Kopanie się z koniem najlepszą reklamą dla konia

Uczelnie zapraszają …, a nie, nie napiszę nazwiska homofoba i naukowego szarlatana, którego zaprosiły ostatnio niektóre uczelnie w Polsce. Po co nazwisko – ktoś, kto wie, o kogo chodzi, będzie wiedział nadal. Ktoś, kto nie wie – w niewiedzy pozostanie. A ja nie mam zamiaru robić reklamy tej osobie. Bo to o to chodziło. O reklamę. Media opisują przyjazd faceta, który głosi brednie posługując się hate speech. Niektóre są zachwycone, jak media powiedzmy katolickie i powiedzmy prawicowe, pisząc o prelegencie z szacunkiem i podkreślając jego dorobek powiedzmy naukowy. Ale dlaczego to samo robią media, które z założenia chcą chyba przekazać komunikat zgoła inny – że to, co mówi ten gość to homofobiczne brednie?  Gościowi w to graj. Za każdym razem, z każdą notką prasową ma wyłącznie znakomitą reklamę. I wszyscy wiedzą, o kogo chodzi – nazwisko, tytuł, znowu dorobek. Strach niemal otworzyć lodówkę, bo zobaczyć tam można zaraz kolejne doniesienie. Facet przyjechał. Facet będzie miał konferencję. (Na marginesie, to naprawdę nie jest konferencja, jeśli jeden gada, a reszta słucha.) Konferencja odwołana. Nie odwołana. Za to przeniesiona. Ale z bólem serca rektora. Facet opowiada. Facet powiedział to, facet powiedział tamto. Pojedzie tu, nie pojedzie tam. Prezentujemy plakaty, opisujemy dokładnie, nolens volens podkreślamy naukowość tego całego zjawiska, nawet jeśli tej naukowości tu za grosz. I jeśli ktoś nie wiedział, że takie kuriozum, jak dokonania tego człowieka  istnieją, to już się dowiedział.

Nie mówię, że nie trzeba protestować. Trzeba, i dobrze, że protesty były. Żeby nie obudzić się kiedyś z ręką w nocniku i nie stwierdzić, że nagle prawo polskie stanowi, że homoseksualistów zamykamy do więzień za orientację – tych oczywiście, którzy nie poddali się obowiązkowemu leczeniu. Ale protest to protest. A czym innym jest wielokrotne szczegółowe opisywanie (nawet jeśli podlane jest rozsądkiem czy przynajmniej współczuciem), co bredzi jakiś oszołom. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Wzruszający apel Pacewicza niczego nie zmieni – ktoś, kto uważa, że gejów trzeba usuwać ze zdrowej tkanki społeczeństwa, nie pomyśli nagle inaczej dlatego tylko, że jego kolega z roku jest gejem. Branie ludzi na litość? W takiej sytuacji zawsze przypomina mi sie powiedzenie: nie mów tego drewnianemu koniowi, mógłby cię kopnąć. Artykuły opisujące homoseksualizm od strony naukowej – kogo przekonają? Tych, którzy i tak o tym wiedzą? Wyłącznie. A inni będą wciąż opowiadać o homoseksualnym lobby – ośmiornicy oplatającej swoimi zakażonymi mackami cały zachodni świat. Mając jeszcze więcej kretyńskich pseudoargumentów, na które sami by nie wpadli, a których dostarczyły im liczne publikacje prasowe.

Oczywiście, uważam za skandaliczne rzeczy, które ten gość wygaduje. Ale jakoś nie widzę sensu walki z tym. Lepiej zostawić go w spokoju. Nie zapraszać. Nie słuchać. Lekceważyć. Wyśmiewać. Ale nie robić reklamy. I nie kopać się z koniem. On jest dobry, w tym co robi. Myślę, że długo uczył się co i jak mówić, żeby ślizgać się wystarczająco daleko od granic prawa, żeby sąd nie mógł mu nic zrobić. A jednocześnie mówić tak, żeby denerwować ludzi, intrygować oraz przekonywać niektórych przez pokazanie wroga. Zwykły, porządny człowiek, który chciałby mu powiedzieć po prostu: geje są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni i zasługują na takie samo traktowanie, nie ma szans. Z kilku względów. Po pierwsze facet ma swoje zdanie i go nie zmieni, bo mu się to nie opłaca. Po drugie nie uda się znaleźć na niego haka – myślę, że o to starannie postarał się sztab jego doradców. Po trzecie – kiedy ktoś jednym tchem mówi: […]. Nie, nie napiszę, co mówi. Nie będę robiła reklamy rynsztokowi. Pytanie jednak brzmi: jak tu się odnieść do tego wszystkiego, co tu tłumaczyć? To wymagałoby długich wykładów, podawania danych naukowych, pytania, co ma piernik do wiatraka – a wszystko razem wymagałoby czasu. A rozmówca nie chce słuchać. To jest jego metoda: powiedzieć i spłynąć. Oraz zainkasować pieniądze za występ.

Oto clou tego wszystkiego: pieniądze. Myślę, że mam rację podejrzewając, że osobnik ten tak naprawdę nie wierzy w to wszystko, co mówi i pisze. I nie jest stuknięty – przynajmniej nie w takim znaczeniu, że nie wie, co mówi. Może i ma obsesję na punkcie seksu, zwłaszcza homoseksualnego, oraz nerwicę natręctw, co wyłazi w jego wypowiedziach i publikacjach. Ale przede wszystkim jest po prostu znakomitym biznesmenem. Znalazł sobie dobrą niszę, lata temu poszukując wśród innych tematów, jak aborcja, samobójstwa i inne, czym tu by się zająć. Doszedł do wniosku, że homoseksualiści są najlepszym celem i atakowanie ich przyniesie mu najwięcej profitów (jak sam żałuje, nie udało mu się jedynie położyć łapy na tak zwanych transakcjach wiatykowych). Ale zyski ogromne ma i tak, między innymi dzięki popularności, którą zapewnia mu nawet nieżyczliwa prasa. Business the American way.

Ohydne jest to, co mówi. Ohydne jest to, że zaprosiły go uczelnie katolickie, którym idea niszczenia jakichkolwiek ludzi powinna być absolutnie obca. Ohydne jest, że o pomyśle znakowania ludzi mówi się w kraju, gdzie żyją jeszcze ci, którzy znakowani byli w obozach koncentracyjnych. Ohydne jest, takie poglądy znajdują posłuch u niektórych. Ale tym bardziej nie wolno zniżać się do takiego poziomu. Bo w ten sposób legitymizuje się oponenta i jego bełkot, a jemu o to chodzi. Oponent przegra wtedy, kiedy zobaczy, że nawet psu z kulawą nogą nie chce się obsiusiać jego wypocin opublikowanych w jakimś szmatławcu, a na ewentualny wykład przychodzą tylko żałośni organizatorzy.

Reklamy

28 uwag do wpisu “Kopanie się z koniem najlepszą reklamą dla konia

  1. Idee niszczenia nigdy nie były obce Kościołowi jak i wszelkim instytucjom, które uzurpują sobie prawa do rządów dusz.
    Zgadzam się w zupełności. Facet jest biznesmenem i najprawdopodobniej nie wierzy w to, co mówi. Choć po wielu latach powtarzania tego samego…
    Najlepiej by było, naturalnie, nie zapraszać lub zaprosic… i żeby tak nikt nie przyszedł, ale to marzenie, nieziszczalna bajka. W każdym społeczeństwie bowiem drzemią prymitywizmy tudzież atawizmy (zadziobać odmieńców, zniszczyć mniejszość), a media wspaniale na tym żerują. Miałyby sobie odejmowac chleb od ust? ;) Macham

  2. Twe podejrzenie, że ów jegomość cynicznie eksploatuje niszę (całkiem liczną w naszym grajdołku) ciemnogrodziań, graniczy z pewnością. Ten facet jest inteligentny ale z problemami z morlanością (jak to się mówi sumienie czyściutkie gdyż nieużywane). Jakże często się zdarza takie wewnętrzne przeciwastawienie nadmiaru talentów z brakiem zasad morlanych…
    Swoją drogą pożywką jest kompletny brak wiedzy i dostępnych opracowań naukowych dot. istoty i przyczyn homoseksualizmu. Jak ostatnio wyczytałem całkiem duży odsetek homoseksualistów staje się nimi na skutek uwiedzenia – jeśli tak jest w istocie- cóż obojętność i pełna, bezwarunkowa tolerancja wobec zjawiska wymaga przenicowania. Uklony

  3. Tani1, Oliveira – właśnie mam wrażenie, że nie tylko w Polsce.
    Klu – włos mi stanął dęba na głowie, kiedy przeczytałam ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi. Ty rozumiesz tolerancję jako jakąś łaskę, którą społeczeństwo obdarza tych biednych gejów, którzy są chorzy, więc trzeba im współczuć. Bardzo się z tym nie zgadzam. Cóż to ma do rzeczy, jak człowiek staje się homo- czy heteroseksualistą? Nawet jeśli byłby to jego wybór (a nie łamie się przy tym prawa), to państwo czy ktokolwiek inny absolutnie nie powinni mieć w tej kwestii nic do powiedzenia. BTW, facet, o którym piszemy, też został jako chłopiec uwiedziony przez mężczyznę. I co z tego?

  4. To dość istotne – płciowość i jej funkcje wymyślono dla bardzo okreslonych celów. Jeśli można „wpaść „w homoseksualizm poprzez zamierzony wpływ -wywołujący swego rodzaju „deformacje” (to niedobre określenie ale użyłem go z braku lepszego pomysłu, by uniknąć bardziej naładowanego ujemnie wyrazu „deprawacja” – w sensie, że odejście od praw natury).
    Żle stawiasz problem – to nie tytlko sprawa tego kto został uwiedziony ze skutkiem trwałego homoseksualizmu ale raczej tego kto uwiódł – wyrządzając (w moim rozumienu) krzywdę temu uwiedzionemu. To nie jest społecznie obojętne.

  5. To co? – to jest pytanie do niedokończonego drugiego zdania.
    Oczywiście, że nie jest społecznie obojętne. Ale nie rozumiem, jak ma się mieć do tolerancji dla homoseksualistów. Ludzie są jacy są na skutek różnych rzeczy. Jeśli (podkreślam jeśli, bo nam zaraz zginie w dyskusji) nawet stało się to na skutek przestępstwa, to tym gorzej, ale dla przestępcy, a nie dla ofiary. I przypominam, że dzieci nie molestują wyłącznie homoseksualiści.
    A wymyślenie płciowości? Płciowość nie jest wymyślona, wymyślone są tylko role. Które mogą się zmieniać i zmieniały się przez wieki. Na tzw. prawa natury powołują się zwykle ludzie, którzy nie mogą pogodzić sie z tymi zmianami i chcieliby, żeby było tak, jak kiedyś. A człowiek nie kieruje się wyłącznie instynktami, ma też rozum oraz, w cywilizowanym świecie, wolność do robienia tego, co chce. I ja nie widzę w tym absolutnie niczego nienaturalnego per se – bo taka właśnie jest natura człowieka.
    I ostatnie – homoseksualizm w ogóle też jak najbardziej jest zgodny z prawami natury – jeśli już chcemy w ten sposób (czego akurat nie cierpię) koniecznie udowodnić, że homoseksualiści mają rację bytu na tym padole. Nie jest żadną deformacją, tylko kwestią różnorodności. U bardzo wielu gatunków zwierząt, tak jak u ludzi, od zawsze występują osobniki homoseksualne, co więcej, ich rola też jest poznana albo przynajmniej postulowana. Nie chce mi się w to jednak wnikać, bo, jak pisałam, bardzo nie lubię stosować socjobiologicznych argumentów – strasznie spłycają i w jakiś sposób są okropnie upokarzające dla ludzi.

  6. „ale raczej tego kto uwiódł – wyrządzając (w moim rozumienu) krzywdę temu uwiedzionemu”

    Robisz Klu od razu złe założenie, bardzo powszechne zwłaszcza w debatach nad posiadaniem dzieci przez homoseksualistów. Nawet u homoseksualistów je chyba widuję. Mianowicie, że stanie się homoseksualistą z powodu wpływu otoczenia (rodziców homo, uwiedzenia, [zakładając że jest w ogóle możliwe]) to od razu przechlap.

  7. Przepraszam – w pośpiechu nie dokończyłem zdnia: „… ,to nie ma tolerancji na propagowanie homoseksualizmu.”
    Moja wiedza „na temat” jest okazjonalna. Inteesuję się tym jak każdym innym zjawiskiem, którego nie obejmuję i budzi mieszankę ciekawości z niepokojem. Wyczytałem, że sklasyfikowano trzy źródła homoseksualizmu:
    (i) w genach około trzeciej części homoseksualistów występuje charakterystyczna konfiguracja (nauka jednoznacznie nie zidentyfikowała tego czegoś jako przyczyny homoseksualizmu) ;
    (ii) u następnej około trzecie części anomalie w przebiegu propcesów hormonalnych w trakcie przbiegu ciąży u matek pzyszłych homseksualistów;
    (iii) u poostałych przczyny kulturowe – w tym uwiedzenie ( ja osobiście byłem świadkiem obleśnego, wielokrotnego, wbrew woli uwodzenia młodziaków przez homoseksualistę )
    Nie wiem czy ten katalog jest wyczerpujacy.
    Jeśli u tego krytykowanego przez Ciebie propagandzisty amerykańskiego przyczyną powstania homoseksualizmu było uwiedzenie go jako chłopca – dodatkowo wchodzi w grę pedofilia (może należałoby mu współczuć?). Uwiedzenie w młodym wieku nie oznacza przechlapania (dla zainteresowanych może to być subiektywnie odbierane jako rodzaj dobrego wyróżnienia) ale oznacza „anomalię”. Jeśli honorujemy coś takiego jak norma statystyczna i norma biologiczna i społeczna, to homoseksualizm jest na marginesie – poza normą.
    Ergo – jeśli powyższe założenia mają związek z rzeczywistością, należy rozważyć celowosć postawienia tamy kulturowemu rozpowszechnianiu homoseksualizmu.
    Gdy pisałem o „wmyśleniu płciowości” użyłem skrótu – nie wierzę w kreacjonizm (nie czepiaj się ;-) )
    Trzeba mieć bardzo selektywne okulary by w wykreowanej anormalności nie dostrzegać czegoś niestosownego. Warto też pamiętać o obiektywnych prawach socjologicznych – każda grupa broni się przed anomaliami i separuje lub wygania poza swój krąg osobniki naznaczone takimi cechami. Takiemu zjawisku nie zaradzimy doraźnie ględzeniem… to wymaga długoletniej edukacji (tylko czy warto?)
    Pozdrawiam

  8. Na początek o panu z Ameryki – on chyba nie jest homoseksualistą, więc uwiedzenie nie miało nic do rzeczy. Notabene był uwiedziony także przez panią, i to znacznie bardziej mu się podobało, niż uwiedzenie przez chłopaka, jak sam mówi. Jeśli był ofiarą przestępstw, to oczywiście, że mu współczuję – obu przestępstw. On sam oba wspomina ze śmiechem, a jedno dodatkowo z radością. Ale to nie jest najważniejsze.
    Sam piszesz, że Twoja wiedza jest okazjonalna. Napiszę ci więc jako biolożka – to nie jest żadna „anormalność”. I nie jest, na litość, „wykreowana”. To jest zwykła różnorodność występująca normalnie w przyrodzie. Nie wiem, skąd bierze Ci się „każda grupa” broniąca się przed anomaliami – zwierzęta nie bronią się przed homoseksualizmem, a i w historii homo sapiens też takie tendencje były obserwowane. Nawiasem mówiąc to, że homoseksualizm występuje powszechnie w świecie zwierzęcym, stanowi niezłą przasłankę, żeby myśleć, że kwestie uwiedzenia czy wyboru są wyssane z palca.
    Normą nie jest uwiedzenie, bo jeśli dotyczy nieletniego, jest przestępstwem. Natomiast normą (w sensie czymś naturalnym) jest homoseksualizm, tak jak występowanie ludzi leworęcznych czy rudych w populacji. Leworęcznych też jest niewielki procent, wcale nie większość, i co? Nie sa normą? Są, bo normą w przyrodzie jest, jeszcze raz powtórzę, różnorodność. A jeśli z jakichś względów któryś przejaw różnorodności jest niekorzystny dla populacji, to dobór to załatwia. Gdybyś poczytał publikacje naukowe, to wiedziałbyś, że występowanie osobników homoseksualnych ma nawet wpływ na rozród tychże populacji. I to nie ujemny bynajmniej. Co nie znaczy, że lubię używać tego argumentu, bo zwyczajnie redukuje role ludzi i ich zycie do prokreacji.
    Nigdy nie zrozumiem „niepokoju” czy strachu przed homoseksualizmem, czyli homofobii w czystej postaci. To tak, jakbym bała się leworęcznej koleżanki, siedzącej przy biurku obok. A tym bardziej dziwi mnie uzależnianie tego strachu od tego, jakie mechanizmy stoją za tym, że ona jest leworęczna.

  9. :-) Interesujace postawienie równania pomiędzy homoseksualizmem a mańkuctwem i rudowłosiem… he he h e
    zapewne warto pamietać, ze niektóre grupy tępią rzadkie postacie różnorodności np. albinosów.
    Jeśli „cnotą” jest homeseksualizm co powiesz o innych orientacjach „niepowszechnych” (nie będęich wymieniać) – wszak to budujące biologicznie i społecznie i kulturowo różnorodności. Dobrze wiem, że nie sposób przecenić walorów różnorodności – ale zważ , że mój niepokój dotyczy wyłącznie zjawiska kulturowego rozprzestrzeniania homeseksualizmu.

  10. Klu – bo to jest tak samo. Cechy biologiczne i tyle. Niektóre grupy tępią albinosów, mówisz, i co, powinniśmy brać z nich przykład?
    Nie napisałam, że homoseksualizm jest cnotą, tylko że jest normalny z punktu widzenia natury.
    Domyślam się chyba, jakie to inne, jak to mówisz „orientacje” masz na myśli. Zauważ, że są miedzy nimi zasadnicze różnice. Tam, gdzie nikomu nie dzieje się krzywda – wtedy jest OK. A tam, gdzie ktoś jest krzywdzony – tam powinno brać się do roboty prawo.
    Co do kulturowego rozprzestrzeniania – wcześniej pisałeś o biologii, więc i ja odpowiadałam o biologii. Ale i tak nie rozumiem tego niepokoju. Co to jest to kulturowe rozprzestrzenianie? Ludzie są, jacy są. I chcą żyć normalnie, bawić się, spotykać. I mówią o tym głośno – nie rozumiem, dlaczego komukolwiek, kogo to nie dotyczy, to przeszkadza.

  11. Gdyby Ci uwiedli dziecko wiedziałabyś … Jeśli prawdą jest, ze „rozprzestrzenianie kulturowe” jest faktem – teza o bilogicznym charakterze tej różnorodności blednie w istotnym zakresie. Człowiek to takze wytwór kultury (bez kultury byłby zwierzęciem) – a sfera seksualna warunkująca prokreację jest pod silną kontrolą społeczną – największa ilość społeczno-kulturowych taboo związana jest właśnie z tą sferą. NIe zawrócisz kijem Wisły.

  12. Uuu, jaki ładny argument.
    Jeśli ktoś (pojedyncza osoba, bo naprawdę nie widzę powodu, żeby mówić ‚uwiedli”) skrzywdziłby moje dziecko, nie miałoby dla mnie znaczenia, czy był homo- czy hetero. Tak czy inaczej chciałabym, żeby prawo się nim zajęło. Ale nim – tym przestepcą, a nie całą grupą. A Ty piszesz w liczbie mnogiej. Przypominam, że homoseksualiści nie molestują dzieci częściej, niż heteroseksualiści. W ogóle częściej robią to mężczyźni – co mam z tym zrobić? Zabronić wszystkim mężczyznom chodzić po ulicach? Nie prowadzić z Tobą konwersacji?
    Poza tym – teza o biologii homoseksualizmu jest, jaka jest. Co z tym robi społeczeństwo, to inna sprawa. Człowiek ma kulturę (jak najbardziej) i rozum i właśnie dlatego kwestie prokreacji nie powinny stać na pierwszym miejscu. A że są tabu? Niech sobie będą, jak już koniecznie muszą. Nadal nie widzę powodu, dlaczego ktokolwiek, kto nie robi nic złego, miałby się ukrywać przed społeczeństwem. Jeśli to jest zawracanie kijem Wisły, to daj Boże więcej takich kijów.

  13. Z informacji opublikowanej kilka dni temu wynika, że 1/3 przyłapanych pedofili to homoseksualisci… czyli jeśli przyjąć, że homoseksualiści stanowią około 5% populacji, wśród pedofili ich udział jest znacznie -ok. 6-krotnie wyższy.|
    „Nadal nie widzę powodu, dlaczego ktokolwiek, kto nie robi nic złego, miałby się ukrywać przed społeczeństwem”. Sądzę, że propagowanie homoseksualizmu nie jest niewinne ani obojętne. Właśnie ze względu na to, że sprzyja kulturowemu spredowi homoseksualizmu (jestem pewien, że są przypadki uwiedzenia osobników/czek, którzy/e bez takiej przygody pozostali by w „okowach” paskudnego i prozaicznego heteroseksualizmu). Sądzę, że publiczne obnoszenie się z homoseksualizmem nie jest dobre i ma niepokojący potencjał obietkywnego „zła” – poza moją osobistą awersją estetyczną. Dodam, że cofa mnie również od mody na natrętne epatowanie jakimkolwiek promiskuityzmem. Hedonizm i propagowanie takowego nie prowadzi „ludzkości” w dobrą stronę. Jesteśmy ludźmi – trzeba coś od siebie wymagać… Pozdrawiam

  14. „Z informacji opublikowanej kilka dni temu” – poproszę dane. Naukowe, a nie doniesienia prasowe.
    I nawet jeśli tak jest, to i tak z tego nie wynika, że wszyscy są tacy. I nie karze się całej grupy za przestępców, którzy w niej występują; co to ma być – zbiorowa odpowiedzialność? Poza tym co z pedofilami-hetero?
    Termin „propagowanie homoseksualizmu” rozśmiesza mnie – nie można propagować biologicznej cechy. A że ludzi tych widać – cóż, to masz problem ze swoją ‚awersją estetyczną’. Przypuszczam, że tylko w stosunku do mężczyzn, bo lesbijki są takie fajne, jak je sobie wyobrazić w łóżku, czyż nie?
    Jeśli ktoś zostanie uwiedziony w młodym wieku, to jest to dramat i przestępstwo, niezależnie od tego, jakiej orientacji jest sprawca.
    „jestem pewien, że są przypadki” – ‚jestem pewien’ mi nie wystarcza – dowody poproszę, znowu w postaci naukowych opracowań. W przeciwnym wypadku jest to znowu tylko Twoja osobista niechęć.
    Czy hedonizm i promiskuityzm w wydaniu hetero też Ci tak przeszkadza? Swoją drogą, nie przestaje mnie zaskakiwać, jak ludzie lubią wtrącać się w intymne sprawy innych ludzi…
    Nie żyjemy w krajach, w których osobiste upodobania, poczucie moralności i smaku jednej osoby mają decydować o tym, co ze swoim życiem robią inni. Wymagać to można od siebie.

  15. Klu :
    „Sądzę, że propagowanie homoseksualizmu nie jest niewinne ani obojętne. Właśnie ze względu na to, że sprzyja kulturowemu spredowi homoseksualizmu”

    A kulturowy spread homoseksualizmu (jeśli by w ogóle takowy zachodził i pomijając słuszne zastrzeżenia gospodyni co do „propagowania homoseksualizmu”) byłby zły z jakiego powodu?

    ” publiczne obnoszenie się z homoseksualizmem nie jest dobre i ma niepokojący potencjał obietkywnego “zła””

    Dlaczego publiczne obnoszenie się z homoseksualizmem miałoby być obiektywnie (obiektywnie???) złe, jak rozumiem gorsze niż publiczne obnoszenie się z heteroseksualizmem?

    I czy to nie z hedonizmu, z chęci ułatwienia i uprzyjemnienia sobie zycia nie bierze się przypadkiem postęp?

  16. Homoseksualizm to i pederatsia i lesbijstwo – pisałem o obydwu w jednakowej mierze. Epatowanie promiskuityzmem razi mnie w każdym wydaniu ale ten hetero jest bardziej „opatrzony”, biologicznie w jakimś związku z romnażaniem – to kwestia przyzwyczajenia publiki Lesbijki w łóżku podobnie jak i pederaści nie podniecają mnie w żadnym stopniu. W pornografi widzęgłownie aspekty komiczne, mnie to śmieszy. Nie jestem centralą danych naukowych – wyczytałem informacje, które powoływały się na konkretne źródła. Czy musiałem weryfikować choć brzmiały sensownie i logicznie „wynikały”? Musiałbym też kwestionować b. watpliwe informacje o naturze bliologicznej od Ciebie (np o pozytywnym wpływie homoseksualizmu na przyrost naturalny). A te dowody, których się domagasz kulturowego zwerbowania młodego człowieka do „sekty” homoseksualnej mają być z nazwiskami i imionami? :-)
    Interesujace są jeszcze inne zjawiska – jak sądzisz, dlaczego w niektórych grupach zawodowych homosksualisci występują stadami – czyzby quasi nepotyzm lub też kumoterstwo, a jak się odbywa wspinanie po stopniach kariery w takich zhomoseksualizowanych zwodach (np projektanci mody, balet etc) ? Dlaczego ich tak mało i niedostrzegalnych wśród fizycznych?
    Nikomu nie zaglądam w łóżko jeśli ten ktoś swego łóżka nie wystawia na widok publiczny – nie rozumiem zarzutu.
    Publiczne obnoszenie się z homoeksualizmem nie jest dobre gdyż propaguje tę anomalię statystyczną (by nie obrazić nikogo określeniem dewiacja) , a badania naukowe wykazują, że jednym z trzech głównych źródeł homoseksualizmu jest „werbunek” kulturowy osobników, którzy ani nie mają w genach składnika charakteryzuyjącego 1/3 homoseksualistów, ani też w przebiegu ciąż u ich matek nie występowały procesy hormonalne w wyniku których zdarza się efekt homseksualizmu u dzieci.
    Dążenie do ułatwienia sobie życia to nie hedonizm. B. daleko temu od hednizmu – do rozwoju niezbedna jest praca- będąca z defninicji rodzajem poświęcęnia i wysiłek – choćby umysłowy – a te są zdecdydowanie obce hedonizmowi.
    Pozdrowienia

  17. Widzisz, ja patrzę z naukowego punktu widzenia. Dlatego zawsze weryfikuję dane, o których czytam. Radzę, choć pewnie nie skorzystasz – poczytaj coś naukowego, zanim zaczniesz mówić o „wątpliwych informacjach o naturze biologicznej”. To, że coś pozornie dla laika wynika „logicznie” naprawdę nie świadczy, że musi być prawdziwe. I nie domagałam się dowodów „zwerbowania” kogoś z nazwiskiem – pisałam że powinieneś mieć dowody na „przypadki uwiedzenia osobników/czek, którzy/e bez takiej przygody pozostali by w “okowach” paskudnego i prozaicznego heteroseksualizmu”. Nie masz tu niestety grupy kontrolnej, więc Twoja pewność nie jest oparta na niczym, prócz Twoich uprzedzeń.
    I widząc w wszystkich Twoich wywodach zdecydowaną niechęć do homoseksualistów, nie sądzę jakoś, że miałbyś ochotę zapoznawać się z jakimiś konkretnymi badaniami. Także Twoje pisanie o „pederastii”, „sekcie homoseksualnej” nie zachęca do dyskusji z Tobą, niestety. Ponadto pomijasz krytykę swojego rozumowania: co z 2/3 hetero-molestujących dzieci (skoro 1/3 to homo)? Co z nimi zrobić? Co z mężczyznami, którzy molestują w większości?
    Dodam więc tylko krótko:
    „Interesujace są jeszcze inne zjawiska – jak sądzisz, dlaczego w niektórych grupach zawodowych homosksualisci występują stadami – czyzby quasi nepotyzm lub też kumoterstwo, a jak się odbywa wspinanie po stopniach kariery w takich zhomoseksualizowanych zwodach (np projektanci mody, balet etc) ? Dlaczego ich tak mało i niedostrzegalnych wśród fizycznych?”
    Nie wiem przede wszystkim, czy tak jest. Może pracownicy tzw. fizyczni boją się linczu i nie ujawniają się na przykład.
    „Nikomu nie zaglądam w łóżko jeśli ten ktoś swego łóżka nie wystawia na widok publiczny – nie rozumiem zarzutu.” Oczywiście, ża zaglądasz. Jeśli piszesz, że coś budzi Twoją awersję, to musiałeś się tym zainteresować. Pisanie, że ludzie powinni od siebie wymagać i nie być nachalnie jacyś tam również jest zaglądaniem tam, gdzie nie trzeba. A zarzut o wystawianiu na widok publiczny jest zwyczajnie śmieszny. Każdy wystawia się na widok publiczny. Jeśli para hetero idzie do ślubu – robi to. Jeśli ja mówię w pracy, że jadę z mężem gdzieś tam, też to robię.
    „Publiczne obnoszenie się z homoeksualizmem nie jest dobre gdyż propaguje tę anomalię statystyczną….” – zaczynam się powtarzać: nie można propagować czegoś, co jest cechą biologiczną i istnieje. Anomalią nie jest, i nie w kwestii rozrodczości gatunku, bo dobór by to dawno załatwił. Według Twojego rozumowania, w ten sam sposób propagują się leworęczni – też są ‚anomalią’ statystyczną. Co z nimi? A to, skąd się coś bierze – dodam, że w przypadku homoseksualizmu naukowcy nadal nie są pewni, jak sprawa wygląda – zupełnie nie wynika usprawiedliwienie dla dyskryminacji. I można tak w koło Macieju.

  18. Klu, ośmielam się twierdzić, na własnym między innymi przykładzie, że człowiek, istota jako tako inteligentna i zdolna przewidzieć skutki własnego postępowania, może zmusić się do wynalazczego wysiłku celem wygenerowania sobie hedonistycznego środowiska na później.

    Poważniej: z jakiej powodu wiążesz od razu homoseksualizm z promiskuityzmem? Bo wszyscy homo rypią się na lewo i prawo, a wszyscy hetero grzecznie ciupciają w jednym związku? Mitomania? Zazdrość?

    A pewne aspekty leworęczności są zdaje się nieprzyzwoite w niektórych społecznościach, prawa do jedzenie, lewa do podcierania, inaczej nielzia. Klu, podoba ci się to?

  19. Sporothrix – sądzę, że każde z nas o czymś nieco innym. :-)
    Miskidomleka – bardzo mi się podoba – jestem fanem specjalizacji ( po wysłuchaniu słynnej piosenki śpiewnej przez Marlin Monroe)

  20. Sporo…obawiam się, ze bardzo się strasz lekceaważyć argumenty używane przeze mnie, Dlaczego aż tak bardzo i czemu chesz mnie „sponiewierać” :-)?? Świat nie jest nauką, a poznania jedynym środkiem metoda laboratoryjno-naikowa – biologia nie jest wszystkim. Ja „to” na własne oczy widziałem – wielokroć. Niekiedy naukowcy spedzają lata na badaniach by w końcu stwierdzić coś co było „intuicyjnie” – wedle mądrości ludowej – wiadome powszechnie i od dawna ( jak to ujął wieszcz: „Mędrzec nawet o tym nie wiedział, ze ma na d…e przedział”) Nie żywię osobistej niechęci do homoeseksualistów (może do kilku egzemplarzy brzydko się bawiących) – drażni mnie zakłamana moda-metoda i lekceważenie zjawisk oczywiście niekorzystnych społecznie (nie jest takim zjawiskiem sam homoseksualizm) w imie fałszywie rozumianej, spłyconej poprawności. Już więcej do Ciebie na ten temat nie będę pisać. Przepraszam za wprawienie Cię w rozdrażnienie. Ukłony

  21. Przykro mi, że odniosłeś wrażenie, że „lekceważę Twoje argumenty” i że „chcę Cię sponiewierać”. Nic takiego nie miało miejsca, ani też to, że jestem rozdrażniona, bo nie jestem. Po prostu, niestety, tych Twoich argumentów zwyczajnie nie było. Powtarzałeś czyjeś zdania, nie martwiąc się nawet o to, czy są prawdziwe. Na moje pytania bardzo starałeś się nie odpowiadać. Moje argumenty pomijałeś, po czym, kiedy Ci było wygodnie, wracałeś do tego samego.
    Widać po prostu jestem przyzwyczajona do innego prowadzenia dyskusji.
    Szkoda, że nie chcesz już pisać na ten temat, ale może to i lepiej. Każde z nas ma swoje zdanie i pewnie przy nim zostanie.
    I jeszcze moja opinia na temat niechęci czy ewentualnie innych żywionych do kogoś/czegoś uczuć – uważam, że lepiej przyznać się po prostu do tych uczuć, niż próbowac je racjonalizować, odwołując się zwłaszcza do jakichś niepewnych czy nieprawdziwych danych.

  22. Łąmiąc obietncę (za co przepraszam z zawstydzeniem ) rzeknę, że człowiek swe człowieczeństwo zawdzięcza wyłącznie kuilturze… sama biologia czyni zeń tylko zwierzaka. Nie wolno tedy lekceażyć ani dorobku kultury ani psychologii ani socjologii rozpatrując zjawiska dot. ludzi – z pewnością ob serwacje dot zwierząt z rzadka dają się odnieść wprost do ludzi i z pewnością obserwacje dot ludzi nie dają się odnosić do zwierzat. . Sama powiedziałaś, ze zagadnienie homseksualizmu nie zostało jeszcze zbadane biologicznie… w tej sytuacji w równej mierze jak moje i Twoje argumenty są wątpliwe. Twoje zatem twierdzenia mają znaczenie żadne. Jeśli metoda naukowa to może i szczypta logiki? „Twoje” argumenty jedynie z nazwy są Twoje .. Powtarzasz za innymi – czytałem i słyszałem w różnych źródłach i od różnych osób kilkasetkrotnie co najmniej- one są banalnie niedojrzałe – jak dla mne. . .Sądzę, że moje próby zrozumienia tego zjawiska są wynikiem moich tylko przmyśleń, nie są spotykane ui innych , nie powtarzam ich za innymi i tym samym są oryginalniejsze.
    Pisząc dobierałem słow by Cię nie urazić – Ty wręcz odwrotnie, stosujesz zwrotry celowo kąśliwe i lekceważące… Zdajesz się nie dostrzegać tego co napisałem – choć toto stoi w tekście jak byk – bo wówczas wygodniej Ci argumentowąć (może nie rozumiesz?).
    Celowo w tekście, po niektórych stwierdzeniach/okreśieniach umieszczałem roześmiane emotikiony by nie brać tego dosłownie… brak poczucia humoru i niuansów? NIeco dystansu do siebie i życzliwści do bliźnich ułatwia życie Sporothrixie …

  23. Nic nie szkodzi – piszę o złamaniu obietnicy. Jeszcze raz powtórzę, że przykro mi, że odniosłeś wrażenie, że piszę lekceważąco w stosunku do Ciebie. Tak nie było. Pisałam tylko, że trudno mi uznać za argument coś, co nim nie jest. I nadal twierdzę, bardzo grzecznie, że Ty nie masz agumentów. Logicznych także. Tym bardziej, że piszesz, żeby czegoś nie brać dosłownie. Ja, przyznam, jeśli dyskutuję, nie stosuję takich sztuczek. Piszę to, co myślę. I odpowiadam na większość przynajmniej kwestii, czego Ty na przykład nie robisz.
    A co do reszty – nigdzie nie napisałam, że człowiek to tylko biologia. To tak naprawdę Ty tak argumentowałeś, przy okazji odnoszenia zjawiska do kwestii prokreacji na przykład. Ja zbijałam Twoje „biologiczne argumenty”, bo widać, że tak naprawdę niewiele o tym wiesz. A jeśli te biologiczne argumenty się pominie – no to wtedy widać, że stosunek do homoseksualizmu jest wyłącznie osobisty. I wydaje mi się, tak jak też napisałam, że uczciwiej jest przyznać, że ma się takie, a nie inne uczucia, a nie podpierać się czymś, czego się nie rozumie.
    I jeszcze raz dodam – to, że piszę, że czegoś nie rozumiesz, albo nie wiesz – to nie jest kąśliwość ani personalne lekceważenie Ciebie. To jest stwierdzenie faktu. Grzeczne, bez żadnych dodatków emocjonalnych. Po prostu widać, że ja akurat na ten temat wiem więcej niż Ty. Może czasem warto by było skorzystać z większej wiedzy rozmówcy, żeby dowiedzieć się czegoś na dany temat?
    Dziekuję też za uwagę, że „NIeco dystansu do siebie i życzliwści do bliźnich ułatwia życie Sporothrixie”. W naszej dyskusji akurat wyszło (i wychodzi, dzięki Twoim personalnym uwagom), że to Ty nie grzeszysz życzliwością dla bliźnich, czyż nie? Dystans do siebie pewnie raz mam większy, raz mniejszy, ale zapewne trudno mi znaleźć dystans do czegoś, co ktoś głosi, a co dla mnie jest nie do przyjęcia.

  24. Klu: człowiek swe człowieczeństwo zawdzięcza wyłącznie kuilturze… sama biologia czyni zeń tylko zwierzaka

    Gdyby tak było, dowolnego zwierzaka możnaby za pomocą kultury obdarzyć człowieczeństwem, jakkolwiek je rozumiesz. Innymi słowy bredzisz, względnie bujasz w obłokach. Powodzenia w uczeniu krowy pisania rozpraw i w dyskusjach o moralności z padalcem.

    Niekiedy naukowcy spedzają lata na badaniach by w końcu stwierdzić coś co było “intuicyjnie” – wedle mądrości ludowej – wiadome powszechnie i od dawna
    Ale wygodnie pominąć liczne wypadki, kiedy nauka skopała mądrościom ludowym i intuicjom tyłek, nie? Słońce krąży wokół ziemi, muchy rodzą się same w zostawionym mięsie a myszy w ziarnie, a przedmioty cięższe spadają szybciej.

    Powtarzasz za innymi – czytałem i słyszałem w różnych źródłach i od różnych osób kilkasetkrotnie co najmniej- one są banalnie niedojrzałe – jak dla mne. . .Sądzę, że moje próby zrozumienia tego zjawiska są wynikiem moich tylko przmyśleń, nie są spotykane ui innych , nie powtarzam ich za innymi i tym samym są oryginalniejsze.

    I owa „oryginalność” ma świadczyć że masz rację? Odrzucanie tego, co inni piszą to objaw twojego człowieczeństwa realizującego się dzięki kulturze? Interesujące, zaiste. Czekam już tylko na argument o muchach i gównie.

    W sumie, byłby może na wyższym poziomie niż Interesujace postawienie równania pomiędzy homoseksualizmem a mańkuctwem i rudowłosiem…he he h e (he he he szczególnie trafne, nie?) albo stawianie znaku równości między homoseksualizmem a promiskuityzmem, lub, w sposób ciut tylko zawoalowany, między homoseksualizmem a pedofilią.

    I niż mętne kręcenie drażni mnie zakłamana moda-metoda i lekceważenie zjawisk oczywiście niekorzystnych społecznie (nie jest takim zjawiskiem sam homoseksualizm) – świetny argument w dyskusji o homoseksualizmie, nie? Są pewne zjawiska, które są niekorzystne społecznie, nie powiem jakie, homoseksualizm nie jest niekorzystny, ale ponieważ tamte są niekorzystne, to homoseksualizm mi się nie podoba. Bomba argumentacyjna po prostu.

    W innym miejscu: Sądzę, że publiczne obnoszenie się z homoseksualizmem nie jest dobre i ma niepokojący potencjał obietkywnego “zła” – gdzie, jakie go zła? Powtarzam, w czym jest gorsze niż publiczne obnoszenie się z heteryzmem?

    Cały czas wyłazi że poza moją osobistą awersją estetyczną nic nie jesteś w stanie sensownego przeciw homseksualistom i ich publicznej, nieskrywanej obecności zaproponować.

    Sam piszesz (o promiskuityzmie) hetero jest bardziej “opatrzony”, biologicznie w jakimś związku z romnażaniem – to kwestia przyzwyczajenia publiki – temu przyzwyczajeniu publiki służy to, co nazywasz błędnie propagowaniem homo.

    Bez przyzwyczajania publika na czarnego reaguje „bić asfalta” albo „pod jednym dachem? z Antychrystem?”, na epileptyka „opętany”, motocykle traktuje kłonicą, a kobietę na uniwersytecie uważa za wynaturzenie.

  25. Miskidomleka – nie pytaj Klu, skąd to ma, bo Ci i tak nie odpowie. Zacznie wykręcać kota ogonem, że dane „naukowe” nie mają znaczenia, choć sam zaczął o tym mówić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s