotrzebnej roboty.  Ale i niedociągnięcia też. Oraz, niestety, ukryte uprzedzenia jego twórców.

Advertisements

5 uwag do wpisu “Molestowanie dla opornych

  1. No … jakże to tak – bez harassmentu życie nie ma sensu ;-)
    (pochylony blisko nad Tobą)

  2. Mnie specjalnie do rozmnażania nie ciągnie :-) , ale harassment to co innego, zwłaszcza jak ja będę stroną molestującą ;-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.