moja Ameryka

Podręcz żabę pod choinką?

Chciałam kupić wczoraj kartki świąteczne i wlazłam do jednego ze sklepów, który ma ich spory wybór. Powybierałam, kupiłam, a przy wyjściu zobaczyłam coś takiego:

To coś w eee… fajnych kolorkach, to są mikroakwaria z żabami. Widok mną nieco wstrząsnął. Zajrzałam wprawdzie na stronę producenta tych cudeniek i poczytałam, że to jest porządna hodowla. Że są takie karłowate żabki, które życie spedzają głównie pod wodą (choć oczywiście wynurzają nos co jakiś czas, żeby zaczerpnąć powietrza), że mają w takim akwarium sporo miejsca; producenci podają także dokładne wskazówki, jak dbać o żabki, jak je karmić, jak czyścić akwarium i dlaczego ten super-hiper-żwirek jest taki super. Rozumiem to wszystko. Tylko czy najlepszym miejscem dla takich stworzonek jest sklep z pocztówkami? Co z nimi będzie, kiedy okaże się, że brakuje chętnych kupujących?
Ekspedientki chyba o nie dbają, wnoszę to z licznych napisów i ostrzeżeń, żeby się akwariami samemu nie bawić, nie dotykać, a do wszystkiego wołać personel sklepu. I dobrze. Na wszelki wypadek jednak napisałam do lokalnej organizacji tropiącej przypadki okrucieństwa wobec zwierząt z prośbą o sprawdzenie, także legalności, takiej sprzedaży. Bo może się mylę. Może wszystko jest w porządku, w końcu rybki też się podobnie sprzedaje (tylko nie w przypadkowych sklepach chyba…?).