Kolejna super-bakteria, czyli Clostridium difficile

To było do przewidzenia. Emocje prasowe, związane z opisaniem nowych niebezpiecznych pałeczek Gram-ujemnych, odeszły w niebyt. Pałeczki miały swoje 15 minut sławy, teraz czas na coś innego dla odmiany – mamy bowiem kolejną super-bakterię. Prasa znowu straszy.

ResearchBlogging.org

Clostridium difficile to Gram-dodatnia beztlenowa przetrwalnikująca laseczka. Odkryto ją w 1935, ale do lat siedemdziesiątych XX w. nie potwierdzono roli tego drobnoustroju w schorzeniach u ludzi. Obecnie wiadomo, że jest jednym z głównych czynników powodujących zakażenia jelitowe w szpitalach, u chorych leczonych antybiotykami czy innymi lekami, które zmieniają stan flory bakteryjnej jelit. Najbardziej narażeni są ludzie starsi i schorowani, w tej grupie pacjentów śmiertelność na skutek CDAD (Clostridium difficile-associated disease) może sięgać nawet 25%. Ale pamiętać należy, że w ostatnich latach epidemiologia zakażeń tym drobnoustrojem zmienia się – infekcje nie dotyczą już (prawie) wyłącznie środowiska szpitalnego oraz pacjentów dorosłych, tak jak było to dawniej. Od lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku podkreśla się zwiększenie liczby zakażeń w ogóle – na skutek narastania lekooporności, tego, że infekcje zaczynają dotyczyć pacjentów niegdyś uważanych za grupy niskiego ryzyka (dzieci), a także (to już w obecnym stuleciu) na skutek pojawienia się nowego, bardziej zjadliwego szczepu bakterii.

C. difficile występuje powszechnie w środowisku, w ziemi, wodzie, w organizmach domowych i dzikich zwierząt. Drobnoustrój kolonizuje także ludzi – około 5% zdrowych dorosłych oraz 15-70% niemowląt jest jego nosicielami. Sporo pacjentów stanowią właśnie tacy bezobjawowi nosiciele (choć do zakażenia może także dojść z zewnątrz, ze środowiska szpitalnego – uważa się, że 20% hospitalizowanych pacjentów ulega kolonizacji), którzy trafiają do szpitala, poddawani są kuracji antybiotykowej, kuracja ta skutkuje częściowym zniszczeniem flory bakteryjnej jelit i w tym miejscu zaczyna się namnażać C. difficile. Nie wszyscy, a około 30% takich skolonizowanych pacjentów choruje. Uważa się, że każdy stosowany antybiotyk (nawet te, którymi walczy się z C. difficile) może być związany z wystąpieniem objawów.

Bakteria wytwarza różne czynniki zjadliwości, najważniejsze są toksyny: toksyna A (enterotoksyna) oraz toksyna B (silna cytotoksyna), choć chorobotwórcze mogą być szczepy wytwarzające tylko toksynę B. Duże znaczenie mają również rozmaite adhezyny bakteryjne, a prawdopodobnie mniejsze – tzw. toksyna binarna (produkt genów toksyn A i B). Podczas inwazji czynniki zjadliwości powodują zniszczenie tkanek jelita – nekrozę, owrzodzenia, sekrecję płynów i rozwój stanu zapalnego.

W roku 2005 po raz pierwszy opisano nowy, znacznie bardziej zjadliwy szczep C. difficile, który później obserwowany był w szpitalach w wielu krajach, także w Polsce. Szczep ten, ochrzczony piękną i nieskomplikowaną nazwą (NAP1/BI/027, czyli North American PFGE type I/restriction endonuclease analysis BI/ribotype 027; dla uproszczenia określany także jako PCR rybotyp 027/toksynotyp III) ma wysoki poziom oporności na nowe fluorochinolony, wytwarza toksynę binarną, a w dodatku produkuje 16 razy więcej toksyny A i 23 razy więcej toksyny B niż produkowałby, gdyby nie miał delecji w jednym ze swoich genów (tcdC). Infekcje spowodowane szczepem NAP1/BI/027 związane są z poważniejszymi objawami choroby i większą śmiertelnością.

Klasycznymi objawami zakażenia C. difficile są: biegunka poantybiotykowa (AAD – antibiotic-associated diarrhoea; stosunkowo łagodna), poantybiotykowe zapalenie okrężnicy (AAC – antibiotic-associated colitis; objawy biegunkowe silniejsze, niż przy AAD) oraz rzekomobłoniaste zapalenie okrężnicy (PMC – pseudomembranous colitis; z występowaniem żółtawych błon rzekomych na powierzchni błony śluzowej, patrz zdjęcie).

(Zdjęcie stąd, autor: Samir)

Bardzo ciężkim powikłaniem, występującym u 3% pacjentów, jest toksyczne rozdęcie okrężnicy (toxic megacolon, czasem z przebiegiem piorunującym), objawiające się dla odmiany brakiem biegunki, a nawet zatrzymaniem treści jelitowej, co prowadzić może do perforacji jelit i zgonu. W chwili obecnej narasta również liczba pozaokrężnicowych lokalizacji zakażeń C. difficile – wspomina się o innych odcinkach układu pokarmowego, a także bakteriemii, zapaleniu stawów, kości, powięzi, oraz ropniakach i infekcjach skórnych.

Diagnostykę w kierunku wykrycia C. difficile powinno prowadzić się u każdego pacjenta z biegunką, który w ciągu ostatnich dwu miesięcy brał antybiotyki, i/lub kiedy biegunka występuje w ciągu 72 godzin (lub więcej) po rozpoczęciu hospitalizacji.

Leczenie polega na zaprzestaniu podawania dotychczas stosowanych antybiotyków, uzupełnieniu płynów i elektrolitów oraz na terapii z użyciem metronidazolu albo wankomycyny (obu antybiotyków doustnie, 10 – 14 dni). Metronidazol, lek tańszy, można także podawać dożylnie, jeśli pacjent nie może zostać poddany terapii doustnej. Z drugiej strony – wankomycyna jest lekiem skuteczniejszym, za to jej stosowanie może wiązać się ze stymulacją powstawania innych niebezpiecznych bakterii, tj. enterokoków wankomycynoopornych.
Poza tym – prawdopodobnie bez znaczenia jest stosowanie probiotyków. Standardowowo nie leczy się bezobjawowych nosicieli. W ciężkich przypadkach zakażenia C. difficile niezbędny jest zabieg operacyjny, z tym, że operacja taka wiąże się z bardzo dużą śmiertelnością (35 – 80%).

A dla zmniejszenia liczby tych zakażeń (tak jak w ogóle infekcji zachodzących na drodze fekalno-oralnej) znaczenie ma zachowywanie odpowiedniej higieny w szpitalach. Używanie (i zmienianie) rękawiczek i fartuchów przez personel szpitalny, mycie rąk wodą z mydłem (w przypadku C. difficile skuteczniejsze niż przemywanie rąk alkoholem!), utrzymywanie w czystości różnego rodzaju przedmiotów, które mają kontakt z wieloma pacjentami (termometrów, stetoskopów, aparatów do mierzenia ciśnienia), stosowanie do dezynfekcji odpowiednich roztworów antybakteryjnych – wszystko to zmniejsza szerzenie się drobnoustroju wśród pacjentów i ryzyko wystąpienia choroby.

Literatura:

1. Yoo J, & Lightner AL (2010). Clostridium difficile Infections: What Every Clinician Should Know. The Permanente journal, 14 (2), 35-40 PMID: 20740115
2. Vaishnavi C (2010). Clinical spectrum & pathogenesis of Clostridium difficile associated diseases. The Indian journal of medical research, 131, 487-99 PMID: 20424299
3. Pituch H, Bakker D, Kuijper E, Obuch-Woszczatyński P, Wultańska D, Nurzyńska G, Bielec A, Bar-Andziak E, & Łuczak M (2008). First isolation of Clostridium difficile PCR-ribotype 027/toxinotype III in Poland. Polish journal of microbiology / Polskie Towarzystwo Mikrobiologow = The Polish Society of Microbiologists, 57 (3), 267-8 PMID: 19004250
4. Pituch, H. (2009). Clostridium difficile is no longer just a nosocomial infection or an infection of adults International Journal of Antimicrobial Agents, 33 DOI: 10.1016/S0924-8579(09)70016-0
5. Aberra FN, Gronczewski CA, Katz JP. Clostridium difficile colitis. eMedicine, updated 4 August 2009.

191 thoughts on “Kolejna super-bakteria, czyli Clostridium difficile

  1. Cóż, wizja piorunującego rozdęcia jelita wraz z perforacją wydaje mi się co najmniej równie niemiła jak encefalopatia.

  2. Aby jeszcze trochę bardziej postraszyć pozwolę sobie dodać, iż ryzyko pseudobłoniastego zapalenia jelit, wywołanego właśnie Clostr.diff, jest wiązane z używaniem antybiotyku o nazwie klindamycyna. To „cudowny” lek na popularną anginę i inne paciorkowcowe i gronkowcowe infekcje. Rzecz w tym, iż istnieją również inne antybiotyki, może nie aż tak skuteczne, ale nie tak groźne. Wiele infekcji (wirusowych) początkowo w ogóle nie wymaga antybiotyków, tę broń należy użyć dopiero w przypadku nadkażenia bakteryjnego.

    Ale czy nastąpi czy nie nastąpi nadkażenie, który antybiotyk będzie skuteczny – ad hoc rozstrzygnąć może tylko jasnowidz a nie lekarz. Dokąd oficjalna medycyna nie dopuści do swych szeregów jasnowidzów będą rozgrywać się następujące sceny: W przychodni pojawia się „walcząca” matka ze swoim chorym dzieckiem. Lekarz staje przed wyborem: Dać bardzo skuteczny antybiotyk narażając się na ryzyko rzadkiego, groźnego powikłania, czy też przyjąć postawę wyczekującą, narażając się na częste przypadki braku początkowej poprawy, krzyki, nerwy i pogardliwe komentarze w internecie.

    Blizsza ciału koszula, nie wszyscy lubią kłótnie i nerwy, zatem najczęściej wybór jest oczywisty.

  3. ik pisze:

    No cóż możemy za to wszystko podziękować sami sobie i lekarzom. Wydawało nam się że jak chorujemy to koniecznie „coś mocnego” musimy dostać. Sama pamiętam, że parę razy byłam zdziwiona jak lekarz nie przepisał mi antybiotyku jak byłam chora. Jak zapytałam czy tak nie byłoby prościej i szybciej powiedział, że jak mam wątpliwości to zrobimy test. Teraz sama często o niego proszę, nazywa się Quickvue Strepto A. Po krótkim badaniu wychodzi czy jest potrzebny antybiotyk. Jak czytam takie teksty jak ten to ciarki mi przechodzą po plecach. Jak będziemy tak jeść na potęgę te antybiotyki to sami siebie wykończymy.

  4. @ Globalnysmietnik
    Uzupełnię tylko, że to fakt, iż kiedyś uważano, że to klindamycyna ma największe znaczenie w stymulowaniu rozwoju CDAD. W tej chwili powszechne zdanie jest takie, że wszystkie antybiotyki mogą (klindamycyna oczywiście także, ale i beta-laktamy, i w ogóle wszystko inne) na to wpływać.

    Blizsza ciału koszula, nie wszyscy lubią kłótnie i nerwy, zatem najczęściej wybór jest oczywisty.

    Zdaje się, że lekarze faktycznie za bardzo szafują antybiotykami. Jeśli robią to wbrew swojej wiedzy, a na żądanie pacjentów, to głupio robią. Inna rzecz, że pacjenci też mają swoje za uszami – przerywają terapię, zostawiają sobie antybiotyki z poprzedniej kuracji i biorą następnym razem „bo tak”, itd. Ogólnie nienajlepiej to wygląda.

  5. @ Ik

    Teraz sama często o niego proszę, nazywa się Quickvue Strepto A. Po krótkim badaniu wychodzi czy jest potrzebny antybiotyk.

    Tu tylko dodam, że zauważ, iż ten test wykrywa tylko jedno zakażenie. Nie ma, niestety, takich szybkich testów na wszystko. Dlatego też normalnie w terapii (wg. najlepszej wiedzy lekarza) stosuje się w piewszym rzędzie tzw. terapię empiryczną. Czyli opartą na „najlepszym domyśle” dotyczącym etiologii zakażenia, epidemiologii, zdrowia ogólnego pacjenta, itd. Pobrać jednak zwykle powinno się materiał do badań bakteriologicznych, zrobić je, i po otrzymaniu wyniku lekarz powinien zmienić antybiotyk na inny, też skuteczny, ale może nie o tak szerokim spektrum działąnia, jak ten na początku. Wtedy zmniejsza się ryzyko wystąpienia oporności bakterii. Oczywiście, są wyjątki i wiele specjalnych procedur postępowania w konkretnych przypadkach.

    Jak będziemy tak jeść na potęgę te antybiotyki to sami siebie wykończymy.

    A to jest niestety dobre podsumowanie. O tym już dawno mówią mikrobiolodzy.

  6. @sporotrix
    Dziękuję za sprostowanie. Nie zajmuje się tym już od dłuższego czasu, nie miałem świadomości, że to świństwo klindamycyna już nie jest najgorsze. W każdym razie jej zła sława jest raczej zasłużona..

    „Zdaje się, że lekarze faktycznie za bardzo szafują antybiotykami. Jeśli robią to wbrew swojej wiedzy, a na żądanie pacjentów, to głupio robią.”
    No tak, ale przychodzi „walcząca” matka z chorym dzieckiem i sto razy pyta się czy dziecko na pewno nie dostanie sepsy, czy leki są dobre, czy na pewno pomogą itd itp. Kto to wytrzyma i kto się nie złamie?
    Czy wiesz może w którym kraju konsumpcja antybiotyków na mieszkańca jest największa a w którym najmniejsza? Jak w tym plasuje się Polska? Ciekawe byłoby zestawienie systemów odpowiedzialności prawnej pracowników ochrony zdrowia z konsumpcją antybiotyków.

    Doskonały przykład postępowania dobrego lekarza kutego na cztery nogi przedstawiła @Ik. Przecież wiedział, że test na streptokoki wykrywa tylko jeden rodzaj zakażenia, na dodatek dość łatwy do rozpoznania poprzez otwarcie gęby. Ale potrzebne było „coś” aby przekonać do swojego postępowania pacjenta. No więc robimy test.

  7. Hm…w sumie problem z przezeraniem sie antybiotykami jest powazny. Na byle co, zaziebienie, od razu antybiotyk. Nikt jakos nie zwraca uwagi na prewencje czyli co zrobic, zeby miec lepsza odpornosc.
    Tymczasem sa to rzeczy lezace w zasiegu kazdego, chociaz trzeba je wlaczyc do codziennego trybu zycia. Odpowiednia dieta, odpowiednio duzo ruchu, ograniczyc/wyeliminowac stres, zadbac o odpowiedni poziom vit. D.
    Chorob zakaznych sie w ten sposob nie wykluczy rzecz jasna, ale organizm bedzie sobie radzil z tym znacznie lepiej.
    Obserwowalam to na przykladzie mojego kumpla ostatnio. Przez poprzednie pare lat ciagle na cos zapadal. A to zaziebienie, a to kaszel, a to zapalenie oskrzeli, to znow bronchit i tak w kolko (a mieszka w cieplej Kalifornii!!). Ciagal sie od lekarza do lekarza, faszerowali go lekami, w koncu trafil na takiego, ktory co prawda antybiotyki po raz kolejny dal, ale powiedzial, ze jesli nie zmieni trybu zycia (kumpel byl otyly, odzywial sie fatalnie a jedyny ruch to bylo miedzy samochodem, kanapa i biurkiem w pracy) to bedzie mial coraz gorzej.
    Od pol roku kumpel odzywia sie dobrze, lata do gymu 3 razy w tygodniu, stresu w pracy nie wyeliminowal, ale stara sie nie przejmowac za bardzo. No i juz te 6 miesiecy pociagnal majac zaziebienie tylko raz, cow jego wypadku wynkiem jest wrecz rewelacyjnym…

  8. Rzucenie palenia mogło być najważniejsze, skoro mu dokuczały oskrzela, kaszel itp…

    Nawiasem mówiąc a to zapalenie oskrzeli, to znow bronchit – bronchit to jest właśnie zapalenie oskrzeli.

  9. Nie wiedzialam ze to jedno i to samo. Palenie napewno mialo duzy udzial, ale tez i zmiana diety: przedtem mial powazny niedobor vit. D, ponizej 50 jednostek a dzienna norma to ok. 400.

  10. @ Globalnysmietnik

    Dziękuję za sprostowanie. Nie zajmuje się tym już od dłuższego czasu, nie miałem świadomości, że to świństwo klindamycyna już nie jest najgorsze. W każdym razie jej zła sława jest raczej zasłużona..

    Widzę, że klindamycyna Ci jakoś podpadła. A przecież nie jest to zły antybiotyk. Owszem, ma działania uboczne, ale który nie ma (a niektóre sporo więcej)? Za to aktywna jest wobec wielu drobnoustrojów, a poza tym ma jedną ważną cechę – dobrze przenika do kości i słabo ukrwionych tkanek.

    No tak, ale przychodzi “walcząca” matka z chorym dzieckiem i sto razy pyta się czy dziecko na pewno nie dostanie sepsy, czy leki są dobre, czy na pewno pomogą itd itp. Kto to wytrzyma i kto się nie złamie?

    Za dużo wiedzy od doktora Gugla :-). Ale myślę, że powinno być tak, że lekarz jest jednak mądrzejszy. Czyli on decyduje. W końcu w przypadkach innych schorzeń jest podobnie.

    Czy wiesz może w którym kraju konsumpcja antybiotyków na mieszkańca jest największa a w którym najmniejsza? Jak w tym plasuje się Polska? Ciekawe byłoby zestawienie systemów odpowiedzialności prawnej pracowników ochrony zdrowia z konsumpcją antybiotyków.

    Nie wiem. Ale pewnie warto poszukać.
    Za to znalazłam pracę, której autorzy twierdzą, że we Francji, po ogólnokrajowej kampanii ‘‘Les antibiotiques c’est pas automatique’’ (‘‘Antibiotics are not automatic’’) bardzo spadło niepotrzebne przepisywanie antybiotyków (lata 2002 – 2007). We wszystkich regionach i dla wszystkich grup leków (z wyjątkiem chinolonów). A najbardziej spadło u dzieci. (http://www.plosmedicine.org/article/info:doi/10.1371/journal.pmed.1000084)

    Doskonały przykład postępowania dobrego lekarza kutego na cztery nogi

    No właśnie. Trzeba tych pacjentów jakoś przekonać. Można dyskutować nad konkretnym przypadkiem (który akurat dla mnie w tym wypadku wygląda dziwnie, chyba że to taki skrót myślowy), ale ogólnie rzecz biorąc – lekarz powinien umieć sobie poradzić z pacjentem.

  11. @ Futrzak i Miski
    Też mi to palenie przede wszystkim przyszło do głowy. Ale owszem, inne kwestie też mogą jak najbardziej mieć znaczenie.

  12. Zgadzam sie z Gammonem. Ostateczna decyzja co do podjecia/niepodjecia jakiejs kuracji nalezy do pacjenta!!! Jesli pacjent nieletni, to do prawnych opiekunow. Lekarz moze wyjasniac, uswiadamiac i starac sie przekonac, ale przeciez pacjent to nie jest bezwolna krowa o ktorej sie decyduje w te czy tamta strone.

  13. ik pisze:

    Bądzmy szczerzy najczęściej u lekarza po antybiotyk pojawiamy się z podejrzeniem anginy. I jak już jesteśmy u lekarza to wydaje nam się, że nie po to przyszliśmy do niego, żeby przepisał nam witaminki, często jest tak, że wymuszamy na lekarzu decyzję o przepisaniu antybiotyku. Wspominałam o Qucikvue bo w 80 proc. przypadków jeśli to rzeczywiście ma się okazać anginą to będzie to angina paciorkowcowa, która ten test wykrywa. Trwa 5 minut, w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych badań, których pacjentowi się po porstu nie chce robić, bo przecież przyszedł po szybkie rozwiązanie, i najchętniej po antybiotyk właśnie. Jak dla mnie te testy to krok w dobrym kierunku, podobnie jak uświadamianie ludzi co im grozi jeśli panaceum na wszystko będą antybiotyki. Uświadamiac tu trzeba i lekarzy i pacjentow. Sama jestem tego przykładem. Prawdopodobnie gdyby nie mój lekarz sama nadal tkwiłabym w głupim przeświadczeniu że albo wylecze się antybiotykiem albo wcale.

  14. @sporothrix
    Widzę, że klindamycyna Ci jakoś podpadła. A przecież nie jest to zły antybiotyk. Owszem, ma działania uboczne, ale który nie ma (a niektóre sporo więcej)? Za to aktywna jest wobec wielu drobnoustrojów, a poza tym ma jedną ważną cechę – dobrze przenika do kości i słabo ukrwionych tkanek.
    A podpadła. Zgadzam się, że to dobry antybiotyk. Ale tutaj dotykamy tysiące razy dyskutowanej kwestii – czy wszystkie antybiotyki rzeczywiście muszą być wprowadzane do masowego doustnego użycia przy banalnych infekcjach? Jeżeli nie – który powinien wylecieć z tej listy i kto powinien o tym decydować? Na Big Pharma nie ma co liczyć. Wyjątek , który znam to Pfizer – w Europie nie promuje Sulbactamu (z ampicyliną jako preparat Unasyn) jako preparatu do użycia masowego i doustnego.

    Moim zdaniem mogłaby zająć się tym Grupa Bilderberg czy jakiś Tajny Rząd Światowy (ponoć kilka takowych istnieje) – zrobić listę i eliminować niesubordynowane firmy i jednostki.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_Bilderberg
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowy_porządek_świata
    http://www.globalnaswiadomosc.com/czwartarzesza3.htm

  15. @ Futrzak i Gammon
    Owszem, wiadomo, że prawa pacjenta i tak dalej. Zgadzam się, że tak doskonała sytuacja jest taka, że pacjent i lekarz współpracują. Ale pisałam o tej konkretnej sytuacji – że pacjent domaga się antybiotyku, kiedy zastosowanie tego jest bez sensu wg wiedzy lekarza. Wówczas, uważam, że lekarz powinien umieć przekonać pacjenta (czyli „być mądrzejszy” w tym sensie, że stoi za nim wiedza), jakie leczenie jest dla niego najlepsze. Tak samo, jak decyzja, jaki konkretny antybiotyk zastosować. Nie ma mowy o żadnym zmuszaniu oczywiście, tylko o przekonywaniu. No i w ogóle dodam, że to jest sytuacja idealna, bo w wielu przypadkach wiedza lekarza może być, hmmm, nieco niewystarczająca.
    Gammon – to jest nieco inna sytuacja przecież, niż ta z Twojego linka.

  16. @ Ik

    Bądzmy szczerzy najczęściej u lekarza po antybiotyk pojawiamy się z podejrzeniem anginy.

    Nie wiem, kiedy wy się pojawiacie najczęściej, ale my nie :-). Innymi słowy – angina paciorkowcowa jest, owszem, częstą chorobą bakteryjną, ale jest mnóstwo innych, w różnych grupach wiekowych. No i sama angina nie musi miec przecież takiej etiologii. Nie piszę przecież, że źle, że taki test jest. Fajnie, że jest ten test, ale on nie jest wszystkim.

    wymuszamy na lekarzu decyzję o przepisaniu antybiotyku.

    Znowu – może wy wymuszacie, inni tego nie robią.
    I różnie bywa z tym, że pacjenci przychodzą po antybiotyk właśnie. Z pouczającej lektury internetu wynika, że jedni tak, a inni wprost przeciwnie – uważają, że antybiotyk to zuo.

    Jak dla mnie te testy to krok w dobrym kierunku, podobnie jak uświadamianie ludzi co im grozi jeśli panaceum na wszystko będą antybiotyki. Uświadamiac tu trzeba i lekarzy i pacjentow. Sama jestem tego przykładem. Prawdopodobnie gdyby nie mój lekarz sama nadal tkwiłabym w głupim przeświadczeniu że albo wylecze się antybiotykiem albo wcale.

    Tu się zgadzam – uświadamianie jest bardzo ważne. Dobrym przykładem jest ta praca o dokonaniach we Francji w kwestii ograniczenia bezsensownego zapisywania antybiotyków pacjentom.

  17. @ Globalnysmietnik

    czy wszystkie antybiotyki rzeczywiście muszą być wprowadzane do masowego doustnego użycia przy banalnych infekcjach?

    Ależ oczywiście, że nie! Cały czas o tym piszę. Antybiotyki powinno stosować się tylko wtedy, kiedy ma to sens. I tu za uszami mają i lekarze i pacjenci.

    Wyjątek , który znam to Pfizer – w Europie nie promuje Sulbactamu (z ampicyliną jako preparat Unasyn) jako preparatu do użycia masowego i doustnego.

    Nie wiem, czy ma to znaczenie dla naszej dyskusji, ale Unasyn stosuje się dożylnie i domięśniowo. I w Polsce produkuje go Polfa.
    Natomiast podobne antybiotyki (czyli beta-laktam z inhibitorem beta-laktamaz) stosowane doustnie są jak najbardziej dostępne w Polsce.

  18. @Ik
    Bądzmy szczerzy najczęściej u lekarza po antybiotyk pojawiamy się z podejrzeniem anginy

    What? Byłem wielokrotnie leczony lub osłaniany antybiotykami (nie pochopnie, o ile mogę ocenić, w klindamycyna się zdarzała), anginę, czy raczej podejrzenie miałem raz w życiu.

  19. @Sporothrix
    Unasyn stosuje się dożylnie i domięśniowo. I w Polsce produkuje go Polfa.

    Ano właśnie. Ale jak najbardziej istnieje forma doustna i można ją przepisać, jest w lekospisie i aptekach. Tylko Pfizer nie promuje tej formy leku prowadząc politykę „rezerwowania” go do leczenia szpitalnego. Trudno tutaj odmówić jakiejś logiki, sulbaktam (w Unasynie) to nie to samo co najczęściej łączony z beta-laktamami klawulanian.

  20. @ Globalnysmietnik

    Ano właśnie. Ale jak najbardziej istnieje forma doustna i można ją przepisać, jest w lekospisie i aptekach. Tylko Pfizer nie promuje tej formy leku prowadząc politykę “rezerwowania” go do leczenia szpitalnego. Trudno tutaj odmówić jakiejś logiki, sulbaktam (w Unasynie) to nie to samo co najczęściej łączony z beta-laktamami klawulanian.

    To racja. I ok. Też mi się więc wydaje, że logika w tym jest.

  21. ik pisze:

    Może naduzywam słowa my, ale kiedy tak piszę mam na mysli takie kobiety jak ja, które zwłaszcza gdy pojawiają się z dzieckiem u lekarza to szukają szybkich i skutecznych rozwiązań i które jeszcze do niedawna były przekonane, że to są antybiotyki :) ten test może i nie odpowiada na wszystkie problemy świata, ale to jedno z niewielu badań które dawalyby rownie prawdopodobna odpowiedz w tak krótkim czasie, a i tak lekarze rzadko o nich wspominaja, bo na te wszystkie wizyty w róznych placówkach mi zdarzylo się raz może dwa o nim usłyszeć. Malo tego kiedys w przychodni rozmawialam z jakas matką która była wsciekła ze się wysiedziala w kolejce a lekarz przepisal witaminy i takie tam. Powiedziałam, że może zrobiłaby Quickvue jeśli nie ufa lekarzowi, a ona mi odpowiedziała, że w Polsce to takich testów nie robia, to tylko zagranica maja ludzie dotep do takich rzeczy to opadly mi rece. Ze świadomością jest bardzo kiepsko. A już pomijam jak zaczynam rozmowę o superbakteriach itd. moje koleżanki zazwyczaj się uśmiechają i patrza na mnie trochę jak na wariatkę.

  22. rudy013 pisze:

    Taak. Czytam zawsze z ciekawością Twoje notki o różnorakich bakteriach, które wydają się jednak zawsze opowieściami o kim innym. Tymczasem właśnie wczoraj dowiedziałem się, że ciotka mojego ojca i bardzo bliska mi osoba, osiemdziesięcioletnia, mało nie zeszła po długotrwałych biegunkach, na które nie pomagały kolejne przepisywane antybiotyki, dopóki któryś lekarz szczęśliwie nie zorientował, że chodzi właśnie o Clostridium difficile i nie zaczął leczenia wankomycyną. Wygląda na to, że teraz idzie ku lepszemu…

    Co do niekontrolowanego przepisywania antybiotyków, przyznam się do winy – nie posuchałem świadomie przepisu lekarza. Który mojemu wówczas trzymiesięcznemu dziecku chciał przepisać Zinnat – na przeziębienie. Dziecko trochę kichało, lekarz pobieżnie je osłuchał i nie stwierdził nic w oskrzelach. Poszedłem do innego pediatry, który dał leki objawowe – po tygodniu dziecko było zdrowe…

  23. @ Rudy

    dopóki któryś lekarz szczęśliwie nie zorientował, że chodzi właśnie o Clostridium difficile i nie zaczął leczenia wankomycyną.

    No to cieszę się bardzo. Choć nadal budzi groze ta sytuacja – osoba starsza z takim groźnym dla siebie zakażeniem? I długo żaden lekarz się nie zorientował? Nie zlecił prostego w sumie testu? Horror. Dobrze, że teraz jest lepiej.

    Co do niekontrolowanego przepisywania antybiotyków, przyznam się do winy – nie posuchałem świadomie przepisu lekarza. Który mojemu wówczas trzymiesięcznemu dziecku chciał przepisać Zinnat – na przeziębienie. Dziecko trochę kichało, lekarz pobieżnie je osłuchał i nie stwierdził nic w oskrzelach. Poszedłem do innego pediatry, który dał leki objawowe – po tygodniu dziecko było zdrowe…

    No tak, to też jest ważna kwestia. Jak już pisałam, w teorii powinno być tak, że lekarz jest doświadczony i wie, co robić w danej sytuacji. I potrafi poradzić sobie z rodzicem domagającym się np. homeopatii zamiast leku. Ale prawdą jest, że czasem lekarze robią głupoty (zresztą, oni mają bardzo duzo winy w bezsensownym zapisywaniu antybiotyków) i co wtedy? Ano czasem trzeba postapić wbrew. Dobrym sposobem jest zresztą znalezienie innego lekarza i posłuchanie jego opinii.

  24. Moj synek (9miesięcy) dostal biegunki, lekarze go leczyli przez dwa tyg smectą, kazali dawac dicoflor i tak to trwalo 8 tygodni, w końcu dostalismy się do Centrum Zdrowia Dziecka, tam zrobiono badania (te same które miał robione w przychodni tj posiew kału) i wykryto clostridium dificile, dziecko teraz od 15 dni dostaje metronidazol, ale biegunki sa w dalszym ciągu. jest na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, a te biegunki trwaja już 13 tygodni.jestem załamana, jak dlugo to jeszcze moze trwać? czy ktoś leczyl swoje dziecko na to, lub slyszał o takim przypadku? będę wdzięczna za informacje; malamalinka@buziaczek.pl

  25. Moj synek (9miesięcy) dostal biegunki, lekarze go leczyli przez dwa tyg smectą, kazali dawac dicoflor i tak to trwalo 8 tygodni, w końcu dostalismy się do Centrum Zdrowia Dziecka, tam zrobiono badania (te same które miał robione w przychodni tj posiew kału) i wykryto clostridium dificile, dziecko teraz od 15 dni dostaje metronidazol, ale biegunki sa w dalszym ciągu. jest na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, a te biegunki trwaja już 13 tygodni.jestem załamana, jak dlugo to jeszcze moze trwać? czy ktoś leczyl swoje dziecko na to, lub slyszał o takim przypadku? będę wdzięczna za informacje; alicja.knopik@wp.pl

  26. mika 2011 pisze:

    Muszę się przyznać,że właśnie leżę w szpitalu z powodu rzekomobłoniastego zapalenia jelit i było to straszne doświadczenie: najpierw potworne bóle,potem biegunka nie do opanownia i tydzień głodówki- koszmar! Ostrzegam wszystkich przed nadużywaniem antybiotyków! To jest okropna i podstępna choroba ujawniła się miesiąc po zakończeniu terapii klindamycyną!

  27. Katarzyna pisze:

    Bakteria jest straszna. Mój tato zmarł z powodu rzekomobłoniastego zapalenia jelit, a właściwie wyniszczenia organizmu i powikłań. Podawany był metronidazol, dieta bezresztkowa. Pod koniec choroby ważył niecałe 60 kg. Niestety lekarze nie zdecydowali sie podać wankomycyny w drugim nawrocie choroby.

  28. gwiktoria pisze:

    Witam,
    Jestem właśnie w trakcie drugiej tury leczenia (metronidazol przez 10 dni). Niestety po pierwszej kuracji (17 dni metronidazol) nastąpił nawrót dolegliwości po dwóch dniach. Nie zdecydowano się podać mi wankomycyny i obawiam się, że kuracja metronidazolem nie pomoże… Ten rzut choroby jest lżejszy, ale zawdzięczam to pewnie też swojej szybkiej reakcji na znane mi zbyt dobrze dolegliwości;/

    Słyszałam i czytałam, że jest dostępny nowy lek na clostridium – defficid – niestety w Polsce nie jest dostępny :(

    Jeśli ktoś z Was posiada jakieś inne informacje, lekarzy do polecenia proszę o kontakt gwiktoria@yahoo.com

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości i siły wszystkim zmagającym się…

  29. Mala pisze:

    a co to za nowy lek na Clostridium d ,który w Polsce nie jest dostępny ?
    Pytam bo moja Mama jest obecnie w szpitalu już 3 tydzień i ciągle ma biegunki .
    nie wiem czy dobrze ją leczą ,może można ten nowy lek sprowadzić samemu???

  30. aga pisze:

    Chorowałam na to kilka miesięcy. Miałam 3 nawroty i jeszcze uczulenie na jeden z antybiotyków. Jakby ktoś jeszcze szukał nowego leku. Jest on dostępny w Europie. Można go ściągnąć ale koszt to jakieś 9 tys. zł. U mnie na szczęście obyło się bez tego. Z tego co się orientuję to jest nawet jakaś firma, która zajmuje się sprowadzaniem tych leków do Polski. Koszta kosmiczne no ale jak trzeba…

  31. Piotr pisze:

    Witam, przeczytałem ten artykuł oraz większość komentarzy pod nim – nie bez powodu – we wrześniu 2012 zachorowałem na rzekomobłoniaste zapalenie jelit spowodowane tą… delikatnie mówiąc cholerną C. Difficile. Moje życie niemal legło w gruzach, ale opowiem od początku.
    W lipcu 2012 złapałem infekcje górnych dróg oddechowych, czułem sie okropnie, poszedłem więc do lekarza rodzinnego który przepisał mi duomox albo amoxiclav nie pamiętam już który to był, do tej pory nie przywiązywałem wagi do rodzajów antybiotyków, czy ich działań ubocznych. Oczywiście, przestrzegałem zasad ich stosowania (uczę się w kierunku medycznym, więc wiem jakie sa skutki nieodpowiedniego stosowania antybiotyków), czytałem ulotki, ale kiedyś były to po prostu papierki z wypisanymi skutkami ubocznymi które „przecież nie mogą mnie dotyczyć”. Wakacje mijały, wszystko było super, niestety pod koniec sierpnia zaczął boleć mnie ząb, boleć… to mało powiedziane. Odwiedziłem więc panią stomatolog w celu usunięcia tegoż zęba i tu się zaczyna: stwierdziła że z powodu stanu zapalnego nie można go usunąć, trzeba najpierw wyleczyć stan zapalny. Przepisała mi Klindamycyne którą zażywałem co 8h przez 3 dni, oczywiście osłonowo zażywałem probiotyk tak jak kazała, oraz została przeze mnie poinformowana że miesiąc temu zażywałem inny antybiotyk – kazała brać. No to jak brać to brać, ząb przestał boleć. Wszystko było ok, żadnych biegunek czy bóli brzucha. Pod koniec września 2012 (miesiąc po zakończeniu zażywania klindamycyny!!) poczułem silną potrzebę defekacji, której skutkiem było wydalenie śluzu zamiast kału, a jeszcze dzień wcześniej kał był normalny. Nie była to wodnisty stolec tylko podbarwiony na brązowo, śmierdzący, piekący w odbyt śluz. Zdziwiłem się, pomyślałem że coś zjadłem i że mi przejdzie samo… nie przeszło. Udałem się do lekarza rodzinnego który spaprał sprawę bo przepisał mi co prawda dobry antybiotyk bo Metronidazol ale w subterapeutycznych dawkach. Zamiast zalecić mi 2g jako pierwsza dawkę „uderzeniową” a potem 5oomg co 8h pani doktor zaleciła 500mg co 12h. Jeszcze w tedy nie wiedziałem tyle o antybiotykach i stosowałem zgodnie z zaleceniem lekarki. Wybrałem 2 opakowania, niby było ok, śluz stopniowo znikał. W połowie października pojechałem na wesele, tam wiadomo tańce, jedzenie, organizm zmęczony (nie, nie pije alkoholu z powodu zespołu Gilberta). Dzień po weselu rano na tronie znów to samo: śluz, pieczenie, jakby tego było mało czułem sie wycieńczony, silne mdłości. Wylądowałem w szpitalu, tam kroplówki, oczywiście badania: podwyższony poziom amylaz trzustkowych we krwi i moczu, posiew z kału i wynik C. Difficile. I znów Metronidazol 3x500mg i.v. przez 10 dni. Została mi wykonana gastroskopia + biopsja pod kątem HP, USG j. brzusznej, RTG klatki piersiowej oraz TK j. brzusznej – wszystko w porządku. Pomyślałem ok to już za mną… myliłem się, po 3 tygodniach znów ten okropny śluz! W tedy się załamałem, pomyślałem ze z tego nie wyjdę i to mnie wykończy. Postanowiłem że jesli nie uderze do kogoś konkretnego, oczywiście prywatnie nic z tego nie będzie. Tak tez zrobiłem, wizyta u docenta, opowiedziałem wszystko – docent zdjął okulary z niedowierzaniem gdy usłyszał jakie dawki metronidazolu przepisała mi lekarka z przychodni. Wykonał telefon i jeszcze tego samego dnia wieczorem leżałem w szpitalu popijając co 6h 250mg Wankomycyny. Po zakończeniu leczenia wankomycyną zjadłem 2 opakowania Enterolu + Probiotyki. Dopiero to wyciągnęło mnie z tego koszmaru. Morał z tego taki, że zanim zażyjecie klindamycynę (oraz inne antybiotyki z tej grupy) przedyskutujcie z lekarzem czy to naprawdę konieczne… Teraz każda moja wizyta w WC to dla mnie strach czy ten koszmar sie nie powtórzy. Jak dotąd mam spokój i niech tak zostanie. Przekonałem się jak ta bakteria może zniszczyć zdrowie. Teraz żyje w strachu że jeśli będe kiedyś musiał zażyć jakiś antybiotyk, ten znów zniszczy mi florę a moje jelita zapłoną od toksyn C. Diff. Najgorsze jest to, że nie ma za dużo opcji walki z tą bakterią bo w zasadzie tylko aminoglikozydy które są uznawane za „antybiotyki ostatniej szansy”. Co prawda czytałem już o nowej broni: Fidaxomycynie, zapowiada się obiecująco, niestety jest niedostępna w PL no i nie wiadomo ile kosztuje opakowanie.

  32. U mnie mija niedługo rok od kiedy zachorowałam. Ostatecznie miałam 4 nawroty, 4 razy lądowałam w szpitalu i do tej pory mam tak samo – strach, że wróci. Na pewno jeśli wróci czeka mnie dłuższe branie wankomycyny. Nadal biorę probiotyki. Dodatkowo dorobiłam się grzybicy jelit, i to mnie niestety czasami „łamie” – i pojawia się strach, że to znowu znana bakteria, a to „tylko” grzybica… Jem już praktycznie wszystko :) Bardzo dbam o to by się nie przeziębić, itp. Nadmienię jedynie, że nigdy wcześniej nie brałam antybiotyków w dużych ilościach, ale wystarczyło duże osłabienie organizmu plus duże dawki antybiotyków by dorobić się tej potwornej bakterii – ok. 5 miesięcy walczyłam z nią… Niedługo idę na wyczekiwaną wizytę do dobrego lekarza i choć za mną najgorsze chcę się zabezpieczyć na przyszłość.

    Mam nadzieję, że nasze wpisy pomogą tu ludziom, którzy może to teraz przechodzą! Nie załamujcie się choć wiem z doświadczenia, że to ponura sytuacja, kiedy robisz wszystko co możesz, a ciągle masz nawroty…

    Pozdrawiam i życzę Spokojnych i ZDROWYCH Świąt! :)

  33. Piotr pisze:

    @ Gwiktoria

    Witaj, mam kilka pytań: co jaki czas miałaś nawroty? czy po wankomycynie miałaś nawrót? jak długo jesteś już zdrowa po terapii wankomycyną? w jakich dawkach brałaś metronidazol? jaki antybiotyk spowodował u Ciebie RZZJ?

    Z „doświadczenia” polecam zaraz po zakończeniu wankomycyny kupić sobie ENTEROL 250 ja brałem ten w kapsułkach 2x dziennie po jednej kaps. zjadłem 2 opakowania do tego probiotyk tez 2x dziennie. Jadłem kiszonki (ogórki, kapusta) bo też zawierają dobre bakterie, dużo jogurtów. Przez ok miesiąc trzymałem lekka dietę.

    Życzę zdrowia i wiary w siebie! Na pewno dasz radę pokonać grzybicę a C.diff. już Ci nie podskoczy! :)

  34. Hej Piotrze,

    Nawroty miałam w pierwszym tygodniu po odstawieniu leków na bakterię. Wankomycynę brałam raz, doustnie (nie pamiętam dawki) przez 10 dni. Po odstawieniu bakteria dalej była. Ciągle próbowano mi ją zwalczyć metronidazolem i ten specyfik brałam najdłużej. U mnie problem polegał również na tym, że kiedy brałam leki moja przemiana materii w ogóle nie funkcjonowała, czyli nastąpiła kompletna blokada:] to pewnie powodowało, że wszystko się tam „kisiło” z bakterią włącznie. Dopiero prawie na sam koniec [po szpitalnej kuracji wankomycyną] kazano mi brać mniejsze dawki metro i trochę normalniej jelita zaczęły pracować. Dopiero po odstawieniu tej dawki metro czułam, że organizm się trochę uspokoił, ale nie wiem czy to dlatego, że już tyle przyjął tego metro, czy dlatego, że mógł naturalnie usuwać toksyny z jelit przy zmniejszonej dawce.

    Ostatnim lekiem na bakterię jaki przyjmowałam był xifaxan po tym jak badanie kolonoskopii wykryło, że mam bardzo oporny szczep bakterii cdiff w jelicie (posiewy zewnętrzne tego nie wykryły, nie było już bakterii). Od tamtej pory mam względny spokój.

    Cały czas byłam na ścisłej diecie. Mleczne produkty odpadały zupełnie. Tak samo wg zaleceń lekarzy nie mogłam jeść owoców, surowych warzyw, dieta bezglutenowa… Probiotyki brałam i biorę nadal – enterol + sanprobi ibs, nie wiem na ile pomagają, bo tutaj też słyszałam różne teorie na ten temat [jeden lekarz stwierdził, że najlepiej kefiry, bo to naturalne, itp. ale po kefirze nie czułam się najlepiej].

    Bakterii dorobiłam się pewnie po klindamycynie (zauważyłam, że sporo osób po tym antybiotyku ma problemy). Zachorowałam na mononukleozę, tylko lekarze nie potrafili jej zdiagnozować przez pierwsze dni (b. wysoka gorączka, powiększony węzeł chłonny, ból brzucha) i najpierw doustnie kazano mi brać klindamycynę (zamiennie zinnat) + metronidazol. Organizm odrzucał jednak antybiotyki (wymioty), wylądowałam w szpitalu, gdzie dożylnie podawano mi chyba klindamycynę (na pewno antybiotyk o „szerokim spektrum działania”). Całość trwało tydzień czasu (doustnie + dożylnie). Przyszły wyniki i okazało się, że przy tej chorobie w ogóle nie powinno się podawać antybiotyków :) Ta pierwsza choroba ogromnie mnie wymęczyła. Wyszłam ze szpitala mocno osłabiona, cały układ odpornościowy leżał tak naprawdę. I na moje nieszczęście po 3 dniach pojawiła się biegunka.. I zaczęło się kolejne piekiełko chorobowe :)

    Śledzę trochę fanpage na fejsie cdiffowców ze Stanów i można się przerazić… ludzie mieli tam nawroty dobrych kilka razy. Niby czuję się ok i tego się trzymam, ale niestety trzeba chyba trochę bardziej uważać na siebie. Antybiotyków unikam jak ognia.

    Dzięki za dobre słowo! :) oby co najgorsze, to za nami :) mam nadzieję, że komuś pomoże tych kilka słów, pamiętam jak ja szukałam info o tej bakterii i znalazłam m.in. ten wpis na stronce (wielkie dzięki!). Jeśli ktoś by miał pytania, itp. to piszcie na gwiktoria@yahoo.com

    Pozdrawiam!

  35. Piotr pisze:

    hmmm troche dziwną tą terapię miałaś bo raczej po zastosowaniu Wanko nie stosuje się już Metro bo jest troche słabszy w działaniu, kolejnośc powinna być taka że najpierw Metro, jak po metro nawraca to Wanko itd… Myślę że tego „opornego szczepu” dorobiłaś się przez niekonsekwencje lekarzy którzy leczyli Cię trochę Merto troche Wanko – ale mogę się mylić, pewności nie mam.
    Co do Xifaxanu to raczej mało o nim jest w internecie jesli chodzi o walkę z C.diff, wygląda na to że nie dawno został użyty do leczenia tego zakażenia. Ale z tego co czytałem to lek pierwszego rzutu i radzi sobie z C.diff podobnie jak Wanko, z tym że w badaniach wykazuje lepsze wyniki jeśli chodzi o nawroty.

    Jestem pewien ze to Clindamycyna spowodowała u ciebie (tak jak u mnie) zakażenie C.Diff. Uważam że lekarze nie powinni tak „szastać” tym antybiotykiem.

    Bardzo jestem ciekaw terapii polegającej na transplantacji kału od zdrowej osoby. W necie są jakieś wzmianki z których wynika że to bardzo skuteczna metoda która praktycznie wyklucza nawroty. Ale to nic konkretnego, nie poparte dużymi badaniami. Coś mi się wydaje, że to może rzeczywiście być bardzo dobra metoda leczenia, tyle że mało się o niej mówi bo nie wymaga antybiotyków za które ktoś musi zapłacić. A jeśli ktoś nie zapłaci to wiadomo ktoś inny nie zarobi… ;)

    Pozdrawiam i co najgorsze to za nami! :)

  36. Bardzo jestem ciekaw terapii polegającej na transplantacji kału od zdrowej osoby.

    Pisze o tym Mary Roach w „Gulp: Adventures on the Alimentary Canal”. Ponoć działa rewelacyjnie.

  37. Bardzo jestem ciekaw terapii polegającej na transplantacji kału od zdrowej osoby. W necie są jakieś wzmianki z których wynika że to bardzo skuteczna metoda która praktycznie wyklucza nawroty.

    Warto także zajrzeć tutaj: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3585452/pdf/Dtsch_Arztebl_Int-110-0108.pdf

    A autorzy tego artykułu podają prawdopodobne przyczyny, dlaczego metoda transplantacji kału nie jest powszechnie stosowana: So why has FMT not become routine therapy for C. difficile infection during the past 50 years? There are three main reasons: it is aesthetically unappealing, it is logistically challenging (in terms of harvesting and processing suitable donor material), and there is a lack of efficacy data from randomized, controlled trials. (http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMe1214816)

    Nie wiadomo też na pewno, jaki jest mechanizm działania tej metody.

  38. Piotr pisze:

    Boże… czym jest nieestetyka tej metody w porównaniu do koszmaru który wywołuje C.diff.? Osobiście nie miałbym żadnych zahamowań przed ta metodą. Znaleźć dawcę spośród członków rodziny też raczej ciężko nie będzie. Rozbełtać, wlać do jelita i tyle. Pić tego nie trzeba a nawet jeśli to są zgłębniki.

    Nie wiadomo jaki mechanizm? Moim zdaniem prosty: Do jelita zaszczepiana jest nowa zdrowa flora bakteryjna która najpierw przez antybiotyki a potem przez toksyny które produkuje C.diff nie mogła się odbudować, nie było konkurencji o pożywienie dlatego C.diff sie rozmnażało jak szalone. Po wprowadzeniu dobrych bakterii te wypierają stwarzając dla nich nieprzyjazne środowisko. Oczywiście tego nie jestem pewien ale na moja logike tak to raczej działa.
    Poza tym, jeśli ta metoda działa i nie ma skutków ubocznych to dlaczego by jej nie stosować? Jestem prawie pewien że za niepopularnością i brakiem szerszych badań nad ta metodą stoją koncerny farmaceutyczne, wszak na walce antybiotykami z C.diff zarabiają i to sporo, bo jak jeden podleczy to znów nawrót i znów nastepny antybiotyk chwila spokoju i znów to samo… albo się uda zaleczyc albo nie. Ogólnie jestem zadziwiony i przerażony że przez 50 lat nikt nie wynalazł skutecznego środka który by leczył zakażenie i zapobiegał nawrotom. Ok niby ostatnio fidaksomycyna ale 10.000zł za kurację to zdecydowanie za duża cena.

  39. @ Piotr

    Wiesz, fajnie mieć swoje zdanie, ale naukowcy muszą to wszystko wykazać.
    Ty może nie miałbyś zahamowań, ale inni pacjenci? To raz. Dwa – znalezienie zdrowego dawcy też nie zawsze jest proste, szczególnie że w kale znajdują się różne dobrodziejstwa.
    Trzy – z tym rozbełtaniem i wlaniem to też nie tak do końca. Przyczytaj może literaturę fachową.
    Cztery – mechanizm też nie musi być tak prosty. Naukowcy badają go, ale na sto procent na razie nie wiadomo.
    Pięć – skutki uboczne mogą być, o to właśnie chodzi.
    Sześć – koncerny pewnie mają tu swoje zdanie, i rzeczywiście może ono być niepochlebne względem tej metody, z powodów oczywistych. Ale też wynalezienie nowego skutecznego antybiotyku (nie tylko przeciw C. difficile) nie jest takie proste.

  40. magkot pisze:

    Niestety muszę obalić mit fidaksomycyny. Byłam leczona nią przy pierwszym rzucie i teraz mam trzeci nawrót, który leczę wankomycyną – mam nadzieję, że to będzie już koniec.

  41. Piotr pisze:

    @ magkot W jaki sposób i skąd ją sprowadziłaś? Na własną rękę sprowadzałaś czy to jakiś lekarz się tym zajnował? Nie wiem dokładnie ale ten lek nie jest chyba dofinansowywany w PL więc ile kosztowało cię to? Niestety twoja wiadomość jest niepocieszająca, ale w opracowaniach jej skuteczność i ryzyko nawrotów było porównywalne z Wanko. Można wiedzieć co spowodowalo u ciebie zakażenie C.diff?
    Ja już znalazłem pewien sposób na tą france: otóż jeśli tylko zauważę śluz w kale, bezzwłocznie (dosłownie) do apteki po węgiel leczniczy zjadam naraz 12 tabletek które rozgryzam i popijam wodą, potem już nie biorę, Enterol w saszetkach 2 x dziennie do tego Biotyk 3 x dziennie przez kilka dni potem 2x dziennie. Zależnie od siły nawrotu taką kurację stosuje przez 1 lub 2 tygodnie. W 2 na 3 przypadki pojawienia się śluzu w kale wystarczyła 1 tygodniowa kuracja, a dodam że już bedzie mijał rok jak byłem (wy)leczony Wankomycyną. Dawka węgla związuje toksyny dzięki czemu drożdżaki i bakterie z probiotyku mają łatwiej się osiedlić. Na mnie taka kuracja działa i mam sie bardzo dobrze, więc jesli chcesz to spróbuj jej, może i tobie albo komuś innemu kto to przeczyta pomoże. Aha też nałogowo myję ręce mydłem zanim dotknę czegokolwiek co mam zjeść. Przestałem się tez juz bać tej bakterii, a muszę przyznać że jej upór napędził mi mocnego stracha. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i pokonania jej na dobre – bo jak widać da się z nią wygrać :) Glowa do góry! Będzie dobrze!

  42. magkot pisze:

    W Polsce jest już dostępny Dificlir – koszt zatrważający, ale mi się udało załatwić za darmo. U mnie do zakażenia doszło prawdopodobnie po augmentinie (i przy niskiej odporności z przemęczenia). Teraz lekarz pocieszył mnie, że wankomycyna wybije wszystko więc taką mam nadzieję, bo przez 4 miesiące przeżywałam koszmar. Ale będę mieć w pamięci Twój przepis :)

  43. Piotr pisze:

    Może i wybije bakterie, ale ich sporów już nie. Fakt, juz od niejednego lekarza slyszałem że jak potrzeba to wankomycyna zawsze zrobi robote, ale spory tych bakterii sa odporne nawet na gotowanie przez 5 minut więc nawet wankmycyna ich nie rusza. Dopiero jak sie wyklują to może je ubić więc pilnuj się.

  44. magkot pisze:

    No właśnie u mnie jest dziwna sprawa, bo w badaniu wyszło, że są toksyny ale antygen ujemny, więc jak mi powiedziano toksyny mogą być ze spor. Więc coś musi robić, bo po dwóch dniach czuję znaczną poprawę. A tak nawiasem mówiąc to fidaksomycyna miała usuwać spory, co jak się okazało jest kolejnym mitem.

  45. Piotr pisze:

    No z tego co pamiętam, to w opracowaniu nt Fidaksomycyny czytałem że ona jedynie chamuje wytwarzanie spor a nie zwalcza ich i to działało zdajeś tylko w badaniach in vitro, natomiast badań in vivo chyba nie przeprowadzano. Ale mogę się mylić, bo dawno już o tym czytałem.

  46. Anna pisze:

    u mnie antybiotyk AMOKSIKLAV na zapalenie oskrzeli wywołał tą bakterie clostridum, czyli błoniaste zapalenie jelit, gdzie trzeba było się leczyć w szpitalu, przy tym biegunka, ból brzucha, gorączka, dwa tygodnie leczenia w szpitalu, a później 3 miesiące leczenia w domu i ścisła dieta.

  47. Piotr pisze:

    @ Anna
    Czym cie leczono w szpitalu? Pewnie metronidazolem, bo to lek pierwszego rzutu. Czy przed kuracją Amoksiklavem brałaś inny antybiotyk? Jesli tak to w jakim odstepie czasu przed amoksiklavem? Jesli przez 3 miesiązce ci sie nie nawrócilo to już raczej nie nawróci. Ale uważaj i pilnuj się!

  48. Ola pisze:

    @Piotr czy mógłbyś mi podać Twojego maila? Widzę ze masz dużą wiedzę o clostridium a potrzebuje Twojej pomocy.

  49. Piotr pisze:

    @Ola, wszystko co wiem napisałem juz w komentarzach na tej stronie. Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej zapytaj tutaj, może inni też skorzystają.

  50. Ola pisze:

    @Piotr, masz racje.
    Miesiąc temu zachorowałam na zapalenie zatok i laryngolog przepisała mi Bioracef na dwa tygodnie. Po pierwszym tygodniu zaczęły sie biegunki. Niestety nie skojarzylam tego z antykiem tylko z zatruciem „pogrilowym” i brałam antyk do końca. Biegunka sie trochę uspokoiła dzięki nifurokdazydowi. Niestety tydzień pozniej zaczęła sie znowu. Lekarz skierował mnie na badanie i wyszło clostridium. Od razu znalazłam sie na oddziale zakaznym i byłam leczona 7 dni wanko 4xdz . Po tygodniu powtórzyli test i wyszedł ujemny. Jestem w domu i oczywiście boje sie nawrotu. Mam 35 lat i nigdy na nic nie chorowalam. Wyczytałam ze brałeś Enterol i Biotyk, wiec tez zakupiłam. Ile tego brać? 2xdziennie po jednej? Druga sprawa jest taka ze martwie sie ze leczenie było za krótkie bo czytałam ze powinno trwać 10 dni. Co sądzisz?

  51. Piotr pisze:

    @Ola Dostałas od razu Wankomycynę, ona jest lepsza niż Metronidazol pod względem tego zakarzenia bo raz że lepiej działa na bakterie, a dwa że nie sieje takiego pogromu wsród flory bakteryjnej jelit, bo ma wąższe spektrum działania. w Twoim przypadku sytuacja wyglada lepiej niż u mnie, u Ciebie leczenie przeciw C.diff rozpoczęto szybko. Standardowo Wankomycynę podaje się przez okres 7 – 10 dni więc nie martw się tym (różne opracowania róznie mówią). Ja tez bałem sie nawrotu, a przeżyłem ich 2 po Metronidazolu i dopiero własnie Wankomycyna mnie wyleczyła. Enterol i probiotyki to najlepszy sposób zabezpieczenia się przed nawrotem. Juz nie pamiętam dokładnie ale ja na początku przez kilka dni brałem Enterol 3x dziennie i Biotyk 2x dziennie, potem dawki zmniejszyłem do zalecanych przez ulotki i zażywałem je jeszcze jakiś czas (kilka tygodni, chyba 3 jesli dobrze pamiętam) Ty Oczywiście to nie wszystko, przez kilka miesięcy jadałem praktycznie tylko w domu, nie jadałem „na mieście” – w domu przynajmniej wiesz co jesz. Unikaj miesa niskiej jakości jak i produktów z mięsa niskiej jakości – w takim mięsie (produktach) jest masa dodatków, chodzi mi tutaj o antybiotyki które są dodawane po to by produkty z mięsa za szybko się nie psuły. Ja takiego mięsa i produktów unikam do dzisiaj. Myj ręce często, oczywiście mydłem, zawsze przed zjedzeniem czego kolwiek, ja z racji tego że miałem praktyki w szpitalu miałem już wyrobiony nawyk częstego mycia rąk. Poza tym polecam jogurty i kiszonki które też zawierają duzo pożytecznich bakterii. Wrzuć też troche na luz, unikaj stresów :) Jesli w ciągu około póltora miesiąca nie nawróci to potem już mozesz być spokojna bo nawroty zwykle zdazają się do około miesiąca po zakończeniu leczenia. Obserwuj się, jesli znów zauważysz śluz w stolcu lub biegunkę i nie będzie to „jednorazowa sprawa” to udaj się do lekarza który zleci badanie kału w kierunku C.Diff. W przyszłości informuj każdego lekarza, że przeszłaś zakażenie C.Diff i byłas leczona Wankomycyną. Od tej pory bedziesz też musiała unikać stosowania antybiotyków, wielu lekarzy pierwszego kontaktu przepisuje je na wyrost, nawet gdy nie zachodzi potrzeba ich stosowania. Ja od czasu wyleczenia nie zażyłem żadnego antybiotyku i powiem szczerze, że przestałem mieć przeziębienia czy jakieś choroby dróg oddechowych, a kiedyś chorowałem każedj wiosny i jesieni.
    Nie martw się, będzie dobrze, skoro ja dałem rade to Ty na pewno też . Mam nadzieję, że wyjaśniłem Ci to co chciałaś wiedzieć, jeśli masz jeszcze jakieś pytania – pytaj.
    Pozdrawiam :)

  52. Mariusz pisze:

    Wlasnie u mnie wykryto to paskudztwo. Paradoksalnie zakazenie wywolala wanko podawana dozylnie aby zwalczyc gronkowca podskornego, ktory stal sie patogenny na skutek urazu jakiego doznalem(zmiazdzenie podudzia, noga uratowana, czekam na przeszczep skory) dostalem wanko do picia 4*dziennie. W szpitalu panika: oddzielna sale dostalem juz wczesniej przez gronkowca, trzy razy dzienie wszystko dezynfekuja jakims srodkiem ozpachu octu, zakaz wychodzenia z sali i nawet drzwi mam miec zamkniete, dla gosci sa specjalne chusteczki po ktorych rece pieka i robia sie biale jak po kontakcie z rozpuszczalnikiem. Sorry za brak polskich znakow, ale taka mam klawiature na tablecie. WI FI w szpitau wow.

  53. jakubkaa pisze:

    Tydzień temu wyszłam ze szpitala ze zdiagnozowanymi chorobami:
    rzekomobloniastym zapaleniem jelit, chorobą wrzodowa zołądka oraz polipem prostnicy. W badaniu kału wykryto clostridum difficile toksyna A i B. Leczona bylam metronidazolem, wankomycyną + elektrolity, debretin, polprazol, enterol.
    Po 5 dniu dniach od wyjscia ze szpitala zaczalam brac z polecenia ginekologa flumycon doustnie- mam dawkę 100mg- 28 tabl- raz dziennie. Wzielam juz 5 dawek.
    Od wczoraj znów mam biegunki, bóle brzucha. Czy mógł mi zaszkodzić flumycon? Czy mogł wywolac clostridium? Czy z kolei flumycon nie ma żadnego znaczenia a znów po prostu jestem chora? Czy mogę przerwac branie flumyconu?
    Mam w środe wizyte u gastrologa, nie wiem czy nie powinnam zglosic się juz do szpitala.
    Proszę o poradę

  54. @ jakubkaa
    Przykro mi, ale tu nikt nie udzieli ci (i nie powinien) porady lekarskiej. Koniecznie idź do szpitala.

  55. Ola pisze:

    @jakubkaa
    Moim zdaniem to po prostu nawrót choroby, najprościej jest zrobic badanie kału na toksyny A i B i bedzie wszystko jasne. Trzymam kciuki!!

  56. magdakot pisze:

    To może być typowy dla tej bakterii nawrót bez związku z lekami które teraz bierzesz. Ja miałam 4 nawet po fidaksomycynie, teraz całe szczęście prawie rok bez.

  57. jakubkaa pisze:

    Wiem, wiem. Chcialam tylko skonsultować sprawę przed pójściem do lekarza. Byłam u lekarki rodzinnej- taka procedura- przed pójsciem do szpitala muszę mieć skierowanie. Lekarka kazala poczekac do wizyty u gastrologa.

  58. jakubkaa pisze:

    oki dzieki dziewczyny.. strasznie się martwię :(
    @magdakot- w jakim czasie nastepowały u Ciebie nawroty po wyjściu ze szpitala? jak sie objawiał nawrót choroby? Biegunką? Po ilu dniach biegunki trafialaś znów do szpitala? jeślibyś mogla podaj proszę swój e-mail, bo nie wiem czy komentarze sa tutaj wszystkie wyświetlane… jakby co podaję swój jakubkaa@gmail.com

  59. jakubkaa pisze:

    czy to mozliwe, zeby po tygodniu od ostatniej dawki znow był nawrót?
    magdakot-jak wygladało leczenie u Ciebie? Z kazdym nawrotem wydłuzony czas podawania leku? Co po szpitalu dostalaś w zaleceniach? Czy cały czas jesteś na diecie?

  60. jakubkaa pisze:

    @sporothrix
    i ja dziekuję za publikację :) to jest ogromnie dużo jak ktos się odezwie z podobnym problemem, lżej czlowiekowi po prostu.

  61. Piotr pisze:

    Flukonazol pewnie wybił drożdzaki z enterolu i dlatego po tygodniu miałas nawrót. Polprazol tez nie pomaga w ucieczce od C.Diff. Troche to na wariackich papierach że ginekolog 5 dni po rzekomobłoniastym ci antybiotyk przeciwgrzybiczy przepisał. Nie dało sie czegoś działajacego miejscowo? Branie jakichkolwiek antybiotyków po przechorowanym rzekomobłoniastym zapaleniu jelit to „zaglądanie śmierci w oczy”. Nawet słaby antybiotyk może spowodowac nawrót. Tylko ile nawrotów wytrzyma organizm?

  62. jakubkaa pisze:

    @Piotr
    Konsultowalam później ten flumycon z 2 gastrologami- nie widzieli przeciwskazań. Po ostatniej wizycie u gastrologa dostalam xifaxan- na 7 dni. Biegunek nie mam, bóle brzucha są nadal.
    Wykonczyc sie mozna…

  63. jakubkaa pisze:

    tyle, ze bóle brzucha moge mieć z wrzoda, którego mam…trudno mi też ustalic źrodlo bólu bo raz wydaje mi sie,że żoladek, raz, że jelita… a innym razem …jajniki… kosmos. poza enterolem biore też dicoflor i lakcid. Przyplace te bóle depresją, bo już nie mam sily na to…

  64. Ola pisze:

    Ja tez miewam bóle brzucha wzdęcia i gazy:/. Biegunki nie ma, ale jednak te stolce nie są takie jak dawniej. Raz lepsze raz gorsze. A jak u Ciebie @jakubkaa? Najbardziej wykańcza mnie ta dieta. Nic nie potrafię przybrać na wadze, nawet delikatnie w dół;(. U mnie to juz 6 tygodni od zakończenia leczenia. @Piotr jak to u Ciebie było z dieta ? Mogłeś jeść wszystko od razu? Bo ja żyje na białym pieczywie, gotowanym indyku, gotowanych warzywach, rosole i bananach. Mam dość;(((((. Chce moje życie spowrotem :((

  65. magdakot pisze:

    Ola ja jestem 9 miesięcy od zakończenia leczenia i stolce nie są jak dawniej, ale wzdęcia i gazy przeszły po jakiś 3-4 miesiącach. Tylko mi po zakończonym leczeniu kazali wrócić do normalnego żywienia, żebym właśnie nie chudła jeszcze dodatkowo.

  66. jakubkaa pisze:

    @Ola
    wyglądam obecnie jak wieszak, schudłam okropnie. jem to samo co Ty… tylko gotowane mięso, gotowane warzywa, upieczone jabłko, banan, jasne pieczywo, lekkie zupy. Tyle. Wczoraj po miesiącu cos mnie podkusilo…zjadlam pół slodkiej chałwy…. to co się ze mną dzialo chwile poźniej to był po prostu jeden wielki KOSZMAR. Skret kiszek dosłownie… trwalo to ze 3 godziny.
    strasznie mnie męczy ten brzuch bóle, obawy o nawrot… ciagle łapię dół… po miesiac wrócilam do pracy i ciagle w s trachu.
    fajnie to nazwalaś: tez chcę, że moje dawne życie wrociło…

  67. jakubkaa pisze:

    wyglądam obecnie jak wieszak, schudłam okropnie. jem to samo co Ty… tylko gotowane mięso, gotowane warzywa, upieczone jabłko, banan, jasne pieczywo, lekkie zupy. Tyle. Wczoraj po miesiącu cos mnie podkusilo…zjadlam pół slodkiej chałwy…. to co się ze mną dzialo chwile poźniej to był po prostu jeden wielki KOSZMAR. Skret kiszek dosłownie… trwalo to ze 3 godziny.
    strasznie mnie męczy ten brzuch bóle, obawy o nawrot… ciagle łapię dół… po miesiac wrócilam do pracy i ciagle w s trachu.
    fajnie to nazwalaś: tez chcę, że moje dawne życie wrociło…

  68. magdakot pisze:

    Dziewczyny trzymajcie się, ja wylądowałam na antydepresantach, na których jestem do dzisiaj – nie dajcie się choróbsku.

  69. jakubkaa pisze:

    paskudna ta bakteria… wczoraj zakonczylam leczenie xifaxanem. Nadal biore enterol, lakcid i dicoflor. Ponieważ mam wrzoda musze tez brac controloc i meteospasmyl- niestety przy leczeniu iknhibitorami szansę na nawrot clostri wzrastają do 50%. Mam nadzieję, że jestem w tej drugiej polowie…
    Stolce się uspokoiły, biegunek nie ma, ale ciagle czuje brzuch- wzdecia, parcia, pobolewania, ucisk taki mocny. Kiedy to się skonczy? :(

  70. jakubkaa pisze:

    @Ola Ty nadal nie jesz nabiału? bierzesz probiotyki? czy też miewasz uczucie zmęczenia? zdarzaly Ci sie po leczeniu jeszcze biegunki? Brzuch często Cie boli? Jak długo trwa taki ból?

  71. jakubkaa pisze:

    @ Piotr a Ty miewasz bóle brzucha? Nadal stososujesz metode węgla? Jakis lekarz Ci to doradził czy sam wynalazłeś?
    chyba masz racje z tym flumyconem, pogadałam z jedna osobą z clostri, dzieki tej osobie poczytalam dokładniej ulotke enterolu i jak byk pisze, zeby nie stosowac leków przeciwgrzybicznych przy podawniu enterolu.. No ładnie. Na szczęscie biorę dobre bakterie- lakcid i dicoflor wiec może one mnie uratuja od nawrotu… Rzucam od dzis flumycon, mam leki miejscowe wiec może nic sie nie porobi.

  72. jakubkaa pisze:

    @ Piotr a Ty nadal masz pobolewania brzucha? stosujesz metode węgla? sam na to wpadleś czy z pomoca jakiegoś lekarza?
    Masz jednak rację z flumyconem. Doczytalam ulotke enterolu- nie nalezy stosowac w trakcie podawanie leków przeciwgrzybicznych. No to ladnie. Dobrze, że biorę jescze dobre bakterie- lakcid i dicoflor więc może one mnei uratuja od nawrotu. No ale branie flumyconu nie powoduje nawrotu clostri, jedynie zabija mi enterol.
    Rzucam flumycon,, mam leki miescowe więc może nic się nie porobi.

  73. Piotr pisze:

    @ Ola z moją dietą to bylo róznie bo i moje leczenie bylo jakby etapowe. Po wyjsciu po Metronidazolu stopniowo wdrażałem normalne jedzenie bo na tych chudych to… wiadomo, papier smakuje i syci równie dobrze. Ale jak miesąc po tych wydarzeniach trafiłem do szpitala na Wankomycynę to jadłem już normalnie szpitalne jedzenie to co tam serwowali no i bułki, szyneczka jakas delikatna z jakimś tam serkiem twarogowym do smarowania, masło. Unikałem typowo cięzkostrawnych potraw typu kapucha z grzybami boczkiem i kiełbachą zasmażane itp.
    Potem po wyjściu po wankomycynie jadłem tak pół na pół te ditetyczne i normalne domowe jedzenie z tym że unikałem cięzkostrawnych potraw. Potem stopniowo zastępowałem te lekkostrawne rzeczy normalnym domowym jedzeniem. Z czasem zacząłem jeść normalnie tak jak reszta domowników. Teraz, czyli po jakichś 2 latach od tamtej pory, jem wszystko oprócz rzeczy typu zupki chińskie, gorace kubki, unikam fastfoodów choć od czasu do czasu pozwalam sobie na coś z pewnej duzej sieciówki i… mam sie dobrze. Nie jem kebabów i w żadnych tego typu budkach. Ogólnie unikam cięzkiego jedzenia bo mam zespół Gilberta. Bardzo dużą wagę przywiązuje do świeżości tego co jem. Jesli podejrzanie pachnie albo wygląda ląduje w koszu.

    @jakubkaa nie mam pobolewan brzucha. No chyba że będzie za przeproszeniem „rzadka kupa” to jak zakręci to nie ma zmiłuj, siąśc na kibel trzeba. Po wyrzuceniu z siebie tego co tam nie spasowało jelitom ból ustępuje. Gazy w normie.
    Metode węgla? Nie bardzo wiem o co chodzi, rozwiń. Teraz to nic nie stosuje bo jest wszystko ok.
    A z tym Flumyconem to lepiej nie rzucaj go tak bez konsultacji z lekarzem, to jednak antybiotyk a nie rutinoscorbin.

    Pozdrawiam :)

  74. jakubkaa pisze:

    Piotr chodzi o to, że we we wpisie z wrzenia 2013 pisałeś, że łykasz po 12 tabletek węgla leczniczego przy pojawieniu się śluzu.
    Co do flumyconu w dawce 100 mg to się z reguły bierze 7-14 dni. Ta dawka28 tabl jest na grzybicę układu pokarmowego, której prawdopodobnie nie mam…

  75. Piotr pisze:

    @ jakubkaa aaa juz wiem wiem. Tak, stosowałem wegiel, biotyk i enterol jak tylko coś bylo nie tak ze stolcem no i taka kuracja jak pisalem w tamtym poscie pomagała mi. Oczywiscie trzeba mieć tez głowe na karku i jesli po którymś tam dniu stosowania nie ustepuje, albo człowiek źle sie czuje to trzeba do lekarza bo same środki dostępne bez recepty mogą sie okazać niewystarczające. Jak tak sie zastanawiałem nad calym tym czasem od wyleczenia to zauwazyłem że im dłuzszy czas od wyleczenia, tym lepiej zaczynaly pracować jelita. Teraz, będą mijać 2 lata i czuje ze wszystko wrócilo już do stanu sprzed zachorowania. Nie zazywam już nic, choć pudełko enterolu i wegla nadal jest w mojej apteczce domowej, tak dla spokoju psychicznego. Jem wszystko oprócz fast foodów typu kebab czy jakies chińczyki z budki. Więc jak widzicie mozna dać rade tej francy choć łatwo nie jest czasem. Teraz tez corazwięcej mówi sie o transplantacji kału która jest bardzo skuteczną metodą leczenia, więc jeszcze jedna broń przeciwko C.Diff.

  76. jakubkaa pisze:

    @Piotr
    moja rodzinna tez wspomniala na ostatniej wizycie o weglu. Póki co na razie nie stosuje, stolce sie uspokoily. Flumycon jednak wybiorę do końca. Jeszcze 10 zostalo…ufff. enterol na czas koncówki flumyconu odstawilam, zabezpieczam sie innymi probiotykami. Dodalam lactobacillus plantarum 299v i jakby troche lepiej z moim brzuchem. Byc może rzekomobloniaste zostawiło mi pamiatke w postaci poinfekcyjnego zespolu jelita drażliwego…
    Co do metody transplantacji kalu to ja mieszkajac w malym mieście będę musiala poczekac i to spoooro laat ;)az ta metoda tutaj dojdzie.

  77. Piotr pisze:

    To dobże ze ci lepiej i brzuch sie uspokoił. Jak juz przestana sie faszerowac antybiotykami a twoja flora wróci do równowagi i odnowi się, poczujesz sie jeszcze lepiej.
    A w przypadku rzekomobłoniastego zapalenia jelit, jesli by byl jakis ciężki lekooporny nawrót, nie ma czasu na czekanie az metoda dotrze do Ciebie. Trzeba jej poszukać samemu.

  78. jakubkaa pisze:

    Na pewno masz rację- jesli ból by się nadal utrzymywał i nie dawalabym sobie rady to szukalabym zapewne pomocy poza swoim miastem. Póki co, odpukać, jest duuużo lepiej wiec zostaję tutaj. Uffff….
    pozdrawiam :)

  79. m.wojtowicz pisze:

    Kochani, w Polsce robi sie przeszczep kalu na CD w 2 osrodkach. nie kosztuje to duzo, tylko oplata za badanie laboratoryjne.to o czym piszecie, te wszystkie cuda dzialaja tylko w ilus tam procentach a jak sie nie wvbije spor to zabawa trwa. a wegiel na pewna dziala tak jak taninum. do tego lacid max czy forte.[pozdrawiam, majka

  80. Piotr pisze:

    @ m.wojtowicz jesli pijesz do mnie, to nie pisałem, że „te cuda” czyli środki dostepne bez recepty, działają w 100%. Ba pisałem że moga być niewystarczające więc chyba nie chciało Ci się przeczytać uważnie poprzednich postów. Skoro już napisałaś ze przeszczepy kału wykonuje się w Polsce, to oze podzielisz się informacja w których ośrodkach to wykonują?

  81. Ola pisze:

    @jakubkaa @piotr Na dzien dzisiejszy minęło 2,5 miesiaca od zakonczenia leczenia. Musze powiedziec ze jest super. Jem prawie wszystko, nie licząc ciężkostrawnych smażonych potraw. Raczej zrdowo i lekko. No i ograniczyłam do minimum słodycze. których kiedyś byłam maniakiem. Codziennie pije jogurt i actimel. Zażywam 1x dziennie Biotyk Complex. Z enterolu musiałam zrezygnowac bo powodował u mnie wzdęcia. Szczerze Wam powiem że przez pierwszy miesiac po czułam sie fatalnie i kupy też były nieciekawe ;/. Może zostanę za to zlinczowana ale szukałam pomocy w internecie i natrafiłam na amerykańską stronę The Power of Poop, organizację i grupę wsparcia na FB. Tam jest dokładnie krok po kroku opisane jak samodzielnie wykonac w domu przeszczep mikroflory (jak to oni nazywają) i jakie badania należy wykonać u potencjalnego dawcy. Odważyłam sie na to, bo czułam sie coraz gorzej i czułam w kościach nawrót. Po pierwszym róznica była fenomenalna. W sumie powtórzyłam procedure 5 razy i dzis moge powiedziec ze czuje sie tak jak przed chorobą. W Polsce to temat tabu i nie wierze że gdzies jest to wykonywane ponieważ na stronie amerykańskiej jest lista klinik na całym świecie gdzie mozna przeszczep wykonać i Austria, Anglia- tak, ale nie Polska. W Stanach ta metoda jest bardzo rozpowszechniona ponieważ ma 90% skuteczności i to bez nawrotów. Przeczytałam setki amerykańskich opracowań na temat tej metody i jej stosowania w warunkach ambulatoryjnych za pomocą kolonoskopii i w domu za pomocą lewatywy i wiem że przy odpowiednio przebadanym dawcy, ryzyko zrobienia sobie krzywdy jest minimalne. Na Facebookowej grupie wsparcia ludzie piszą o swoich doświadczeniach i nie spotkałam nikogo, na którego by ta metoda nie podziałała w przypadku Clostridium.

  82. magdakot pisze:

    A ja mam jeszcze takie pytanie: czy wiecie ile spory cd w jelitach mogą przetrwać? Gdzieś czytałam że kilka miesięcy i tak się zastanawiam, czy jak jestem już prawie rok bez nawrotu to czy jeszcze są i czy w razie wzięcia nawet celowanego antybiotyku, niekoniecznie o szerokim spektrum, oznacza to że znowu będę chorować?

  83. jakubkaa pisze:

    niestety wrociły u mnie bole brzucha, wzdęcia, napiecia, bulgotanie. Wbrew moim wczesniejszym obawom po flumyconie czułam się super, nic mnie nie bolało. Zaczęłam jeść- owoce, słodkie i chyba to mne zgubiło,za jakiś czas ból wrócił.
    @Ola jakbyś mogła napisać coś więcej nt. domowego przeszczepu mikroflory? ewentualnie na maila jakubkaa@gmail.com, bardzo proszę.
    Umówiłam się ze swoim gastrologiem, ze jak bóle się będą utrzymywać to musze przyjść po skierowanie do szpitala :(
    @ Piotr chyba za bardzo do siebie wziąłeś komentarz m.wojtowicz. Babka ogólnie pisała o tym, że wszystkie metody są mało skuteczne ze względu na spory. No :)

  84. Piotr pisze:

    spokojnie, ja tez czasem miewam bóle brzucha czy jakiś dyskomfort sie pojawi czasem, ale to przejsciowe w moim przypadku. Najpierw obserwuj kał. Jesli nie ma biegunek lub śluzu w kale to nic sie nie dzieje. Jeśli cos wzbudzi twoją obawę to idź na badanie kału w kierunku toksyn C.diff. Na sorze powinni ci to zrobić. Ja jem słodkie; owoce, batony, czekolade, żelki – moje ulubione, jadłem je nawet jak przyjmowałem wankomycynę i nic mi sie nie dzieje.
    Obserwuj się i powinno byś wszystko dobrze :)

  85. jakubkaa pisze:

    dzięki :) bylam u gastrologa, dostałam znow xifaxan. Mowił, że mam silne skurcze jelit- stad te bóle. U mnie bóle wyglądają tak, że boli non stop, nie mogę spac, nie mogę lezeć, ciagle czuje jakby kamień w brzuchu.

  86. teresa pisze:

    Czytam i coraz bardziej się boję że moja mama jest źle leczona. Nabawiła się tego świństwa na oddziale szpitalnym po paru dniach zaraziła się jak zresztą wielu innych pacjentów i wylądowała na oddziale zakaźnym. Poszła do szpitala z zawrotami głowy a lekarz zaczął leczenie bakteryjki w moczu i dał antybiotyk , mama leżała na obserwcji na sali wieloosobowej ,z tej sali znikały po kolei osoby jak się potem okazało na oddział zakaźny.Po 7 dniowym leczeniu i ustaniu biegunki wróciła do domu z 1 opakowaniem metro o który poprosiłam przy wypisie . Po skończeniu leku biegunka wróciła jeszcze większa leżała znowu 7 dni w szpitalui do domu bez leku , dieta nawrót po 12 dniach pobytu w domu 2 tygodnie w szpitalu z małą skutecznością leczenia.2 dni przed wyjściem do domu brak biegunki w drodze do domu od nowa . Wypis bez leku metro.Leczę ją sama lekiem załatwionym ale jak długo ona to wytrzyma ma 88 lat i takich ludzi w szpitalach się wykańcza .Poza tym boję się ze to sama złapię i kto się nią zajmnie .Wszystko koło niej robię bo jest tak słaba że chodząca dotąd mama leży ledwo żywa Z tego co czytam gdyby 1 raz dostawała merto 10-14 dni może był by lepiej i tak jakoś ciężko mi uwierzyć w dobre intencje lekarzy albo miech wrócą się na studia – zgroza .Ewidentnie widzę złe leczenie !!!!

  87. Piotr pisze:

    Aż dziw bierze że nie przeprowadzono terapii wankomycyną. Choć może to z powodu wieku twojej mamy lub złego stanu zdrowia. A może z powodu oszczędności lekarzy (leczenie wankomycyną jest drogie dla szpitala)? W każdym razie zapytaj o leczenie wankomycyną w szpitalu. RZZJ w tym wieku jest bardzo niebezpieczną chorobą, nie ma czasu zwlekać z działaniem.
    Mam tylko jedno pytanie, jaki to „załatwiony” lek podajesz mamie?

  88. teresa pisze:

    Metronidazol mam ,ale mi się kończy , trochę bałam się podawać dlatego czytałam w internecie .Podaję 2 tabletki co 8 godzim , mama bez biegunki i nabiera sił tylko co dalej ??Pewno podejdę do jakiegoś specjalisty z kartą wypisową ze szpitala i trochę porozmawiam bo w szpitalu to nie bardzo jest z kim.

  89. Ada pisze:

    Witajcie!
    Jestem kolejna osoba zmagająca się z tym koszmarem.
    Wszystko zaczęło się w kwietniu podczas brania antybiotyków na usuniecie Helikobaktera z zoladka-duomox, metronidazol i contix. Po kilku dniach zaczelam tracic przytomność, biegunka z krwią i śluzem, gorączka, wylądowałam na SORze. Niestety tam tylko kroplowki i do domu. Koszmar do diagnozy trwał półtora miesiąca! Wielokrotnie ladowalam na sorach pod kroplowkami. Dodatkowo metronidazol spowodował u mnie prace serca jak przy zawale, wiec wylezalam tydzień na oioku a potem tydzień na gastrologii. Nic nie znaleźli! Wpisali jelito drażliwe i do domu. Dopiero w czerwcu na zakaźnym zrobiono mi test na Clostridium i wyszło pozytywnie. Od razu szpital. Zbyt krótko leczono mnie wankomycyna, i po 3 tygodniach miałam nawrot. Znów kilka dni na zakaźnym, a potem kuracja wanko rozciągnięta na miesiac w domu co parę dni. Obecnie mam chyba 2 nawrot, bo od kilku dni biegunka krew i śluz, potworne bóle brzucha, mdłości, odruch wymiotny. Byłam na zakaźnym to odesłali mnie do domu!? Bo to może choroba jelit…a bylam u gastrologa w zeszłym tygodniu, w maju miałam kolonoskopie i gastroskopie.
    Jestem załamana, ciągle płacze, nie wiem co robić ;( dziś rano puscilam 2 próbki do 2 laboratoriów prywatnie i czekam na wynik…
    Jeżeli ktoś jeszcze tu zagłada odezwijcie się, poradzcie, błagam. Bo ja juz trace nadzieje, ze wyjde z tego koszmaru…
    Ada
    Ps. Nie wiem dlaczego mój komentarz się nie opublikowal?

  90. magdakot pisze:

    Ada, ja wylądowałam po 2 nawrotach na antydepresantach i też myślałam, że to się nigdy nie skończy. Udalo się jestem rok po wyleczeniu, oczywiście panicznie boję się antybiotyków ale da się to wyleczyć. Trzymaj się!

  91. Piotr pisze:

    @ Ada, nie poddawaj się, z tym da się wygrać! Jesteśmy na to żywymi dowodami! :) Wankomycyna powinna dać jej radę, zażywaj enterol, unikaj słodyczy i mięsa niskiej jakości i przeczytaj wcześniejsze moje i innych komentarze na tej stronie, dowiesz się z nich co nie co jak sobie radzić z tą paskudą. Pamiętaj że w leczeniu bardzo ważne jest rygorystyczne przestrzeganie dawek i odstępów czasu między dawkami wankomycyny. Po zakończonym leczeniu obserwuj się, mimo że wankomycyna to już poważny antybiotyk to nie jest ostatni. Jest jeszcze nowa fidaxomycyna, są również teikoplanina, ryfampicyna… ale to już ‚ratunkowo”.
    Trzymaj się :)

  92. Piotr pisze:

    Aha, zapomniałbym, jest jeszcze jedna opcja leczenia: przeszczep kału/flory bakteryjnej. W polsce mało znane ale ma wysoką skuteczność. Poszukaj w necie.

  93. Ada pisze:

    Boże, jak dobrze ze tu jestescie.! Jestem znów na zakaźnym, ponowne leczenie wankomycyna 4x125mg. Moze za mala dawka i stad nawroty? Ale jestem bardzo szczupla osoba 46kg/160cm. O ile wczoraj było znosnie, to dziś się zaczeła tragedia- od 5 rano nie spie, w toalecie byłam juz z 10 razy, bóle brzucha/jelit koszmarne az dusze się od płaczu. Dostalam buskolizyne w kroplowce ale to nic nie daje, słabo mi bardzo, mam tachykardie.
    Na zakaźnym robili mi problemy, zeby się dostać na oddział, nie uznali moich przywiezionych testów 2 z rożnych laboratoriów, mimo ze oba pozytywne…dopiero powtórzyli swoje, a ja spędziłam pol dnia w poczekalni bez toalety ;( ich testy tez oczywiście pozytywne i dopiero mnie przyjęli. Rozumiem, ze pacjent nawrotowy jest niewygodny, ale na litość boska!
    Diety pilnowalam rygorystycznie-do tego jestem bezmleczna, bezglutenowa. Probiotykow zjadlam 3 rodzaje na raz, jak widać nie pomogło.
    Czytalam o tym przeszczepie Kalu, boje się tylko ze zrobię sama cos nie tak. Rozmawialam o tym z gastrologiem, on sam mi podsunął, jednak powiedział ze nie może pomoc, jak rozumiem Lublin to za male miasto by to ktokolwiek mógł mi zrobić. Czyli zostaje mi działanie na własna rękę.

    Wam, którym się udało to pokonać, jesteście rozumiem teraz bezobjawowymi nosicielami? Czyli kolejny antybiotyk i jazda zacznie się na nowo?
    Mieliscie kontrolne testy jakiś czas po wyleczeniu?
    U mnie ciekawe, ze po wyleczeniu miałam ujemny antygen i ujemna toksynę, minęło 3 tygodnie i juz wszystko mam dodatnie ;( Moje nawroty SA co 3-4 tygodnie od ostatniej dawki wankomycyny, xifaxan miałam tez 3x ale tylko pogarszał sprawe, bolal mnie żołądek i jelito cienkie. Myślałam ze to przez przewlekły stan zapalny z nadzerkami żołądka i dwunastnicy i refluks, do tego jelito drażliwe. Ale jednak to reakcja na Clostridium, bo choć teraz bardzo cierpie od strony jelita grubego i robię krwawa sluzowa biegunka, to żołądek i cienkie juz nie bola…

    Ktoś robił ten przeszczep samodzielnie? Oprócz Oli? Odezwijcie się na mojego maila:
    blondbunny@onet.pl

  94. Ada pisze:

    Powiem Wam jeszcze, ze moja sytuacja może być dość trudna.
    W 2007 raz juz z powodu takiej biegunki wylądowałam w szpitalu, po leczeniu Zinnatem i Duracefem jeden po drugim, wtedy nie było jeszcze w pl testów na Clostridium. Lekarze nie wiedzieli co mi jest, a ja po prostu znikalam w oczach, 3 tygodnie żywili mnie kroplowkami i leczyli przeciwzapalnie jak przy crohnie którego podejrzewali i na serce, które nie dawało rady z powodu utraty elektrolitów. Jakimś cudem wtedy doszło do samowyleczenia-tak to sobie tłumacze. Ze stanu leżenia w bezruchu, jak roślina powoli doszlam do siebie, kolonoskopia wtedy tez nic nie wykazała, nie miałam leukocytozy ani wysokiego CRP, jedynie płyn w jamie brzusznej na USG. Nie mam choroby nieswoistej jelit, w która próbowano mnie wielokrotnie wrobic. Wtedy raz podano wankomycyne dożylnie, po konsultacji lekarzy z Warszawa, jednak dostalam wstrząsu i więcej nie podawano niczego.
    Ale udało się i wyszlam z tego na 7 lat.
    Dziś myślę, ze może juz wtedy byłam nosicielką…
    I teraz po 7 latach odezwalo się po antybiotykach, leczeniu IPP, pobytach w szpitalach- to mój 5 w tym roku…i badaniach endoskopowych. Wiem ze to wszystko ma wpływ na zakażenie.
    Czuje ze jest naprawdę ciężko i nie wiem czy na pewno dobrze mnie leczą…
    Jeden doktor stwierdził tylko, ze oporność Clostridium na wankomycyne się nie zdarza. I ze może będzie potrzeba leczenia przewlekłego 2x w tygodniu, ale to do końca życia tak?!

    To ze Wy z tego wyszliscie, daje mi resztki nadziei…ale i tak jestem załamana. To juz pol roku mojej nawrotowej męki. Poważnie rozważam kwestie tego przeszczepu.

    A jeszcze mam pytanie o higienę…bo wiadomo ze trzeba często myć rece mydłem, u mnie juz od kilku miesięcy z tego częstego mycia pęka skora, robią się rany, bo dostalam wrecz obsesji…
    A co z praniem? Wasza pościel/bielizna? Pierzecie/praliscie osobno proszkiem? Gotowaliście? Prasowaliście?- to nie zabije spor…
    Pranie w wybielaczu? To jedyne co ubija spory…? Ale wiadomo ze niszczy ciuchy?
    Macie/mieliscie osobne kosze na brudy od reszty rodziny? Tak bardzo się boje ze mogę ich zakazic ;(
    Chyba zaczynam wariowac, wybaczcie jeśli przesadzam ;(

  95. magdakot pisze:

    Niekoniecznie jesteśmy nosicielami, nie ma badań które potwierdziły by obecność spor, dlatego nigdy nie wiesz czy po kolejnym antybiotyku wróci czy nie. Ale po takim przebiegu choroby strach pozostaje. Mnie zarażono prawdopodobnie w szpitalu, dosyć szybko wzięłam fidaksomycynę więc mam nadzieję, zahamowałam sporulację i mimo nawrotów pozbyłam się tego raz na zawsze. Ja dostawałam przez 10 dni wankomycynę 2×500 mg i po tym był spokój, ale nie wiem na jakiej zasadzie dawkują. Niestety zdarza się szczep odporny na wankomycynę. Co do higieny, to spory wychodzą z kałem więc jak pościel nie miała kontaktu z kałem, to raczej nie ma tam bakterii. Ale może się mylę, nie jestem specjalistą w dziedzinie, przedstawiam informację zasłyszaną :) pozdrawiam i oby był to Twój ostatni raz.

  96. Ada pisze:

    Magdakot ciekawe czy jakby zrobić ci teraz test ghd to czy byłby pozytywny w antygenie? Bo podejrzewam, ze spory juz przez taki czas rozwinęły by się w bakterie i SA obecne tylko nie zatruwaja toksyna.
    Jeśliby szczep był oporny na wanko, to by nie zadziałało prawda? A u mnie działa, bo przecież wszystko się uspokajalo…jak dotąd.
    Bardzo boje się ze moje nawroty sa przez zbyt mała dawkę wanko.
    Gdyby tak było, ze jak coś nie ma kontaktu z kałem to nie jest skażone to byłoby dobrze…

  97. magdakot pisze:

    Przy moim ostatnim nawrocie był antygen ujemny a toksyny obecne. Podejrzewam, że teraz było by obie na -. Niekoniecznie źle Cię leczą, nawroty są typowe dla tej bakterii. Ja podczas choroby byłam w domu, a miałam dwójkę małych dzieci, z którymi spałam, więc spokojnie – nie ma się o co bać, wbrew pozorom nie tak łatwo się zarazić.

  98. Piotr pisze:

    @ Ada dawki masz troche małe tej Wanko, ja ważę niewiele więcej bo 57kg i miałem 4 x 250mg/dobę. Nie może też być takiej sytuacji, że bakterie rozwinięte są, ale nie wytwarzają toksyn – jeśli żyją, to muszą wytwarzać toksyny. Antygen to przeciwciała twojego organizmu które mogą sie utrzymywać jeszcze jakiś czas po wybiciu bakterii. C.diff. nie da się całkiem wybić i oczyścić z niej jelit. Zawsze zostaną spory które będą uśpione i będą pozostawać w uśpieniu tak długo puki warunki nie będą sprzyjające by się rozwinąć w bakterię. Testy nie wykrywają spor, spory są niewrażliwe na działanie antybiotyków, także jesteśmy już nosicielami do końca życia.
    Co ciekawe, w marcu tego roku złapała mnie jakaś „jelitówka”. Biegunka w postaci wody, no nie mogłem nic zjeść bo przelatywało jak przez wiadro bez dna. Przytrzymało mnie to jakiś czas i zacząłem się niepokoić że to może nawrót C.diff, ale do C.diff nie pasowała mi forma i… zapach stolców – jest bardzo charakterystyczny. Pojechałem do szpitala, na sor, bo byłem już odwodniony. Lekarka praktykująca wraz z lekarzem który ją nadzorował zebrali wywiad w którym jak usłyszeli o tym że możliwe ze to C.diff. popatrzyli na siebie i od razu zlecili test tą bakterie. Dostałem kroplówki, po które w moim zamyśle przyjechałem, chcieli mi dać tylko 500 soli ale przekonałem ich zeby dożucili jeszcze 500 PWEi i po takim zestawie nabrałem kolorów. Oczywiście test na C.diff wyszedł negatywnie, biegunka ustała samoistnie, a wszystko wróciło do normy.

    Co do mycia rąk, to myje je często gdy jestem poza domem, szczególnie często gdy jestem na pracowniach rtg, cyber knife czy szpitalu pilnuje sie też żeby niczego nie brać do ust nieumytymi rekami, nie mymlać długopisa odruchowo, nawet nie dotykam ust bo w takich miejscach jest ich pełno. W domu jestem „we własnym sosie” więc nie szaleje tak z tym, oczywiście jak skądś przyjde pierwsze co to myje ręce. Pościel, bielizna, ubrania piorę normalnie, w zwykłych proszkach i płynach. Nikt z domowników nie miał problemów z C.diff więc da się żyć :)

  99. Ada pisze:

    Piotrze to teraz mnie całkiem zakręciles…
    Ja miałam juz antygen ujemny i toksynę ujemna, na dzień przed wyjściem ze szpitala, po poprzednim nawrocie, to samo było po pierwszym zachorowaniu. Były tez jazdy, ze jade na SOR, robią mi testy jest ujemny, a dwa dni później wszystko dodatnie ;/
    Mówisz ze jeśli bakteria będzie w jelicie to będą zawsze toksyny- mam wątpliwości, bo przecież wiele źródeł podaje, ze bakteria ta może tworzyć nasza fizjologiczna florę, grunt zeby było jej tak malo, żeby toksyn nie wytwarzała. Wg twojego toku myślenia, to ok, jesteśmy nosicielami bo mamy spory, które śpią. Ale przecież jeśli nie będą mieć szansy by się przeobrazić w dojrzałe bakterie, to organizm musi je w końcu wydalic-przeciez kilkunastu lat w nas jako spory nie przeżyją, nowych tez nie wytwarza bo nie dojrzeja- zakładając ze nosiciel by nie chorował np. Z 5-10 lat.

    Piszesz o formie i zapachu stolcow.
    Chodzi o zielone ze śluzem i krwią tak? Bo np. Ja zapachu jakiegoś innego nie zauważyłam, wręcz bym powiedziała, ze „ja” nie śmierdze w porównaniu np do Meza czy jakiegoś kolegi ;) zapach u mnie jest dosyć delikatny, cos jak kaszka dla dziecka(?!)

    Pocieszyles mnie z tym praniem. Ale skoro tak to totalnie zachodze w głowę skąd ten c.diff wzielam, bo jestem osoba obsesyjnie higieniczna…u mnie mycie rak jest non stop- przed szykowaniem jedzenia, po szykowaniu, przed jedzeniem, po jedzeniu itp. Czyli biorąc pod uwagę moja ‚paranoje czystości”myje ręce z 50x na dobę lub lepiej, stad ta pękająca skora ;(

    Z wieści na froncie, wypytalam 3 lekarzy odnośnie mojej dawki wanko. Z poczatku, żaden nie chciał się wcinac w zalecenia prowadzącego lekarza. Ale koniec-koncow dziś nagle mam dawkę 250×4 o czym poinformowała mnie pielęgniarka ;) niestety nie wiem czy to do końca dobrze, ze tak walczyłam o ta dawkę, bo po pierwszej wiekszej dostalam mocnej tachykardii, uczucia „haju”-takiej słabości, kręcenia się w głowie i uczucia ze strace przytomność. Na szczęście po kilkunastu minutach jest juz dobrze…oby nie wróciło to więcej, bo się wystraszylam.

    A jeszcze mam pytanie o dietę? Bo w moim szpitalu praktykują kleik na wodzie 3x dziennie przez prawie cały pobyt. Do tego gorzka, ciemna jak smar herbata ;/ wiadomo jak żołądek wrzodowca reaguje na cos takiego-totalne zakwaszenie, zgaga, bóle. Czy was tez tak żywiono? Jak długo? Czy naprawdę tak nie wolno w ogóle cukru typu jeden cukierek landrynek zrobiłby mi krzywdę ;( wielka amatorka słodkiego nie jestem, ale efekty kleikowe SA takie, ze znów schudne do 45 kg a może i niżej…to ze surowego nie można to rozumiem, choć ja np. W domu najlepiej czulam się na ryżu z bananem, gotowanym chudym mięsie z warzywami gotowanymi czy warzywnych Krupnikach, i duszonych rybach.Tyle ze juz totalnie nie wiem jak mam się żywic po wyjściu ;( a jeść muszę male porcje 5-6 razy dziennie ze wzgl. Na chory żołądek. I znów będzie bez glutenowa, bezmleczna, co oznacza ze krąg żywienia jest malutki. A przecież jogurty chybaby mi pomogły…

    A słyszeliscie o kefirze wodnym z kryształków japonskich-alg?
    Myślalam sprobowac tego trochę Pic, bo to naturalne probiotyki i bez mleczne?

  100. magdakot pisze:

    No generalnie też nie jestem pewna tego nosicielstwa przez całe życie, to chyba nie zawsze jest tak. Co do diety, to mi zrobili przy okazji wszystkie badania na nietolerancję, ponieważ nic nie wyszło, po 10 dniach wankomycyny lekarz kazał mi jeść wszystko normalnie, bo jeszcze bardziej schudnę. W trakcie leczenia natomiast byłam bez glutenu, laktozy i błonnika.

  101. Piotr pisze:

    No moje stolce wyglądały jakby moje jelito miało katar – śluz brązowo – przeźroczysty, czasem zielonkawy(?) przemieszany czasem z jakimś twardszym stolcem. Śluz cięższy od wody, opadał na dno muszli. Śmierdział okropnie, tego zapachu nie zapomne nigdy, coś jak z psiego pyska zmieszane z zapachem kału i jakimś rybnym – typowe dla bakterii beztlenowych.

    Widzisz to ze jesteś obsesyjnie higieniczna to nie znaczy ze sie uchronisz przed c.diff. C.diff. są wszędzie, w ziemi, na scianach, na podłogach, w wodzie, na i w zwierzętach typu kozy, konie, w szpitalach – tu to szczególnie, przychodniach, ubikacjach no wszędzie. Antybiotyk wybił inne dobre bakterie, c.diff miało warunki i się rozwinęło w Twoich jelitach. Wcześniej też je pewnie zjadałaś ale flora nie pozwalała się im rozrosnąć.

    Co do tego że c.diff. może wchodzić w skład fizjologicznej flory niektórych ludzi to prawda, i w tedy też wytwarza toksyny, z tym że bakterii, więc i toksyn które produkują jest za mało by wywołać zachorowanie bo inne bakterie które zasiedlają nasze jelita „kontrolują” ich populację. To nie jest tak że jak bakterii jest mało to nie wytwarzają toksyn, produkują je, tylko jest ich za mało by wywołać objawy. To tak jakby powiedzieć że oddycham ale nie wydalam CO2 – nie możliwe. Gdyby mierzyć ile sam wydalam CO2 to było by to niewiele, ale gdyby zmierzyć ile CO2 jest wytwarzane przez 1000000 ludzi to już by była znacząca ilość, prawda?

    Testy też nie są w 100% doskonałe, trzeba podchodzić do ich wyników z pewnym wyczuciem. Jeśli zrobimy test osobie zaraz po antybiotykoterapii wyjdzie on negatywny, bo bakterie zostaną zdziesiątkowane przez antybiotyk, będzie ich mało więc mało toksyn bedą wytwarzać, a test ma jakiś próg czułości który nie zostanie przekroczony i da wynik negatywny, po jakimś czasie, gdy c.diff. się rozwinie i uzyska przewage nad dobrymi bakteriami równowaga zostanie zaburzona, toksyn bedzie tak dużo ze będa powodować objawy i test będzie znów pozytywny.

    Spoty tych bakterii są tak trudne do zniszczenia że nawet traktowanie ich wodą o temperaturze 90*C przez 5minut nie niszczy ich! W jelitach są stosunkowo dobre warunki więc mogą w nich trwać uśpione zaskakująco długo.

    O kefirze z kryształków z alg(?) nie słyszałem, nie cuduje z takimi jakimiś wynalazkami. Jem wszystko oprócz mięsa niskiej jakości, ale Ty masz jeszcze jakieś problemy z żołądkiem. Jeśli zażywasz inchibitory pompy protonowej to również nie pomaga w zwycięstwie nad c.diff.

  102. Ada pisze:

    Piotrze, u mnie tez był ten śluz, tyle ze czasem robilam sama krwią.
    Dzięki tobie juz rozumiem ten mechanizm toksyn, czyli upraszczając ta bakteria ‚wydycha’ toksyny. Wiec tym bardziej nie rozumiem tego, ze na zakaźnym lekarze jarali się moim ujemnym wynikiem, skoro był jeszcze w trakcie antybiotykoterapii :/ to co oni nie wiedzieli ze będzie ujemny? Czy chcieli mieć pewność ze wanko działa? Nie rozumiem…
    IPP nie biorę od pierwszego nawrotu, wiem ze zmniejsza moje szanse, ale z drugiej strony zmagam się z wieczna zgaga, wymiotami kwaśnymi, czasem kwaśnymi, piekącymi biegunkami :/ cos za cos…żołądek w tej chwili muszę mieć totalnie zryty. A mimo to, ze robilam wszystko ‚książkowo’ zaliczam 2 nawrot.

  103. Ada pisze:

    Pozwólcie ze dodam jeszcze schemat mojego leczenia.
    Zachorowanie- wankomycyna 4*250 przez 8 dni.Potem xifaxan na 4 dni.
    Po 3 tygodniach 1 nawrot- wankomycyna 4*125 przez 14 dni, potem co 2 dzień 3 tygodnie, a potem co 3 dzień 2 tygodnie. Xifaxan na 2 tygodnie.
    Po 3 tygodniach 2 nawrot- wankomycyna 4*250 przez 20 dni, potem co 2 dzień 30 dni, potem co 3 dzień 30 dni.

    I mam jeszcze pytania.
    Czy ktoś z was wie, czy to prawda ze każdy kolejny nawrot zmniejsza szanse wyleczenia? I czy łagodne postaci zachorowania ulegają samowyleczeniu?
    Czy prócz tej okropnej biegunki, również wymiotowaliscie/mieliscie ciągle mdłości?

  104. Ola pisze:

    Ada! Strasznie sie cieszę ze to zrobilas! Teraz juz bedzie z górki;)). U mnie juz pól roku po clostri, jem normalnie , jelita wyciszyły sie całkowicie, waga wróciła do normy. Mam spowrotem swoje życie;)), jestem pewna ze u Ciebie tez tak bedzie.

  105. Ada pisze:

    Dzięki Olu ;* Odwazylam się, bo znalazłam dojście do zabiegu medycznego, sama bym chyba tego nie zrobiła. A wanko tak dawało mi juz popalic, jelita okropnie znów bolaly.
    W ogóle źle rozrabialam wanko, bo wiele szpitali źle to robi i w efekcie pali śluzówki.
    Pamiętajcie ze jak macie np. Wankomycyne 1g doba, to rozcieńczacie to sola fizj. 20ml, wyciagacie pojedyncze dawki i je jeszcze rozcienczacie woda o 25-50ml, i to po pijamy dopiero jeszcze płynem jakimś.
    Mnie nauczyli pobierać sobie strzykawka te 5ml i takie Pic, zapic tylko woda.
    Efekt? Ciągle pieczenie w jelitach ;/
    Ale dowiedzialam się o tym dopiero przygotowując do przeszczepu, bo przed bierze się 4 dni wanko. Chodzi o to, by w podaniu doustnym było stężenie jak dożylnie, te informacje SA na końcu ulotki wankomycyna. Szkoda ze tak późno zostalam wyprowadzona z błędu, jak pol roku palilam wszystko od żołądka po odbyt, mając stan zapalny żołądka i dwunastnicy.
    I wciąż myslalam czemu ja mam odruchy wymiotny lub wymiotuje co drugi dzień, czasem codziennie…
    Także uprzedzam przyszłych chorujących!
    Olu, co najlepsze ze po przeszczepie wolno mi jeść wszystko! Mam mieć normalna dietę, a to trzymanie mnie wiecznie na diecie lekkostrawnej, bezglutenowej, bezmlecznej, tylko mi szkodzilo. Gdybym miała biegunkę, to jeszcze ok, ale ja te pol roku na wanko nie miałam jej nigdy, pojawiała się jak miałam nawrot.
    Teraz widzę jak lekarze malo wiedza o c diff, ale wierze, ze teraz informacje rusza lawinowo i przyszłym c diffowcom będzie lżej.

    Z niecierpliwoscia czekam na to, by moc juz żyć swoim dawnym życiem, jak ty.
    Buziaki i dziękuje, ze w moich ciężkich chwilach, poświęciłas mi tyle czasu ;**

  106. jakubkaa pisze:

    mam do Was pytanie- czy po wyleczeniu clostri mieliście już do czynienia z antybiotykiem? Czy to prawda, ze trzeba rok jakoś wytrzymać bez? Meczy mnie przeziebienie i boję się, że bez antybiotyku się nie obejdzie. W moim przypadku od clostri uplynelo ponad 5 meisiecy. Jaki antybiotyk jest w miarę „bezpieczny” i najmniej ryzykowny?

  107. Ola pisze:

    @jakubkaa ja niestety musiałam brać antybiotyk 10 dni i lekarz wybrał Unidox czyli doxycylina, stosunkowo bezpieczna jesli chodzi o clostri.
    Generalnie bardzo prawdopodobne spowodowanie clostri to:
    Clindamycyna
    Keflex
    Ceftin
    Ceclor
    cephalosporyny
    Amoxicillin
    Augmentin

    Trochę bardziej bezpieczne:
    Cipro
    Levoflex (also Levaquin)
    Tequin
    Avelox
    Bactrim
    Erythromycin
    Biaxin
    Zithromax

    Bezpieczne: czyli najmniejsze ryzyko wywołania clostri:
    Macrodantin (Macrobid)
    Sulfa
    Aminoglycoside
    Flagyl (metronidiazole)
    Oral and IV Vancomycin

    Dane pochodzą z amerykańskiego opracowania.
    Ja brałam anty 4 miesiące po chorobie i nic sie nie stało, choć bardzo sie bałam. Podwoilam dawkę flory i włączyłam actimel.
    Pozdrawiam!

  108. jakubkaa pisze:

    @Ola wielkie dzięki!!!! póki co ratuję się miodem, czosnkiem, mialam stawiane bańki. Jak nie da rady to wazne, że sa takie antybiotyki, które są najmniej ryzykowne.

  109. Piotr pisze:

    @ jakubka jesli to tylko przeziębienie, a oskrzela i płuca są „czyste osłuchowo” to nie ma sensu brać antybiotyku, najprawdopodobniej to coś wirusowego. Kolor wydzieliny którą odkrztuszasz też ma znaczenie, jesli jest zielona i gęsta jest prawdopodobnie spowodowana bakteriami, jesli żółta to prawdopodobnie wirusowa infekcja. Ja bym sobie zrobił posiew z plwociny jesli bym czuł ze samo nie przejdzie i coś jest bardziej nie halo. Od czasu wyleczenia c.diff, czyli ponad 2 lata, nie brałem i nie zamierzam brać żadnego antybiotyku, chyba że będzie to absolutnie niezbędne i potwierdzone posiewem z antybiotykogramem. Kilka razy już byłem przeziębiony, czasem czułem się naprawdę paskudnie, jak g… zawinięte w papierek a i tak przechodziło po wyleżeniu i wygrzaniu sie w łóżku do tego ibuprofen jak było źle, spray i tabletki na gardło.
    Antybiotyki to potężne leki, jednak nadużywanie ich i przyjmowanie niepotrzebnie może prowadzić sami wiecie do czego…

  110. Ada pisze:

    To ja jeszcze dodam podział antybiotyków z polskiej publikacji o Clostridium, wg tego jak bardzo mogą powodować nawroty choroby.

    Wysokie ryzyko: cefalosporyny 2 i 3 generacji, klindamycyna, fluorochinolony, penicyliny o szerokim spektrum z inhibitorami.

    Średnie ryzyko: makrolidy, kotrimoksazol, karbapenemy, amoksycylina, ampicylina, piperacylina/ tazobaktam, tykarcylina/ klawulanian, tygecyklina.

    Niskie ryzyko: cefalosporyny 1 generacji, nitrofurantoina, aminoglikozydy, rifampicyna, metronidazol, wankomycyna, tetracyklina, penicylina, kloksacylina.

  111. jakubkaa pisze:

    dzieki dziewczyny i chłopaku :)
    @Piotr, zaczeło sie u mnie od zapalenia krtani- nie moglam mowić wcale. Byłam u laryngologa, wiedział, przez co przeszlam i nie dał antybiotyku. Po tygodniu było ok, glos wrocił, ale parę dni później już na calego rozbolalo gardlo i zaczełam okropnie kaszleć. Wlasnie osluchowo ok- rodzinna tez nie chciala antybiotyku dać. Leczę się naturą plus jakieś pierdoły z apteki. Rodzinna nie chciala dac skier na posiew, a ja mam juz dosc płacenia za wszystko skoro jestem ubezpieczona.
    Z pewnością- jesli będzie naprawde źle- zrobię najpierw wymaz z posiewem, żeby miec celowany antyb.
    Gorzej, że u mnie czesto zapl. gardla, ucha, zatok- mam probemy laryng. od dzieciństwa-

  112. magdakot pisze:

    no ja całe szczęście ponad rok bez antybiotyku, chociaż raz ryzyko było: miałam gorączkę straszny kaszel itd., ale internista zlecił rtg, które wykazało zapalenie płuc, potem wszystkie badania z krwi, posiewy plwocin – i okazało się że wirusowe, ale nawet jakby wyszło bakteryjne miałam dostawać antybiotyk dożylnie :/

  113. jakubkaa pisze:

    chciałam się Was zapytać- czy te wszystkie badania- wymaz, posiewy- to dają Wam skierowania Wasi lekarze- badania na NFZ? Bo ja o cokolwiek poproszę to ciągle się spotykam z odmową…
    @magdakot u mnie to nawet na prześwietlenie rtg nie chcieli dac- sama musiałam płacić, a gdyby nie daj Boze, coś tam wyszło to od razu faszerują antybiotykiem- nie patrząc czy to wirus czy bakteria- no bo na głębsze badania też nie dadzą skierowania..

  114. jakubkaa pisze:

    i jeszcze jedno- po jakim czasie od clostri można spokojnie robić kolonoskopię? Jaką wiedzę macie w tym temacie? Od Ady wiem, że z 8 miesięcy lepiej przeczekać. Ktoś z Was miał to badanie robione już po clostri?

  115. Ada pisze:

    U mnie wiesz jak było. Wszystko placilam bo miałam dosyć ze mnie lekarze olewaja i wmawiaja chorobę psychiczna. Tak wiec do dziś clostri kosztowało mnie 10 tys. na pol roku choroby.
    Pol roku od Clostridium minimum do kolonki. Bo przygotowanie fortransem jest straszne, ja latalam tak, ze choć musialam wypić tylko 3 litry, bo jestem mała, to na badaniu miałam z tylka jedna wielka odparzona krwawa ranę, AZ lekarz kazał mi kupić taki balsam gojacy. Oczywiście siedzieć się nie dało kilka dni. Każdy inaczej reaguje, ale mnie takie środki czyszczą tak mocno, ze po pol szklanki latalam na 2x.
    I zdradze ci sekret jak przetrwać fortrans bez wymiotow- popijac klarownym sokiem jablkowym. Na ciebie tez 3 litry starczy, nie 4.

    Magdakot to nie ma znaczenia jak by ci podali antybiotyk, może być i domięśniowo a clostri jak ma wrócić to wróci. Te osoby co leżały ze mną na nawroty to po antybiotyku na „grypę” podawanym jako zastrzyki w tyłek. Antybiotyk działa na cały organizm, nie ważne w jaki sposób go wezmiesz. Tego jestem pewna co do tej choroby.

  116. @Ada

    Tak na marginesie tylko – to jest nieprawda, że „Antybiotyk działa na cały organizm, nie ważne w jaki sposób go wezmiesz.”
    W tym wypadku nawet wikipedia podaje z sensem:
    Antybiotyki można podzielić również według innych kryteriów, mających większe znaczenie ze względu na zastosowanie antybiotyków w terapii. Leki te różnią się między innymi:

    Wchłanianiem po podaniu doustnym. Antybiotyki wchłaniają się z jelit w różnym stopniu. Powoduje to konieczność podawania niektórych antybiotyków dożylnie lub domięśniowo.
    Antybiotyki dobrze wchłaniające się z przewodu pokarmowego: makrolidy, chloramfenikol, tetracykliny
    Antybiotyki słabo wchłaniające się z przewodu pokarmowego: ampicylina, gryzeofulwina, linkomycyna
    Antybiotyki nie wchłaniające się z przewodu pokarmowego (konieczne jest podawanie pozajelitowe): cefalosporyny IV generacji, większość aminoglikozydów, polimyksyny, monobaktamy, karbapenemy
    Łatwością przenikania do tkanek. Niektóre antybiotyki po wchłonięciu do układu krążenia pozostają w łożysku naczyniowym i słabo przenikają do tkanek organizmu. Ogranicza to możliwość ich stosowania w niektórych zakażeniach – np. jeśli zakażeniu ulegną płuca, antybiotyk o niskiej zdolności penetrowania tkanek nie będzie skutecznie niszczył mikroorganizmy, gdyż jego stężenie w miejscu działania będzie zbyt małe. Czynnikami decydującymi o zdolności przenikania do tkanek jest: lipofilność cząsteczki antybiotyku, stopień wiązania z białkami krwi, pH w miejscu docelowym i wiele innych. Ze względu na łatwość przenikania do tkanek antybiotyki można podzielić na:
    dobrze przenikające: tetracykliny, chloramfenikol, makrolidy
    słabo lub średnio przenikające: polimyksyny, gentamycyna, streptomycyna
    Drogą wydalania. Większość antybiotyków jest wydalana przez nerki z moczem. Tylko niektóre są wydalane z żółcią. Ma to znaczenie terapeutyczne, gdyż dobierając antybiotyk trzeba uwzględnić współistniejące choroby pacjenta, takie jak niewydolność nerek – w takim przypadku antybiotyki eliminowane droga nerkową mogą się kumulować w organizmie i powodować dodatkowe działania niepożądane.
    Antybiotyki wydalane z moczem: gentamycyna, wankomycyna, wiomycyna, chloramfenikol
    Antybiotyki wydalane z żółcią: ryfampicyna, makrolidy

  117. Ada pisze:

    Źle to napisalam.
    Chodziło mi o to, ze niezależnie od drogi podania, oddzialowuja na florę jelit i każdy może powodować Clostridium, bez zależności, ze np. Tylko te podane doustnie, bo przechodzą przez przewód pokarmowy.
    Spotkalam przypadki po podaniu dożylnym i domięśniowym zakończone clostri.
    Także każdy antybiotyk czy chemioterapeutyk jest dla c diffowcow potencjalnym zagrożeniem.

  118. Piotr pisze:

    @ jakubkaa
    Ja kolonoskopie miałem w trakcie leczenia c.diff wankomycyną. Miałem wypić 4l takiego czegoś… olopeg chyba. Boże, co to sie działo… dołożyć tylko dysze kierunkową i miałbym silnik odrzutowy z tyłka. No ale wracając do kolonoskopii, chcieli zbadać jelito i zobaczyć czy są żółte tarczki charakterystyczne dla rzekomobłoniastego zapalenia jelit. Tarczek nie było, nie dziwne, bo to był któryś dzień podawania wankomycyny i czułem sie całkiem dobrze już. Badanie było wykonywane „na żywca”, bo przecież do znieczulenia to anestezjolog by sie musiał pofatygować, co generowało by koszty… W każdym razie dotarli do zagięcia śledzionowego i dalej nie dało rady bo czułem jakby mi brzuch miał eksplodować. To zdecydowanie jest jedno z tych „barbarzyńskich” badań – badanie jak i przygotowanie do niego.

  119. jakubkaa pisze:

    @Piotr
    ja z kolei w trakcie leczenia c.diff miałam tylko rektoskopię. Wtedy też zdiagnowozano i wycięto polipa. Rektoskopia bada, wiadomo, krotki odcinek więc lekarz zapowiedział, że powinnam mieć pełną kolono, ale dopiero w „bezpiecznym” czasie- czyli musi minąć przynajmniej 6 miesięcy. Od Ady jej lekarza wiem, że lepiej 8 miesięcy przeczekać więc czekam….Na szczęście w szpitalu u mnie kolonkę robią w znieczuleniu ogólnym.

    Co do moich spraw przeziębieniowych pozatykało mi uszy :( wyszło mi źle badanie tympanometrem (pogorszenie słuchu) no i teraz to już sama nie wiem czy nie skończy się na antybiotyku :( w nast. tygodniu mam kolejną wizytę u laryngologa

  120. Jola pisze:

    Właśnie leżę w szpitalu ze zdiagnozowanym c.diff. .Miałam zapalenie tchawicy, dostałam antybiotyk klabax, niestety nie pomógł. Dostałam następny augmentin i po skończeniu zażywania, zaczęło się…biegunka ze śladami krwi i śluzu. Przez dwa dni tylko mnie nawadniali i czekali na wyniki z posiewu. Potem zaczęto podawać mi metronidazol. Z badan miałam tylko usg jamy brzusznej i badanie krwi. Jutro chyba mnie wypiszą po 8 dniach leczenia. Biegunka ustala. Ale wiecie co, nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak straszna to jest choroba i dzisiaj zjadłam trochę surowej papryki czerwonej, którą ktoś mi przyniósł do szpitala, a do wody mineralnej dodałam soku wyciśniętego z limonki i dzisiaj byłam dwa razy w toalecie, z tym ze za pierwszym razem stolec był normalny, a za drugim trochę luźny. Boje się, ze nieświadomie „narozrabiałam” i znowu mi to świństwo wróci. Napiszcie, czy to możliwie po papryce i limonce. Jaką dietę trzymać?

  121. Piotr pisze:

    Jolu polecam ci przeczytanie komentarzy tutaj zamieszczonych, znajdziesz w nich dużo przydatnych informacji osób które przeszły przez to okropieństwo. Ogólnie na początku weź sobie do serca swoje zdrowie i nie dobijaj jelit jedząc ciężkostrawne rzeczy, bo to może je podrażniać, a poza tym to lekkie domowe jedzenie, stopniowo włączaj do jadłospisu resztę rzeczy. Unikaj jedzenia niskiej jakości, które może być nafaszerowane antybiotykami (np mięso, jaja niskiej jakości). Zażywaj duże ilości probiotyków + enterol. Pamiętaj że całe to zamieszanie z c.diff polega na tym ze antybiotyki zniszczyły twoją naturalną florę jelitową, a na jej miejscu zaczęła sobie żyć c.diff odporna na te antybiotyki. Im lepiej odbudujesz florę, tym mniejsze prawdopodobieństwo że c.diff nawróci, bo nie będzie miała miejsca i pożywki do rozwoju. Trzymaj się.

  122. Ada pisze:

    Jola wrócić może niezależnie od ciebie tak naprawdę. Nawroty SA często do 8 tyg. od ostatniej dawki metro czy wanko. Najczęściej w ciągu miesiąca. W razie gdyby biegunka wróciła to jak najprędzej do szpitala! Gdyby był kolejny nawrot pisz maila do mnie to pokieruje cie do lekarza, który robi przeszczep flory. Istnieje cześć ludzi, których lekami się nie wyleczy, muszą mieć podana florę jak np. Ja.
    Co do diety- gotowana, duszona, lekkostrawna, z czasem jak najwięcej błonnika i dobrych bakterii- kefiry, jogurty, kieszonki. Unikać cukrów prostych i tłuszczu.
    Ja miałam zalecenia utrzymać taka dietę przez 3 miesiące. Wiem, ze SA ludzie co od razu wracają do normalnej diety i w sumie mozna- tylko cukier ogranicz- tylko, ze to może wiązać się z bólem żołądka, zgaga, wymiotami, bólem jelit, biegunka…wszystko zależy jak mocno chorowalas na c diff.
    Metoda prob i błędów sama dojdziesz co jeść. Ja do dziś 3 miesiące od wyleczenia po przeszczepie flory mam problem z nadmiarem glutenu, a tak jem wszystko prócz mleka, kawy, ostrych przypraw i dan, smieciowego jedzenia.
    Próba zjedzenia zupki chińskiej nudle knor 2 dni temu zakończona bólem i jednorazowa biegunka.
    Najlepiej jak cos jesz to jedz troche- kes, dwa, jak nie ma reakcji ze 2 godziny to możesz włączyć do diety.

  123. Ola pisze:

    Jolu, tak jak pisze Ada i Piotr , poczytaj nasze komentarze, stosuj probiotyki (polecam Biopron 9). Clostri nie powoduje dieta tylko antyki, ale masz wszytko podrażnione, ja trzymałam 3 miesiace dietę, gotowanie na parze itp, zero słodyczy. I tak niestety musiałam wspomóc sie przesczepem flory i dopiero od tamtego czasu mam spokój czyli z pól roku jak żyje normalnie. Ale ten strach pozostał, unikam antybiotyków, nie jem śmieciowego jedzienia, codziennie probiotyki a jak sie cos dzieje to enterol. Pierwsze 8 tygodni jest kluczowe bo wtedy sa najcześciej nawroty. Mocno trzymam kciuki!!!

  124. Asia pisze:

    Ada proszę prześli mi namiar do lekarza, który robi przeszczep kału.Sprawa pilna dotyczy rodziny mojej.Dziękuję Wam za to,że dzielicie się swoimi doświadczeniami , wasze rady są bardzo cenne.Pozdrawiam;-)

  125. Zosia pisze:

    Hej:) po dwóch tabletkach preparatu o wspaniałej nazwie Clindamycin- Mip wziętych w dniu 14-15.03 i odstawieniu go dnia 27.03 poczułam nagle potrzebę wypróżnienia i to co zaczęło się wtedy było koszmarem. Biegunka z krwią, potem już sama biegunka do 20 razy dziennie. Wizyta u rodzinnego i dostałam enterol, na drugi dzień skierowanie do szpitala na oddział zakaźny gdzie oczywiście zaprzeczyli, że może to być to ta bakteria i odesłali do innego szpitala na oddział gastrologiczny. Mimo wszystko każdy lekarz chciał bardzo mi pomóc. Na izbie przyjęć wszystkie badania i kroplówki nawadniające + no-sapa ( krew i parametry, które wykluczają poważne schorzenia) oprócz tych najważniejszych na clostridium i zapewnienia, że może to jakieś nieswoiste zapalenie jelit albo zespół jelita drażliwego. Odesłanie do domu i zalecenie stawienia się na drugi dzień na wizytę i planowe umówienie się z ordynatorem gastrologii na przyjęcie do szpitala. Piątek rano stawiam się na planową wizytę, lekarz bardzo miły od ręki chce mnie przyjąć na oddział, ale niestety plaga biegunek na oddziale i strach, że złape coś jeszcze. Lekarz mówi, że przyjmie mnie w poniedziałek ale jak nie wytrzymam to w każdej chwili mam przyjechać. Nie wytrzymałam i wieczorem już leżałam pod kroplówkami w sobotę pobór próbek na kał i jakie zdziwienie wszystkich lekarzy kiedy wieczorem wynik daje clostridium. Od tej pory 6 dni leczenia szpitalnego metronidazolem w dawce 2 tabletki 250 mg 3 razy dziennie do tego lacidofil, Po powrocie do domu kolejne 8 dni leczenia taką samą dawką + multilac. Po odstawieniu enterol 2 x dziennie. Wczoraj wizyta u gastrologa, który przepisał san probi raz dziennie, debutir 2x dziennie i duspatalin retard 2 razy dziennie. Na moje uwagi, że stolec nie jest taki jak przed chorobą, bo widzę w nim śluz niekiedy i momentami wyczuwam ten specyficzny zapach usłyszałam, że długo jeszcze nie będzie normalnie, a jeśli bd nawrót to na pewno spotkamy się w szpitalu. Pytałam też czy mam zapisać się do niego na wizytę usłyszałam, że nie i że tego nie potrzebuje bo wszystko jest w porządku. Nie mam biegunek ani bóli brzucha, baaa nawet podczas biegunek nie miałam bóli ale czuje takie dziwne przelewanie, głośne burczenie, wzdęcia, momentami mam wrażenie że muszę do toalety a jak próbuję to nic z tego. Może macie jakiegoś specjalistę ze świętokrzyskiego albo ogólnie, który pomoże mi pożegnać się z tą chorobą. Mam 23 lata ta choroba zniszczyła mi życie, każda wizyta w łazience jest dla mnie koszmarem

  126. magdakot pisze:

    U mnie powrót do normalnego wypróżniania trwał 1,5 roku po zakończeniu leczenia. Z tego co mówiła moja gastrolog paradoksalnie debutir może zwiększać ilość wypróżnień. Póki co ciesz się, że nie masz biegunek i bólów brzucha :) Nie jest powiedziane, ze będziesz mieć nawrót więc spokojnie stosuj się do zaleceń.

  127. Zosia pisze:

    Biegunek nie mam, ale mimo diety (ryż, gotowane mięso, warzywa, puree ziemniaczane, zupy warzywne) od czwartku mój stolec jest dziwny (widzę w nim śladowe ilości śluzu, wyczuwam ten dziwny zapach i po wpadnięciu do toalety wszystko jest takie rozbełtane) nie jest to typowa biegunka jaką miałam na początku. Dodam, że takie stolce mam od 3 dni rano, za każdym razem dwa razy. Wzięłam od rodzinnej skierowanie do szpitala ale nie wiem co robić, Nadal chudnę ważę 42.5 kg przy 164 cm. Pomóżcie

  128. Ada pisze:

    Zosia jeśli chodzi o metodę leczenia clostridium jaka mnie z tego wyciągnęła to podawałam wyżej swojego maila ;) o diecie rowniez pisalam jaka jest prawidlowa.

  129. Zosia pisze:

    Mam jeszcze pytanie do wszystkich;) Czy nawroty u Was zawsze wiązały się z biegunką?

  130. Ada pisze:

    U mnie tak. Z poczatku mocne parcia, natychmiast do toalety i biegunka…pierwsze dni kilka razy, z czasem kilkanaście/kilkadziesiąt. Jak juz nie jadlam to robilam sam śluz lub krew. Do tego tachykardia, wysokie ciśnienie 160/100, uczucie gorąca w ciele, ostre bóle brzucha, mdłości, wymioty, dreszcze. Cały koszmar zaczynał się od nowa.

  131. Ada pisze:

    A dodam jeszcze ze ostatnio przechodze kryzys. Od przeszczepu minęło 5 miesiecy, nie bralam juz żadnych leków antybakteryjnych. Niestety ostatni miesiąc miałam bardzo stresujacy, bezsenne noce i częste łzy, i efekty juz sa- biegunki, śluz…bóle brzucha na potege. Spanikowana zrobilam testy na c diff i posiew kalu- wszystko czyste. A jednak problem jest. Nawet z 2 razy zrobilam sam śluz po silnych parciach. Nie wiem czy to nerwy? Jelito drażliwe? Można AZ tak nerwowo reagować…? Wiecie może? Bo oczywiście ja juz w totalnej panice, ze to nawrot po takim czasie, a jest to możliwe choć niesamowicie rzadko jeslibym miała obok siebie nosiciela…albo tak bardzo wysiadlaby mi odporność…;(

  132. Piotr pisze:

    Miałem ostatnio coś podobnego. Najpierw stolce były coraz gorszej jakości, bóle brzucha, wzdęcia no i nawet śluz. Nie robiłem badania na c.diff. ale od razu głodówka 2 dni, enterol w podwójnej dawce, potem biszkopty i jogurty pitne bo mają dużo kultur bakterii no i sie uspokoiło. Też podejrzewam że to spowodowane stresem było bo przecież antybiotyków nie biorę, jem domowe jedzenie a tu takie coś. Wygląda na to ze moje jelita zrobiły się jakieś wrażliwsze. Stres, nerwy, życie w biegu mogą jednak powodować takie cyrki, a ostatnio miałem trochę przeżyć. W każdym razie uspokoiło się i to jest najważniejsze.

  133. Dzień dobry! Pytanie mam następujące: czy metronidazol może spowodować rzekomobłoniaste zapalenie jelit? Wiem, że jest to lek stosowany w leczeniu, ale jeśli każda przewlekła antybiotykoterapia (według m. praktycznej) może spowodować… Przygotowuję się teraz do egzaminu i niestety elementem przygotowania jest tak zwana giełda. Jedno z pytań polegało na wybraniu leków stosowanych w eradykacji h.pylori, które mogą spowodować rzekomobłoniaste zapalenie jelit. Ponieważ podręcznik mnie zawiódł, gugiel siłą rzeczy na hasło „metronidazol- rzekomobłoniaste” wyrzuca leczenie, postanowiłam popytać pod różnymi artykułami. Mam nadzieję, że nie zostanie to potraktowane jako spam (chociaż trochę podchodzi).
    Pozdrawiam!

  134. @MajorMistakes
    Tak, może. Każdy antybiotyk teoretycznie może. Istnieją jednak doniesienia o rzekomobłoniastym zapaleniu jelit po metronidazolu i wankomycynie.

  135. Ada pisze:

    Major ja dostalam wlasnie rzekomobloniastego po eradykacji h.pylori lekami metronidazol, duomox i contix. Takze masz zywy przyklad ;D chociaz ja bym sie sklaniala, ze to duomox spowodowal, bo bralam kilka razy metronidazol sam i nie mialam zapalenia jelit…

  136. W świetle aktualnej wiedzy medycznej, najbardziej skuteczną i najbezpieczniejszą z opcji terapeutycznych w przypadku nawracających lub opornych na leczenie antybiotykami zakażeń Clostridium difficile jest przeszczep mikrobiomu jelit od żywego, zdrowego dawcy. Zabieg ten jest już dostępny w placówkach medycznych w Polsce.
    W związku z gwałtownym wzrostem liczby zachorowań w Ameryce Północnej oraz Europie, wzrasta znaczenie przeszczepu flory jelitowej jako opcji terapeutycznej w tej jednostce chorobowej. Niektórzy eksperci postulują zasadność stosowania przeszczepu mikrobiomu jelit jako pierwszej linii terapii w przypadku nawracających lub opornych na leczenie antybiotykami zakażeń Clostridium difficile. Argumentem przemawiającym za stosowaniem przeszczepu mikrobiomu jelit w pierwszej kolejności jest wykazana w toku badań wyższa skuteczność leczenia, niż wykazana dla wankomycyny, a także nieporównywalnie mniejsza skala i zakres objawów ubocznych terapii, niż w przypadku wankomycyny.

    Piśmiennictwo:
    Aroniadis OC, Brandt LJ. Intestinal microbiota and the efficacy of Fecal Microbiota Transplantation in gastrointestinal disease. Gastroenterol Hepatol 2014; 10(4): 230-237

    Brandt LJ, Borody TJ, Campbell J. Endoscopic fecal microbiota transplantation: „first-line” treatment for severe Clostridium difficile infection? J Clin Gastroenterol 2011; 45: 655-65

    Dodin M, Katz DE. Faecal microbiota transplantation for Clostridium difficile infection. Int J Clin Pract 2014; 68(3): 363–368

  137. @lek.med. Dariusz Korolik

    Komcia dopuszczam, choć podejrzewam spam: raz, albo jest najbardziej super, albo niektórzy eksperci postulują – mamy tutaj zaprzeczenie. Dwa – cytowane publikacje także nie twierdzą, że jest to najbardziej skuteczna opcja (tylko że to może być nadzieja dla chorych). Ba, trzy, Europejskie Towarzystwo Mikrobiologii Klinicznej wydało w 2013 roku zalecenia, w których mowa jest oczywiście o antybiotykoterapii (we wszystkich postaciach tej choroby, z wyjątkiem najbardziej łagodnych), co nie dziwi, bo jednak nadal na bakterię najlepszy jest antybiotyk. Owszem, przeszczep kału jest zalecany, ale tylko zalecany.

    Innymi słowy, albo spam, albo lekko fanatyczne podejście do zagadnienia (bo metoda jest obiecująca, ale wiąże się z ryzykiem, jest trudno weryfikowalna, mechanizm nie jest znany, no i praktycznie mogą być trudności ze stosowaniem). Na tym blogu proszę się jednak powstrzymać i opierać na rzetelnych naukowych danych. (Dodam – samo cytowanie artykułów naukowych to nie wszystko.)

  138. Witam i dziękuję za cenne wiadomości na temat Clostridium Diffiliori. Nie wiem jak mam się zachować w stosunku do lekarza po tym co się teraz dowiedziałam od Was.Ta bakteria mieszkała u mnie przez dwa lata i nie była leczona mimo, że badania wykazały jej obecność, a lekarz nie zastosował leczenia. Mój stan zdrowia nieustannie osłabia mnie podnosząc wysokie ciśnienie i to wszystko co mi powiedzieliście i czego się od was nauczyłam i co potwierdziło mój stan zdrowia to udam się na rozmowę do niego.Dziękuję Bogu, że natchną mnie abym przeczytała wyniki przy przygotowaniu się na wizytę do rehabilitacji. Pomyślałam sobie co to za Toksyna A i B i oto mam jasność tego co się działo ze mną przez dwa lata nie leczenia i choć stres mi towarzyszy nieustannie przy nowotworze przez te trzy lata-25 maja minie ten czas walki o dobrą śmierć, to na wszystko dzięki Wam otrzymałam odpowiedż.
    Dziękuję Wam za wasze porady.Człowieku lecz się sam! Lekarz Ci nie pomoże, chyba że na mim wymusisz to co Ci raz na rok przysługuje.Dziwny ten Kraj i lekarze w nim pracujący. Najlepszym Lekarzem jak dla mnie przez tan czas był i jest Pan Bóg. Pozdrawiam i życzę wszystkim zdrowia.
    Ten blog to jest Pana Piotra? Piotrze.

  139. @elamaria64
    Życzę Ci dużo zdrowia, ale warto wiedzieć, że rutynowo nie leczy się bezobjawowych nosicieli (choć mało jest danych na ten temat). Czyli jeśli nie miałaś objawów, to nic dziwnego, że lekarz nie zastosował leczenia. Co innego naturalnie, jeśli były objawy, zwłaszcza w przypadku współistniejących chorób.
    (Nie, blog zdecydowanie nie jest pana Piotra :)).

  140. Piotr pisze:

    @elamaria64
    Jeśli chodzi Ci o mnie, to potwierdzam słowa autora, nie jest to mój blog. Ja go jedynie śledzę i komentuję. :) Swoją drogą to ten blog i ludzie którzy się tu udzielają mi pomogli stanąć na nogi. Fajnie, że jest takie miejsce.
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego :)

  141. Kasia pisze:

    Witajcie,
    Zwracam się do Was z prośbą o radę, niestety zostałam „uszczęśliwiona” w szpitalu tym paskudztwem, a całość wyglądała tak:
    Pod koniec marca z uwagi na zapalenie ślinianki brałam 3 dni Augumentin – pogorszenie się, 2 dni Clindamycin 600 – nadal masakra, trafiłam do szpitala a tam na laryngologii 3 dni dożylnie Zinacef, Metronidazol, Ketonal, Octenidol – oczywiście tego dowiedziałam się dopiero z wypisu bo od pielęgniarek słyszałam tylko albo antybiotyk albo ketonal… Potem Zinnat 2x500mg przez tydzień, Metronidazol 3×1 tabl. przez 10 dni. Dodam, że nie miałam żadnych objawów i zdziwiło mnie skąd ten metronidazol, zaskakujące dla mnie było też to, że byłam sama na całej sali – myślę że wiedzieli, że panuje te świństwo na oddziale i nikt mi o tym nie powiedział ;/ Bo smród panujący w tamtejszej łazience teraz pasuje mi do tego towarzyszącego C.D.

    Pod koniec kwietnia zaczęły się bóle brzucha i biegunki, nie wiedziałam co mi dolega więc objawowo brałam immodium… co ponoć tylko pogorszyło sprawę, trafiłam do lek. z biegunką ze śluzem i krwią… dostałam Metronidazol 3×2 tabl przez 10 dni. Spokój na niecałe 2 tygodnie, zaczęły się bóle brzucha na początku bez biegunki, rodzinna skierowała mnie do zakaźnego a tam bez badań usłyszałam, że mam podrażnione jelita i mam wracać do rodzinnego po zalecenia co do diety. 11 maja znowu masakra… bóle brzucha i biegunka czasami nawet sam śluz z krwią, skierowanie od rodzinnej do Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej i tam izolatka, badania i wyszły dodatnie toksyny, dostałam Xifaxan 3×2 przez 7 dni, Dicoflor 2×1 przez 10 dni…
    Xifaxan skończyłam 18 maja, czułam się super, dieta lekkostrawna, powoli dodawałam nowe składniki – ale dalej zachowując lekkość kuchni.
    Podczas kontroli u rodzinnej 25.05 zapisała mi Cotroloc 20 mg i Kreon 10 tys bym lepiej trawiła + Meteospasmyl w razie bólu brzucha i wzdęć.

    Dzisiaj rano obudziłam się z bólem brzucha do 12 jakies 5 wizyt w toalecie i niestety biegunka ze lekkim śluzem. Nie byłam w stanie niczego zjeść bo tak mnie bolał brzuch… Teraz ból nadal się utrzymuje ale jest do znisienia + zjadłam kilka biszkoptów. Czy to możliwe, że te dziadostwo znowu mnie atakuje? : ( Cholerstwo przez ten czas namieszało mi w życiu… z pracą pewnie już mogę się pożegnać bo jestem nowym pracownikiem…
    Nie mogę iść teraz do szpitala :( we wtorek mam ważne spotkanie – muszę jakoś przeżyć do tego dnia….

    Pozdrawiam i liczę na pomoc,
    Kasia

  142. Zosia pisze:

    @ Kasia bardzo możliwe, że to znów c.diff. Dziwi mnie, że po metronidazolu dostałaś Xifaxan, a nie wankomycynę. Możesz zrobić prywatnie badanie w sanepidzie na c.diff toksyna i antygen, ja płaciłam 66 zł. Jeśli wyjdzie pozytywny to wracaj na zakaźny i niech dają wankomycynę, Chyba każdemu z nas to gówno namieszało jak nie zniszczyło życie. Osobiście walczę z tym od 23 marca, przeżyłam nawrót leczony wankomycyną i od razu w tym pierwszym nawrocie poddałam się przeszczepowi flory jelitowej. Miałam też taką akcję, że wynik testu na c.diff był negatywny, a po dwóch tygodniach leżałam z nawrotem w szpitalu. Dziś nie ma, a jutro już może być niestety. Możesz brać enterol, który jak wykazują badania wiąże toksynę. Probiotyki to tylko dodatek, mnie nie uchroniły przed nawrotem niestety. Co do jedzenia biszkoptów to bym odradzała, mają dużo cukru, a bakterie uwielbiają cukier. Na tym są hodowane, jedz może wafle ryżowe, pij dużo, możesz kupić orsalit nawadniający.
    Trzymaj się.

  143. Piotr pisze:

    @ Kasia
    Witaj, no muszę Ci powiedzieć że pół apteki na tą śliniankę ci wpakowali… Po takim koktajlu nie dziwne ze c.diff sie zalęgło. Zdziwiłbym się gdyby się nie zalęgło.
    Spróbuj uspokoić to enterolem i jakimś probiotykiem. Ja jak miałem takie epizody, a było ich kilka że i śluz się pojawił, nawet kilkanaście miesięcy po wyleczeniu to właśnie enterolem i probiotykami z tym walczyłem. Do tej pory nie wiem co powoduje te epizody, próby nawrotu c.diff, podrażnienie jelit jakimś jedzeniem czy może stres?
    W każdym razie ja podczas takich tarapatów biore enterol w saszetkach 3x dziennie do tego np biotyk tez 3x dziennie i tak przez kilka dni. Potem dawki zmniejszam do zalecanych na ulotce. Pije też jogurty pitne bo zawierają więcej rodzajów bakterii niż zwykłe, no i są wygodniejsze do spożycia, poza tym ograniczam jedzenie do praktycznie zera na te kilka dni, oprócz własnie jogurtów i biszkoptów.
    Spróbuj, może Ci to pomoże. Ale obserwuj się i jeśli twój stan będzie się pogarszał a śluz utrzymywał zrób badanie kału na c.diff i do lekarza. Podejrzewam, że jeśli za 2 dni śluz nie ustąpi to będziesz mieć 2 nawrót prawdopodobnie. Powinni cię w tedy poczęstować wankomycyną 250mg 4x/dobę przez 10 dni.
    Myj często ręce mydłem, unikaj mięsa niskiej jakości i innych produktów do których producent mógł dodać antybiotyki.

    Pozdrawiam, dasz radę.

  144. Kasia pisze:

    Zosiu, Piotrze dziękuję za rady. W sobotę zaczęłam atak podwójna dawka dicofloru 60 i ograniczyłam jedzenie do minimum. Efekt jest taki, że wizyta w toalecie raz dziennie :) czyli chyba mam mały sukces i jutro będę mogła iść na spotkanie. Kolejny ważny dzień – niedziela, mam nadzieje, ze również będę w pełni sił. Mimo wszystko planuje zrobić prywatnie badania i jeżeli znowu wynik będzie dodatni pojadę do Wejherowa załatwić ten przeszczep.

    Piotrze, najgorsze jest to ze przez ignorancji lekarzy trafiłam z zagrożeniem życia do szpitala… ech we wrześniu operacja usunięcia siniaki. .. boje się, że c.d. znowu mnie zaatakuje…

    Dziękuję Wam ślicznie i dużo zdrówka!

  145. To znowu ja, Jarząbek.
    Melduję posłusznie, że egzamin zdany, pytania o tę paskudę nie było, ale i tak się działo. Jeszcze raz dziękuję za pomoc :)

  146. lek. med. Dariusz Korolik pisze:

    cytuję:

    „@lek.med. Dariusz Korolik

    Komcia dopuszczam, choć podejrzewam spam: raz, albo jest najbardziej super, albo niektórzy eksperci postulują – mamy tutaj zaprzeczenie. Dwa – cytowane publikacje także nie twierdzą, że jest to najbardziej skuteczna opcja (tylko że to może być nadzieja dla chorych). Ba, trzy, Europejskie Towarzystwo Mikrobiologii Klinicznej wydało w 2013 roku zalecenia, w których mowa jest oczywiście o antybiotykoterapii (we wszystkich postaciach tej choroby, z wyjątkiem najbardziej łagodnych), co nie dziwi, bo jednak nadal na bakterię najlepszy jest antybiotyk. Owszem, przeszczep kału jest zalecany, ale tylko zalecany.

    Innymi słowy, albo spam, albo lekko fanatyczne podejście do zagadnienia (bo metoda jest obiecująca, ale wiąże się z ryzykiem, jest trudno weryfikowalna, mechanizm nie jest znany, no i praktycznie mogą być trudności ze stosowaniem). Na tym blogu proszę się jednak powstrzymać i opierać na rzetelnych naukowych danych. (Dodam – samo cytowanie artykułów naukowych to nie wszystko.)”

    1. trudności proceduralne we wprowadzeniu zabiegu przeszczepu bakterii jelitowych do powszechnego użytku to jedna sprawa, jego wysoka skuteczność w leczeniu zakażeń jelitowych C. difficile (rzędu 91% przy jednym zabiegu, a 98% – po dwóch zabiegach) to druga sprawa

    2. skoro twierdzi Pani, że „jednak nadal na bakterię najlepszy jest antybiotyk”, to proszę o konkretne dane statystyczne dla efektywności stosowania w CDI najlepszego – Pani zdaniem – antybiotyku

    3. leczenie rzekomobłoniastego zapalenia jelit kolejnym antybiotykiem to nieporozumienie w świetle aktualnej wiedzy na temat etiologii tej choroby

    4. skoro cytowanie artykułów naukowych Pani nie przekonuje, to je sobie daruję. może przekona Panią w takim razie opinia praktykującego lekarza, obserwującego efekty antybiotykoterapii na co dzień :)

  147. @ lek. med Dariusz Korolik

    Ad 1. Ale to także oznacza, że metoda wymaga badań. Nie jest tak, że można ją spokojnie stosować od ręki.

    Ad. 2, 3 i 4. Przekonuje mnie sensowne cytowanie artykułów. Tak jak pisałam, w artykułach znalazłam opinię, że metoda budzi nadzieje, ale niekoniecznie coś ponadto. Nie bardzo więc rozumiem, dlaczego zarzucasz mi, że artykuły mnie nie przekonują. Przekonują bowiem oczywiście, w zakresie tego, co się w nich znajduje. Nie rób tego więcej, ja bardzo nie lubię, kiedy mi się coś wmawia.
    Natomiast opinia lekarza (bez publikacji, bez weryfikacji) nie jest miarodajna.

    A opierałam się na tym (via Medscape):
    In 2013, The European Society of Clinical Microbiology and Infection released updated guidelines for the treatment of CDI, which include antibiotic treatment for all but very mild cases. Recommendations include the following[41, 42] :
    For patients with nonepidemic, nonsevere CDI clearly induced by antibiotic use, with no signs of severe colitis, it may be acceptable to stop antibiotic treatment and observe the clinical response for 48 hours
    Antibiotic treatment is recommended for all except very mild cases actually triggered by antibiotic use; suitable treatments include metronidazole, vancomycin, and fidaxomicin
    For mild/moderate disease, oral metronidazole (500 mg 3 times daily for 10 days) is recommended as initial treatment
    In patients for whom oral treatment is inappropriate, fidaxomicin may be used; specific indications include first-line treatment in patients with recurrence or at risk for recurrence
    For patients with severe CDI, suitable antibiotic regimens include vancomycin (125 mg 4 times daily for 10 days; may be increased to 500 mg 4 times daily) or fidaxomicin (200 mg twice daily for 10 days)
    Use of fidaxomicin is not supported in life-threatening CDI
    Use of oral metronidazole in severe or life-threatening CDI is discouraged
    Fecal transplantation is recommended for multiple recurrent CDI
    For patients with colonic perforation and/or systemic inflammation and deteriorating clinical condition despite antibiotic treatment, total abdominal colectomy or diverting loop ileostomy combined with colonic lavage is recommended
    Additional management measures include discontinuing unnecessary antimicrobial therapy, adequate replacement of fluids and electrolytes, avoiding antimotility medications, and reviewing the use of proton pump inhibitors.

    In general, management of the first recurrence of CDI is the same as that for the initial episode, including stratification according to disease severity.

    Oraz, na koniec:
    Although further study is required, this review supports the IMT as a promising treatment for recurrent CDI.

  148. lek. med. Dariusz Korolik pisze:

    cytat z Pani wypowiedzi:
    „Ba, trzy, Europejskie Towarzystwo Mikrobiologii Klinicznej wydało w 2013 roku zalecenia, w których mowa jest oczywiście o antybiotykoterapii (we wszystkich postaciach tej choroby, z wyjątkiem najbardziej łagodnych), co nie dziwi, bo jednak nadal na bakterię najlepszy jest antybiotyk. Owszem, przeszczep kału jest zalecany, ale tylko zalecany.”

    mniemam, że nie zauważyła Pani, że w cytowanym przez Panią stanowisku jedyną rekomendowaną opcją w przypadku nawracających zakażeń C. difficile jest właśnie przeszczep kałowy, cytuję:
    „Fecal transplantation is recommended for multiple recurrent CDI”

  149. Ciekawe skąd wniosek, że nie zauważyłam, skoro to właśnie miałam na myśli (znowu metoda na wmawianie czegoś rozmówcy?). Jest zalecane tylko w niektórych przypadkach. I wcale nie jest to jedyna opcja, kluczowym jest tu słowo „multiple” W innych wypadkach, także nawracających zakażeń: in general, management of the first recurrence of CDI is the same as that for the initial episode, including stratification according to disease severity.

    Czyli, mimo że prosiłam, nadal dyskutujesz w fatalny sposób, wmawiając mi różności. W zasadzie nie powinnam już odpowiadać, ale po po raz ostatni.
    Kontekst jest ważny, nie wolno wybierać z wytycznych/wypowiedzi/artykułów naukowych tego, co nam pasuje (a w tym wypadku nawet ten warunek nie jest spełniony). To się nazywa cherry picking i nie jest właściwą metodą podejścia do badań naukowych. Również w dyskusji niezbyt dobrze to wygląda.

    Nie, metoda przeszczepu kału nie jest super ekstra. Jest tylko rekomendowana w niektórych przypadkach, niezbadana do końca i obarczona pewnym ryzykiem. Owszem, budzi nadzieje, nawet spore, ale dalsze badania są niezbędne (to zresztą podaję w ostatnim zdaniu mojego poprzedniego komentarza). Dlatego też nie wspominałam o niej w notce, bo dane na jej temat mnie nie przekonywały i nie przekonują.

    Na koniec, ja mam czasem dość dużo cierpliwości, nawet do niemerytorycznych i zaczepnych komentarzy, ale właśnie mi się skończyła. EOT zatem.

  150. lek. med. Dariusz Korolik pisze:

    Szanowna Pani,

    cytat:

    ” in general, management of the first recurrence of CDI is the same as that for the initial episode, including stratification according to disease severity”

    oznacza tylko tyle, że przy pierwszym nawrocie zakażenia jelitowego C. difficile zaleca się postępowanie, jak przy pierwszym zakażeniu. Poza tym ma Pani jeszcze takie zalecenie:

    „specific indications include first-line treatment in patients with recurrence or at risk for recurrence”

    Przy kolejnym nawrocie zakażenia jelitowego C. difficile – tzn. drugim, trzecim itd. – cytuję:

    „Fecal transplantation is recommended for multiple recurrent CDI”

  151. @lek.med. Dariusz Korolik
    Uff, nareszcie. Cieszę się, bo mam nadzieję, że zauważyłeś, że to jest dokładnie to, o czym piszę i że fragmenty te (które zresztą przecież sama cytowałam) potwierdzają, iż metoda przeszczepu kału nie jest dla każdego. W tym wypadku dlatego, że nawrót nawrotowi nierówny.

    I byłoby to całkiem owocne zakończenie rozmowy, gdybyś nadal nie pozwalał sobie na nieeleganckie i niedopuszczalne w dyskusji formy wypowiedzi względem rozmówczyni, mimo próśb i ostrzeżeń. Definitywnie kończę zatem. Wiedz także, że żaden twój komentarz nie ukaże się więcej na moim blogu.

  152. Ela pisze:

    Witam serdecznie.
    Żeby nie zanudzać i nie powtarzać się napiszę jak najkrócej.
    Jestem po przeleczeniu wanko 6 mies. Jeszcze nie byłam u lekarza ale wiem, że to znowu wróciło.
    Przeczytałam wszystkie komentarze nie znalazłam jednak odpowiedzi na pytanie dlaczego przeszczep kału jest nie dla każdego? Jakie niesie ze sobą ryzyko??
    Może ktoś wie ? Napiszcie proszę.
    Pozdrawiam.

  153. @ Ela
    Najkrócej – kał może zawierać patogeny, stąd ryzyko. Dwa – metoda nie jest zweryfikowana na dużych grupach pacjentów, czyli dalsze badania są konieczne. Stąd zalecenia są takie, jakie są: najpierw antybiotyk, potem – przy wielokrotnych nawrotach – przeszczep kału.

  154. Ela pisze:

    Hejka jeszcze raz :))
    A jak u Was z alkoholem ? Ja wystrzegam się go jak ognia. Może niepotrzebnie ale boję się nawet łyka piwa nie mówiąc już o niczym mocniejszym. Kto nie zna moich problemów myśli chyba, że jestem z AA:)) (oczywiście nic nie mam do ludzi z AA, to też choroba).

  155. Ela pisze:

    Mam jeszcze parę pytań jeśli można.
    Trzeci dzień jestem na ostrej diecie która niektórym np. Piotrowi pomaga. Jem tylko suchary, herbata, bułka z cieniutkim masełkiem, banany i brzoskwinie z puszki.
    Zażywam enterol i multilack. Aha piję też Aktimel.
    USTAŁY BIEGUNKI, przestało burczeć, świstać i przelewać się w brzuchu. Ustąpiły bóle.
    Czy to znaczy, że nie jest to nawrót ?
    Czy po prostu mam tak zniszczone jelita, że trzeba być na notorycznej diecie?
    Czy jest sens robić badanie w kierunku c.d ?

  156. Piotr pisze:

    Jeśli chodzi o alkohol, to prawie wcale go nie piję. Ale nie ze względu na przebyte RZZJ tylko z powodu zespołu Gilberta. Od czasu do czasu to jest jakoś raz na miesiąc, nie częściej, pozwalam sobie na szklaneczkę whisky z lodem lub drinka z whisky. Na piwo, wódkę czy inne trunki nawet się nie oglądam, mogą dla mnie nie istnieć, natomiast whisky to jest zdecydowanie coś za czym tęsknie i chciałbym móc się raczyć częściej tym wspaniałym trunkiem, ale zdrowie dla mnie ważniejsze. W moim przypadku, po takim jednym drinku nie dzieje mi się nic złego, poza tym że zaszumi mi w głowie, bo organizm nie przyzwyczajony do alkoholu. Odprężenie i niesamowite wrażenia smakowe to jest to po ciężkim miesiącu. :) Jeśli chodzi o jelita, to nigdy po takiej degustacji nie miałem problemów. Oczywiście pisząc whisky nie mam na myśli wątpliwej jakości wódki barwionej i aromatyzowanej z biedronki za 20zł lecz prawdziwy szkocki produkt dobrej jakości. Czasem jak wypadnie jakaś ważna okazja typu wesele, chrzciny, urodziny, sylwester wznoszę symboliczny toast szampanem którego spożywam łyk, dwa i to jest wszystko. Żyję, mam się dobrze. Więc jak widać ważny jest umiar.

  157. Ada pisze:

    Ela moim zdaniem dopóki nie zaczniesz jeść normalnie to nie możesz być pewna, ze nie masz nawrotu. Zresztą np. Mój lekarz zalecał normalna dietę, wiem, ze w USA tez tak lekarze zalecają. Restrykcyjna dieta powinna trwać najkrócej jak się da, zubażasz tak florę, która się odbudowuje- o ile się odbudowuje, u mnie np. nie było opcji, c diff był szybszy za każdym razem…
    Niemniej, ja pozwalam sobie na weekendowe piwka, powiedzmy 2-3 max na jeden wieczór. Jak sprobowalam wypić drinka, to były bóle, choć możliwe ze wtedy było jeszcze zbyt wcześnie dla moich jelit…teraz nie probowalam.
    Obecnie jestem 7 miesięcy po przeszczepie. Przed nim zaliczylam 3 nawroty choroby i blisko 6 miesięczne leczenie. Miałam ciężki rzut choroby.
    Mój lekarz pozwala pacjentom na piwko około 3 tygodnie od wyleczenia/przeszczepu.
    Także to nie jest tak, ze alkohol to jakieś straszne zło, ale oczywiście wprowadzać z umiarem.
    Bo jeśli po nim wystąpi biegunka to panika czy to nawrot czy nie. Daj sobie czas, jeśli przez miesiąc, półtora od ostatniej dawki leku nie będzie biegunek to znak ze jesteś zdrowa.

  158. Ela pisze:

    Dzięki Wam bardzo za szybką info.
    Ja generalnie nie alkoholowa jestem i nie tęsknię za tym. Od czasu do czasu okazjonalnie lampka wina była.
    Ada, ja leczona wanko byłam w styczniu. Od tego czasu zdarzyły mi się trzy incydenty biegunkowe ( po2-3 mies. od ostatniej dawki). I właśnie tak sobie myślę, że to chyba jednak nie c.d skoro po diecie jest poprawa, potem jem w miarę normalnie i nic się nie dzieje aż do czasu jak nie zacznę za dużo sobie pozwalać.
    Kocham słodycze i to jest chyba mój grzech główny.
    Przed hospitalizacją nie jadłam nic i lało się ze mnie a potem nie lało tylko zielony śluz.
    UFF, co trochę przytyję to za 2-3 mies. stracę.
    No nic, zacznę powoli jeść „normalnie” i się zobaczy co z tego będzie.
    pozdro.

  159. Ada pisze:

    To raczej na pewno nie c Diff :) u mnie zdecydowanie z czasem następowała większa tolerancja na pokarmy- obecnie śmietana tez nie stanowi juz problemu, a wczesniej, jeszcze miesiąc temu jeżeli była gdziekolwiek nawet sladowo to biegunka. Co na pewno to po c diff często występuje grzybica, u mnie pierwsze posiewy ja wykazywały i właśnie jak pojadlam słodkiego to były burczenia, przelewania i rzadsze kupy. Jak ograniczylam proste cukry i przetworzone jedzenie było dobrze, wytrzymalam tak parę miesięcy i obecne posiewy juz mi candidy nie pokazują. Nie mam tez juz żadnych boli. Jedynym problemem SA jeszcze reakcje jelit na silny stres, i tu niestety porażka. Np. Sytuacja rozmowy kwalifikacyjnej, pierwszy dzień w pracy- bez laremidu/stoperanu nie mam szansy wyjść z domu. Mam nadzieje, ze taka reakcja na stres kiedyś mi minie…

  160. Ela pisze:

    U mnie to samo. Stres wywołuje u mnie takie same objawy. Poszłam do rodzinnego i przepisała mi rexetin. Biorę go 2-3 dni przed spodziewanym stresem i bardzo mi pomaga. Wiadomo, że jest mnóstwo niespodziewanych stresów ale zawsze……Jak leżałam w szpitalu w Poznaniu to wręcz zalecano mi branie czegoś na uspokojenie.Zaakceptowali rexetin. Wiadomo co ta choroba z nami robi. Kłębek nerwów.
    Przed znalezieniem C.D leczyli mnie na zespół jelita drażliwego, najadłam się tej chemii tyle
    ( oczywiście nic nie pomagało), że jeden rexetin dziennie to pryszcz.
    A przy okazji znaleźli inną jednostkę chorobową. Tarczyca – Hoshimoto. Od endokrynologa dostaję na to leki też , tak że ogólnie mój nastrój się poprawił i jednocześnie tak silnie nie reaguję na stres.

  161. MARCIN pisze:

    WITAM.
    U mnie ten koszmar zaczął się od zapalenia ucha. Lekarz przepisał mi Zinnat. Po wybraniu leku pojawiła się biegunka , którą na początku zbagatelizowałem. Następnego dnia byłem już tak odwodniony i miałem takie bule brzucha, ze musialem wezwać karetkę. W szpitalu diagnoza, Clostridium i na oddział zakaźny (jeszcze wtedy nie wiedziałem co to za paskudztwo)
    Po 3 dniach przyjmowania metronidazolu biegunka ustała i wypuścili mnie do domu w sumie o niczym nie informując. Po tygodniu biegunka powróciła. Odrazu pojechałem do szpitala. Tam przepisali mi XIFAXAN. ( wtedy też zacząłem więcej czytać o tej bakterii i trafiłem na to forum, które bardzo mi pomogło). Po 3 tygodniowej kuracji biegunka ustała i jak do tej pory jest ok. Właściwie odżywiam się tak jak przed chorobą pije też piwko i od czasu do czasu mocniejszy alko. Obecnie walczę jeszcze z grzybem, który jest wynikiem kuracji antybiotykowej. Cały czas mam biały nalot na języku, lecze się FLUCONAZOLEM i NYSTATYNĄ

    Pozdrawiam wszystkich którzy doświadczyli tego koszmaru trzymajcie się…

  162. Ela pisze:

    hej!!
    xifaxan ?? O dzięki, nie słyszałam o nim. Poszerzam asortyment broni przeciwko c.d :))

  163. Ada pisze:

    Ela nie bądź taka entuzjastka tego xifaxanu. U mnie pogorszył sytuacje, szpikowali mnie nim 3x. Wielu lekarzy zakaznikow mówiło mi, ze nie ma jednoznacznych badan, ze ten lek zwalczy c diff i nie bedzie nawrotu. To słaby lek jeśli chodzi o ta bakterie, u mnie stosowany był po wankomycynie, jakby na doleczenie dla pewności…miałam straszne bóle brzucha po nim. A nawroty i tak były ;/ no i kosztuje na receptę kolo 100-140zl.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s