Centrum? Centrum czego?

Na początku będzie disklajmer – na otwarciu Centrum Nauki Kopernik nie byłam. Czepiam się więc radośnie i żołądkuję wyłącznie na podstawie obejrzanych i przeczytanych relacji, zdjęć oraz nagrań. Czepianie to może być zatem zanadto czepialskie i niesprawiedliwe. Ale co se bede żałować.

Centrum Nauki Kopernik otworzyło swe podwoje dla spragnionych wiedzy. Otworzyło z fajerwerkami, wzruszeniem kierownictwa oraz spektaklem przygotowanym przez znane nazwiska.

Nauka w wydaniu szkolnym jest prezentowana jak katechizm, zbiór prawd wiecznych i niezmiennych. Nic bardziej mylnego. Przecież kolejne wielkie odkrycia potrafią wszystko wywrócić do góry nogami. mówi pan dyrektor Centrum.

Nie no, jasne, że trzeba mówić o nowych odkryciach. Tylko czy koniecznie tak, że przecież prawdalerzyposrodku, NO PRZECIEŻ? Pokażemy więc siedem teorii powstania świata, co siem bendziem szczypać. Jedna naukowa, sześć – hmmm… No też chyba naukowe, skoro to Centrum Nauki Kopernik jest. Co nie? W końcu najlepszym sposobem nauczenia ludzi czegoś jest pokazanie tego czegoś w połączeniu i w bałaganie z innymi rzeczami. Niezależnie, czy to wszystko razem ma wartość naukową, czy nie. Wolność, wolność! Tu bogowie mieszają w czymś tam, tam smoki coś ten tego, gdzieś indziej zwierzęta wraz z ludźmi wychodzą z wielkiego dołu (Jaszczurów nie widać?), a nad tym wszystkim panuje subtelny duch kreacjonizmu. Najs. Konsultantowi naukowemu i radzie naukowej Centrum gratulujemy.

Opowieść, której narratorką była hologramowa, łysa dziewczynka o imieniu Suzan, prowadziła przez wszystkie mity wyjaśniające nasze pochodzenie, od chińskiego smoka wyklutego z jaja, przez nowozelandzki romans Nocy ze Wszechświatem i historię z Księgi Genesis, na teorii wielkiego wybuchu skończywszy.

Romans, smoki, a przy tym wszystkim plączą się jakieś oddziaływania jądrowe, fale czy jakaś materia. I kul. Obserwator sam se wybierze, co bardziej lubi. Wolność, wolność, kreatywność! A że tłumok jeden (=obserwator) nie załapał, że tylko jedno to jest nauka, a reszta to jakieś fascynujące skądinąd mity – cóż, nie każdy musi (i może) być kreatywnym. Uważać było trza! A może by jakoś to ułatwić jednak temu tłumokowi? Na przykład prezentując nie sześć, a sześćdziesiąt sześć mitów, podań i bajań (jak na Centrum Nauki przystało). Ten ilościowy stosunek spowoduje, że wybór będzie jeszcze łatwiejszy. I naukowo będzie bardziej, bo przecież należy prezentować wszystkie hipotezy. A i ktoś zarobi na takiej prezentacji wiency. Oraz na koń-sultacji naukowej, ofkors.

W Koperniku przekonujemy, że nauka jest fascynująca, to sfera kreatywności i wolności.

Otóż to. Kreatywność ta spowodowała super rewolucyjne podejście do kwestii naukowych – takich chociażby, jak opisywane powyżej. Można było również dowiedzieć się, że istnieje pierwiastek silver. Dotychczas zdawało mi się, że nosi on nazwę srebro, ale widać byłam w błędzie. Po cóż nam jednak polskie nazwy czegokolwiek w nauce? A po to na przykład – nasze uniwersytety tak świetnie radzą sobie na świecie, na tak znakomitych pozycjach plasują się w rankingach, a publikacje – ach, aż wstyd się tak chwalić… Powiedzmy więc sobie szczerze – nie aspirujemy już do poziomu naukowego w niektórych innych krajach, my już dawno te kraje prześcignęliśmy, pobiliśmy i zwyciężyliśmy. Niech więc znają pana – zrobimy im łachę i będziemy stosować angielskie nazewnictwo naukowe tam, gdzie MA TO OCZYWIŚCIE SENS. Chociażby na otwarciu Centrum Nauki – o ileż ładniej tekniszjem brzmi od technetu, nieprawdaż? (Nasi bosi plajają na stricie, a powód jest równie (bez)sensowny, jak każdy inny).

Pewnie, że o nauce (nawet w połączeniu z kulturą i codziennością) nie wolno mówić nudno, trudnym językiem i bez polotu. Ale należy mówić naukowo. A nie łączyć naukę z pseudonakowym bajaniem, i jeszcze z jakimś takim językowym bezsensem, i to jeszcze na oficjalnym i głośnym otwarciu. Tym bardziej, że takie połączenie jest szalenie efektowne, i to będzie właśnie to, co ludzie wyniosą z tego interesu. Czy naprawdę o take-polske-nauke walczymy?

Jestem przekonany, że wszyscy, którzy będą wychodzić z tego budynku, będą mieli nowe wielkie idee – mówił na otwarciu Centrum Nauki Kopernik jego pomysłodawca prof. Łukasz Turski. Uroczystość rozpoczął „Wielki Wybuch”, czyli multimedialny spektakl o początkach Wszechświata i historii nauki w reżyserii Petera Greenawaya i Saskii Boddeke.

Niom. To właśnie te wielkie, atrakcyjne i efektowne idee ludzie wynieśli z otwarcia. A ci, co nie wynieśli, dowiedzieli się o wszystkim z prasy. Łapę w łapę idącej z luminarzami polskiej nauki (Centrumowej) w popularyzacji nauki w społeczeństwie.

Sześć mitów i jedna teoria naukowa, tłumaczące powstanie wszechświata na różnych obszarach Ziemi – tak w wielkim skrócie można opisać „Wielki Wybuch”. Były to historie m.in. z Grecji, Izraela, Chin, a nawet Nowej Zelandii, gdzie króluje mit „Zakochanej pary”. Dowiadujemy się z niego, że niebo i ziemia były splecione w miłosnym uścisku tak mocno, że brakowało między nimi miejsca na światło i czas. Kochankowie spłodzili setkę dzieci, ale dopiero najstarszemu synowi udało się rozdzielić rodziców. Zrobił to jednak z tak ogromną siłą, że ojciec stał się niebem, które znamy, a matka – ziemią. W ten sposób znalazło się też miejsce dla światła i czasu.

Ta, jak i inne historie opowiedziane były przy wykorzystaniu najnowszej technologii, m.in. efektów świetlnych, dźwiękowych i animacji.

Super, znakomicie, świetnie – z siedmiu teorii opisujących powstanie wszechświata, portal wybiera jedną. I słusznie, skoro był wybór, a ta brzmi tak seksownie (dodatkowo tytuł tego prasowego doniesienia brzmi: Zbliżenie kochanków – tak powstał świat). Mam nadzieję, że kiedyś, kiedy powstanie jakieś Centrum od biologii bardziej, to obok wiedzy o szczepieniach i antybiotykach poznamy też alternatywne sposoby leczenia (izopatia, homełko, klawiterapia czekają). Oraz oprócz wiedzy o jajeczkach i plemnikach, pouczymy się nieco o bocianach i kapuście. Prawda leży pośrodku wszak. A jeśliś, tłumoku, nie załapał – co jest czym i z czym się je – toś tłumok.

Na początku nie było absolutnie nic – ogłosił lektor. – A po trzech minutach istniało już wszystko.

Ja nie.

……………………………………………………………….

Koniec czepiania się. Być może wszystko to wyglądało (i wyglądać będzie) lepiej w rzeczywistości, niż w relacjach. Być może to tylko kwestia przegięcia z artystycznym otwarciem, a sama działalność Centrum będzie sensowna. Oby. Prawdopodobnie i intencje, stojące za takim a nie innym otwarciem, były dobre – choć szefostwo Centrum powinno zastanowić się, jak spektakl zostanie odebrany. Ale po przeczytaniu i obejrzeniu tychże relacji jedna myśl uparcie powraca i nie pozwala się odgonić – czy w moim ulubionym kraju coś, co w zamyśle ma być tak wspaniałą inicjatywą popularyzującą naukę, koniecznie musi być realizowane (i/albo prezentowane) od dupy strony?

40 uwag do wpisu “Centrum? Centrum czego?

  1. Opowieść, której narratorką była hologramowa, łysa dziewczynka o imieniu Suzan, prowadziła przez wszystkie mity wyjaśniające nasze pochodzenie, od chińskiego smoka wyklutego z jaja, przez nowozelandzki romans Nocy ze Wszechświatem i historię z Księgi Genesis, na teorii wielkiego wybuchu skończywszy.

    Ale to jak w tym dowcipie o Stirlitzu, który najpierw wpadł na naradę, sfotografował co było do sfotografowania, po czym zapytał, kto ma aspirynę bo boli go głowa. Stirlitz wiedział, że ludzie zapamiętują tylko koniec rozmowy/prezentacji.
    Z czego wynika, że kolejność podali dobrą.

  2. To się całkiem zgadza z duchem kampanii plakatowej CNK, którą obśmiałam na Młodym Fizyku:
    http://mlodyfizyk.blox.pl/2010/06/Smoluchowski-ma-w-glowie-pierwotniaki.html

    Rozumiem, że idea Centrum jest taka:
    Pokazać ludziom nauki przyrodnicze i ścisłe w powiązaniu z humanistyką, bo inaczej tego nie przełkną.

    No nie wiem. Może to i jest pomysł.

    Ale ludzi naprawdę zainteresowanych naukowym spojrzeniem na świat taka placówka będzie denerwowała niepotrzebnymi humanistycznymi wstawkami. A ludzi nie zainteresowanych – humanistyczne wstawki skutecznie odciągną od ścisło-przyrodniczego meritum. Takie jest moje zdanie.

    Czyli pomysł chybiony, bo ludzie będą wychodzili z CNK z głową wyładowaną bajkami i mitami, ale przekonani będą, że słyszeli o Nauce. Tak mi się to jakoś brzydko kojarzy z New Age, ufologią i miesięcznikiem Wróżka.

    Myślę, że organizatorzy CNK nie uchwycili, co jest prawdziwym problemem współczesnej popularyzacji nauki: Nie chodzi już o to, żeby ludziom pokazać, że nauka jest przeciwieństwem zabobonu. Chodzi o to, że przy obecnym rozwoju nauk zabobon wszedł na wyższy poziom i ludzie zaczynają żywić zabobony na temat nauki. Popularyzacja nauki powinna zwalczać już nie zabobon jako taki, lecz zabobon o nauce. Stąd widać, że CNK być może troszeczkę nie utrafia w sedno – ma szanse stać się kreatorem zabobonów o nauce, zamiast ich niszczycielem.

    Jest też inna możliwość. Że forma CNK, łącznie z wyżej wspomnianą kampanią plakatową NIE jest żadnym przemyślanym pomysłem. Że to jest po prostu polski bałagan i jakże polskie – co gorsza, nieuświadomione – cwaniactwo: Wydaje nam się, że się na czymś znamy, no to hurra, robimy to. Bo i tak nikt nas nie sprawdzi, przecież i tak jesteśmy jedyni = najlepsi w Polsce.

  3. Bardzo polecam przeczytanie komentarzy pod tamtą notką z Młodego Fizyka (sama już trochę zapomniałam, co tam napisałam). Sugerują, że jednak niestety raczej zachodzi możliwość druga. :-(

  4. Ja jestem ciekaw, jak w CNK reprezentowane są zagadnienia naukowe szczególnie ważne ze społecznego punktu widzenia.

    Bo Wielki Wybuch jest fajny, fajnie pokazać jak działa moment bezwładności, fajnie pokazać robota – ale, że tak powiem, na froncie ideologicznym ;-) ważne są: ewolucja (fakt i mechanizmy), biotechnologia, GMO, zapłodnienie in vitro i embriologia w ogóle (aborcja!), szczepionki. I klimatologia – globalne ocieplenie, i ekologia w ogóle. I jeszcze dorzuciłbym neuroscience, ocierającą się nierzadko o kwestie odpowiedzialności, równości szans, człowieczeństwa w ogóle itd. I psychologia tu zaczyna wyskakiwać, z eksperymentami o równouprawnieniu, o więzieniach, o wartości zeznań świadków (znaczenie w przewodach sądowych), ZImbarda te wszystkie i wogle. O, o żywieniu też by się przydało, i o magicznych metodach leczenia (mój uniwersytet ostatnio proponował pracownikom reiki i refleksologię, rwała nać!)

    To są sprawy, o których wiedzę powinno się upowszechniać, bo ważne decyzje w tych sprawach są aktualnie podejmowane przez nas lub naszych przedstawicieli.

    Zagadnienia powyższe łączą dwie rzeczy – po pierwsze (poza klimatologią i, po części psychologią) dominuje w nich biologia i biomedycyna. Po drugie, mogą być niewygodne politycznie (nic dziwnego, skoro są społecznie ważne).

    Więc biorąc pod uwagę, że po pierwsze z doniesień wygląda mi (może błędnie), że CNK (poza marnowaniem czasu i pieniędzy na Humów i sztukę) jest przechylone w stronę fizyki, po drugie jest to Polska z polską polityką, przewidywania mam niezbyt różowe. Mam nadzieję, że mylne.

  5. @ Anuszka
    Tak, pamiętam ten Twój wpis o plakacie bez sensu (do komentarzy też zajrzałam).
    I przyznam, że chciałam być w tej notce delikatna, głównie dlatego, że nie widziłam tego wszystkiego na własne oczy. Tego się jednak obawiam – że pan Turski et consortes jest tak przekonany, że znakomicie popularyzuje naukę, że cokolwiek zrobi – będzie super. A wychodzi jak widać.

    Ale ludzi naprawdę zainteresowanych naukowym spojrzeniem na świat taka placówka będzie denerwowała niepotrzebnymi humanistycznymi wstawkami. A ludzi nie zainteresowanych – humanistyczne wstawki skutecznie odciągną od ścisło-przyrodniczego meritum. Takie jest moje zdanie.

    Ja mam podobne, choć nawet przełknęłabym te humanistyczne wstawki, gdyby one miały sens (czy mają w samej rzeczy? ;-P).

    Czyli pomysł chybiony, bo ludzie będą wychodzili z CNK z głową wyładowaną bajkami i mitami, ale przekonani będą, że słyszeli o Nauce. Tak mi się to jakoś brzydko kojarzy z New Age, ufologią i miesięcznikiem Wróżka.

    Też się w sumie tego obawiam, a obejrzeniu otwarcia Centrum jeszcze bardziej.

    Chodzi o to, że przy obecnym rozwoju nauk zabobon wszedł na wyższy poziom i ludzie zaczynają żywić zabobony na temat nauki. Popularyzacja nauki powinna zwalczać już nie zabobon jako taki, lecz zabobon o nauce.

    To jest super zdanie i zgadzam się absolutnie. Niestety obawiam się, że długo poczekamy sobie na coś takiego (o ile w ogóle). Może jak inna ekipa zacznie nad tym pracować, a nie towarzystwo wzajemnej adoracji, które tylko przyznaje sobie nagrody i klepie się po pleckach.

  6. @ Adam
    No tak, masz rację :-). I jeśli Centrum czerpie z tak znakomitych wzorców, to pozostaje nam się tylko cieszyć (kocham dowcipy o Stirlizu, i nie ja jedna zapewne) :-)

  7. @ Anuszka

    Pokazać ludziom nauki przyrodnicze i ścisłe w powiązaniu z humanistyką, bo inaczej tego nie przełkną.

    No nie wiem. Może to i jest pomysł.

    Dodam tylko do mojej poprzedniej wypowiedzi – mnie by rzeczywiście może i nie bardzo przeszkadzało, że są te humanistyczne wstawki. Ale to mnie. Natomiast uważam w ogóle, że warto byłoby jednak odejść od tej humanistyki i zrobić prawdziwe Centrum naukowe. Tyle rzeczy można pięknie i interesująco pokazać przecież, w fizyce, astronomii czy biologii (przykłady podał wyżej Miski). Filmy i filmiki (owszem, podkolorowane itd., ale nie kłócące się z wiedzą naukową) dostępne są w sieci. Można i zrobić własne, zatrudnić ludzi. Wystarczy tylko chcieć.

  8. @miskidomleka

    Nie rozumiem, dlaczego ze społecznego punktu widzenia ewolucja miałaby być ważna?

    Natomiast społecznie ważne są:
    1. Ekonomia
    2. Psychologia
    3. Seksuologia
    (W tej kolejności, bo o psychologii i seksuologii trąbią jednak wszystkie pisma kolorowe. Ale w sprawach ekonomii dorośli ludzie są głupi jak dzieci, a gazety tylko ich dezinformują.)

  9. @anuszka

    Nie bezpośrednio, jak ekonomia, tylko pośrednio. Chodzi mi o ataki na nauczanie ewolucji, jakie były za LPR i jakie mogą wrócić. Aborcja pozamiatana na prawo, in vitro pewnie wkrótce pozamiatają, może czas na „kompromis” polegający równouprawnieniu kreacjonizmu?

  10. @miskidomleka
    No więc właśnie tego nie rozumiem. Z punktu widzenia procesów społecznych, ataki na nauczanie o ewolucji nie mają znaczenia. Społeczeństwo przekonane o tym, że Ziemia jest płaska, nie mogłoby funkcjonować na takim poziomie, jak w XXI wieku – a przynajmniej spora jego część – no bo ludzie jednak chociażby latają samolotami na inne kontynenty, więc coś tam powinni się znać na geografii. Natomiast społeczeństwo przekonane, że powstaliśmy 4000 lat temu za jednym zamachem z kośćmi dinozaurów – owszem, mogłoby normalnie funkcjonować w XXI wieku. Do rozwoju technologii i gospodarki nie jest potrzebna znajomość historii sprzed 4000 r. pne. ani znajomość teorii ewolucji. No, może poza wąską grupką speców z przemysłu biotechnologicznego.

  11. @miskidomleka
    Jeżeli chcesz walczyć „na froncie ideologicznym” – to proszę bardzo, ale nie za moje pieniadze. W instytucji zbudowanej za moje podatki nie życzę sobie propagowania młodzieży Twojej ideologi dotyczacej in-vitro czy aborcji albo bzdur po dtytułem „globalne ocieplenie”
    Co do przedstawienia – nie widziałem, więc czy było ciekawe, czy nudne sie nie wypowiadam
    Przedstawienie „Wielkiego Wybuchu” z innymi mitami ma sens, bo jest tka samo prawopodobny.

  12. O czym Wy w ogóle piszecie? O spektaklu którego nie widzieliście? Czy o samym CNK?
    Bo ja osobiście z dzieckiem korzystałam z warsztatów organizowanych od paru lat przez CNK i z Waszych komentarzy wyciągam jedno – chyba nie mieliście z Kopernikiem ani jego pracownikami nigdy do czynienia. Warsztaty są fantastyczne, przekazują tylko naukową wiedzę o świecie, wszystko w formie zabawy i eksperymentów, nawet 5-latek wiele z nich wyniesie, moje dziecko wielokrotnie błyszczało w szkole informacjami wyniesionymi z tych warsztatów. Lekcje organizowane przez nich też są fantastyczne.
    A Wy tutaj tylko popisujecie się swoją erudycją, ale chyba nie wiecie o czym piszecie;)

  13. @ Warszawianka
    Nie wiem, jak inni, ale ja dość wyraźnie napisałam, na podstawie czego piszę to, co piszę.
    I cieszy mnie niezmiernie, że warsztaty przekazują naukową wiedzę. Żałuję więc, że tak marnie i głupio wyglądało to na tych fragmentach otwarcia, które widziałam (i o których mówili mi obserwatorzy).

  14. @anuszka

    Oczywiście przy ewolucji nie chodzi głównie o efektywność ekonomiczną i technologiczną, ale czy nie są ważne są też pytania „skąd pochodzę”, „kim jestem”, „jak działam i dlaczego tak źle”, „czy można znacząco przedłużyć ludzkie życie”. Ale i z efektywnością i technologią znajomość ewolucji się krzyżuje, patrz np. oporność na antybiotyki czy algorytmy genetyczne.

    @zoch

    Może skup się na płaceniu podatków, a nie na pisaniu na blogach, bo się tylko kompromitujesz.

    Ktoś tu pisał o propagowaniu ideologii (dwa i!) na temat in vitro i aborcji? Nie, tylko tobie się tak w zaślepieniu wydaje. Od centrum nauki życzę sobie prezentowania wiedzy, również na temat embriologii i zapłodnienia in vitro. Rozumiem, że ty jesteś przeciwny propagowaniu wiedzy?

    Co do Wielkiego Wybuchu oraz globalnego ocieplenia, to jest mnóstwo bardzo wiarygodnych przesłanek za jednym i drugim, ale są jak widać tacy, którzy wolą ideologicznie zamknąć oczy i uszy, i zamiast słuchać i próbować rozumieć, co na ten temat mają do powiedzenia naukowcy, brać za autorytety ludzi pokroju Korwina Mikke z jego dowodami ze szklanki z lodem.

  15. @zoch
    W instytucji zbudowanej za moje podatki nie życzę sobie (…)

    A ktoś cię o to pytał? Serio?

    Tak na marginesie: ani zapłodnienie pozaustrojowe, ani przerwanie ciąży, ani klimatologia, ani kosmologia nie jest ideologią. W przeciwieństwie do kazań w rozmaitych świątyniach opatrzności bożej, które – jak słusznie zauważyłeś – są dofinansowywane ze środków publicznych.
    A dopełniacz od „ideologia” brzmi „ideologii”.

  16. @miskidomleka
    To napisałeś ” na froncie ideologicznym” A ja żadnych frontów sobie nie życzę. Więc chodzi tu o wiedzę, na pewno ? A jaką wiedzę na temat aborcji, czy in vitro chces zpropagować mlodzieży. Jak rozumiem chcesz pkazywać np. filmy z aborcji z płodem uciekającym przed narzędziami, czy zdjecia usuniętych płodów z wykształconym narzadami. Czy wiedza on in-vitro to bedzie też wiedza na temat mozliwych konsekwencji do jakich zapewne doprowadzadzi nas tego rodzaju „nauka” – może od razu młodzieży wyswietli się „Gattaca”, żeby pokazać innym świat jutra
    Czy każdą wiedzę należy propagowac ? Wedlug mnie NIE. Ty jak rozumiesz chcesz pokazywać młodzieży jak łatwo można skonstruować włąsną bombę
    Z WIelkim Wybuchem to trochę przesadziłem :-) Ale to jednak cały czas tylko teoria prawda ? I są fakty doświadczalen, które nie za bardzo do niej pasują
    Ale globalne ocieplenie ( a w każdym razie spowodowane emisją Co2 przez ludzkość ) to wielki humbug

    @Gammon Tak osttanio mnie pytali w czerwcu i lipcu. Teraz znowu zapytają 21 listopada.
    Generalnie wymorodwanie paru milionów ludzi za pomocą maczet czy zniszczenie budynków za pomocą samolotów jest ciekawym zagadnieniem technicznym – czy postulujesz ich prezentację w Centrum Kopernik.
    Nie dyskutujemy tutaj o Świątyni Opatrzności Bożej ( która NIE JEST finansowana ze środków publicznych )
    O argumencie złego dopełniacza ( taak przepraszam, przepraszam ) już nie będę dyskutował bo mnei innych zasad dyskusji zapewne uczono

  17. @zoch
    A ja żadnych frontów sobie nie życzę.
    To wsadź głowę w piasek. One są. I skoro ciemnogród posługuje się kłamstwami lub zmyśleniami by przeforsować swoją ideologię, odpowiedzią powinna być rzetelna wiedza. Również, a może zwłaszcza, w tematach istotnych dla sporów ideologicznych.

    A jaką wiedzę na temat aborcji, czy in vitro chces zpropagować mlodzieży.
    Wróć do mojego komentarza i przeczytaj go jeszcze raz. Uważam, że należy propagować wiedzę na temat embriologii i technik in vitro, by każdy mógł sobie na podstawie znanych faktów powyciągać wnioski. Dowiedzieć się, kiedy zaczyna funkcjonować układ nerwowy. Dowiedzieć się, ile zapłodnionych zarodków („ludzi” zdaniem niektórych) wyrzuca do śmieci natura (PanBuk zdaniem niektórych). Dowiedzieć się, jak wygląda zapłodnienie in vitro, jak się odbywa, jakie są opcje i alternatywy. Wszystko, żeby mógł się puknąć w głowę jak znowu jakiś biskup zacznie pieprzyć o eugenice czy chwalić naprogłupologię.

    Czy wiedza on in-vitro to bedzie też wiedza na temat mozliwych konsekwencji do jakich zapewne doprowadzadzi nas tego rodzaju „nauka”
    O jakich konskewencjach zapłodnienia in vitro piszesz? Jedyne konsekwencje są takie, że rodzą się dzieci ludziom, którzy inaczej by ich nie mieli. A jeśli ktoś sobie do tego dopisuje wydumane scenariusze, to już jego problem. Argumenty z filmu s-f zaoszczędź sobie dla głupszych interlokutorów.

    Ale globalne ocieplenie ( a w każdym razie spowodowane emisją Co2 przez ludzkość ) to wielki humbug
    Oczywiście, że nie. Albo nie rozumiesz co mówisz, albo kłamiesz.. Polecam czytanie bloga Doskonale Szare, zaczynając np od tej notki: http://doskonaleszare.blox.pl/2010/10/Klub-ksiazki-Superfreakonomia-cz-1.html

    zniszczenie budynków za pomocą samolotów jest ciekawym zagadnieniem technicznym – czy postulujesz ich prezentację w Centrum Kopernik.
    Nie widzę przeszkód. Tym bardziej, że w tym temacie jest dużo popularnych teorii spiskowych, które może warto by naświetlić z punktu widzenia wiedzy.

    Nie dyskutujemy tutaj o Świątyni Opatrzności Bożej ( która NIE JEST finansowana ze środków publicznych )
    Naprawdę udało się finansowanie ze środków publicznych uwalić? Całkowicie? Mimo tych oszustw i kruczków że to niby nie na religię tylko na instytut Wojtyły? Jeśli się udało to chwała FSM, jest jeszcze nadzieja dla tego kraju.
    Tak czy owak, kościół katolicki w Polsce jest w ten czy inny sposób ostro dotowany ze środków publicznych, więc nawet jeśli kasę na ŚOB udalo się zaoszczędzić, to jeszcze sprawa nie jest załatwiona.

  18. @zoch
    [i]Tak osttanio mnie pytali w czerwcu i lipcu. Teraz znowu zapytają 21 listopada.[/i]

    Naprawdę? Musiałeś nie zrozumieć pytań.

    [i]Generalnie wymorodwanie paru milionów ludzi za pomocą maczet czy zniszczenie budynków za pomocą samolotów jest ciekawym zagadnieniem technicznym – czy postulujesz ich prezentację w Centrum Kopernik.[/i]

    Jakoś nie widzę problemu w prezentowaniu w CNK zagadnień medycyny, kryminalistyki, budowy mostów, hutnictwa, fizyki wielkich energii i wielu innych.

    A proponowany przez ciebie temat mordowania maczetami naprawdę wydaje się fascynujący. Tyle ciekawych szczegółów obyczajowych.
    http://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/10/10/ksieza-w-czasach-ludobojstwa/

    [i]Nie dyskutujemy tutaj o Świątyni Opatrzności Bożej [/i]

    Ależ właśnie to robimy, spójrz.

    [i]( która NIE JEST finansowana ze środków publicznych )[/i]

    Kłamiesz.

    http://www.mf.gov.pl/_files_/budzet_panstwa/ustawy_budzetowe/na_2008/ustawa_budzetowa_na_2008.zip
    Dotowanie ŚOP to zresztą tylko drobny ułamek problemu.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dotacje_państwa_dla_kościołów_i_związków_wyznaniowych_w_Polsce

    [i]O argumencie złego dopełniacza ( taak przepraszam, przepraszam ) już nie będę dyskutował bo mnei innych zasad dyskusji zapewne uczono[/i]

    A nie uczono, że nie ma złej okazji, żeby przestać popełniać błędy językowe?

  19. filmy z aborcji z płodem uciekającym przed narzędziami

    I śpiewającym „Mamo, ja chcę żyć”? Bo taki film to mógłby być musical. Świetny pomysł! Zaraz piszę do Centrum „Kopernik”, żeby nakręcili musical o aborcji. Ciekawe, co mi odpiszą.

  20. Świątynia Opatrzności Bożej była, i owszem, dotowana z publicznej kiesy, proponuję wczytać się w sprawozdania sejmiku mazowieckiego za kadencji Struzika (dwukrotne dotacje 20 i 30milionowe) oraz historię zmiany części powierzchni ŚOB w „centrum kulturalne”, co wreszcie otworzyło formalnie furtkę do legalnego przelewania budżetowych pieniędzy.
    Obecnie jest tak, jak piszą Miski- przy okazji muszę rozczarować Jego ufność w to, że żyjemy w normalnym kraju- dotacje nadal trwają, tylko teraz są oficjalne i bez lewizn.

    a.

  21. Nie dyskutujemy tutaj o Świątyni Opatrzności Bożej ( która NIE JEST finansowana ze środków publicznych ).

    Naprawdę? A 40 milionów PLN z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w budżecie na 2007 r. to nic nie jest?

  22. @zoch

    >>W instytucji zbudowanej za moje podatki nie życzę sobie propagowania młodzieży Twojej ideologi dotyczacej (…) bzdur po dtytułem „globalne ocieplenie”

    czy coś się zmieniło w klimatologii? Jakieś nowe dane, nowe wyniki badań, zostały opublikowane w wiodących, recenzowanych czasopismach naukowych?

    a jeśli prowadziłaś jakieś badania, w których udało ci się obalić dotychczasowe prace wskazujące na znaczącą rolę antropogenicznej emisji CO2 w obecnie obserwowanych zmianach klimatu – PISZ DO „NATURE”. Pamiętaj – najlepsze czasopisma najchętniej przyjmują maszynopisy dotyczące rewolucyjnych i przełomowych wyników badań, odrzucają zaś te, które nic nowego nie wnoszą. Twoje, jak rozumiem, są właśnie takie – rewolucyjne.

  23. @zoch

    >>Z WIelkim Wybuchem to trochę przesadziłem :-) Ale to jednak cały czas tylko teoria prawda ?

    nie zrozumiałeś znaczenia słowa „teoria” w nauce (nie mówię o znaczeniu potocznym). „Teoria grawitacji”, „teoria ewolucji” i te sprawy.

    >>I są fakty doświadczalen, które nie za bardzo do niej pasują

    jakie to fakty?

  24. @sporothrix

    ale nie przesadzasz aby z tym szerzeniem mitów przez CNK? Też nie widziałem „Wielkiego Wybuchu”, ale czy nie wskazano tam wyraźnie, która z wizji powstania świata jest TEORIĄ NAUKOWĄ, a które są MITAMI?

  25. >>Czy wiedza on in-vitro to bedzie też wiedza na temat mozliwych konsekwencji do jakich zapewne doprowadzadzi nas tego rodzaju „nauka”

    jeśli istnieje jakakolwiek wiedza na temat konsekwencji (rozumiem, że negatywnych) in vitro, to oczywiście, że powinna być propagowana – razem z wiedzą o samej procedurze in vitro. Problem w tym, że wszystko wskazuje, iż żadnych negatywnych konsekwencji nie ma, chyba, że za negatywną konsekwencję uznamy ekskomunikę ;-)

  26. @ Eptesicus
    Nie wiem, czy przesadzam, ale starałam się to opisać w ten sposób, że ważny jest też odbiór. Innymi słowy, jeśli przedstawiasz siedem teorii, różnych, w tym jedną naukową, a resztą nienaukową, to mam wrażenie, że odbiorca może tego nie załapać. W sensie – co jest czym. Szczególnie, że ludzie gadają na takich pokazach, nie słuchają wszystkiego. No a wszystko słyszą od Centrum Nauki, mają więc prawo myśleć, że nawet jeśli czegoś nie dosłyszeli, to Centrum przekazywało im treści naukowe.
    Że moje przypuszczenie mogło być słuszne potwierdziły mi trochę doniesienia prasowe.
    A druga sprawa – po co w ogóle te mity? Ja rozumiem, że CNK chce popularyzować naukę w łączności z kulturą i cywilizacją, ale uważam, że naprawdę można to doskonale zrobić poprzez przekazanie treści wyłącznie naukowych. To także będzie strawne, trzeba tylko chcieć.

  27. @eptesicu
    CO do globalnego ocieplenia – proszę, naprawdę poczytaj sobie. Np. zacznij od „Stanowisko
    Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem”
    Ja wiem, że niektórzy jak im wyniki pomiarów nie pasują do teorii, to je poprawiają, ale mi to jakoś nie podoba się

    Co do teorii w nauce – teoria to coś co jest falsyfikowalne, a nie coś, co musi być prawdą

    Co do in vitro – nie chodzi mi tu o samą techniczną metodę ( choć ta jak każda ingerencja w naturę swoje koszty ma – istnieją amerykańskie badana wskazujące na wiekszą częstotliwość wad rozwojowych u dzieci w takim przypadku ) co o dalekosiężne skutki póścia w tą stronę. Czyż za rogiem nie czają się już takie działania, jak wybór płci dziecka, jego cech, krzyżówki ludzi ze zwierżętami

  28. @zoch

    >>”„Stanowisko
    Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem”

    nie sądzę, żeby była to oryginalna publikacja w recenzowanym czasopiśmie naukowym, w szczególności zaś nie jest to praca z dziedziny klimatologii ;-) Radzę raczej zapoznać się z publikacjami opisującymi wyniki konkretnych badań, nie zaś „stanowiska” i „listy”. Takie listy jak wystosował jeden polski radiolog (od niedawna prezentowany jako specjalista od klimatu!) prosto do redakcji „Science”. Szkoda, że zamiast tego nie złożył tam jakieś pracy do druku…

    >>Ja wiem, że niektórzy jak im wyniki pomiarów nie pasują do teorii, to je poprawiają, ale mi to jakoś nie podoba się

    dowody, dowody, dowody, ach gdzież one, ach gdzież

    >>Co do teorii w nauce – teoria to coś co jest falsyfikowalne, a nie coś, co musi być prawdą

    NOT. „In the sciences, a scientific theory comprises a collection of concepts, including abstractions of observable phenomena expressed as quantifiable properties, together with rules (called scientific laws) that express relationships between observations of such concepts. A scientific theory is constructed to conform to available empirical data about such observations, and is put forth as a principle or body of principles for explaining a class of phenomena”. Teoria to system wyjaśnień, modeli i praw, wyjaśniających jakieś zjawisko. Tak czy siak, teoria w nauce nie jest czymś przeciwstawnym do pewności („to tylko teoria”). Nie da się w nauce osiągnąć „prawdy na 100%”

  29. @ Zoch

    Co do teorii w nauce – teoria to coś co jest falsyfikowalne, a nie coś, co musi być prawdą

    Tak jak już tu radzono – warto doczytać na temat tego, co to jest teoria w nauce. I na czym w ogóle polega metoda naukowa. Bo tego nie rozumiesz.

  30. >>A druga sprawa – po co w ogóle te mity?

    bo ciekawe ;-) Pokazują jak ludzie wyobrażali sobie powstanie Wszechświata zanim zaczęli na poważnie posługiwać się NAUKĄ do zdobywania wiedzy o tych sprawach

  31. >>co o dalekosiężne skutki póścia w tą stronę. Czyż za rogiem nie czają się już takie działania, jak wybór płci dziecka, jego cech, krzyżówki ludzi ze zwierżętami

    argument chybiony, równie dobrze można zablokować ludziom na starcie odkrycie i wykorzystanie ognia, bo za rogiem czają się takie działania, jak palenie heretyków i czarownic na stosie. Albo odkrycie koła, bo za rogiem czają się kibitki jadące na Sybir i wagony jadące do Auschwitz. Odkrycie papieru, bo kiedyś będą na nich drukowane wyroki śmierci i „kłamstwa o globalnym ociepleniu” ;-) Odkrycie stali, bo będą z nich wykuwane katowskie miecze. Odkrycie atomu i metod jego rozbicia – wiadomo, bomba. Lotnictwo – co tam transport, komunikacja, przecież samolotami można też przenosić bomby właśnie.

  32. @ Eptesicus

    bo ciekawe ;-)

    No wiem, też tak uważam :-). Tyle że niekoniecznie przy okazji otwarcia Centrum Nauki.

  33. @sporothrix
    A mi sie zawsze wydawąło, że teoria naukowa, to cos co nie musi być zgodne z doświadczeniem …
    Taki np. model cieczy idealnej

    @bart
    Wow!
    Nie wiedziałem, że można tak manipulować ……

    @eptesicus
    Na efekt cieplarniany jako wynik działalnosci człowieka nie ma dowodów – po prostu.
    I niektórzy naukowyc to zauważają

  34. @zoch
    Na efekt cieplarniany jako wynik działalnosci człowieka nie ma dowodów – po prostu.

    Zacznij odróżniać „nie ma dowodów” od „ja nie słyszałem, żeby istniały dowody” (względnie „coś słyszałem, ale nic nie zrozumiałem”). Po prostu.

    I niektórzy naukowyc to zauważają

    Którzy? Po nazwiskach prosimy, po nazwiskach.

  35. @ Zoch

    A mi sie zawsze wydawąło, że teoria naukowa, to cos co nie musi być zgodne z doświadczeniem

    Różne rzeczy się ludziom wydają. Kluczowe jest to, żeby zauważyć, że wydawało się źle, i doczytać, douczyć, dowiedzieć się.

  36. >>Na efekt cieplarniany jako wynik działalnosci człowieka nie ma dowodów – po prostu.

    w nauce nic nie jest po prostu. Mówisz o teorii podpartej górą dowodów i argumentów. Żeby ją obalić, trzeba obalić wszystkie te argumenty. Od korelacji obecnego ocieplenia, a więc wzrostu temperatury (którego chyba nie kwestionujesz) ze wzrostem stężenia CO2 w atmosferze (i to CO2 antropogenicznego, pochodzącego ze spalania kopalin), zmiany stężenia tegoż CO2 w rdzeniach lodowych, zmiany proporcji cięższych i lżejszych izotopów tlenu tak w rdzeniach lodowych, jak i np. w naciekach jaskiniowych… Należy czytać oryginalną literaturę, a przynajmniej unikać dyletanckich stronek.

    >>I niektórzy naukowyc to zauważają

    NOT, nikt z nich nie „zauważa, że na ocieplenie nie ma żadnych dowodów”, lol, co za tupet. Po prostu niektórzy (mniejszość) klimatolodzy podważają teorię o dominującej roli antropogenicznego CO2 w ociepleniu klimatu, uważając, że większą rolę odgrywa np. aktywność słońca. Wykazują to w swoich modelach, co jednak jak dotąd było skutecznie obalane przez stronę przeciwną. Na razie ciężar argumentów przechyla wyraźnie całą debatę na stronę zwolenników hipotezy o znaczącej roli CO2 z emisji w obecnym ociepleniu klimatu. Jako istotną wątpliwość uznaje się podobno również brak równie wyrazistych trendów temperatury na półkuli południowej. Ot co, zwykły naukowy spór, z ciężarem argumentów ostro przesuniętym w jedną stronę. Zresztą lepiej, żebyś przytoczył, którzy to klimatolodzy „zauważają to”

  37. >>@bart Wow! Nie wiedziałem, że można tak manipulować …

    a nie można by tak merytorycznie?

  38. >>Ja wiem, że niektórzy jak im wyniki pomiarów nie pasują do teorii, to je poprawiają, ale mi to jakoś nie podoba się

    miałeś przedstawić dowody na powyższe, rozumiem, że to w aspekcie globalnego ocieplenia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s