„The Courageous Heart of Irena Sendler”

http://online.wsj.com/article/SB123991537451426695.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6513935,Film_o_Sendlerowej_i_skrajnie_rozne_recenzje.html

http://www.nytimes.com/2009/04/18/arts/television/18hear.html

Mnie film się podobał właśnie dlatego, że był taki oszczędny. Nie było w nim akcji w stylu Jamesa Bonda, a raczej bardzo chłodno wyliczone trudne zadanie i ciężka praca. Nie sądzę też, że ktoś serio mógłby odnieść wrażenie, że przechytrzenie okupanta nie było niczym szczególnym. Owszem, jest świetna scena, w której Irena Sendler zupełnie jawnie wyprowadza pierwszą dziewczynkę z getta i zaczepia je obie jakiś wysoki oficer niemiecki. Scena ta pokazuje jednak przede wszystkim niewiarygodne opanowanie i zimną krew Sendler. A że robienie tego wszystkiego pod okiem Niemców nie było zupełnie takim no biggie, pokazują wstrząsające, nie tylko przez swoje okrucieństwo, ale i przez stonowany przekaz, sceny katowania Ireny przez Gestapo.

Znakomita jest Anna Paquin, wyciszona, grająca bardzo subtelnymi środkami. Wygląda to prawdziwie, taka, wydaje się, musiała być Irena Sendler – zdeterminowana, przekonana, że nic innego nie można zrobić w zaistniałej sytuacji (w rozmowie z matką cytuje swego ojca, który mówił: kiedy widzisz tonącego człowieka, rzucasz mu się na pomoc, nawet jeśli nie umiesz pływać), nieludzko odważna, współczująca, a jednocześnie nie czułostkowa – przekonana, jak sądzę, że użalanie się nad żydowskimi matkami nie przyniesie niczego dobrego, natomiast konkretne, zahaczające czasem nawet o niezbędny chłód, postępowanie będzie prawdziwą pomocą.

Świetnie grają Marcia Gay Harden, piękna Michelle Dockery, Fiona Glascott, Maja Ostaszewska i Danuta Stenka (miło zobaczyć polskie aktorki w tym filmie), Scott Handy – to są czasem tylko nieduże role, ale prawdziwe perełki. Nie podobał mi się natomiast Goran Visnjic, który chyba na zawsze zostanie dla mnie doktorem Kovacem, a także Krzysztof Pieczyński – kiedy słyszę jego akcent, natychmiast widzę Lukasza w Chain Reaction (to jednak chyba mój problem, a nie Pieczyńskiego).

Skandalem wydaje mi się, że Telewizja Polska wycofała się z koprodukcji i że nawet nie powstanie mini-serial telewizyjny. Biorąc jednak pod uwagę, kto tam jest u władzy… nie dziwię się. Cudownie byłoby także, gdyby film o Irenie Sendler powstał przed Listą Schindlera i Pianistą, wówczas może wzbudziłby większe zainteresowanie u międzynarodowej publiczności. I gdyby był bardziej polski, może przeciętny widz amerykański dowiedziałby się więcej o czymś takim jak Żegota, albo o tym, że przy całych zasługach Oskara Schindlera, porównywanie Sendler do niego jest mocno nietrafione – wystarczy wyobrazić sobie, czym ona ryzykowała, a czym on, i jakimi środkami oboje dysponowali. Amerykańscy twórcy nie byli, siłą rzeczy, zainteresowani takimi szczegółami, co nie zmienia faktu, że film nakręcili całkiem niezły.

Myślę sobie jednak – może to dobrze, że film jest amerykański, a nie polski? Może dzięki temu widać w nim cudowne dziewczyny – nieprawdopodobnie odważne, inteligentne, chłodno myślące, nie poddające się zbędnym emocjom, rewelacyjne organizacyjnie, nie sypiące nawet pod wpływem tortur. Taka jest grupa współpracownic Ireny Sendler. Potem, owszem, dołączają do nich mężczyźni, też bardzo dzielni, Żegota i tak dalej, ale na początku są tylko te niesamowite dwudziestoletnie, a może i młodsze, kobiety, które robią coś niebywałego. Ci, którzy na forum chciażby Gazety dowodzą, posiłkując się socjobiologicznym bełkotem oraz bełkotem per se, że kobiety są nieskłonne do ryzyka, strachliwe oraz nie umieją się zorganizować – powinni obejrzeć „The Courageous Heart of Irena Sendler”.

I poważnie się obawiam, że gdyby film powstał w Polsce, Irena pokazana zostałaby tylko na początku – pytając zresztą nieśmiało ojca/brata/narzeczonego/księdza, co ona ma tak naprawdę robić – po czym za prawdziwą robotę wzięliby się mężczyźni, pod sztandarem „Kobiety, nie przeszkadzajcie nam, mu tu pomagamy żydowskim dzieciom”. A dzięki sentymentalnym i patrzącym bez uprzedzeń Amerykanom film podsumowuje sama Irena Sendler, z wywiadu przeprowadzonego w 2005 roku. I oddaje hołd kobietom-matkom. Matkom żydowskim, które przekazywały jej swoje dzieci, bo to był dla tych dzieci jedyny ratunek. I matkom polskim, które te dzieci przyjmowały i wychowywały jak swoje. Wzruszyłam się  w tym momencie. Rzadko zdarza się w kinematografii, że nieprawdopodobna kobieca odwaga, wręcz zaparcie się siebie, zostaje uhonorowane w tak piękny sposób.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„The Courageous Heart of Irena Sendler”

  1. Ja sie poplakalam pare razy. Poruszajaca historia. Szkoda, ze swiat wczesniej o niej nie uslyszal.

  2. Zbyt ładnie i wzruszająco to napisałaś by w komentarzu do Tej akurat notki wziąć się za bary z wyraźnie Twoim problemem szowinistyczno-feministycznym
    :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s