Stop zabijaniu kobiety w kobiecie

O prezydencie Ugandy Yoweri Musevenim zdarzyło mi się już wspominać, przy okazji opisywania prób zmniejszenia liczby zakażeń HIV w tym kraju. Teraz znowu wywarł na mnie nadzwyczaj pozytywne wrażenie: na początku tego miesiąca oficjalnie potępił coś, co czasem nazywa się kobiecym obrzezaniem i zapowiedział walkę z tym procederem w Ugandzie.

[…] A law against female circumcision will soon be enacted, President Yoweri Museveni has said. Launching a campaign against female genital mutilation in Nakapiripirit in Karamoja, Museveni described the practice among the Sabiny and Pokot communities as brutal and backward.
He dismissed the argument that female circumcision is part of the culture of the Karimojong. “I support culture. That is why I restored the kingdoms. But you must support culture that is useful and based on scientific information.” […]

Te słowa powinni sobie wziąć do serca także politycy europejscy. Zwłaszcza ci zastanawiający się: jest li przymykanie oka na mordowanie muzułmańskich dziewcząt przez ich braci za to, że umówiły się z kimś na randkę zgodne z naszą wielowiekową europejską tradycją tolerancji azali to tylko zwykła zgoda na ohydną zbrodnię. Jestem naprawdę pełna podziwu dla Museveniego, mimo, że to polityk :-P – ale tak mądrze gada. (W dodatku on jest podobno born again; jak widać zdarzaja się między nimi porządni ludzie ;-)). I pewnie, jak to polityk, ma swoje za uszami, ale za tę akcję czapki z głów.

Okaleczania kobiecych genitaliów nie powinno się nazywać obrzezaniem, bo w automatyczny sposób porównuje się je wówczas do obrzezania chłopców. I, jakkolwiek to ostatnie też nie bardzo mnie akurat się podoba, to jednak jest zasadnicza różnica między usunięciem (w różny sposób) napletka chłopcu – do czego dałoby się nawet znaleźć uzasadnienia higieniczno-medyczne – a tym, co robi się dziewczynkom.

Okaleczanie kobiecych genitaliów jest zabiegiem, który grozi trzem milionom dziewcząt w Afryce rocznie, a na świecie żyje 100 do 140 milionów kobiet, które odczuwają jego skutki. Nie ma żadnego medycznego uzasadnienia do tego zabiegu, nie istnieją też żadne pozytywne jego następstwa. Opisuje się cztery główne typy genitalnego okaleczenia kobiet:
1. Klitoridektomia – czyli usunięcie całkowite lub częściowe łechtaczki, także, rzadziej, wraz z napletkiem
2. Wycięcie całkowite lub częściowe łechtaczki razem z wargami sromowymi mniejszymi, z wycięciem lub pozostawieniem warg większych
3. Infibulacja – wycięcie warg małych oraz nacięcie dużych i zszycie ich tak, aby powstały małe otwory do odprowadzania moczu i krwi miesiączkowej; zwykle z usunięciem łechtaczki
4. Inne szkodzące procedury dokonywane bez wskazań medycznych na kobiecych genitaliach, na przykład: nakłuwanie, przebijanie, nacinanie, wyskrobywanie czy kauteryzacja.

Wszystko mnie boli, jak o tym czytam i piszę. Ale chyba warto pisać, bo wiele osób nadal nie ma pojęcia, że coś takiego istnieje. Jak ci zdziwieni lekarze („Coś takiego! Pierwszy raz o tym słyszę!”), o których pisał doktor Jaszczyński, a którego jeszcze zacytuję. Bywają również zapewne tacy, którzy słyszeli o tych praktykach, ale uważają, że to żaden big deal, skoro obrzezania dokonuje się też na chłopcach i nikt specjalnie nie płacze z tego powodu. Tak myślał pewien facet z mojej rodziny – na jego usprawiedliwienie mogę napisać, że chyba wówczas nie znał szczegółów tego, co robi się kobietom. Może jak się dowiedział, to poglądy mu się zmieniły, kto wie…

Pisał więc doktor Jaszczyński: 

[…] Ta największa operacja nosi nazwę infibulacji i ocenia się, że powoduje około 10 proc. bezpłodności. Zabiegi te, jak widzimy, o wiele radykalniejsze u kobiet niż u mężczyzn i wykonywane w prymitywnych warunkach bez uwzględnienia jakichkolwiek zasad higieny, wywołują liczne powikłania, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Obrzezanie odbywa się bez znieczulenia. Łechtaczkę często wcześniej naciera się pokrzywą dla uzyskania zaczerwienienia i obrzmienia, a następnie chwyta się szczypcami, unosi maksymalnie do góry i obcina nożem. Krwotok zwykle nie jest tamowany, a do rany przykłada się często gnijące rośliny lub nawet kał zwierzęcy! (mój entomolog był w tym wypadku już nowoczesny, bo używał środka dezynfekcyjnego). Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji tylko silniejsze organizmy mogą przetrwać te zabiegi. Jak wspomniałem wyżej, najcięższą operacją tego typu jest infibulacja, stosowana szczególnie w Sudanie. Wycięcie jest najbardziej totalne: obejmuje łechtaczkę, wargi sromowe mniejsze i przyśrodkowe części warg sromowych dużych. Krwawiące powierzchnie spina się kolcami z akacji, osadzając w środku rurkę trzcinową dla odpływu krwi miesiączkowej. Potem dziewczynka musi leżeć na plecach przez kilka dni. […] (Obrzezanie kobiet. Autor tekstu: Wiesław Jaszczyński; oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3140)

Zauważyłam, że w powyższym fragmencie mowa jest o mężczyźnie dokonującym okaleczenia (swojej córki zresztą). To ciekawe – ostatnio, mam wrażenie, w wielu miejscach próbuje się odwracać kota ogonem, twierdząc, że kobiety robią to kobietom, że to przez stare, zadrosne o młodość swych córek kobiety, że kobieta kobiecie wilkiem, że to jakiś kobiecy rytuał. Kobiety, tylko kobiety. Mężczyźni stoją z daleka i nie wtrącają się do tego kobiecego szaleństwa. Tymczasem, owszem, to prawda, że często starsze kobiety są bardzo winne w tej kwestii, i często to one są wykonawczyniami. Ale kiedy to robią, robią to ze względu na mężczyzn. Ze względu na chore, okrutne wymagania i wyobrażenia mężczyzn.

[…] Margaret Koilel opowiada mi, jak wycina się kobiece genitalia. Robiła to setki razy i mówi, że to proste. „O siódmej rano wszyscy zbierają się na ceremonię. Dziewczynkę – która na ogół ma 12 lat – sadza się na krowiej skórze. Dziewczynki często krzyczą i wyją, i próbują się opierać, więc jedna kobieta trzyma jej lewą nogę, druga jej prawą nogę, a ktoś inny trzyma ją za ramiona. Lejemy zimną wodę na krocze, żeby je znieczulić. Potem przykucam na jednej nodze i zaczynam ciąć brzytwą.” „Najpierw kładę palec pod łechtaczkę, a potem ją całkiem wycinam”. Następnie „wycinam całe mięso. Wiem, kiedy przestać – kiedy czuję kość i nie ma już nic do wycięcia”. Potem „zabieramy ją do łóżka i przykrywamy. Wieczorem kobiety wracają, żeby sprawdzić, czy dobrze wykonałam robotę. Jeśli przez pomyłkę coś zostawiłam, bo dziewczynka zanadto kopała i krzyczała, tniemy ją znowu”. Co roku dwa miliony afrykańskich kobiet ma zmasakrowany srom. Nazywa się to „obrzezaniem”, ale to wprowadza w błąd; męskim odpowiednikiem byłoby obcięcie żołędzia penisa wraz z częścią trzonu. W wielu krajach – takich jak Sudan lub Somalia – zdarza się to ponad 90 procentom kobiet. Wiele z nich to zabija – a także ich noworodki. […]

[…] W pustce przed blaszaną budą Margaret wyjaśnia, dlaczego to robi. „To żeby zadowolić mężczyzn – mówi – Nie poślubią kobiety, która nie jest wycięta. Oni myślą, że kobieta z niewyciętą łechtaczką będzie seksualnie nienasycona i będzie miała seks z każdym. Ale jeśli jest wycięta, nie będzie lubiła seksu, a więc wiedzą, że w noc poślubną będzie dziewicą i nie będzie zdradzać po ślubie”. Istnieją dziwaczne mity, wzmacniające tę praktykę. Niektórzy mężczyźni wierzą, że nie obrzezana kobieta zniszczy plony, jeśli ich dotknie. Inni uważają, że nieodcięta łechtaczka urośnie, będzie jak wąż, i udusi ich podczas snu. Dr Guyo Jaldesa codziennie widzi konsekwencje. „Zamiast normalnego sromu te kobiety mają tylko tkankę bliznowatą – mówi – Powoduje to najrozmaitsze problemy. Zasadniczo dla takiej kobiety stosunek jest torturą. Jednym z celów okaleczania kobiecych genitaliów jest uczynienie stosunku bolesnym i nieprzyjemnym dla kobiet”. Kiedy mężczyzna się żeni „musi dowieść swojej męskości przez otwarcie zamkniętej blizny. Jeśli mu się nie uda, jest wyśmiewany, ale to może być bardzo trudne. Często więc mężczyzna używa przedmiotów – jak nóż albo stłuczona butelka – czyniąc kobiecie jeszcze więcej koszmarnych szkód”. […]

[…] Nietrudno znaleźć inne ofiary obrzezania; chodzą ulicami Miasta Kurzu. Kanako Sampao jest chudą, wymizerowaną 25-letnią kobietą z głową nakrytą czerwoną chustką. Trzyma się na dystans od wszystkich, żeby ukryć odór, który nieustannie od niej dochodzi. „Cięto mnie, kiedy miałam 10 lat” – mówi, rozglądając się nerwowo i uśmiechając znacząco w dziwnych momentach. „Krzyczałam, ale i tak to zrobili”. Nie zagoiła się dobrze – minęły miesiące, zanim znowu mogła chodzić. Kiedy miała 14 lat wydano ją za mąż i miała swoje pierwsze i jedyne dziecko. „Utknął. Nie mogłam go wypchnąć. Pocięli mnie, żeby go wyciągnąć, ale było za późno. Umarł”. Kara nie skończyła się na tym. Kiedy dziecko utyka w zabliźnionej pochwie, jest olbrzymie ciśnienie na jelito proste, pęcherz i cewkę moczową – bardzo dużo tkanek może zostać zniszczonych i obumrzeć. To właśnie zdarzyło się Kanako. Jej wnętrzności zostały zmiażdżone i nigdy nie powróciły do zdrowia. Ma obecnie coś zwanego przetoką: cały mocz i kał wyciekają jednym, niepowstrzymanym strumykiem z jej pochwy. „Mąż powiedział, że śmierdzę i nawet nie potrafię urodzić zdrowego dziecka, znalazł więc inną kobietę i wyrzucił mnie” – mówi. „Teraz żaden mężczyzna nie chce do mnie podejść. Nie mam gdzie mieszkać. Ludzie mnie atakują mówiąc, że śmierdzę i jestem obrzydliwa. Moja siostra daje mi resztki jedzenia, ale jej mąż nie pozwala mi wejść do ich domu”. Patrzy w ziemię suchymi oczyma. Słyszała, że przetokę można wyleczyć operacyjnie, ale to jest drogie i nie ma pojęcia, jak mogłaby zebrać pieniądze. Znajdziesz te kobiety w całej Afryce – unikane jak trędowate, na ulicach, opuszczone, z nadzieją na cud. […]  (Polowanie na czarownice: ukryta wojna Afryki z kobietami [1]. Autor tekstu: Johann Hari; oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6433)

I jeszcze fragmenty książki „Kwiat pustyni”, autorstwa Waris Dirie: […] Popatrzyłam między nogi i zobaczyłam, jak znachorka zabiera się do roboty. […]  Spodziewałam się jakiegoś wielkiego noża, ale ona wyciągnęła mały płócienny woreczek, wyłowiła z niego złamaną żyletkę i zaczęła ją dokładnie oglądać. Dostrzegłam zaschniętą krew. Znachorka splunęła na żyletkę i zaczęła ją wycierać o suknię.” […] Kiedy odzyskałam przytomność, zdawało mi się, że już po wszystkim, ale najgorsze miało dopiero nadejść. […] Zobaczyłam, ze morderczyni zgromadziła przy sobie mnóstwo kolców z rosnącej w pobliżu akacji. Przekłuwała nimi to, co pozostało po zabiegu, a potem przeciągała przez dziury grubą, białą nić. Nogi miałam zupełnie odrętwiałe, ale płonący między nimi ból był tak silny, że chciałam umrzeć. […] Byłam przekonana, ze to już koniec cierpień- dopóki nie zachciało mi się sikać. Dopiero wtedy zrozumiałam radę mamy, żebym za dużo nie piła. […] Kiedy wydusiłam z siebie pierwszą kroplę, poczułam, jakby ktoś polewał mi ciało kwasem. Po znachorskim szyciu pozostał tylko maleńki otwór, wielkości łebka od zapałki. Chodzi o to, żeby przyszły mąż miał pewność, że nowo poślubiona żona nie zażywała seksu, zanim on jej nie dotknął. Skutkiem tego mój mocz zbierał się w świeżej ranie i dopiero potem ściekał po udach cienkim strumyczkiem. Zaczęłam wyć. Nie pisnęłam nawet, gdy morderczyni cięła mnie na strzępy, ale teraz zabolało mnie tak strasznie, że nie wytrzymałam. […]

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Stop zabijaniu kobiety w kobiecie

  1. nie jestem w stanie tego przeczytac do konca.
    zbiera mi sie na mdlosci i z checia bym rozszarpala tych wszystkich doroslych, ktorzy to robia dziewczynkom i tym, ktorzy nie robia nic, zeby temu przeciwdzialac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s