coś dobrego

Publish nie perish

Po żmudnych walkach z oporną materią i nie mniej opornymi recenzentami, po ślepnięciu nad mikroskopem, marudzeniu nad żelem, zasypianiu nad komputerem oraz obrzucaniu doświadczeń kwiecistymi wiązankami najwymyślniejszych przekleństw (zgodnie z teorią Ernesta Rutherforda, że eksperyment działa tym lepiej, im więcej wyzwisk i słów powszechnie uważanych za wulgarne usłyszy pod swoim adresem) nareszcie mogę ogłosić, że kolejne dziecko wkrótce pojawi się na świecie. Będzie miało parę stron, kilka kolorowych i czarno-białych obrazków oraz trochę słów. A ja do końca roku mam zamiar czas w pracy spędzać głównie tak: