Melancholijny wirus-mutant, czyli nie spożywaj ubogiej paszy, bo zachorujesz

O, jak ja bardzo lubię takie fajne artykuły. Tym bardziej, że znowu – jak w przypadku leczenia z różnych chorób przy użyciu anginy – właściwie nie trzeba komentować. Artykuł „Wirus smutku” broni się sam, swoim pełnym uroku romantyzmem, w którym tajemnica tajemnicę pogania, a wszystko jest tajemnicze i niezbadane oraz tajemne. Dopiero autor, pan Andrzej Duszak, stara się rozjaśnić mroki niewiedzy. Bardzo poetycko zresztą.

Może nie tak spektakularnie jak wirus AIDS, ale nie mniej skutecznie atakuje nas podobno inny wirus CEBV, krewniak HIV. Ma on to do siebie, że działa nie tylko w wydłużonym okresie inkubacji, ale i nie niszczy ciała, tylko psychikę ludzką, wprowadzając zakażonych w stany depresji, katalepsji i totalnego zniechęcenia życiowego.

Czegóż tu od razu nie mamy? I jakiś tajemniczy krewniak HIV, i niszczy wszystko w człowieku, w dodatku wprowadzając go w stan totalnego zniechęcenia życiowego. Oraz katalepsji. Przy której zaiste zniechęcenie życiowe nie budzi zdziwienia.

Wszyscy naukowcy są zaniepokojeni,

Jak wszyscy, to wszyscy. Nawet ci od globalnego ocieplenia czy kwarków.

że nadchodzi Nowa Era Melancholii,

a nie Wodnika?

która wcale nie jest rezultatem rozluźnienia tradycyjnych więzi rodzinnych i utraty wiary w istniejące instytucje społeczne, tradycje historyczne czy pokrewieństwo kulturalne, ale po prostu – najprawdopodobniej – skutkiem ataku wirusa, a więc czynnika w pełni biologicznego; przynajmniej w tym zakresie, w jakim drobnoustrój uznawany jest za coś, co żyje (spór o to, czy wirus zaliczyć można do świata żyjącego, toczy się od lat).

No, nie jest tak do końca źle z tą nauką, skoro naukowcy są w stanie odróżnić działanie czynnika biologicznego od utraty wiary w pokrewieństwo kulturalne.

Pójście tropem – powiedzieliśmy biologicznym i wprzęgnięcie do procesów badawczych nad przyczynami coraz częstszego powstawania depresji, biologii, wirusologii, genetyki, a nawet chemii organicznej umożliwiło zgoła nowe zrozumienie jednostki choroby psychicznej zwanej depresją. Nikt nawet wcześniej nie podejrzewał, że może być ona „zakaźna”, tak jak AIDS, herpes czy grypa. Przecież od dziesiątków lat dolegliwości te uznawano za określony stan umysłu, gdy tymczasem może być on wywołany w nieokreślony sposób.

Ach, czyli to o depresję chodzi. Która może być wywołana w nieokreślony sposób. Bardzo ciekawe.

W opisie depresji, zwłaszcza zaś depresji maniakalnej, pojawił się SYNDROM EPSTEINA-BARRA. W ogromnym skrócie chorobę można określić terminem „mononucleosis”, z pewnymi elementami choroby Alzheimera.

Ładne. I to, że syndrom nazywa się syndromem Epsteina-Barra (choć pani Yvonne Barr była naprawdę kobietą, jak nie przymierzając Kopernik i Skłodowska-Curie), że „mononucleosis” (brzmi zapewne groźniej i poważniej niż mononukleoza) oraz że Al na dokładkę.

CEBV (taki skrót w medycynie tej jednostki chorobowej)

Znaczy, syndrom Epsteina-Barra skraca się do CEBV. Też ładnie.

może być chorobą psychosomatyczną, ale może być również chorobą wirusową.

Niewiarygodne.

Dwaj uczeni Epstein i Barr, podejrzewają o jej wywołanie odkrytego przez siebie wirusa, a raczej mutanta wirusa herpes, znalezionego w międzymózgowiu samobójców, którzy targneli się na życie w wyniku głębokiej depresji i narastania jej stanów.

Się naszukali ci dwaj uczeni. Mutanta wirusa herpes, no, no. I znowu jest mowa o depresji. Bardzo to tajemnicze, zwłaszcza, że właściwie mowy nie ma:

Powtórzę raz jeszcze:pod koniec naszego wieku, a u progu trzeciego tysiąclecia, dosłownie w naszych czasach, na tę chorobę zapadnie około 12 mln Amerykanów. I jest o niej wciąż dość cicho. Stanowczo za cicho.

Stanowczo. I za dużą tajemnicę z tego robią. Dobrze, że autor tego tekstu poinformuje nas, co i jak.

Choroba atakuje ludzi pełniących ważne funkcje i czyniących użytek z szarych komórek mózgowych.

Eee, to mnie nie grozi.

Rozpoznanie jest bardzo trudne i wielu lekarzy zaleca tradycyjne środki stosowane przy depresji; najczęściej preparaty litu. Tymczasem podkreślamy to z całym naciskiem i rozeznaniem , chodzi tu o chorobę wywołaną WIRUSEM MUTANTEM.

Ojejuniu. My, Sporothrix, podkreślimy to z całym naciskiem i rozeznaniem: horror! Wirusem mutantem!

Czasami wśród fachowców określa się CEBV jako syndrom Epsteina-Barra. Myślę, że słyszeliście Państwo te nazwiska? Tak, nie mylicie się – są to uczeni, którzy wyodrębnili wirusa opryszczki! CEBV to zmutowany herpes!

Tak, nie mylicie się. Wirus opryszczki nagle zamienił się w syndrom Epsteina-Barra, co oznacza, że mamy do czynienia z CEBV, a CEBV to zmutowany herpes, a wszystko w dodatku dlatego, że Epstein to Epstein, a Barr – niespodzianka, to Barr, które to nazwiska słyszeliśmy przedtem. Jasne jak sznurek w kieszeni.

Przy okazji nie powstrzymam się od komentarza. Nic dziwnego, że dość często spotyka się głosy pod hasłem – kobiety niczego nie odkryły i mało jest wśród nich ważnych naukowców – skoro ich nazwiska wymawia się jako nazwiska męskie. W językach, w których to robi różnicę, faktycznie można odnieść wrażenie, że niemal wyłącznie to mężczyźni pracują naukowo. Przypominam więc uprzejmie (z rozeznaniem oraz naciskiem), że wirus Epsteina-Barr nazywa sie tak właśnie dlatego, że odkryli go razem pan Michael Anthony Epstein i pani Yvonne Barr.

Istnieje jakiś inny czynnik, od którego choroba bierze początek. Poszukuje się go zatem i nie ma zgody przy jego ustalaniu. Wini się więc rozliczne stresy, ogólne zanieczyszczenie środowiska naturalnego, zmniejszenie się w nim rozmaitych mikroelementów (dość stwierdzić, że w mleku krowim ich obecność spadła w ostatnich 50 latach ze 155 do 79, z czego wywnioskować należy, że takiemuż zubożeniu uległa naturalna pasza). Są także lekarze, którzy poszukują innego, „trzeciego czynnika” – jakiegoś nie znanego jeszcze wirusa znoszącego bariery immunologiczne organizmu (podobnie jak w przypadku AIDS) i aktywizującego wirusa Epsteina-Barra.

Tajemniczy wirus Epsteina-Barr. A wszystko przez to, że obecność mikroelementów w mleku krowim spadła – jakieś może jednostki tu by się przydały (czy cokolwiek), ale kto by sobie nimi głowę zawracał w obliczu tak strasznej, tajemniczej choroby. Zubożeniu uległa więc też pasza, skąd logiczny wniosek, że jest to prawdopodobny czynnik, od którego choroba bierze początek. Wydawałoby się bowiem, że to wirus mutant, a tu niespodzianka – winna jest po prostu twoja uboga naturalna pasza, pacjencie.

Jak ją rozpoznać? – pytają pacjenci we wszystkich niemal ośrodkach leczniczych Stanów Zjednoczonych i Kanady, a także w niektórych krajach Europy, „bardziej wprowadzonych w temat”.

Zapytana są przede wszystkim kierowane do przodującego ośrodka badawczo-naukowego National CEBV Syndrome Association w Portland w syanie Oregon. Odpowiedzi nie są jednoznaczne-syndrom oznacza cały zespół czynników.

Kraje wprowadzone w temat, a odpowiedzi nadal niejednoznaczne. Hmmm. A choroba jest przerażająca:

W każdym razie pierwszym symptomem choroby są narastające objawy zmęczenia. Wkrótce potem chorzy popadają w stan depresji. Choroba wiedzie ich – jak to obrazowo ujął jeden z chorych – „w czarne krajobrazy nieubłaganych koszmarów”. Podróżują w strefach narastającego strachu, obsesyjnej paniki nie dającego się niczym odeprzeć zagrożenia. Innymi symptomami są objawy podobne do silnej grypy:ból gardła, ból głowy ucisk na gałki oczne, aż do występowania „mgły przed oczyma”, rozległe nerwobóle, i „strzykanie w stawach”, powiększenie gruczołów limfatycznych, falowanie gorączki, silne mdłości, zwiększone wydzielanie potu. Objawy te mogą trwać przez tydzień (stąd zwykle uznaje się je za grypę), jak i przez dłuższy okres czasu, niekiedy nawet całe lata.

Razem z postępem choroby, która – jak tu już powiedziano – rozwija się w cyklach po około 60 dni każdy- pojawiają się i inne symptomy:
zakłócenia w procesach metabolicznych mogące prowadzić do szybkiego, nadmiernego tycia albo chudnięcia, zwiększanie się wrażliwości na zimno, występują kłopoty z koncentracją na wytyczonym zadaniu, dochodzi do zaników pamięci podobnych do amnezji. Chory jest pełen lęku, pojawiają się u niego fobie, których przedtem nie miał i widoczne zmiany w stosunku do otoczenia (wzrasta agresywność bądź cechuje go kompletna pasywność).
Później ujawniają się ostre bóle w klatce piersiowej, kłopoty z oddychaniem, zadyszki; na skórze chory dostaje licznych wykwitów i wysypek, zaczynają wypadać mu włosy i rozwija się parodontoza. Kobiety nabywają skłonności do poronień, mężczyźni zaś stają się impotentami.

Na koniec choroba niesie ze sobą cały „zestaw” koszmarów, które są tak straszne, że jak twierdzą pacjenci – wolą po prostu nie spać!

A może skończyć się jeszcze gorzej, niż tylko na impotencji z parodontozą. I wszystko to jest udowodnione naukowo. Autor cytuje (!) nawet pismo z 1996:

Według najnowszych badań (pismo z 1996)nad CEBV, choroba prowadzi swe ofiary prosto w „objęcia” raka, powoduje schorzenie mózgu i choroby serca.

Lekarze-optymiści twierdzą, że we wczesnej fazie choroby (do roku) można całkowicie wyleczyć przynajmniej 20% chorych. Jest to zawodowy optymizm- wyleczyć z czego: z grypy czy z depresji?

Eee, bo się zgubiłam – a o czym mówimy?

I tu chyba mam odpowiedź, aczkolwiek znowu bardzo melancholijnie tajemniczą oraz poetycką:

Nie wiem co będzie dalej z tą chorobą. Nikt nie wie nawet czy jest ona zakaźna. Wiem tylko, że nagle pojawiła się nowa plaga, o której nie chce się wspominać, bo nie wiadomo nawet, jak jej zapobiegać. Ona oficjalnie nie istnieje, choć lekarze starają się ją leczyć na wszystkie możliwe sposoby.

Ale żeby nie było, że urzekła mnie li i jedynie poetycka tajemniczość powyższego tekstu… – ciąg dalszy nastąpi.

12 uwag do wpisu “Melancholijny wirus-mutant, czyli nie spożywaj ubogiej paszy, bo zachorujesz

  1. Faktycznie, baaardzo tajemnicze.
    Myślę, że w Toruniu niedługo poczynią poważne postępy w leczeniu tej tajemniczej choroby poprzez nakładanie rąk.

  2. @sporothrix
    Czytając o wirusach smutku mam ochotę wejść w erę wódnika, ale boję się, że mi wątroba trzaśnie.

  3. Ja tak odnośnie kobiet w nauce. Pamiętam, jak w zeszłym roku bardzo żałowałem, że jeden pan nie był jednak panią. Chodziło dokładnie o pana Parnasa, jednego z twórców aparatu Parnasa-Wagnera do oznaczania azotu. Gdyby pan Parnas był kobietą, to aparat nazywał by się dużo zabawniej i można by pomyśleć, że nie chodzi o oznaczanie azotu tylko zaginioną operę Richarda. :D

  4. Aha! I jeszcze jedno. Moi koledzy i koleżanki też nagminnie mylą płcie uczonych. Zawsze musiałem ich poprawiać, że jest stała Michaelisa-Menten, a nie Michaelisa-Mentena. Nie znajdowałem jednak zrozumienia dla problemu. :|

  5. Mnie to mylenie zawsze denerwowało, szczególnie że jest z oczywistych względów w jedną stronę. Lubię więc bardzo poprawiać i zwracać na to uwagę. Jeśli jednak tak mówią ludzie starej daty, to już trudno. Gorzej, że pisze się tak i obecnie i w gazetach, i ludzie tak gadają (no ale jak mają mówić inaczej, skoro nawet w dziale naukowym pewnej poczytnej gazety znowu pojawia się, nawet niespecjalnie związane z tematem: Okazało się, że papierosy nie tylko zwiększają ryzyko zachorowania na stwardnienie rozsiane, ale dodatkowo potęgują zagrożenie wynikające z innych czynników, np. zakażenia wirusem Epsteina-Barra. Nie mogę patrzeć na tego Barra, no :-)

    Denerwowało mnie też, kiedy mój całkiem niegłupi kolega zwykł był mawiać, informując o jakiejś publikacji, że panowie coś tam zrobili albo udowodnili. Kompletnie bez zwracania uwagi, że może i w niejednym z tych artykułów to właśnie panie były współautorkami (albo i pierwszymi autorkami).

    A stałą Michaelisa-Menten wbili nam dobrze w głowę na studiach, co nie znaczy, że owszem, słyszało się tu i ówdzie błędną nazwę. Zresztą, powiedzmy sobie otwarcie, Michaelis i Menten byli tu szczególnie irytujący, ze względu na to, że on miał na imię Leonor, a ona na drugie Leonora ;-)

  6. Najlepiej wyśmiewać się z czegoś, o czym nie ma się pojęcia! Życzę Ci zachorowania na chorobę, której nie znają lekarze (np. zadawniona borelioza). Męczysz się, nnie możesz normalnie funkcjonować a lekarz udaje, że nie słyszy, co do niego mówisz, bo nie wie jak Ci pomóc! Przeżyłam to z bliską mi osobą, która już nie żyje, choć podobno była zdrowa a teraz przeżywam to sama. Tak więc życzę Ci zdrowia,bo na rozum za późno…

  7. Szczególnie to zdanie mnie poruszyło:
    „Choroba atakuje ludzi pełniących ważne funkcje i czyniących użytek z szarych komórek mózgowych.”
    Jedno z możliwych znaczeń jest oksymoronem…

  8. Jak zdiagnozowac? Przeszlam 10 lat temu mononukleoze. Teraz bardzo rosna mi przeciwciala IgG, IgM negatywne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s