Czy androidy śnią o serowych owcach?

ResearchBlogging.org

Do serów nic nie mam. Wprost przeciwnie – uwielbiam sery w ogóle, niektóre w szczególe, i mogłabym się odżywiać wyłącznie nimi. Nie wnikam też w to, dlaczego akurat tak, a nie inaczej, napisany jest artykuł pani Bosackiej. Wnikam natomiast w to, że niektóre informacje w nim zawarte są wyjęte z… no, nie wiem skąd, ale nie są zbyt ścisłe.

Sylwia wyczytała między innymi, że owca jest jedynym zwierzęciem domowym, które nie zapada na nowotwory. Dlaczego? Badania prowadzone przez prof. Bożenę Patkowską z Instytutu Hodowli Zwierząt Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu wykazały, że mleko owcze oraz jego przetwory, ale także mięso owcze i jagnięce mają dużo kwasu CLA, czyli kwasu linolowego, który zapobiega rozwojowi nowotworów. – Dodatkowo CLA obniża masę ciała, pobudza układ odpornościowy, działa przeciwmiażdżycowo oraz obniża ciśnienie krwi – tłumaczy Sylwia Szlandrowicz.

Aha. Owce nie zapadają na nowotwory. W takim razie autorzy tej pierwszej z brzegu pracy (1) są najwyraźniej w błędzie, informując że:

Ovine pulmonary adenocarcinoma (OPA) is a contagious tumour originating in the distal lung after infection by Jaagsiekte Sheep Retrovirus (JSRV). The disease was initially described in 1915 in South Africa and is present worldwide.

JSRV has been definitively demonstrated as the aetiological agent of OPA by experimental inoculation of particles produced from a JSRV-molecular clone.

OPA shows different symptoms such as progressive dyspnea, abundant bronchorrhea, cough, anorexia and cachexia. Death usually results from end-stage respiratory failure.

The disease is multifocal, disseminated in both lungs, pneumonic in appearance, with the airways filled with fluid produced by the tumoural cells. According to the latest WHO classification for human lung cancers, OPA should be referred to as a mixed adenocarcinoma with associated bronchioloalveolar, papillary and/or acinar subtypes.

To jedna pracka. A tu inna (2):

Squamous cell carcinoma (SCC) is the most common form of skin cancer in sheep (Ovis aries), and it has been reported in Australia, South Africa, France, Spain, Saudi Arabia, and Brazil.

SCC is the second most common form of skin cancer in humans, and has been frequently reported in different animal species, often in association with papillomaviruses. In sheep, it develops in conjunction with solar injury, which is heightened when animals ingest photosensitizing plants or are subjected to Mules’ operation and tail docking. Due to the high incidence recorded in some flocks, and the resulting decrease in yield and loss of income from the sale of breeding animals, ovine SCC is of economic significance in some parts of the world. In Australia, it was responsible for more than one third of all condemnations before slaughter. In Merinos, 12% of tumors have been observed to metastasize, mainly to the lung but also to the regional lymph node. SCC poses a direct threat to sheep, especially to those highly selected for milk production, such as Sarda breed sheep, by compromising the udders of ewes.

Czyli żaden problem. Owce nie zapadają na nowotwory.

A to dlaczego? Bo ich mięso i mleko zawiera dużo CLA, czyli sprzężonego kwasu linolowego, czyli kwasu rumenowego. W  istocie kwas ten wytwarzany jest przez przez przeżuwacze i znajduje się w ich mięsie czy mleku. I faktem jest, że wiąże się go z rozmaitym prozdrowotnym działaniem, także u ludzi, jak na przykład aktywność przeciwnowotworowa, immunomodulująca, przeciwmiażdżycowa czy pomagająca w walce z otyłością (3). Bardzo pięknie, tylko że nawet te same prace, które opisują pozytywny wpływ CLA na zdrowie ludzi, nie zapominają wspomnieć o tym, że nie wszystko wygląda tak różowo.

While these results are true, overstressing any anticarcinogentic properties of CLAs might trigger the eagerness to investigate its beneficial health effects and ignoring potentials hazards. (4)

Wygląda bowiem na to, że CLA nie musi posłużyć każdemu. Na przykład niewskazany jest u pacjentów z nowotworami, szczególnie tych wyniszczonych.

Despite these found results, CLA appears to be not a good supplement in patients with cachexia. (5)

Cancer patients are already at increased risk of anorexia and there are evidences that CLA suppresses appetite even in healthy individuals. Risk/benefit analysis of CLA supplementation has never been reported before and it is not clear whether any beneficial anti-tumor effect of CLA prevails over its anti-appetite and/or weight lowering side effect in these patients. (4)

Co więcej, istnieją dane pokazujace, że CLA może stymulować proces nowotworzenia w przypadku nowotworu okrężnicy, indukuje także hiperproinsulinemię, co może mieć związek z cukrzycą i chorobami układu krążenia.

Such benefits relate to anti-obesitic, anti-carcinogenic, antiatherogenic, anti-diabetagenic, immunomodulatory, apoptotic and osteosynthetic effects. On the other hand, negative effects of CLA have been reported such as fatty liver and spleen, induction of colon carcinogenesis and hyperproinsulinaemia. As far as human consumption is concerned, a definite conclusion for CLA safety has not been reached yet. (3)

Czyli uwaga do wiadomego portalu jak zwykle – informujmy, chwalmy i zachęcajmy, jeśli jest do czego, ale rzetelnie, prezentując też te mniej wygodne fakty.

A skoro o serze mowa, który można jeść ze smakiem bez końca oczywiście, to ja z kolei nie powstrzymam się z reklamą. Tak, tak, wiadomo, że to nie Francja, i że skąd Amerykanie mają wiedzieć, co dobre. Ale niektórzy czasem wiedzą. Więc jeśli ktoś akurat przebywa w okolicach DC i pragnie gorąco i rozpaczliwie kupić coś dobrego, a przy okazji sprawić, żeby cały samochód oraz lodówka i pół chałupy upiornie cudownie śmierdziały pachniały, to zapraszam do Cheesetique :)

A tu znajdzie się o wiele więcej informacji na temat nowotworów nękających owieczki oraz na temat CLA:

1.Leroux, C., Girard, N., Cottin, V., Greenland, T., Mornex, J., & Archer, F. (2007). Jaagsiekte Sheep Retrovirus (JSRV): from virus to lung cancer in sheep Veterinary Research, 38 (2), 211-228 DOI: 10.1051/vetres:2006060
2.Alberti, A., Pirino, S., Pintore, F., Addis, M., Chessa, B., Cacciotto, C., Cubeddu, T., Anfossi, A., Benenati, G., & Coradduzza, E. (2010). Ovis aries Papillomavirus 3: A prototype of a novel genus in the family Papillomaviridae associated with ovine squamous cell carcinoma Virology, 407 (2), 352-359 DOI: 10.1016/j.virol.2010.08.034
3.Benjamin, S., & Spener, F. (2009). Conjugated linoleic acids as functional food: an insight into their health benefits Nutrition & Metabolism, 6 (1) DOI: 10.1186/1743-7075-6-36
4.Rastmanesh, R. (2011). An urgent need to include risk–benefit analysis in clinical trials investigating conjugated linoleic acid supplements in cancer patients Contemporary Clinical Trials, 32 (1), 69-73 DOI: 10.1016/j.cct.2010.09.005
5.Gonçalves, D., Lira, F., Carnevali, L., Rosa, J., Pimentel, G., & Seelaender, M. (2010). Conjugated Linoleic Acid: good or bad nutrient Diabetology & Metabolic Syndrome, 2 (1) DOI: 10.1186/1758-5996-2-62

Reklamy

24 uwagi do wpisu “Czy androidy śnią o serowych owcach?

  1. No tak, bo poza wszystkim innym nowotwór to takie coś o tak prostej biologii, iż jeden jakiś tam kwas hamuje wszelkie jego odmiany…

    Szczęście owiec, że jest ich więcej niż rekinów i w przeciwieństwie mają opiekunów i właścicieli, inaczej pewno już by szły pod topór producentów cudownych pigułek z przeciwrakowymi wyciągami.

  2. Amerykanskie serowarstwo od jakiegos czasu rozwija sie bardzo intensywnie. Chyba służy im popularnosc ruchu slowfoodowego. Dostaję ślinotoku za kazdym razem, gdy w tv czy innych internetsach widzę wizyty u ichniejszych małych, lokalnych serowarów. Płakać się chce, ze w kraju o takim wyborze mozna zwykle tylko pomarzyć.

  3. Och CLA moja miłość! To jedna z części makrokosmosu, która skłoniła mnie do blogowania.

    Kiedyś strona webmaila poczta.interia.pl wciskała reklamę jakiegoś preparatu CLA na odchudzanie. Reklama była strrraaassnie nachalna i sugestywna. Chciałem coś na ten temat napisać – ale odeszła w cyberniebyt. Jak widać – w przyrodzie nic nie ginie. Dzięki za ten tekst.

    Z CLA – jak się zdążyłem zorientować – jest ten sam problem, co z witaminą E. Reklamodawcy pisząc o plusach dodatnich -redukcja częstości zawałów serca- nie piszą o plusach ujemnych (ach co za wspaniałe określenie, moim zdaniem niesłusznie nabijano się z jego twórcy) – wzrost częstości udarów mózgu.

    Wydaje mi się, że sama idea istnienia w naturze prozdrowotnych składników, które w ilości przewyższającej optymalny skład „zdrowej” diety, potrafią ingerować tylko pozytywnie w metabolizm człowieka – jest sama w sobie wątpliwa. Zmieniając metabolizm zawsze doszukamy się plusów ujemnych i dodatnich.

  4. @Sylwek
    Ja bym nawet zaryzykował twierdzenie, że konstrukcja biologii rozwoju (dziel się intensywnie, ale jak będzie sygnał, zaprzestań) praktycznie uniemożliwia wyewoluowanie całkowitej niepodatności jakiegoś gatunku na nowotwory.

    @globalnyśmietnik

    Wydaje mi się, że sama idea istnienia w naturze prozdrowotnych składników, które w ilości przewyższającej optymalny skład „zdrowej” diety, potrafią ingerować tylko pozytywnie w metabolizm człowieka – jest sama w sobie wątpliwa.

    No wiesz co! Tyle jest pięknych teorii o dobroczynności natury, te wszystkie powroty do natury, łączności z naturą, hipotezy Gai, aż po „Bóg w dobroci swojej stworzył świat na pożytek człowieka”, a Ty je wszystkie metabolicznym butem traktujesz. Fe!

  5. @miski do mleka
    konstrukcja biologii rozwoju (dziel się intensywnie, ale jak będzie sygnał, zaprzestań) praktycznie uniemożliwia wyewoluowanie całkowitej niepodatności jakiegoś gatunku na nowotwory

    To dotyczy nie tylko nowotworów, ale większości tzw. chorób cywilizacyjnych (paradoksalnie to właśnie cywilizacja umożliwiła jako-takie ich opóźnienie). Nie istnieją w pełni skuteczne mechanizmy chroniące przed miażdżycą, czy degeneracją chrząstki stawowej. To się psuje już od chwili organogenezy i musi się zepsuć.

    A co do Matki Natury: Być może podstawowym kierunkiem medycyny XXII w. będzie psychiatria, ale nie taka, jaką dzisiaj znamy. W jaki sposób opóźnić pojawianie się chorób „cywilizacyjnych”? Zrobić ludziom wodę z mózgu, aby trochę mniej jedli, ruszali się i zajmowali czymkolwiek innym niż siedzenie w domu. Już dzisiaj szarlataneria z „dietami odtruwającymi” i „Matką Gają” często ma w tym lepsze osiągnięcia, niż profesjonalna medycyna, która ogranicza się do apelowania do rozsądku.

    Mam nadzieję, że będę na emeryturze, gdy kompanie ubezpieczeniowe będą zatrudniać kaznodziejów z doktoratami z psychiatrii, głoszących „życie w łączności z Naturą” i „pozbywanie się toksyn” poprzez jedzenie przez tydzień w miesiącu tylko buraczków. (Ten przykład do pokłosie opowieści Dziadka, którego w KZ karmili tylko buraczkami).

  6. @ Sylwek

    No tak, bo poza wszystkim innym nowotwór to takie coś o tak prostej biologii, iż jeden jakiś tam kwas hamuje wszelkie jego odmiany…

    Tak, i przy okazji nie zaburza niczego w organizmie. Ekstra po prostu.
    I też mi się te nieszczęsne rekiny przypomniały.

    @Okrazek
    Ja przyznam, że wolę te francuskie, ale masz rację – Amerykanie też robią swoje. I to czasem bardzo oryginalne.

    @ Globalnysmietnik
    Absolutnie nie spam, tylko dobry komentarz. Z tych fragmentów widać tak jakoś, że chyba rzeczywiście coś jest nie tak. Wystarczy spojrzeć na daty. I te niechorujące przepiórki oczywiście…
    Swoją drogą – prac pani prof., cytowanej w artykule Bosackiej, też nie znalazłam w Medlinie. Co to jest, że mają takie odkrycia i nic nie publikują, nie rozumiem.

    Wydaje mi się, że sama idea istnienia w naturze prozdrowotnych składników, które w ilości przewyższającej optymalny skład “zdrowej” diety, potrafią ingerować tylko pozytywnie w metabolizm człowieka – jest sama w sobie wątpliwa. Zmieniając metabolizm zawsze doszukamy się plusów ujemnych i dodatnich.

    Zgadzam się. I najwyraźniej autorzy prac o pozytywnych (jedynie) skutkach działania CLA zanadto się rozpędzili, skoro uwagi o tych negatywnych pojawiają się w taki sposób w publikacjach.

  7. @Miski

    Z tego co wiem, jedyne zwierzęta całkowicie odporne na nowotwory to wrotki, a osiągnęły ten stan dzięki temu, że ich komórki w stadium dojrzałym po prostu się nie dzielą. Nie wiem jak z nicieniami, które chyba mają podobną fizjologię.

    Obawiam się jednak że ten patent jest nie do przeniesienia na nasz gatunek, bez względu na to co zjemy…

  8. @Globalny

    Ten artykuł to raczej antyreklama…
    „W ogóle jaja to cała tablica Mendelejewa, łącznie ze złotem i srebrem. Nieważne, jakie – kurze, perlicze, gęsie czy kacze”

    Przestaję jeść jajka, nie ma wała. Cała tablica mendelejewa… Kto by pomyślał. A ja nie potrzebuję akurat w organizmie aktynowców czy radu albo technetu…

  9. Och! Jak dawno nikogo w sieci nie odwiedzałem (nawał pracy i ogólne przepracowanie…). Nadrabiam zaległości i już od pierwszej chwili czuję to miłe podniecenia, które i mnie skutecznie nakręca do blogowania. Jest ono związane oczywiście z bzdurą, blagą i półprawdą.

    Panią Bosacką już naprawdę omijam. Irytuje mnie ona nieziemsko opowiadając głupstwa i mądrząc się w tematach, o których nie ma pojęcia. Trochę to smutne w sumie, bo skoro postanowiła się zająć jedzeniem, to mogłaby się dokształcić – rzetelna wiedza naprawdę jest łatwo i tanio dostępna, trzeba tylko chcieć.

    Ostatnio przeczytałem jednak wywiad z nią w gazecie TV dołączanej do wyborczej. Biedna pani Bosacka żaliła się, że jak zupełnie niezapowiedzianie wjeżdża sobie do supermarketu, to ją ochrona wyrzuca. Dziwne… Ponadto doprowadziła mnie do łez stwierdzeniem, że uwielbia gotować z przyjaciółmi, potem to jeść, a potem idzie pobiegać – jako zapalony biegacz chciałbym w szczególności to ostatnie zobaczyć!

  10. i jeszcze mały ps.

    Polecam sery portugalskie! Są pyszne, a ich smak i zapach jest zupełnie niespotykany. Poza twardymi, aromatycznymi serami, mają też taki ser parzony, który przypomina mozarellę, ale jest dużo delikatniejszy, bardziej galaretowany. Idealnie smakuje wsadzony w bułę z pomidorem i prosuto.

  11. @ Sykofanta
    Portugalskie, mówisz? Muszę spróbować. Tutaj jakoś nie widziałam, ale może nie przyglądałam się specjalnie. Na pewno popularne (tu i ówdzie, nie wszędzie) są francuskie, włoskie i niemieckie.

  12. Doroto, dzięki za polecenie mojego bloga o serach :o)
    :::
    BTW
    Wiele krajów posiada świetne sery
    inną sprawą pozostaje, co z tego można kupić w sklepach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s