moja Ameryka, śmieszne

Modlitwa i orgazm w jednym, czyli cudowna reklama

Fajną reklamę wczoraj widziałam. Momenty…, eee, nie, momentów specjalnie nie było. A i reklamy nie widziałam wyłącznie wczoraj, bo i wczoraj, i przedwczoraj, i parę dni temu, i jeszcze parę dni temu. Reklama po prostu zamieszkała w moim telewizorze. O zgrozo, lata co mniej więcej piętnaście minut. W dodatku wszystko dzieje się na kanale LOGO, oglądam więc to cudne dzieło pomiędzy całującymi się facetami, całującymi się facetami, jeszcze sporą grupką całujących się facetów, a Buffy, zwaną z polska postrachem wampirów. Ta akurat się z facetami zwykle nie całuje, tylko ich rozwala, zwłaszcza tych wyglądających bardziej zębato.

Przepiękna reklama natomiast od razu i natychmiast zmienia nastrój na bardziej wzniosły, podniosły, duchowy, magiczny i nieziemski. Niezwykłe doświadczenie.

Otóż i ona. Magiczny krzyżyk z umieszczoną w środku modlitwą „Ojcze nasz”. Na oko (niemagiczne) nic nie widać. Ale kiedy patrzysz pod światło, modlitwa pojawia się natychmiast, w dodatku w niemal cudowny (i magiczny) sposób. Nie wspominając o tym, że owo, ekhm, duchowe akcesorium przynosi radość i ukojenie tym, którzy noszą je na sercu. Od całości tego cudeńka trudno oczy oderwać. A szczególnie od tej pani, co to pan daje jej krzyżyk, a ona zaraz dostaje orgazmu. Oh joy.

Subtelność porażająca. Gdzież, ach gdzież podziały się eleganckie, artystyczne i znakomicie zagrane reklamy prusakolepu tudzież wózków widłowych?

Doświadczyć magii krzyżyka można tutaj: https://www.prayercross.com/ver62/ (właściwie koniecznie trzeba, gdyż obrazki nie oddają wdzięku, uroku i głębi). Nie mówiąc już rzecz jasna o obowiązkowym zakupie ;-)