Zrób sobie dobrze cylindrem, czyli lekarstwo na prawie wszystko

Dzisiaj coś specjalnie dla wszystkich, którzy chcą odpocząć, poprawić sobie funkcjonowanie układu odpornościowego oraz dodatkowo intelekt. Po raz kolejny, bo nie samym tylko noni, cieciorką czy myciem nóg człowiek żyje. Oto mamy doskonałe lekarstwo na parę rzeczy (parę, bo reklamujący skromnie zauważają, że nie jest to lekarstwo na wszystko) – cylindry Faraona.

Wszystko zaczęło się od młodego rosyjskiego naukowca. Nic dziwnego, wiadomo bowiem, że Rosjanie nie są słabi w odkryciach naukowych. Pietia Golas bredził coś o przeciwprostokątnych, konserwy wynalazł Puszkin, a informacje o odkryciu promieniowania rentgenowskiego pochodzą z siedemnastego wieku, kiedy to bojar Morozow pisał do żony: „Przejrzałem cię na wylot, ty szmato”. Kontynuując te chlubne tradycje Włodzimierz Kowtun obejrzał sobie posągi faraonów egipskich i zauważył, że w rękach trzymają one cylindry. Albo walce. I ponieważ był fizykiem, a fizykom wszystko kojarzy się z laskami ebonitowymi i ich pocieraniem, stwierdził, że z tymi cylindrami też będzie dobra zabawa.

Cylindry są to dwie metalowe, zamknięte tuleje o długości – 150mm i średnicy 28mm.

Marnie. Trochę za krótkie, jak na niektóre potrzeby.

– Cylinder Słoneczny wykonany jest z miedzi . Na jego szczycie znajduje się hologram przedstawiający miniaturę słońca, oraz napis w języku rosyjskim: Cylindry Faraona.

Rosyjskim? A nie było tam także przypadkiem dopisane, jak dla kosmonautów amerykańskich na Księżycu: „A wy kuda bez biljeta?” W każdym razie – nieźle byli wykształceni ci faraonowie.

– Cylinder Księżycowy wykonany jest z cynku, a hologram na jego szczycie przedstawia miniaturę księżyca i napis w języku angielskim: Cylinders of the Pharaohs.

No proszę – angielski też znali.

To właśnie CYLINDRY FARAONÓW, źródło siły, mocy i długowieczności władców nad Nilem.

Oni nawet do dzisiaj żyją. W postaci posągów i mumii.

Po zweryfikowaniu ich wpływu na organizm człowieka, oraz właściwości leczniczych W. Kowtun w roku 1996 otrzymał patent na Cylindry Faraonów, które zostały zakwalifikowane jako energetyzatory organizmu ludzkiego. Powodują one natychmiastowe wzmocnienie organizmu energią z Kosmosu, usuwają zmęczenie i stres, przywracają równowagę energetyczną i zabezpieczają „ochronną powłoką” przed negatywnymi energiami.

Dlatego mumie egipskie są takie długowiecznie spokojne i niezestresowane. Jest to potwierdzone i zweryfikowane naukowo, a dodatkowo patentem.

Efekt stosowania Cylindrów ma miejsce na trzech poziomach:
1. Fizycznym
– ładując natychmiast organizm energią z Kosmosu usuwają zmęczenie i stres

Fakt, jak sobie człowiek zrobi dobrze takim cylindrem (bo zaiste, słowu „ładuje” brakuje tu nieco finezji) , to nawet zmęczenie czy stres się usunie. A i nieziemskie doznania można mieć przy tym.

– Synchronizują pracę półkul mózgowych

W trakcie czy po?

– Powodują szybką regenerację sił fizycznych i psychicznych

Och, to świetnie. Można zaraz zacząć od nowa.

Pobudzają i uaktywniają system immunologiczny.

Bez systemu immunologicznego nie może się obejść, oczywiście.

Pomagają usuwać silne napięcia i obciążenia psychoemocjonalne

Nie no, na pewno. Dobry i zgrabny cylinder w dłoń (i ewentualnie w coś tam jeszcze) i wszystkie napięcia odchodzą od razu.

Usuwają bezsenność.

To dlaczego te wszystkie mumie i posągi biegają nocami po muzeach (dowód naukowy w postaci filmów dokumentalnych pt. „Night at the Museum” oraz „Night at the Museum 2„)? Hmmm?

Likwidują w znacznym stopniu bóle (70 do 100%), między innymi bóle głowy, menstruacyjne, kręgosłupa, a także inne „drobne dolegliwości”, z którymi nauczyliśmy się żyć na co dzień.

Cylindry są bardzo skuteczne. Bóle menstruacyjne u mężczyzn likwidują w 100% (mimo, że niektórzy panowie nauczyli się żyć z nimi na co dzień, nawet przez cały miesiąc).

Znacznie wspomagają organizm przy walce z chorobą raka.

Ale nie wspomagają w przypadku walki z chorobą wielbłąda. To dlatego po prostu, że nikt (ani nic) nie jest doskonałe:

Ponadto zupełnie sporadycznie pomagają w leczeniu szeregu chorób. I tak w alergii i astmie mamy osiem udokumentowanych przypadków całkowitego wyleczenia, w paraliżu zaś cztery udokumentowane przypadki całkowitego zlikwidowania tej choroby. Nie można tego jednak uogólniać twierdząc, że Cylindry leczą alergię czy paraliż. Cylindry nie są panaceum.

Jednakowoż:

Mamy już w Polsce udokumentowane wyleczenia prostaty,bólów głowy, bólów kręgosłupa, obniżenia ciśnienia, likwidacji bólów i przyczyn schorzenia wielu narządów, a także zupełnie rewelacyjne przypadki „pierwszej pomocy” przy obrażeniach ciała po upadku, również radykalnego przyspieszenia zrastania połamanych kości.

Rewelacja w istocie. I w dodatku prawda, gdyż na pewno mamy w Polsce udokumentowane przypadki wyleczenia czegoś tam oraz czegoś innego. A że niekoniecznie ma to coś wspólnego z cylindrami…
Ponadto:

Działają profilaktycznie przy:
– Syndromie transkontynentalnym – dotyczy to osób przemieszczających się z jednej strefy godzinowej do drugiej (np. Polska – Australia).

Dlatego też nie dziwi już widok współpasażerów w samolocie – rozgrzanych, potarganych, z rumieńcami na twarzy ściskających swoje, ekhm, cylindry.

Podczas trzymania Cylindrów odczuwa się w rękach mrowienie, gorąco lub uczucia kłucia szpileczkami.

Stąd te rumieńce – od gorąca. Kłucie też może być, jak ktoś lubi.

2. Intelektualnym
Już po kilku tygodniach systematycznej pracy z Cylindrami poprawia się pamięć i koncentracja uwagi. Potem zostają wzmocnione ogólnie nasze zdolności i talenty (często ukryte lub niedocenione). […] Praca naukowo badawcza idzie lepiej i prędzej.

O radości! Kupuję te cylindry natychmiast. I będę ich używała w pracy. Razem z koleżankami i kolegami. Dopiero ekhm, wydajność nam się, ekhm, podniesie. Nie mówiąc już o tym, że nawzajem docenimy nasze zdolności i talenty. Rozliczne.

3. Duchowym
U osób spirytualnych, pracujących nad własnym rozwojem Cylindry ułatwiają „chanelling”, nawiązywanie kontaktu z Energiami Wyższych Wymiarów, Aniołami, duchowymi przewodnikami. […] Osoby szczególnie wrażliwe mogą doznawać „przeniesienia w czasie” w zupełnie inne miejsce, zobaczyć wcielenia z poprzedniej inkarnacji, nawet doznać lewitowania trzymając niezwykłe energetyzatory.

Tylko lewitacja i przeniesienie w czasie? A ziemia się aby przy okazji nie porusza? Nie? Ale może to tylko dlatego, że technika nie jest najlepsza? Warto zdawać sobie czasem sprawę z tego, co się trzyma w dłoniach. I co się z tym robi.

Zauważmy dodatkowo, iż używać cylindrów można również celem oczyszczenia – potokiem energii kosmicznej rzecz jasna – domu, ogrodu, komputera, oraz przedmiotów osobistego użytku. Można także naładować nimi wodę, która dzięki temu nabiera zdrowotnych właściwości, jest znakomita do picia dla chorych i osłabionych (dla dzieci też, ale powyżej siódmego roku życia), doskonała do kąpieli, warto nią również podlewać chore i osłabione kwiatki. A jeśli ktoś sobie życzy, to i chore pieski oraz kotki doskonale leczy się cylindrami.

Jak należy stosować cylindry:

W pozycji stojącej, z lewą nogą wysuniętą o pół kroku do przoduz rękami opuszczonymi wzdłuż ciała, lub nieco zgiętymi w łokciach bierzemy do rąk CYLINDRY.Trzymamy je mocno.CYLINDER SŁONECZNY (miedziany) trzymamy w PRAWEJ ręce. CYLINDER KSIĘŻYCOWY (cynkowy), trzymamy w LEWEJ ręce. Nigdy odwrotnie.
Można również trzymać CYLINDRY siedząc lub leżąc (chorzy).Trzymając Cylindry siedzimy w pozycji prostej, tak aby nos był na jednej linii pionowej z pępkiem.

Czyim?

Nie wolno krzyżować rąk ani nóg. Należy zdjąć wszelkie metalowe przedmioty bezpośrednio dotykające ciała: pierścionki, obrączki, łańcuszki, zegarki itd. Zwracamy się twarzą „ku słońcu”, to znaczy w stronę jego aktualnego położenia, nawet jeśli zakryte jest chmurami. Pomocny tu może być kompas, jako że o dwunastej w południe słońce jest zawsze na południe, bez względu na porę roku.O godzinie osiemnastej jest na zachodzie a o dwudziestej pierwszej między zachodem a północą itd. Trzeba sobie to słońce wyobrazić i starać się utrzymać tą wizualizację przez cały czas trzymania CYLINDRÓW. CZAS seansu zaczynamy ostrożnie od 3 do 5 minut. Sukcesywnie przedłużamy go każdego dnia od 10 do 15 minut.
Radiesteci mogą wydłużanie w czasie sprawdzać wahadłem.

Nie lepiej używać zegarka? A tak w ogóle, to wydłużanie chyba najskuteczniej mierzy się linijką.

Jak dalej wynika ze szczegółowych informacji, cylindry stosować można i indywidualnie, i w parach (jedna osoba trzyma drugą za rękę, w drugiej ręce ma ten cylinder, i tak dalej…), a nawet grupowo (kolejne osoby trzymają się za ręce, a poza tym manipulują odpowiednio cylindrami, i tak dalej…), a „ma to na celu wzajemne zrozumienie, harmonię i umocnienie więzi rodzinnych„, oczywiście :-)

Działanie cylindrów zostało porządnie udowodnione naukowo:

Dane z protokołu badań : „już w pierwszej minucie u badanych trzymających w rękach Cylindry Faraonów, zaczyna się fala pulsująca od lewej strony do prawej. W drugiej minucie rejestruje się odczucie ukrwienia naczyń, nazwane przez badaczy stadium naczyniowym. Zauważa się również rozgrzanie szyjno – piersiowego odcinka kręgosłupa ze zwiększeniem promieniowania podczerwonego. Od trzeciej minuty i czwartej, zwiększa się promieniowanie podczerwone w prawej górnej części ciała łącznie z ręką. W piątej minucie wyrównuje się pole cieplne w kończynach górnych. Obok wyżej wymienionych zmian, u badanych zachodziło ogólne zwiększenie aktywności organizmu, czemu towarzyszyło przyśpieszenie tętna o 8 – 10 uderzeń na minutę. W procesie wzmożonej aktywności organizmu uczestniczy cały wegetatywny system nerwowy, zachodzi energetyczna aktywizacja tkanek, zarówno kończyn górnych jak i całego ciała. Skutkiem tego zmniejsza się ból głowy i wraca do normy ciśnienie krwi.”

Hmmm. Naprawdę można się rozmarzyć i wyobrazić sobie najpierw to pulsowanie…, potem odczucie ukrwienia niektórych naczyń…, a następnie rozgrzanie piersiowych i szyjnych odcinków ciała człowieka… Jak się tak człowiek rozmarzy, szczególnie w towarzystwie, to rzeczywiście zaraz może dojść do charakterystycznego zwiększenia aktywności całych organizmów, czemu towarzyszy przyspieszenie tętna oraz inne objawy. Musi, no musi to mieć coś wspólnego z wyobrażaniem sobie tych długich, smukłych, twardych, ciepłych, gładkich… ekhm, cylindrów. CYLINDRY DZIAŁAJĄ!

Badań podjął się doktor habilitowany nauk medycznych, czołowy specjalista Centralnego Naukowo – Badawczego Instytutu Rentgenologii i Radiologii, Michał A. Błank.
W wyniku przeprowadzonych doświadczeń przedstawia on następującą tezę : „istnieje parametr charakteryzujący pracę komórek – oddechowe fale komórek. Choroba onkologiczna w organizmie dławi te fale, a Cylindry Faraonów na odwrót – polepszają ten parametr. Ale raka nie usunie się takim łagodnym środkiem. Jedno jest pewne : gdzie rak czyni zło – Cylindry usiłują zrobić lepiej”.

Otóż to – cylindry po prostu robią dobrze. Dzięki polepszaniu oddechowych fal komórek oczywiście.

A jeśli powyższe wszystkich nie przekonało, to warto jeszcze zajrzeć do opinii użytkowników. Szczególnie zachęcające są erotycz entuzjastyczne opowieści o eksperymentowaniu na własnej (otwartej) osobie, przygodach z cylindrami, uderzeniach energii, pulsowaniach, wibracjach, inwazjach, że nie wspomnę o kopułach i kopułkach :-)

Zafascynował mnie ten temat a w szczególności cylindry faraona i ich działanie na mojej osobie po kilkakrotnym używaniu w czasie kursu. Odczułem ich działanie oczywiście pozytywne.

Nie będę opisywać szczegółowo przeżyć związanych z ich stosowaniem.
Od czasu używania Cylindrów zdecydowanie wzrosły moje zdolności artystyczne, a co najdziwniejsze, w każdym nieomalże obrazie pędzel „sam” domalowuje prawosławne kopuły i kopułki.

[…]gdy po raz pierwszy wzięłam Cylindry do rąk natychmiast odczułam uderzenie energii w kręgosłup i fizycznie czułam jakby ktoś go wewnątrz czyścił, a ciało pokryło się potem.[…] Tak jak już wspomniałam przeżycie tego „pierwszego kontaktu” było tak silne, że po prostu nie mogłam o niczym innym już myśleć. Zawsze znalazłam pretekst, żeby znaleźć się w sklepie ezoterycznym i choć przez chwilę popatrzeć na nie. […] Zaczęłam sama z nimi eksperymentować.

Jak na mnie działają? Mogę powiedzieć, że doskonale doenergetyzowują. […] Oprócz mnie Cylindry używa także mój mąż i jego odczucia są podobne. Mrowienie, a później wyraźne pulsowanie w dłoniach, aż cylindry staną się prawie gorące. Ponieważ oboje jesteśmy otwarci sądzę, że nasza przygoda z Cylindrami dopiero się zaczęła.

Mam trzydziestkę na karku, solidne wykształcenie medyczne ( ukończoną farmację, biotechnologię, doktorat nauk medycznych ze specjalizacją – farmacji, ukończone kursy homeopatii ) i szerokie pole możliwości obserwowania ludzi […] [Cylindry]Wpływają ma mnie bardzo relaksująco i harmonizująco. […] Doznałam nie tylko harmonii i cudownego fizycznego samopoczucia, ale przede wszystkim „inwazji” , wspaniałych odczuć energii subtelnych ( o bardzo wysokich wibracjach ) których to działania miałam szczęście już doświadczyć w innych okolicznościach mojego życia.

Podsumowując:

Cylindry oprócz funkcji energetyzowania organizmu, rozwinięcia intelektu, zdolności, talentów i rozwoju duchowego są wspaniałym przyrządem fizjoterapeutycznym, który pomaga walczyć z różnymi, nierzadko bardzo poważnymi schorzeniami.

Tak więc, kochani, cylindry w, ekhm, dłoń i do dzieła!

13 uwag do wpisu “Zrób sobie dobrze cylindrem, czyli lekarstwo na prawie wszystko

  1. Ojej zamówie sobie taki cylinder, albo może nawet dwa. Zawsze jakieś dolegliwości się znajda, a cylindry zrobią dobrze.

  2. Nie doczytalam do konca, nie mam sily. Narzekalam na psychologow od siedmiu bolesci, to teraz prosze.
    Nauki scisle i cylindry rulez.

  3. Nie ma większych rozmiarów? Jestem przekonana, że większym cylindrem można by się naenergetyzować dużo bardziej.

    O ile dystrybutor magicznego placebo nie odciąga chorych od medycyny, a sam czarodziejski środek jest obojętny dla zdrowia, wszystko jest w porządku. Jeżeli wiara w cylindry/moc kamieni/nacieranie jajami sprawia, że chora osoba czuje się lepiej, niechże ta chora osoba trzyma cylindry/przytula kamienie/naciera się jajami ile wlezie. Byle stosowała się do zaleceń lekarza, zgłaszała mu swoje dolegliwości i nie opuszczała wizyt.

    Czary-mary fantastycznie działają także w przypadku chorób lekkich lub zgoła urojonych. Wówczas samo zajęcie się własnym zdrowiem, poczucie wpływu na swój los sprawiają, że lecząca się osoba zaczyna czuć się lepiej i choroba znika. W przypadku zwykłego kataru ssanie homeopatycznych pastylek nie zrobi człowiekowi nic złego, najwyżej biedak nie przyjdzie do lekarza POZ po niepotrzebne antybiotyki. Gdy zaś „chory” ma uczucie, że brakuje mu kosmicznej energii, na to medycyna nic nie pomoże, a cylindry owszem;-)

  4. Ale te faraony były kumate. Faf tysięcy lat B.C. a oni już umieli hologramy robić. Pewnie Ra im pomagał.

  5. @ Evita
    Kup koniecznie. Na tej stronie są namiary na firmę rozprowadzającą :-)

    @ Futrzak
    No nie? Psychologowie to przy tym pikuś.

    @ Irena
    Myślę, że większy na pewno byłby lepszy. W końcu rozmiar ma znaczenie :-)

    Czary-mary fantastycznie działają także w przypadku chorób lekkich lub zgoła urojonych.

    Tak, i wtedy nie ma co marudzić. Gorzej, kiedy ludzie uważają, że czary mary wystarczą w ogóle i przestają chodzić do normalnych lekarzy.

    @ r.
    Jeśli to był taki Ra, jak w „Stargate”, to na pewno im pomagał ;-)

    @ Jurgi
    Nie, nie można. Energia kosmiczna służy do oczyszczania z negatywnej energii. Jakiejś tam, co to się gromadzi na przedmiotach.

  6. Jestem zachwycony i zapłakany (ze śmiechu). Jedno, co mnie zastanawia, to — co się stanie, gdy pomylimy cylindry i weźmiemy niewłaściwy w niewłaściwą dłoń? Rozładuje nam się energia kosmiczna, pojawi rak z przerzutami i po 5 minutach umrzemy?

    (A tak poza tym, to od trzymania w wyciągniętych rękach ciężkich metalowych cylindrów niewątpliwie może boleć kręgosłup, tudzież inne mięśnie, mogą się pojawić fale gorąca, a nawet problemy z utrzymaniem magicznego urządzenia. Ja to testowałem poniekąd na sztangielkach, ale… hmmm… ojoj… NA MOJEJ SIŁOWNI SĄ SZTANGIELKI FARAONÓW!!!!!!)

  7. A ja w naiwności swojej myślałam, że faraońskie insygnia to cep (czy inny pobijak) i laska pasterska. Też sugestywne a bogatsze w symbolikę.

  8. @ Ray
    Bardzo zdrową masz siłownię :-). Tylko pamiętaj o tych rękach, bo faktycznie, jeśli weźmie się cylindry, pardon – sztangielki, w niewłaściwe ręce, to rozładowanie energii kosmicznej gotowe!

    @ Ija
    Cep i laska sugestywne, ale jakby mniej poręczne :-)

  9. Mnie tylko zastanawia… skąd Faraoni znali rosyjski jeszcze przed samymi Rosjanami? Chyba, że ich niedźwiedzie biegające ówcześnie po Syberii nauczyły…

    Angielski to jeszcze zrozumiem, wszek to tak światowy język, że nawet na takiej pipidówce jak Polska dzieciaki uczą się go już w przedszkolu ;)

  10. @ Staua
    Dzięki, ale to nie moja zasługa, bo kwiatki rosną wszędzie :-)
    Za blog też dzięki, nie znałam, zajrzałam. Ale powiem Ci, że w kwestii blogów mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony widzę bełkot, ale z drugiej – jeśli ktoś to przeczyta, to może przeczytać i blog Barta na przykład. Czyli zetknie się i z bzdurą i z wykpieniem tej bzdury. Oczywiście, inną kwestią jeszcze jest – komu uwierzy.
    Bardziej po prostu oburza mnie pisanie bzdur na portalach czy stronach podpisujących się „zdrowie coś tam” albo „eksperci coś tam”, szczególnie jeśli jednocześnie są tam zamieszczane całkiem sensowne porady tychże ekspertów. I jak wówczas nie-specjalista ma odróżnić to, co ma sens, od tego, co nie ma? Stay tuned więc (jeśli masz ochotę :-)), bo i w najblizszym czasie będę się znęcała nad czymś takim właśnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s