Łechtaczka na muszce, czyli jak to z Romusiem było

Pan kotek był chory. Pan kotek?
Pan lew był raz chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł pan doktor. „Jak się masz, koteczku?”
„Niedobrze, lecz teraz na obiad jest pora.”
Rzekł lew rozżalony i pożarł doktora.

Pan Romuś nie był chory, ale leżał w łóżeczku. Smętnie patrzył na swoje stare, obwisłe, czterdziestoletnie ciało. „Stary już jestem i niczego nie dokonałem. Nakręciłem wprawdzie te głupie filmy, ‚Łyżka w zupie’ i ‚Ojciec Rozamundy’ odniosły nawet sukces, ale co z tego? Nikt mnie i tak nie lubi. I muszę pocieszać się w ramionach tych paskudnych trzynastoletnich dziewcząt, fuj. Brzydkie takie są, że hej. I wyglądają przynajmniej na trzydzieści siedem.” Czuł się coraz dziwniej. „I po co ja tę Samantę tutaj zaprosiłem? Już cholera nie pamiętam! Starcza demencja? A mamusia mówiła przecież  „Uważaj, dziecko, na każdą trzynastolatkę, co to każdego zaciąga do łóżka. To kurewki małe są, nie można im ufać.” Mała tak jednak prosiła. „Pokaż mi swoje znaczki” nudziła. Zaprosił ją więc do domu Jacusia. Nie można przecież odmawiać miłym dziewczynkom, kiedy mają ochotę, prawda? „Tylko czy znaczki koniecznie muszą leżeć w zanudzi, przepraszam, jacuzzi? Przecież w ten sposób mogą złapać jakąś płciową chorobę przenoszoną drogą życiową” coraz bardziej leniwie myślał Romuś.

Samanta weszła do pokoju.

– Chodź Romuś, mieliśmy przecież oglądać znaczki.

– Ale ja jakoś nie mam ochoty.

– Oj, Romuś, Romuś, bo cię nie zerżnę.

Astma zagrała w rachitycznych oskrzelach Romusia. Rozebrał się, bo tak mu było wygodniej.

– Słodko brzmisz, kiedy tak rzęzisz i świszczesz. Misiek, chcesz cukerka?

– Jak ty chcesz.

– Dam ci troszkę takiego fajnego napoju, co to poprawi ci nastrój. I taki specjalny proszek, quaa…, meta…, M&M! Te M&My działają tak przyjemnie odprężająco. Jedz, jedz, będziesz łatwiejszy.

Biednemu Romusiowi zakręciło się w głowie. Co ona mu dała? Co ona chce zrobić?

– Chcę się tobą zaopiekować czule, staruszku. To bedzie taka duchowa opieka. I pokazać ci świat. Młodość musi objaśniać świat starości. W ogóle robić wszystko dla dobra starości.

Rozpięła spódniczkę. Podcięła mu nogi, które i tak się pod nim uginały, i pochyliła się nad jego twarzą.

– O, tu widzisz ten świat. Wprawdzie na razie wygląda jak moja łechtaczka, ale nauki nigdy za wiele.

– Nie, nie…

– Nie kop pani, bo się spocisz. I dlaczego nie, moja suczko, moja dupeczko?

– Bo gerontofilia jest zakazana…?

– Świnko, jakie ty znasz trudne słowa. A może ty masz już zryte gary? I duży przebieg? Fuj, nie będę dłużej obracała twojej obwisłej, acz słodkiej pupci. Daj buzię…

– Nie…

– Daj, daj. Żałuję wprawdzie, że dzieci z tego nie będzie, wszak trzynastoletnie kobiety chciałyby siać swoje jajeczka po wszystkich sąsiadach…

– ??

– No co, nie wiedziałeś, że kobiety są poligamiczne, a mężczyźni monogamiczni? I tak, zgodnie z naturą, ja muszę (inaczej się uduszę) zalać jajkami jak najwięcej samców. Dlatego też natura wyposażyła mnie w mnóstwo pęcherzyków w jajniku, pełnych dumnych, silnych, ruchliwych jajeczek. I powołała do siania, siania, siania…

I Samanta posiała. Celowała precyzyjnie, używając łechtaczki jako muszki, a czegoś tam, Romuś już nie załapał czego, jako szczerbinki.

– Powiem mamie – jego głos zaświstał metalicznie, jak szabla tnąca portrety jego kolegów po fachu grających hitlerowców.

– Daj spokój, Romuś, wstydu oszczędź. Ja też powiem. Zobaczymy, kto będzie szybszy.

Romuś usnął. Następnego dnia obudziła go policja.

– Jest pan aresztowany za gwałt na nieletniej.

– Ale ja nic nie zrobiłem! To ona mnie wykorzystała, upiła, nafaszerowała narkotykami i zgwałciła! Chcę ugody!

– Dobra, dobra, ty nędzny, mały Bolaczku, dobierzemy ci się do tyłka i wsadzimy cię na czterdzieści dni do pudła.

– Ojejku, to prawdziwy horror…

I Romuś uciekł. Błąkał się przez następne trzydzieści lat po odrażającym południu Francji. Jadł ohydne foie gras i pił wstrętne wina, z których słynie ten kraj. Nocami smagały go deszcze i ziąb, a za dnia krytycy filmowi, natrząsający się złośliwie, że nie może kręcić swoich dzieł w Holyweed. Wyjeżdżał w tym czasie do innych krajów, wszędzie pamiętając z rozpaczą, że jest na wygnaniu. „Jak oni mogą cię tak traktować?” pytali jego zgorszeni przyjaciele, którym opowiedział prawdziwą, czyli taką jak powyżej, wersję wydarzeń. „Przecież nic złego nie zrobiłeś, to tylko zła kobieta była. A ty przeszedłeś szlak od Lenino i przeżyłeś bitwę pod Pskowem. Coś ci się z tego tytułu należy!”

Romuś zgadzał się z nimi. Dlatego też nie zawracał sobie głowy powrotem, nawet kiedy wykorkował ten policjant, który tak dyszał ku niemu nienawiścią. Bo po co? „Przecież to zła kobieta była, a wszyscy artyści to prostytutki…”

Eee? A nie, przepraszam, tu chyba jest coś nie tak…

 

Navairze dziękuję za  inspirację, mając cichutką nadzieję, że nie pogniewa się za umieszczenie jego nicka w pobliżu tych wypocin. Dziękuję także Miskomdomleka, szczególnie za link do świetnego komentarza z Washington Post.
Nie dziękuję natomiast luminarzom polskiej kultury, choć dzięki ich  słowom zaoszczędziłam pióro flaminga. Zamiast użyć go tak, jak to zrobiłby Witeliusz, napisałam – tym piórem oczywiście – powyższe coś.

Advertisements

10 uwag do wpisu “Łechtaczka na muszce, czyli jak to z Romusiem było

  1. Tak podczas lektury mi się coś zdawało, że zainspirowałem notkę leciutko ;)

    Ja troszkę schizofrenicznie to widzę. Z jednej strony, jeśli sama ofiara domaga się nieścigania Polańskiego i stara się uniknąć zainteresowania mediów i publikowania swojego nazwiska i wizerunku, to aresztowanie wydaje mi się raczej wysilonymi próbami zdobycia punktów przez amerykański wymiar sprawiedliwości, niż sensowną próbą ukarania za przestępstwo. Z drugiej, obrona w wykonaniu Zanussiego (trzynastoletnia prostytutka) i Stalińskiej (te trzynastolatki to wiecznie prowokują) jest rzygogenna stuprocentowo.

  2. Ja widzę to tak – i tu z lenistwa zacytuję samą siebie z komentarza na blogu Misek: „Nie jestem absolutnie krwiożercza, nie uważam, że należy Polańskiemu zrobić krzywdę za to, co zrobił (tym bardziej, że nie był zdaje się wówczas potraktowany fair przez sędziego), ale karę ponieść powinien. I to dawno temu. Nie ma znaczenia, czy dziewczyna chciała coś osiągnąć, czy jej matka – jak facet nie jest w stanie powstrzymać się przed dobieraniem się do nieletniej, powinien zawiązać sobie fiuta na supełek. A od tego całego gadania Zanussiego RZYGAĆ mi się chce. Rzygać mi się chce od opinii starych facetów, którzy dziewczynę nazywają prostytutką, a bronią gościa, który ją wykorzystał, w dodatku źle się czującą i to podając jej alkohol i prochy.” Tu oczywiście dodałabym, że rzygać mi sie chce nie tylko od gadania starych facetów, ale także pewnych kobiet.
    I dodałabym również, że nic dziwnego, że ofiara ma tego dosyć, też bym miała, ale to nie zmienia kwalifikacji czynu. A gdyby sądy polegały na opinii kobiet-ofiar, to nie karano by 7/8 sprawców przemocy domowej, bo wiele z nich, tych kobiet, domaga się ich nieścigania.

  3. Bardzo dobry tekst. Dużo wydobywa ukrytych w tej sprawie znaczeń,absurdalność powszechnych przekonań(„małolaty prowokują”itp.)

  4. Jest jeszcze to, ze Geimer sie domaga niescigania, bo ma dosc pojawiania sie w mediach ciagle jako ofiara gwaltu, a nie dlatego ze SWIETY POLANSKI O MUJ BORZEEEE.

  5. No właśnie. A nawet to, że mu przebaczyła i wybaczyła i w ogóle, nie zmienia tego, co mówi prawo na ten temat.
    Poza tym – Polański miał szansę rozwiązania tej całej sytuacji stosunkowo niedawno, kiedy były bardziej sprzyjające okoliczności, kiedy mógł prawdopodobnie liczyć na sprawiedliwą karę. Nie zrobił tego, nie zgłosił się. Dla mnie jest to dowodem, że po pierwsze – sumienie nie gryzło go specjalnie (= nie zrobiłem nic złego), po drugie – że nie doskwierało mu to unikanie pewnych krajów, czy niemożność kręcenia filmów w Hollywood, a po trzecie – że olewa amerykański sąd, a nie że tylko boi się niesprawiedliwej kary od krwiożerczego sędziego. Czas mu więc chyba (oraz Zanussim, Stalińskim i tym podobnym) pokazać, że jednak zrobił coś złego i że za takie coś należy się kara.

  6. Żałosna nagonka. Zupełnie nie na miejscu.

    Nie wiem czym „Romuś” Wam tak zawinił.

    A Samanta w chwili seksu z Polańskim miała już niezły przebieg, prowadziła życie seksualne od 8 roku życia. (wg Tomasza Lisa w TVP2).

  7. Poza tym – Polański miał szansę rozwiązania tej całej sytuacji stosunkowo niedawno.

    Stosunkowo to on mial wieczor udany…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s