Medycyna holistyczna – freudowska zazdrość o wiadomo co, czyli zbijanie gorączki witrażem

Dzisiejsza notka nie będzie nadmiernie przyzwoita (jednakowoż zaiste pouczająca), a więc wszystkie niewinne dziateczki takoż proszę won, znaczy – proszę skromnie odwrócić oczęta.

Slider – Goose, whose butt did you kiss to get in here anyway?
Goose – The list is long, but distinguished.
Slider – Yeah, well so is my Johnson.*

Najpierw wtręt osobisty. Ta tytułowa zazdrość to u mnie. Tak, tak. Wszystko przez oglądanie wczoraj, po raz setny, jednego z najbardziej gejowskich filmów popularnych. Czyli Top Gun. To znaczy – wcale nie był on oglądany koniecznie celem poszukiwania gejowskich filmów. Ani nawet celem poprzyglądania się ładnym chłopcom, odzianym od czasu do czasu jedynie w skromne minióweczki z ręcznika. Ani po to, żeby uświadomić sobie rozmaite frojdowskie zazdrości. Nie, nie, skądże. Film był akurat po coś innego.

Bo filmy w ogóle są fajnym źródłem stymulacji. Turystycznej mam na myśli, rzecz jasna. Innymi słowy, czasem warto je oglądać po to , żeby poszukać sobie potencjalnie ciekawych miejsc do zwiedzania. Bardzo przyzwoicie i grzecznie. Gdyż niebawem lecimy do południowej Kalifornii, i ponieważ ja osobiście jadę tam wyłącznie w celach leniwych i obijawczych, pomyślałam sobie, że warto może byłoby zobaczyć bazę Miramar. Choć z daleka. Tak, tak, wiem, że szkółka TOPGUN wyprowadziła się z niej jakiś czas temu, po ładnych chłopcach śladu nie ma, ale marines w końcu jakieś base tours mają, więc niech i to chociaż.

No ale. Nie o te samoloty w końcu chodzi, choć takie długie i ładne. Chodzi o to, że czasem coś się człowiekowi skojarzy. Zajrzy następnie do internetu i pomyśli – ach, jak to fajnie byłoby mieć coś takiego, z czym można robić takie fajne rzeczy. I nie, nie mam na myśli stronek typu: potencja24, erekcja24 czy xtremelabs. Nie, mam na myśli strony niezwykle fachowe, mówiące dużo o znakomitych metodach leczenia (homeopatia, gryczane łuski, masaż w rytmie serca płodu, te sprawy) i o zdrowiu duszy i ciała – przy okazji w jakże słusznym gniewie opluwające medycynę tradycyjną, że taka mało seksowna (bo domaga się jakichś faktów, badań naukowych i tym podobnych mało podniecających rzeczy).

No i na takiej właśnie fascynującej stronie, w dziale Medycyna holistyczna, opisane są urocze zabawy penisem dla dużych chłopców. Zaczynające się od zdania, że

Niektórzy panowie są zdania, że rozmiar członka zależy od marki samochodu.

W pierwszej chwili przeczytałam oczywiście, że od marki samolotu (mówiłam, że wszystko przez Top Gun). Ale to nic. Dalej pada kwestia, jak to panowie przez wieki nie byli zadowoleni ze swoich rozmiarów, ale – naturalnie dawno, dawno temu, gdzieś w zabitych dechami Chinach – nie załamywali rąk, ale brali sprawy w swoje, ekhm, ręce. A w dzisiejszych czasach każdy to może zrobić, chyba, że nie dysponuje penisem, ekhm – rękoma.

Jak powiększyć i wydłużyć penisa?

Trzy środkowe palce lewej ręki przyciśnij do miejsca pomiędzy odbytem a moszną. Prawą dłonią zacznij ćwiczenia członkiem. Wyciągaj go i kurcz łagodnymi, rytmicznymi ruchami 36 razy. Następnie pomasuj kciukiem żołądź. Powinno to doprowadzić do wzwodu. Jeżeli erekcja nie następuje, wyciągaj dalej i pocieraj żołądź do skutku.

¡Olé! I tak 36 razy. Nie 35, nie 37. Trzydzieści sześć jest tą liczbą i trzydzieści sześć razy wyciągał go będziesz…

Prawą dłonią obejmij członek przy nasadzie i nie rozluźniając uchwytu, przesuń ją ok. 2,5 cm do przodu.

Ekhm.

Wyciągnij członek w prawo i obracaj nim 36 razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara i 36 razy w stronę przeciwną. Następnie wyciągnij go w lewo i znowu obracaj 36 razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara i tyleż samo w przeciwną.

Ekhm, ekhm…

Lekko uderzaj 36 razy w wewnętrzną część prawego uda, potem 36 razy w wewnętrzną część lewego uda.

Po roku będziesz mógł uderzać w kostki. Jeśli nie w pięty. Stojąc, ekhm.

Po zakończeniu ćwiczenia zanurz członka na minutę w ciepłej wodzie.

Ewentualnie we wrzątku na dziesięć sekund.

Na efekty nie będziesz długo czekać. Niektórzy wytrwali panowie twierdzą, że po 1–2 miesiącach systematycznych codziennych ćwiczeń członek może wydłużyć się nawet o 2,5 cm.

No, nie mówiłam, że dojdzie w końcu i do pięt?

Wolfman – This gives me a hard on.
Hollywood – Don’t tease me.*

Ufff. Po takich opisach każdy nieposiadacz pewnego narządu pozadrościłby tym, którzy go posiadają. Podejrzewam, że zwłaszcza ta pani, która twierdzi, że pijawki dały jej dziecko. Jak widać, niektórym pewne sprawy kojarzą się z samolotami, innym – z pijawkami.

Za nami był rok usilnych starań. Bocian ciągle nas omijał.[…] Okazało się, że mam torbiele na jajnikach oraz zaburzenia hormonalne – mówi Monika.[…] Pomiędzy nią a Marcinem przestało się układać. Coraz częściej się kłócili.[…] Mimo pesymistycznych myśli i zwątpienia Monika do końca się nie poddawała. Przecież została jej jeszcze medycyna niekonwencjonalna. Zaczęła kombinować.

Już pierwsza wizyta u bioterapeutki mocno zaskoczyła Monikę. Kobieta zdiagnozowała ją przy pomocy wahadełka. Potwierdziła, że ma problemy z jajnikami. I zaproponowała… kurację pijawkami, która – jak zapewniała – jest niezwykle skuteczna w kobiecych dolegliwościach. […]
Dlaczego to działa? W ślinie pijawek znajduje się około 200 leczących substancji czynnych, z których najważniejsza jest hirudyna działająca przeciwzakrzepowo i przeciwzapalnie. To naturalny lek na różne choroby niemający żadnych skutków ubocznych. Jego działanie jest bardzo silne, w wielu wypadkach natychmiastowe: torbiele się wchłaniają, rany dotknięte gangreną goją, krwiaki znikają…

Odcięte nogi odrastają, bruzdy mózgu łagodnie wygładzają się, a żyły wodne przestają notorycznie rozwiązywać ludziom sznurowadła…

Jednak Monikę hirudoterapia (łac. hirudo – pijawka) na początku nie przekonywała wcale. Sam widok czarnego, wijącego się stworzenia wzbudzał w niej wstręt.

Czarne i wijące się stworzenie, i od razu wstręt? Nieładnie, pani Moniko.

Prawdą jest, że pijawki wypijają „złą krew”. Nie wiem, jak to wytłumaczyć: zabierają chorobę, wyciągają złą energię?

No jasne.

Po trzech zabiegach Małgosia poszła do ginekologa. Po skończonym badaniu ze zdumieniem w oczach lekarz zakomunikował jej tylko dwie rzeczy: torbiele w tajemniczy sposób się wchłonęły, a pacjentka jest w ciąży.

Zdumiewające. I w międzyczasie zmieniła imię. O, zaprawdę hirudoterapia skutecznie działa na jajniki.

Ale pani Monika/Małgosia sama jest sobie winna. Nie zastosowała na sobie uprzednio terapii witrażami – gdyby to zrobiła, zaszłaby w ciążę z Marcinem, a pijawki nie musiałyby niczego w nią wlewać, ekhm.

Oddziaływanie witraży na organizm człowieka było wielokrotnie badane pod kątem energetyczno-uzdrawiającym. […] Witraż poprzez energię swego koloru i znaku emituje określone duchowe wartości: miłość, wyciszenie, skupienie i ochronę, które dosłownie wlewają się w nasze pole energetyczne, promieniują na nas i wewnętrznie wzmacniają. Pod wpływem światła przenikającego przez kolorowe szkło zachodzą więc w nas pozytywne zmiany.

Ponadto prawdopodobnie dokuczały jej wcześniej rozmaite dolegliwości. Gdyby się ich pozbyła, to ho ho… Skuteczna jest na przykład technika su-dżok, obniżąjąca temperaturę ciała za pomocą malowania palców flamastrami.

Pomaluj na czarno (np. flamastrem) wszystkie koniuszki palców u rąk i stóp. Jeżeli jest taka możliwość, dodatkowo obłóż je lodem. Możesz również zamoczyć je w zimnej wodzie na 30–90 sekund. Malując, myśl o potrzebie zbicia temperatury. Po 30–40 minutach temperatura spadnie o 1–1,5 stopnia.

Albo terapia cebulą, która chroniła nawet przed epidemią hiszpanki. Nie tak jednak, jak myślicie. Nie trzeba było koniecznie jej wcinać.

W 1919 roku grypa hiszpanka zabiła na świecie co najmniej 40 milionów ludzi. Tymczasem pewien lekarz, który w trakcie jej trwania codziennie odwiedzał dziesiątki pacjentów złożonych tą straszną chorobą, któregoś dnia zetknął się ze zdumiewającym zjawiskiem. Oto gdy zawitał do niepozornej chłopskiej chaty, zastał wszystkich domowników w doskonałym zdrowiu!
Gdy spytał gospodynię, jakim cudem jej rodzina nie leży pokotem w pościeli jak wszyscy, usłyszał, że to dzięki cebuli. Jednak, co najdziwniejsze, wcale nie chodziło o to że ją jedli! Tylko o to że w całym domu gospodyni porozstawiała misy pełne nieobranej cebuli…
Lekarz nie mógł w to uwierzyć. Poprosił o jedną taką cebulę, by obejrzeć ją pod mikroskopem. I co się okazało? Znalazł w niej wirusa hiszpanki! Wyglądało na to że cebula – niczym gąbka – wchłonęła wirusy, oczyszczając z nich powietrze, co pozwoliło owej rodzinie uchronić się przed chorobą.

Tyle opowieść z internetu. Ale chyba rzeczywiście coś w tym musi być, bo podobną historię usłyszałam od pewnej fryzjerki w Arizonie. Kilka lat temu wielu jej pracowników zachorowało na grypę, podobnie zresztą jak liczni jej klienci. Zanim zaczął się następny sezon na grypę, napełniła więc miski cebulą zakupioną w pobliskim sklepie. Ku jej zdziwieniu żaden z pracowników nie zachorował.

I to już jest DOWÓD. Nie jakaś tam opowieść z internetu, tylko historia od fryzjerki w Arizonie. Hmmm, Arizonę też musimy więc odwiedzić którymś razem. Ale nie teraz. Tym razem skupimy się jedynie na kawałku Kalifornii, dowodząc przy okazji, że mamy w istocie do czynienia z medycyną holistyczną. Obejmującą wszystko od początku do końca: od Top Gun i zazdrości o posiadanie penisa do wirusów w cebuli pod mikroskopem. Czy coś. Holizm jak się patrzy. I jaki seksowny.

Capt. Ross – Strong witnesses.
Kaffee – And handsome too, don’t you think?**

* Pamiętliwe cycaty (memorable quotes) z Top Gun
**Pamiętliwa cycata z A Few Good Men

14 uwag do wpisu “Medycyna holistyczna – freudowska zazdrość o wiadomo co, czyli zbijanie gorączki witrażem

  1. Zawsze jak widzę taki tytuł u ciebie, to się trochę boję. I zawsze się okazuje, że słusznie.

  2. Nie wiem czy seksowniejsze sa dla Ciebie samoloty czy tez muskularne, krotko wystrzyzone chlopy w biegu. jesli to drugie to w san diego wybierz sie na plaze obok Hotel del Coronado. sam hotel tez jest wart wizyty (patrz nizej) ale wzdluz samej plazy biegali chlopy z pobliskiej bazy wojskowej. Nie w reczniczkach ale zawsze. Dla bardziej hardkorowych widokow musisz sie wybrac na Blaks Beach.
    Reczniczkow brak, za to czasem sporo zelastwa powbijanego w miejsca b. bolesne.
    Dzialalnosc klubowa: dzielnica Hillcrest, okolice University Ave.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Hotel_del_Coronado
    http://en.wikipedia.org/wiki/Black's_Beach

  3. Hm… ciekawa jestem, czy to wydluzenie czlonka mierzy sie w spoczynku czy we wzwodzie.
    no bo jak w spoczynku to po co sie tak meczyc jakims pocieraniem i erekcja. Starczy powiesic sobie kilowy ciezarek i tkanka laczna sama sie rozciagnie :->>>>

    BTW: nie zahaczysz tam gdzies w moje okolice czasem podczas tego wyjazdu?

  4. Oj, aż mnie zabolało :-P

    BTW: nie zahaczysz tam gdzies w moje okolice czasem podczas tego wyjazdu?

    Niestety nie. Żałuję, ale tym razem przynajmniej nigdzie indziej, poza San Diego, się nie wybierzemy.

  5. @sporothrix
    Kupiłem wiadomą, pożółkłą książkę. Teraz zamiast obrzydzania cynaderką mogę obrzydzać agarem z papką mózgową. A książka jest w ogóle fascynująca.

  6. O, to super. Wierzę, że jest fascynująca.

    Teraz zamiast obrzydzania cynaderką mogę obrzydzać agarem z papką mózgową.

    Ludzką? ;-)

  7. @sporothrix
    Przy papce mózgowej nie podali czyja, więc chyba czyjakolwiek.
    Są przepisy, gdzie jest konkretnie, że ma być krew albo surowica ludzka albo że krew końska, odwłókniona krew królika, mięcho końskie (na bulionik) itd.

    A z innych smakowitości:
    buljon na skrzepie krwi (nie wiadomo, dla kogo),
    agar z krwią ludzką (dla gonokoków, meningokoków, gronkowców, paciorkowców),
    agar z tkanką łożyskową (dla gonokoków i meningokoków),
    agar z płynem przesiękowym z jamy brzusznej (j.w.),
    na jarzynkę: kartofle maczane w 4% glicerynie
    na kompot: roztwór peptonu do badania wody („miano gnilne”)

    W ogóle to najwięcej jest przepisów jak dokarmiać zarazki choleryczne i laseczniki gruźlicy. A dla grzybków i pierwotniaków tylko po jednym przepisie. Nie ma sprawiedliwości na świecie.

  8. @Gammon No.82

    Ha, ha, ja w starej (ale nie aż tak) μbiologii Jabłońskiego zawsze lubiłem przepis dla gruźlicy. Weź 22 kurze jaja… nie 21, nie 23, liczbą tą jest 22. I sześć dziewek służebnych ;-)

  9. @miskidomleka
    Był w tym ukryty zamiar, aby liczba jajek na dziewkę była niewymierna?

  10. Bardzo to wszystko smakowite. Nazwy – laseczniki gruźlicy, mniam, mniam :-)
    Dodam, że nawet w tej chwili używa się podłóż hodowlanych z wyciągami z mózgów na przykład i serc. Bydlęcych. Ale pewnie nikt nie robi już tego od zera. Smutne ;-).
    Za to stosuje się takie podłoże o ładnej nazwie, jak agar czekoladowy. Które nie zawiera oczywiście czekolady, tylko zhemolizowaną krew.

  11. @ Gammon i Miski
    Dziewki były do czego innego, wstydźcie się :-). A podłoże jajowe dla mykobakterii jest jak najbardziej nadal w użyciu. Kupuje je się zapewne od dziewek z firmy produkującej podłoża.

  12. @myself
    aby liczba jajek na dziewkę była niewymierna

    No przecież wymierna jest.

    @sporothrix
    Dziewki były do czego innego, wstydźcie się

    Z kogoś trzeba było pobrać te skrzepy, mózgi i płyny przesiękowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s