Ataki na chrześcijaństwo na amerykańskich uczelniach katolickich

Serwis Obecni informuje mnie ogniście, iż: […] W Stanach Zjednoczonych dochodzi do ataków na chrześcijaństwo w obrębie uczelni katolickich […]. O matko, myślę sobie oczekując ze strachem tych ataków, jako, było nie było, chrześcijanka pracująca na amerykańskiej uczelni katolickiej. Okazuje się, że zaatakowana zostałam w sposób niezwykle podstępny – tak podstępny, że aż nieistniejący. Chodzi o to podobno, że na Uniwersytecie Notre Dame rozpoczął się, znowu według serwisu, […] cykl spotkań promujących zachowania homoseksualne […]. Starając się nie zwracać uwagi na oklepany kretynizm konstruktu myślowego o promowaniu zachowań homoseksualnych, czytam o tej oburzającej promocji. Stowarzyszenie Kardynała Newmana, czyli organizacja, której celem jest […] umocnienie tożsamości katolickiej na wyższych uczelniach katolickich w USA […]  grzmi: […] nie można traktować tzw. „tożsamości seksualnej” na równi z różnicami etnicznymi czy rasowymi, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia co do konsekwencji moralnych i zdrowotnych aktywności homoseksualnej. Program spotkań wskazuje, że organizujące je instytucje nie mają zamiaru zapoznawać studentów z nauczaniem Kościoła katolickiego, który stwierdza, że aktywność homoseksualna należy do materii grzechu ciężkiego  […] Znaczy co? Jak wyjaśnimy, to już możemy traktować na równi? Jakże łaskawie.

A co do zapoznawania studentów, to warto, proszę serwisu, zajrzeć na stronę Uniwersytetu, a konkretnie na stronę uniwersyteckiego Core Council for Gay and Lesbian Students. Można tam znaleźć dość dokładny opis stanowiska Kościoła Katolickiego na temat homoseksualizmu, osób tej orientacji oraz zachowań homoseksualnych. Studenci chyba czytać umieją, nic nie stoi więc na przeszkodzie, żeby się zapoznali. 

Nie sądzę jednak, żeby serwisowi Obecni oraz Stowarzyszeniu Kardynała Newmana spodobały się takie wywrotowe opinie tam zamieszczone, jak: […] human beings cannot choose to be either gay or straight because sexual orientation is not chosen but recognized through feelings and perceptions. […] Czarno widzę skuteczność promowania… […] Since homosexuality is neither a disease nor an illness, there is nothing to “cure.” […] […] However, gay, lesbian and bisexual people sometimes seek counseling for help with the coming out process or with strategies to deal with prejudice.[…] […] Homophobia is prejudice based on the belief that lesbian, gay and bisexual people are sinful, immoral, sick, inferior to heterosexuals or incomplete men and women. It is experienced as feelings of fear, discomfort, dislike, hatred or disgust with homosexuality. Like heterosexuals, homosexual people are taught that their orientation is wrong and makes them inferior human beings; many homosexuals internalize this belief so that self acceptance becomes very difficult. Homophobia is taught by misinformation and may be expressed by name-calling, “gay jokes,” and verbal or physical harassment. It has also led to murder. […] Za takie herezje to raczej trzeba zamknąć ten nieszczęsny Uniwersytet.

Bo jednak wstrętne promowanie ma chyba na nim miejsce. […] Solidarity Sunday will be celebrated at the University of Notre Dame at all Masses.[…] Solidarity Sunday is as an annual event each Fall semester that highlights our community’s Spirit of Inclusion for gay, lesbian, and bisexual students, faculty, and staff.  This event has become an important symbolic event for the Notre Dame community. […] Solidarity Sunday, specifically, calls us to reflect on the Church’s teaching that homosexual persons be accepted with respect, compassion, and sensitivity and that every sign of unjust discrimination in their regard be avoided. This event expresses the commitment of Notre Dame to stand with Christ, in community, with all our brothers and sisters.  The goal is to create a campus climate in which all students and faculty feel a part of the Notre Dame family. You can show your support for this event by accepting a prayer card, with attached ribbon, at Mass on Solidarity Sunday. By joining our hearts and voices together in this prayer, and by displaying this ribbon on backpacks, briefcases, and office and dorm doors, we reveal why we call Notre Dame a family. […] No, sodomia i gonorrhoea. Mam nosić wstążeczkę symbolizującą szacunek dla tych…, tych…  Świat się kończy.  […] If we take that call seriously, we all must consider what each of us can do to encourage all members of our community to love themselves and our neighbor, thereby giving and receiving love with all people regardless of sexual orientation.[…]

Średnio zabawna jest informacja o filmie „Prayers for Bobby„. Nieważne, że ktoś tam popełnił samobójstwo; ważne że […] historia jest jaskrawo sprzeczna z faktami […]. Ojejku jej, to naturalnie dyskwalifikuje cały film od razu. […] Bobby był narkomanem i uprawiał prostytucję, a jego matka zaparła się wiary i włączyła się w kampanię propagującą homoseksualizm. […] No i tu sprawa jest prosta: samobójstwo Bobby’ego jest zapewne naturalną konsekwencją jego obleśnego stylu życia, a matka nie mogła przeżywać żadnych zmagań duchowych w takiej sytuacji, bo skąd?

Logiczne aż do bólu. Szkoda, że cudzego. Chrześcijanin powinien jednak chyba wziąć sobie do serca raczej to:  […] We call on all Christians and citizens of good will to confront their own fears about homosexuality and to curb the humor and discrimination that offend homosexual persons. We understand that having a homosexual orientation brings with it enough anxiety, pain and issues related to self-acceptance without society bringing additional prejudicial treatment. […]

(A, i powinnam wspomnieć, że opisywany cykl spotkań promujących zachowania homoseksualne to StaND Against Hate Week 2009.)

Advertisements