Powtórka z rozrywki

ResearchBlogging.org
Pani profesor Majewska zdecydowała się odpowiedzieć na spokojny artykuł pana redaktora Rotkiewicza na temat szczepień i ruchów antyszczepionkowych. Gdzie odpowiedziała – można znaleźć na pełnych obiektywizmu i naukowości stronach, jak np. blog Astromarii. Prawdopodobne zresztą, że red. Rotkiewicz będzie miał ochotę sam odpowiedzieć, jednak nie przeszkodzi to i mnie wtrącić paru groszy.

Gdyż albowiem, jak wiadomo, Otchłań ma to do siebie, że jest niezwykle płodna oraz dysponuje mnóstwem czasu. Czyli wciąż i wciąż publikuje swoje bzdury, które czytać hadko, ale które ukazują się z podziwu godną regularnością. Otchłani nic nie przekona, ma ona swoje zdanie i nie zmieni go za nic. Co innego postronni obserwatorzy i czytelnicy. Oni mogą szukać informacji.

Parę informacji więc. W odróżnieniu od artykułu we Wszechświecie, który na prośbę Redakcji także stanowił polemikę z prof. Majewską, ale był tekstem traktującym kwestię szczepień w sposób ogólny, notka dzisiejsza podsunie może czytelnikom parę odpowiedzi na konkretne zagadnienia, które poruszyła pani profesor.

Pisząca tak:

Natomiast coraz więcej danych wskazuje, że nie są one [szczepionki – dopisek mój] ani bezpieczne, ani skuteczne.

Otóż coraz więcej danych wskazuje, że są bezpieczne – patrz chociażby tutaj: http://www.who.int/vaccine_safety/reports/Jun_2012/en/index.html

Warto również zajrzeć tu: http://www.nap.edu/catalog/10997.html

Oraz tutaj: http://www.immunize.org/catg.d/p4028.pdf

A ta praca http://cid.oxfordjournals.org/content/48/4/456.full podsumowuje ładnie: „Twenty epidemiologic studies have shown that neither thimerosal nor MMR vaccine causes autism. These studies have been performed in several countries by many different investigators who have employed a multitude of epidemiologic and statistical methods. The large size of the studied populations has afforded a level of statistical power sufficient to detect even rare associations. These studies, in concert with the biological implausibility that vaccines overwhelm a child’s immune system, have effectively dismissed the notion that vaccines cause autism.”

I żeby nie było tylko o autyzmie, ta publikacja pokazuje też, że szczepionki absolutnie nie osłabiają układu odpornościowego: http://pediatrics.aappublications.org/content/109/1/124.full.html

Ci autorzy (http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0163445300907187) twierdzą nawet, że: “In summary, we propose that during the third month of life, vaccinated children experience statistically significantly fewer infectious diseases compared to non-vaccinated children which might be caused by various factors closely related to the immune system.”

Dalekie od prawdy jest też twierdzenie, że szczepienia wyeliminowały większość zakaźnych chorób. Dane demograficzne z kilku krajów ujawniły, że to nie szczepienia, ale poprawa higieny i warunków życia ludności oraz wprowadzenie antybiotyków w radykalny sposób zmniejszyły zachorowalność i umieralność na choroby zakaźne już na wiele lat przed wprowadzeniem szczepień.

Ecie pecie. Czyli że szczepionki nie są skuteczne? A ospa prawdziwa to pies? A księgosusz u zwierząt? A prawie eliminacja poliomyelitis, którą utrudnia akurat to, że w niektórych krajach fanatycy nie dają zgody na szczepienia?

Higiena jest ważna. Warunki życia też. Czystość, świeże jedzenie, Semmelweiss też był ważny. Ale to dzięki szczepieniom udało się to: http://www.cdc.gov/vaccines/pubs/pinkbook/downloads/appendices/G/impact-of-vaccines.pdf

Zacytujmy jeszcze: “Vaccination has made enormous contributions to public health, including the eradication of one dreaded disease, smallpox, and elimination of poliomyelitis from all but a handful of countries. It is estimated that between two and three million child deaths are averted annually through vaccination against diphtheria, tetanus, pertussis and measles and many more future deaths averted in older groups (e.g. 600,000 future deaths prevented annually through hepatitis B vaccination).” (http://www.biomedcentral.com/1472-698X/9/S1/S2)

Higiena? Higiena nie zawsze ma znaczenie (stąd):

Np. okazało się, że w ostatnich latach epidemie krztuśca w USA zdarzają się przede wszystkim wśród dzieci szczepionych; co dowodzi nieskuteczności stosowanych szczepionek.

Nie do końca. Parę czynników ma na to prawdopodobnie wpływ, łącznie ze zjawiskiem antygenowego grzechu pierworodnego (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2863370/). Ale może być także tak, że w pogoni za bezpieczeństwem (co samo w sobie złe nie jest) zaczęto stosować szczepionki mniej skuteczne, acz bezpieczniejsze. Niewykluczone więc, że, jak rozumiem ku zachwytowi antyszczepionkowców, wrócimy niedługo do szczepionki pełnokomórkowej przeciw krztuścowi czy zaczniemy podawać większą liczbę dawek w innych przypadkach. Nawet bowiem jeśli konkretna szczepionka jest mało/mniej skuteczna, to sam program szczepień skuteczny jest niewątpliwie.

Zajrzyjmy też tutaj: http://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/show.html?id=72800&l=1259&u=50369517

Masowe szczepienia nie wyeliminowały chorób zakaźnych, a w niektórych przypadkach mogą być nawet ich przyczyną.

Wyeliminowały, a w niektórych wypadkach praca w tym kierunku trwa (j.w.).

O, wrzućmy jeszcze tabelę z tej pracy: http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=209448

Ochronne działanie szczepień (gdy takowe istnieje) jest krótkotrwałe, wiec po roku czy kilku latach szczepione osoby są ponownie narażone na choroby, przeciw którym były szczepione.

Wyraźnie widać, że pani profesor nie jest ani epidemiolożką, ani wakcynolożką, ani nie zna się specjalnie na chorobach zakaźnych. Szczepionki są różne, jedne działają krócej, inne dłużej. Dlatego między innymi stosuje się parę dawek, czy tzw. dawki przypominające (w przypadku niektórych), żeby wydłużyć czas działania. W przypadku innych natomiast adjuwanty, aby moc ich móc wzmóc. Jednakże uważa się np., że po zgodnym z Kalendarzem Szczepień zaszczepieniem przeciw polio odporność trwa całe życie. A przykładowo szczepionka przeciw ospie prawdziwej nie dość, że działa bardzo długo, to chroniła też przed ospą małpią (http://www.pnas.org/content/107/37/16262.full.pdf+html). Z kolei przeciwgruźlicza szczepionka BCG stosunkowo słabo chroni przed gruźlicą płucną, ale polecana jest szczególnie celem ochrony najmłodszych dzieci przed dwiema najbardziej dla nich niebezpiecznymi postaciami gruźlicy – gruźlicą prosówkową i gruźliczemu zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3146779/).

Co więcej, niektóre szczepionki zawierają aktywne, patogenne wirusy, które mogą wywoływać choroby (np. MMR), a inne (np. DTaP, czy szczepionki przeciw pneumokokom) doprowadziły do pojawienia się zmutowanych odmian bakterii, które wywołują choroby odporne zarówno na szczepienia, jak i na antybiotyki.

Brzydka manipulacja albo niewiedza. Oczywiście, że część szczepionek zawiera „żywe” wirusy, ale nie są to wirusy aktywne. Są one osłabione, atenuowane, tak aby wzbudzać odpowiedź immunologiczną, ale nie powodować pełnoobjawowej choroby. Jednakowoż, to nadal są wirusy. A więc do objawów po takim szczepieniu może należeć coś w rodzaju poronnej postaci choroby, bo taka jest idea szczepionki – wirus szczepionkowy ma się w organizmie ludzkim namnożyć, tak jak wirus powodujący chorobę, i w ten sposób zmusić organizm do obrony. Ta poronna postać choroby jest jednak znacznie mniej groźna, niż przebycie tej samej choroby drogą „naturalną”.

Szczepionka doustna może wywołać poliomyelitis. Przypadków takich było ekstremalnie mało, ale były. Dlatego też wycofuje się powoli tę szczepionkę na rzecz szczepionki zabitej. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że szczepionka doustna jest skuteczniejsza, lepiej wywołuje odpowiedź układu odpornościowego, zwłaszcza silną odpowiedź w jelitach, a odporność po niej trwa prawdopodobnie całe życie.

Co do krztuśca – j.w.

Potem pani profesor pisze o VAERS, więc ja tu zacytuję samą siebie, bo nie chce mi się pisać od nowa: „W 1990 roku w USA powstał specjalny system zgłaszania efektów ubocznych szczepień (VAERS, The Vaccine Adverse Event Reporting System), zarządzany przez CDC (Centers for Disease Control and Prevention) i FDA (Food and Drug Administration), który rocznie zbiera średnio około 28 tysięcy raportów. Wydaje się to sporą liczbą, tak naprawdę jednak jest ona raczej niewielka, w porównaniu do około 100 milionów dawek szczepionek przeciw chorobom wieku dziecięcego rozprowadzonych w ostatniej dekadzie, nie mówiąc już o dodatkowych milionach dawek szczepionek podanych osobom dorosłym. Trzeba także pamiętać, że VAERS, na który tak chętnie powołują się antyszczepionkowcy, jest systemem, do którego każdy może wpisać niemal cokolwiek i nie jest to rutynowo weryfikowane. Słynną jest prowokacja, której dokonał pewien lekarz, doktor James Laidler, zgłaszając w VAERS, że szczepionka przeciw grypie zmieniła go w Hulka. Zgłoszenie zostało zaakceptowane.” (http://www.cdc.gov/vaccines/pubs/pinkbook/safety.html)

Mimo bezprecedensowej nagonki na dra Wakefielda, szacunek i sympatia do niego wśród rodziców całego świata stale rosną. Uważają go oni za bohatera i obrońcę dzieci. 

Tego nie rozumiem. Nawet pomijając to, że Wakefield był oszustem, postępował nieetycznie w pracy, nierzetelnie prowadził swoje badania (http://www.bmj.com/content/342/bmj.d1678, http://www.bmj.com/content/342/bmj.c5258.full, http://news.bbc.co.uk/2/hi/health/6289166.stm, zresztą nie napracował się specjalnie przy tym: http://www.immunize.org/catg.d/p4026.pdf), to przecież serce się kraje, kiedy człowiek wyobrazi sobie, jak on traktował te dzieciaki. Chorym na autyzm, czyli takim, które i tak odczuwać mogą świat jako niezbyt przyjazny, robił nieuzasadnione medycznie kolonoskopie, punkcje lędźwiowe, przeprowadzał biopsje, w dodatku nie mając na to wszystko zgody komitetów etycznych (http://briandeer.com/mmr-lancet.htm).

Antyszczepionkowcy często wymachują przykładami dzieci, które zachorowały czy zmarły po jakimś szczepieniu, co oczywiście jest sprawą tragiczną, ale bez dowodu, że stało się tak na skutek szczepień. Czy znają natomiast przypadek Jacka Pipera? Któremu przy kolonoskopii przeprowadzanej z okazji badań Wakefielda przedziurawiono jelito 12 razy? (Jak komentuje autor tego wpisu, chyba faktycznie lekarz posługiwał się pogrzebaczem.) Perforacja jelit przy kolonoskopii może się zdarzyć, problem w tym, że formularze ze zgodą na zabieg nie informowały o tym. Chłopak przeżył, ale nie uniknął potem poważnych komplikacji zdrowotnych. Oraz wypłacono mu odszkodowanie za to „bohaterskie” i „broniące dzieci” postępowanie medyczne dobrego doktora.

Rację ma chyba Brian Deer, który twierdzi, że rodzice dzieci autystycznych byli tak zdesperowani, tak zrozpaczeni i tak chętni do znalezienia jakiejkolwiek pomocy dla swoich dzieci, że chwytali się każdej brzytwy. Pech chciał, że chwycili się takiego łobuza, jak Wakefield.

Pan Rotkiewicz nie rozumie, że to, co on nazywa „antyszczepionkową ideologią” jest niczym innym, jak tylko zbiorowym rodzicielskim doświadczeniem.

Niestety, rodzicielskie doświadczenia mogą czasem wychodzić nie tylko nie na korzyść, ale na wyraźną niekorzyść, zarówno poszczególnym dzieciom (j.w.), ale i całym społeczeństwom. Spójrzmy tutaj: http://www.immunize.org/catg.d/p2069.pdf oraz tutaj: https://sporothrix.wordpress.com/2011/01/16/usa-sie-krztusza-kto-nastepny/

Jestem przekonana, że za 20-30 lat medycyna i społeczeństwo będą patrzeć na masowe szczepienia jak na anachroniczną patologię medycyny, podobną do upuszczania krwi brudnym kozikiem w przeszłych wiekach.

Och, nie przesadzajmy. Szczepienia wprowadzono sporo czasu temu i od zawsze budziły opór u paru (lub więcej niż paru) osób. A to nie podobały się one ze względów religijnych, a to naukowych, a to, że robi się je brudnym kozikiem (szczepienie przeciw ospie prawdziwej naprawdę nie wyglądało estetycznie, gorzej, niż tutaj http://www.bt.cdc.gov/agent/smallpox/vaccination/vaccination-method.asp). Ja dla odmiany jestem przekonana, że w społeczeństwie jest jednak sporo ludzi myślących i że będą oni patrzeć na szczepienia jak na wspaniałe osiągnięcie naukowe, które naturalnie ma swoje niewielkie wady, więc trzeba je ciągle udoskonalać. Czyli tak, jak na to zasługują.

Już dziś widać, że nie ma sensu narażać wszystkie dzieci na potencjalną śmierć lub kalectwo, aby uchronić niewielką ich grupę od krótkotrwałej, łatwo uleczalnej choroby zakaźnej. 

Może widzi to ktoś, komu te choroby zasadniczo nie grożą, zauważę cynicznie. Nie mówiąc już o tym, że czy pani profesor naprawdę uważa, że polio, rozsiana gruźlica, błonica, krztusiec czy odra w Afryce (która jest ciężka i sprzyja innym schorzeniom) to są takie łagodne i łatwo uleczalne choroby? To chętnie się dowiem, jak dziś leczy się polio, bo moja wiedza chyba z lekka zardzewiała w tym zakresie.

Dodam też, że pomijając już drastyczne przypadki ospy prawdziwej czy polio, nawet te schorzenia, które uważa się za stosunkowo łagodne choroby wieku dziecięcego, nie muszą takimi być zawsze. Ospa wietrzna może wyglądać tak: https://sporothrix.wordpress.com/2012/02/09/glupota-party/, a różyczka u ciężarnej skończyć się tak: https://sporothrix.wordpress.com/2011/05/11/plynie-odra-plynie/. A co z ludźmi, którzy nie mogą zostać zaszczepieni, a mają słaby układ odpornościowy i choroby u nich przebiegają ciężko? Tacy też są między nami i trzeba ich chronić.

I nikt nie przeprowadził odpowiednich badań. PZH miał też obowiązek rejestrowania i raportowania do WHO powikłań poszczepiennych, lecz z tej roli również się nie wywiązywał.

Nieprawda. Powikłania poszczepienne są w Polsce zgłaszane: http://www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2010/Sz_2010.pdf

http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/countryprofileselect.cfm

Natomiast przegłosowana ostatnio przez Sejm i podpisana przez Prezydenta ustawa o zapobieganiu chorobom zakaźnym – która wygląda jakby była napisana przez lobbystów firm farmaceutycznych – wbrew pozorom zmienia wiele.

Wbrew pozorom zmienia niewiele, a tylko systematyzuje pewne rzeczy: http://www.wydzialszczepien.pl/336-n-polska-senat-wprowadzil-zmiany-do-noweli-ustawy-o-chorobach-zakaznych.html

http://www.rynekzdrowia.pl/Wywiady/Obowiazek-szczepien-nie-oznacza-przymusu,122193.html

Na zakończenie dodam, że obraża mnie dziennikarski epitet o „guru antyszczepionkowców”, sugerujący przywództwo czemuś w rodzaju sekty religijnej.

Cóż, przeciwnicy szczepień często wyglądają jak sekta. Taki lajf, kiedy się nie myśli, a ślepo słucha swojego guru.

Jestem pracownikiem naukowym. Ponieważ większą część mojej pracy naukowej wykonałam w USA, w Narodowym Instytucie Zdrowia (NIH), mogę dodatkowo wyjaśnić. Jestem belwederskim profesorem nauk medycznych, a w cytowalności moich publikacji naukowych (świadczącej o wadze dokonanych odkryć) plasuję się na drugim miejscu wśród wszystkich ludzi nauki działających w Polsce (tuż za prof. Jerzym Gryglewskim z Krakowa).

Ojejuniu. A ja nazywam się major Bień i mam stopień majora. Też mi argument. Naprawdę to wszystko trzeba tłumaczyć?

Raz, pani profesor nie ma kwalifikacji, żeby wypowiadać się na temat epidemiologii i szczepień. Tu są ludzie, którzy takie kwalifikacje posiadają: http://www.rpo.gov.pl/pliki/12585351420.pdf. Profesor z dziedziny budowy okrętów może być wybitnym specjalistą, ale to nie znaczy, że jest autorytetem w dziedzinie budowy wewnętrznej obleńców.

Dwa, nawet najlepszym specjalistom czasem odbija, Montagnier jest tu niezłym przykładem, dlatego też nauka nie polega na wymachiwaniu tytułem, tylko na ciągłym weryfikowaniu danych, sprawdzaniu oraz krytycznym podejściu do własnych i cudzych wyników.

A cytowań gratuluję, jeśli tak rzeczywiście jest, rozumiem też, że pani profesor bierze tu pod uwagę artykuły z badaniami wykonanymi wyłącznie w Polsce, skoro porównuje się z naukowcami pracującymi w Polsce? I w dodatku mówi o własnych cytowanych badaniach na temat skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek stosowanych w praktyce? Jak tak, to super, ale jeśli nie, to argument ten jest podwójnym inwalidą.

Na koniec wrzucę jeszcze to: http://www.immunize.org/catg.d/p2068.pdf, warto zajrzeć. Oraz polecę do polubienia fejsbukową stronę Tak dla szczepień (można także polubić stronę tegoż blogaska).

Literatura:

Roush SW, Murphy TV, & Vaccine-Preventable Disease Table Working Group (2007). Historical comparisons of morbidity and mortality for vaccine-preventable diseases in the United States. JAMA : the journal of the American Medical Association, 298 (18), 2155-63 PMID: 18000199

75 uwag do wpisu “Powtórka z rozrywki

  1. „na drugim miejscu wśród wszystkich ludzi nauki działających w Polsce (tuż za prof. Jerzym Gryglewskim z Krakowa)”

    Profesor Gryglewki ma na imię Ryszard, w wyszukiwarkach indeksujących cytowania jest ujmowany jako Gryglewski RJ
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Gryglewski%20RJ%5BAuthor

    P. Prof. Majewska:
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Majewska%20MD%5BAuthor%5D

    nie jest „na drugim miejscu wśród wszystkich ludzi nauki działających w Polsce” – ani wśród obecnie aktywnych naukowców, ani w „rankingu wszechczasów”.

    Podlinkowałem nie indeks cytowań czy Scopus (bo to usługi płatne) ale wyłącznie spis publikacji. Jednak w Scopusie dystans jest podobny. Piszę to, bo miałem zaszczyt poznać (i niekiedy oberwać od nich po uszach) naprawdę Wielkich Naukowców – jak Prof. Stanisław Konturek, czy ś.p. Andrzej Szczeklik i innych. Twierdzenia, jakoby Prof. Majewska w dorobku naukowym czymś ich wyprzedzała są nieprzyjemnym zgrzytem.

    Myślę, że w tej sytuacji publiczne polemiki z Prof. Majewską mijają się z celem.

  2. bardzo na czasie. Pytanie jedynie, czy skuteczne, bo wydaje mi się, że nauka swoje, a osoby pokroju dr. Majewskiej i tak wiedzą, a raczej wierzą, w swoje. Pozwoliłam sobie podlinkować post do dyskusji na forum Racjonalista. pl. Pozdrawiam i fajnie, że znowu piszesz….

  3. „A cytowań gratuluję, jeśli tak rzeczywiście jest”

    Jest, jest. W latach 80′ i na początku 90′ miała ok. 6000 cytowań, większość tego to są cztery prace (w tym przeglądówki).

    Ale suma cytowań za ostatnie dziesięć lat jest dwucyfrowa, ostatnie piętnaście lat to raptem 152 cytacje. 22 prace w 15 lat, najlepsza ma 27 cytowań. Poza tym nie, nie jest druga po Gryglewskim; http://www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=1335. Majewska ma w sumie ok. 6000 cytowań (według ISI), co by plasowało ją mniej więcej na szóstym-siódmym miejscu. To i tak wspaniale, oczywiście.

    No i oczywiście jej wysokowane cytowane prace nie mają nic wspólnego ze szczepieniami.

  4. @Globalnysmietnik i January
    Dziękuję Wam, mnie się nie chciało szukać.

    No i oczywiście jej wysokowane cytowane prace nie mają nic wspólnego ze szczepieniami.

    I o to chodzi, nieprawdaż.

    Myślę, że w tej sytuacji publiczne polemiki z Prof. Majewską mijają się z celem.

    Nie do końca jestem pewna. Tzn. wiem, że jej nic nie przekona. Ale ludzie słuchają i może ze względu na nich warto.

  5. Trafił też – oczywiście – do działu „Znalezione w sieci Racjonalisty”. Tradycyjnie :)

  6. Sporothrix, dzięki że piszesz, bo piszesz mi.in dla mnie. Ja właśnie jestem taka niezdecydowana. Od wielu miesięcy czytam po kilka godzin dziennie, badam temat. Z równą determinacją tępię przekłamania, uproszczenia i celowe pominięcia po stronie szczepionkowców jak i antyszczepionkowców. Oddzielam ziarno od plew. Niestety artykuł Rotkiewicza zaliczyłam do plew na długo zanim w sieci się pojawiła replika Majewskiej. Na czerwono pozaznaczałam sobie w Polityce błędy które popełnił. Dużo tej czerwieni było. Niektóre to są błędy wręcz kardynalne. Tak kiepski artykuł może wręcz służyć antyszczepionkowcom jako przykład niewiedzy i przekłamań.

    Zwrócę uwagę tylko na kilka punktów. Mam wielką nadzieję, że mogę liczyć na Twój obiektywizm i odniesienie się nie tylko do repliki Majewskiej ale też do oryginalnego artykułu.

    Autor pisze:

    1. „W ciągu pierwszego półtora roku życia aplikuje mu się w sumie sześć różnych szczepionek.” (Na to zdanie nawet średnio rozgarnięty rodzic złapie się za głowę)

    2. O krztuścu: „W tym roku nastąpił zaś 13-krotny wzrost, w porównaniu z 2011 r., liczby przypadków tej choroby w stanie Waszyngton.” i dalej: „A wszystko to spowodowane jest wzrostem liczby osób odmawiających szczepienia dzieci na te choroby.”

    Sama pisałaś conieco o krztuścu. Ja dodam coś jeszcze od siebie. Nawet agencja taka jak CDC która tenże wzrost odnotowała nie wyciągnęła wniosków jakie wyciągnął, mylnie, autor. A wyciągnęła do pewnego stopnia wnioski wręcz przeciwne.

    Cytat za dyrektor CDC:

    „CDC: Whooping Cough Heading to a 50-Year High

    „The reasons for the dramatic increase in whooping cough cases are not entirely clear, but Schuchat offered several possible explanations. She said better diagnosis and reporting of whooping cough may be contributing to the increased numbers, along with the fact that the disease tends to peak and wane in cycles. It does not appear that anti-vaccination sentiment among parents has contributed to either the national rise in cases or the Washington State epidemic, she says.”

    Jakby się zagłębić w raport CDC to się wręcz okazuje, że wzrost zachorowań największy nastąpił wśród populacji szczepionej. Łatwo to zweryfikować, tymczasem autor wyjął pewne dane z kontekstu opatrzył komentarzem, że to wina braku szczepień. Selective ommission to jedna z technik propagandy :)

    3. „W sumie opublikowano wyniki kilkudziesięciu badań klinicznych prowadzonych w różnych krajach, ale żadne z nich nie potwierdziło związku szczepionek z autyzmem.”

    Tego nawet nie skomentuję. Zostawię Tobie Sporothrix

    Naprawdę, więcej takich artykułów i ruch antyszczepionkowy rozrośnie się na dobre. Trzeba dbać o jakość publikacji, żeby przypadkiem nie zrobić temu z kim się polemizuje przysługi. Poza tym sama się zdążyłąm przekonać, że wiele tez głoszonych przez antyszczepionkowców ma rzetelne podłoże. Nie ma co wszystkiego wrzucać do jednego worka, ani kryć się za barykadą. Idiotyzmy trzeba tępić po obydwu stronach.

  7. Przykład z kolonoskopią zupełnie nie trafiony – nikt nikogo do kolonoskopii nie zmusza, do szczepień tak.

  8. I jeszcze jedna rzecz która mi się narzuca:

    Wrzuciłaś linka do strony WHO jako dowód na bezpieczeństwo szczepien. Na tejze stronie jest mowa o artykule Tomljenovic L, Shaw CA. Aluminum vaccine adjuvants: are they safe? Current Medicinal Chemistry, 2011; 18(17):2630–2637.

    Mam nadzieję, że artykuł jest Ci znany, jeśli nie wkleję choćby summary z niego:

    „Aluminum in various forms can be toxic to the nervous system.
    The widespread presence in the human environment may underlie a
    number of CNS disorders. The continued use of aluminum
    adjuvants in various vaccines for children as well as the general
    public may be of significant concern. In particular, aluminum
    presented in this form carries a risk for autoimmunity, long-term
    brain inflammation and associated neurological complications and
    may thus have profound and widespread adverse health
    consequences. The widely accepted notion of aluminum adjuvant
    safety does not appear to be firmly established in the scientific
    literature and, as such, this absence may have lead to an erroneous
    conclusions regarding the significance of these compounds in the
    etiologies of many common neurological disorders. Furthermore,
    the continued use of aluminum-containing placebos in vaccine
    clinical trials may have lead to an underestimation of the true rate
    of adverse outcomes associated with aluminum-adjuvanted
    vaccines. In our opinion, a comprehensive evaluation of the overall
    impact of aluminum on human health is overdue. Such an
    evaluation should include studies designed to determine the short
    and long-term impacts of dietary aluminum as well as the potential
    impacts in different age groups of exposure to adjuvant aluminum
    alone and in combination with other potentially toxic vaccine
    constituents (e.g., formaldehyde, formalin, mercury,
    phenoxyethanol, phenol, sodium borate, polysorbate 80,
    glutaraldehyde). For the latter, until vaccine safety can be
    comprehensively demonstrated by controlled independent longterm
    studies that examine the impact on the nervous system in
    detail, many of those already vaccinated as well as those currently
    receiving injections may be at risk for health complications that
    exceed the potential benefits that vaccine prophylaxis may provide.
    The issue of aluminum adjuvanted vaccine safety is especially
    pertinent in light of the legislation which might mandate
    vaccination regimes for civilian populations (e.g., the Biodefense
    and Pandemic Vaccine and Drug Development Act of 2005).
    Whether the risk of protection from a dreaded disease outweighs
    the risk of toxicity from its presumed prophylactic agent is a
    question that demands far more rigorous scrutiny than has been
    provided to date.”

    Zachęcam do zapoznania się z całością i z bibliografią. Wtedy łatwo będzie można ocenić czy dyskredytowanie go z powodów podanych na stronie WHO ma sens czy jest pozbawione sensu.

  9. @Sceptyk

    Z równą determinacją tępię przekłamania, uproszczenia i celowe pominięcia po stronie szczepionkowców jak i antyszczepionkowców. Oddzielam ziarno od plew. Niestety artykuł Rotkiewicza zaliczyłam do plew na długo zanim w sieci się pojawiła replika Majewskiej.

    Zobaczmy, na jakiejż to podstawie.

    Na czerwono pozaznaczałam sobie w Polityce błędy które popełnił. Dużo tej czerwieni było. Niektóre to są błędy wręcz kardynalne.

    To straszne, doprawdy. Dobrze, więc oceńmy to obiektywnie.

    Autor pisze:

    1. “W ciągu pierwszego półtora roku życia aplikuje mu się w sumie sześć różnych szczepionek.” (Na to zdanie nawet średnio rozgarnięty rodzic złapie się za głowę)

    Rotkiewicz podaje po prostu liczbę rodzajów szczepionek, które dostaje dziecko (p-gruźlicy, wzwB, DTP, p-polio, Hib, MMR).
    Można to było, owszem, napisać inaczej, przyjmując inne kryteria, choć nie wiem, czy trzeba aż łapać się za głowę. Zwykle jest to argument, że – o matko, nasze dzieci dostają mnóstwo szczepionek i to osłabia układ odpornościowy, teh horror. Zacytuję znów samą siebie: „W porównaniu z ogromnymi liczbami antygenów, z którymi każdy człowiek, także malutkie dziecko, styka się każdego dnia, liczba antygenów zawarta w szczepionkach jest nieporównywalnie mała. Matematyczne modele pokazują, że zdrowy układ odpornościowy zdolny jest do odpowiedzi na miliardy do setek miliardów różnych antygenów. Tymczasem oblicza się, że w kilkunastu obecnie stosowanych szczepionkach znajduje się poniżej 200 antygenów (a w kilku stosowanych w 1980 roku było ich ponad 3000). Nie ma więc możliwości, żeby szczepionki w jakikolwiek sposób obciążały układ immunologiczny. Nie wydaje się więc zasadną obawa, iż szczepionek jest za dużo. Wygląda raczej na to, że te, które istnieją, stanowią znakomitą profilaktykę; cały czas też trwają badania mające na celu otrzymanie szczepionek lepszych, a także nowych, skierowanych przeciw innym drobnoustrojom.
    Szczepionki również nie osłabiają układu odpornościowego. Gdyby tak było, szczepione dzieci częściej niż dzieci nieszczepione zapadałyby na inne poważne choroby zakaźne. Badania dowiodły jednak, że dzieci szczepione nie są bardziej podatne na zakażenia; przeciwnie wręcz – liczba zakażeń u nich jest nawet statystycznie niższa, niż u dzieci niezaszczepionych.”

    @Krztusiec
    Cytat z jednego z linkowanych tekstów:

    „W komentarzu redakcyjnym towarzyszącym temu doniesieniu w numerze biuletynu „Morbidity and Mortality Weekly Report” z 20 lipca br. autorzy zwracają uwagę, że choć skuteczność szczepionek całokomórkowych (DTPw) i bezkomórkowych (DTPa) w profilaktyce zachorowań na krztusiec w ciągu 2 lat po szczepieniu podstawowym jest wysoka i podobna, to aktualna sytuacja epidemiologiczna w Stanach Zjednoczonych sugeruje szybsze zanikanie ochrony poszczepiennej po podaniu DTPa. Dotyczy to także dawki przypominającej dTpa podanej młodzieży, która w dzieciństwie przeszła podstawowe szczepienie szczepionką bezkomórkową. Mimo to wyniki badania obserwacyjnego przeprowadzonego w Kalifornii w 2010 roku wskazują, że ryzyko zachorowania na krztusiec wśród dzieci niezaszczepionych przeciwko krztuścowi jest co najmniej 8-krotnie większe niż u dzieci, które otrzymały kompletne szczepienie DTPa. Autorzy komentarza tłumaczą także, że większość zachorowań w stanie Waszyngton dotyczy wcześniej zaszczepionych dzieci, bo niemal wszystkie dzieci pochodzące z tego regionu są szczepione przeciwko krztuścowi, a 4,5% dzieci w wieku szkolnym zwolnionych ze szczepienia DTPa to zaledwie znikoma część populacji podatnej na zakażenie. Przy nadzwyczaj dużej zakaźności krztuśca oraz zanikaniu odporności na zachorowanie kilka lat po szczepieniu (i suboptymalnej ochronie po niekompletnym szczepieniu) sytuacja taka prowadzi do paradoksalnego zjawiska, że większość chorych to właśnie osoby szczepione.”

    Czy to jest jasne? Ech, ludzie, może warto poczytać coś o mechanizmach odporności zbiorowej i o tym, dlaczego chorują i ludzie szczepieni.
    Ponadto, to prawda, że przyczyny są prawdopodobnie różne, pisałam o tym. Ale ruchy antyszczepionkowe mają w tym swój niechlubny udział.

    Dalej cytat:
    „Autorzy komentarza redakcyjnego podkreślają jednak, że choć zaszczepione dzieci mogą po pewnym czasie zachorować na krztusiec, to – w porównaniu z dziećmi niezaszczepionymi – choroba przebiega u nich łagodniej i trwa krócej, ryzyko powikłań (w tym hospitalizacji) jest znamiennie mniejsze, a ponadto są one mniej zakaźne dla osób z otoczenia. Szczepienie przeciwko krztuścowi pozostaje więc wciąż najskuteczniejszą metodą zapobiegania transmisji zakażenia oraz poważnym konsekwencjom zachorowań na krztusiec, zwłaszcza wśród najmłodszych niemowląt. Aktualnej sytuacji epidemiologicznej nie można uznać za dowód nieskuteczności szczepień przeciwko krztuścowi, a raczej jako sygnał o suboptymalnej skuteczności programów szczepień, który powinien skłonić do rozważenia modyfikacji strategii szczepień.”

    Dorzucę tu jeszcze cytat z CDC:

    „MISCONCEPTION #2. The majority of people who get disease have been vaccinated.

    This is another argument frequently found in anti-vaccine literature – the implication being that this proves vaccines are not effective. In fact it is true that in an outbreak those who have been vaccinated often outnumber those who have not – even with vaccines such as measles, which we know to be about 98% effective when used as recommended.

    This is explained by two factors. No vaccine is 100% effective. Most routine childhood vaccines are effective for 85% to 95% of recipients. For reasons related to the individual, some will not develop immunity. The second fact is that in a country such as the United States the people who have been vaccinated vastly outnumber those who have not. Here’s a hypothetical example of how these two factors work together.

    In a high school of 1,000 students, none has ever had measles. All but 5 of the students have had two doses of measles vaccine, and so are fully immunized. The entire student body is exposed to measles, and every susceptible student becomes infected. The 5 unvaccinated students will be infected, of course. But of the 995 who have been vaccinated, we would expect several not to respond to the vaccine. The efficacy rate for two doses of measles vaccine can be higher than 99%. In this class, 7 students do not respond, and they, too, become infected. Therefore 7 of 12, or about 58%, of the cases occur in students who have been fully vaccinated.

    As you can see, this doesn’t prove the vaccine didn’t work – only that most of the children in the class had been vaccinated, so those who were vaccinated and did not respond outnumbered those who had not been vaccinated. Looking at it another way, 100% of the children who had not been vaccinated got measles, compared with less than 1% of those who had been vaccinated. Measles vaccine protected most of the class; if nobody in the class had been vaccinated, there would probably have been 1,000 cases of measles.”

    3. “W sumie opublikowano wyniki kilkudziesięciu badań klinicznych prowadzonych w różnych krajach, ale żadne z nich nie potwierdziło związku szczepionek z autyzmem.”

    Tego nawet nie skomentuję. Zostawię Tobie Sporothrix

    Ależ proszę, bo przecież nie masz argumentów. Tak, tak właśnie jest. Zajrzyj tutaj: http://www.immunize.org/catg.d/p4026.pdf
    Nauka nie ma potwierdzenia, że szczepionki mają związek z autyzmem. „Wykazano także, że zawarte w niektórych szczepionkach związki chemiczne (chodziło tutaj głównie o tiomersal) nie są przyczyną autyzmu. Hipoteza ta, podnoszona często przez ruchy antyszczepionkowe, została również zbadana bardzo dokładnie. Stwierdzono, że u dzieci zaszczepionych preparatami z tiomersalem autyzm nie występuje częściej, niż u dzieci szczepionych szczepionkami bez tego związku (na wszelki bowiem wypadek odpowiednie służby zaleciły wycofanie rtęci ze szczepionek). Co więcej, okazuje się, że tam, gdzie wycofano tiomersal ze szczepionek, liczba przypadków autyzmu nie zmniejszyła się, a w niektórych krajach pokazano, że wręcz przeciwnie – wzrosła.”

    Naprawdę, więcej takich artykułów i ruch antyszczepionkowy rozrośnie się na dobre.

    Ruchy antyszczepionkowe zawsze istniały i istnieć będą. A artykuł Rotkiewicza zwraca uwagę na ważne sprawy i doskonale, że powstał.

    Poza tym sama się zdążyłąm przekonać, że wiele tez głoszonych przez antyszczepionkowców ma rzetelne podłoże.

    Muszę uwierzyć Ci na słowo, bo niczego takiego nie pokazałaś. Nie, wróć, jednak nie wierzę. Twoje twierdzenie jest wyssane z palca. A tak czekałam na te kardynalne błędy, no.

    Nie ma co wszystkiego wrzucać do jednego worka, ani kryć się za barykadą. Idiotyzmy trzeba tępić po obydwu stronach.

    A, to racja. Z tym, że prawda nie leży pośrodku. Po stronie proszczepionkowej stoi wiedza, dane naukowe, rzetelność. Natomiast idiotyzmy są immanentną częścią historii opowiadanych przez antyszczepionkowców.

  10. @Sceptyk
    Tak, znam pracę z Current Medicinal Chemistry (jak i inne prace tych samych autorów – charaktetystyczne, że ich tezy są popierane przez nich samych). A komentarz na stronie WHO do nich właśnie jest mocny:
    „GACVS considers that these 2 studies are seriously flawed. The core argument made in these studies is based on ecological comparisons of aluminium content in vaccines and rates of autism spectrum disorders in several countries. In general, ecological studies cannot be used to assert a causal association because they do not link exposure to outcome in individuals, and only make correlations of exposure and outcomes on population averages. Therefore their value is primarily for hypothesis generation. However, there are additional concerns with those studies that limit any potential value for hypothesis generation. These include: incorrect assumptions about known associations of aluminium with neurological disease, uncertainty of the accuracy of the autism spectrum disorder prevalence rates in different countries, and accuracy of vaccination schedules and resulting calculations of aluminium doses in different countries.”

    Niestety, każdy może napisać sobie, co mu ślina na język przyniesie, system peer-review nie jest idealny. Wyraźnie jednak widać, że autorzy tych marnych publikacji nie bardzo mają pojęcie, o czym piszą, wyciągają wnioski z sufitu i generalnie kuleje im i statystyka, i toksykologia, i epidemiologia. Cóż, zdarza się.

  11. @Grześ
    Po pierwsze, nie zmusza. Różne są regulacje w różnych krajach.
    Po drugie – przykład z traktowaniem dzieci przez Wakefielda miał pokazać, że trudno zrozumieć, dlaczego rodzice (niektórzy) go tak kochają.
    A po trzecie – akurat w tym wypadku kolonoskopia była niepotrzebna, a jest to badanie inwazyjne i bolesne, przy czym rodzice nie byli poinformowani o jej ewentualnych negatywnych skutkach. Czyli poniekąd nie wiedzieli, na co się zgadzają.

  12. Chciałabym od razu na wszystko ale będę po kawałku odpisywać w wolniejszych chwilach gdyz pisze z pracy (csiiii…)

    “W komentarzu redakcyjnym towarzyszącym temu doniesieniu w numerze biuletynu „Morbidity and Mortality Weekly Report” z 20 lipca br. autorzy zwracają uwagę, że choć skuteczność szczepionek całokomórkowych (DTPw) i bezkomórkowych (DTPa) w profilaktyce zachorowań na krztusiec w ciągu 2 lat po szczepieniu podstawowym jest wysoka i podobna, to aktualna sytuacja epidemiologiczna w Stanach Zjednoczonych sugeruje szybsze zanikanie ochrony poszczepiennej po podaniu DTPa. Dotyczy to także dawki przypominającej dTpa podanej młodzieży, która w dzieciństwie przeszła podstawowe szczepienie szczepionką bezkomórkową. Mimo to wyniki badania obserwacyjnego przeprowadzonego w Kalifornii w 2010 roku wskazują, że ryzyko zachorowania na krztusiec wśród dzieci niezaszczepionych przeciwko krztuścowi jest co najmniej 8-krotnie większe niż u dzieci, które otrzymały kompletne szczepienie DTPa. Autorzy komentarza tłumaczą także, że większość zachorowań w stanie Waszyngton dotyczy wcześniej zaszczepionych dzieci, bo niemal wszystkie dzieci pochodzące z tego regionu są szczepione przeciwko krztuścowi, a 4,5% dzieci w wieku szkolnym zwolnionych ze szczepienia DTPa to zaledwie znikoma część populacji podatnej na zakażenie. Przy nadzwyczaj dużej zakaźności krztuśca oraz zanikaniu odporności na zachorowanie kilka lat po szczepieniu (i suboptymalnej ochronie po niekompletnym szczepieniu) sytuacja taka prowadzi do paradoksalnego zjawiska, że większość chorych to właśnie osoby szczepione.”

    Czy to jest jasne? Ech, ludzie, może warto poczytać coś o mechanizmach odporności zbiorowej i o tym, dlaczego chorują i ludzie szczepieni.
    Ponadto, to prawda, że przyczyny są prawdopodobnie różne, pisałam o tym. Ale ruchy antyszczepionkowe mają w tym swój niechlubny udział.

    No dobrze, dokładnie!!!. Czy potrafisz więc odpowiedziec na pytanie na jakiej podstawie za wzrost zachorowań autor artykułu (Rotkiewicz) wini ruchy antyszczepionkowe??? Zamiast mówić tak jak cytowani wyzej autorzy przede wszystkim o nieskuteczności szczepionek, o suboptymalnej odpornosci o szybkim zanikaniu odpornosci po szczepieniu on się czepi antyszczepionkowców a o innych rzeczach zapomina (?) wspomnieć.

    Co do zdania:

    „Mimo to wyniki badania obserwacyjnego przeprowadzonego w Kalifornii w 2010 roku wskazują, że ryzyko zachorowania na krztusiec wśród dzieci niezaszczepionych przeciwko krztuścowi jest co najmniej 8-krotnie większe niż u dzieci, które otrzymały kompletne szczepienie DTPa. ”

    Jakie to jest badanie najpierw chciałabym wiedziec, a dwa jest mowa o RYZYKU zachorowan a nie o liczbie zachorowan wsrod szczepionych i nieszczepionych, więc ten argument nic do dyskusji nie wnosi.

  13. „In a high school of 1,000 students, none has ever had measles. All but 5 of the students have had two doses of measles vaccine, and so are fully immunized. The entire student body is exposed to measles, and every susceptible student becomes infected. The 5 unvaccinated students will be infected, of course. But of the 995 who have been vaccinated, we would expect several not to respond to the vaccine. The efficacy rate for two doses of measles vaccine can be higher than 99%. In this class, 7 students do not respond, and they, too, become infected. Therefore 7 of 12, or about 58%, of the cases occur in students who have been fully vaccinated.”

    Hihi…przykłąd z high school…:) a przepraszam…: jaki jest problem podawac dane nt zachorowan nie jako liczbę bezwzględną ale np w odniesieniu do 1000 exposed wsród grupy szczepionych i wsrod grupy nieszczepionych? Czyli ile przypadków zachorowań wystąpiło na 1000 exposed? Nawet gdyby miałybyc to dane podawane w promilach a nie procentach. To byłby idealne dane! Dla grupy nieszczepionych zgodnie z założeniami autora powyższego high school example zapadalnosc powinna wyniesc qrde 100%

  14. na potrzeby podanego High school mozna przyjąć oczywiscie jeszcze mniejszą skalę, czyli zapadalność dzielona przez 5.

  15. Znow mam chwilkę więc piszę:

    Cytat z twojego posta – Ty z kolei cytowałaś za WHO:

    ” In general, ecological studies cannot be used to assert a causal association because they do not link exposure to outcome in individuals, and only make correlations of exposure and outcomes on population averages. Therefore their value is primarily for hypothesis generation. However, there are additional concerns with those studies that limit any potential value for hypothesis generation.”

    Czy jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ECOLOGICAL studies są be ale tylko w przypadku kiedy ich wnioski są kłopotliwe dla – choćby Ciebie, nie mówię o WHO. A jak ECOLOGICAL studies potwierdzają twoje hipotezy, o to wtedy są cacy, nawet linka wstawiasz gdzie można je znaleźć:

    http://cid.oxfordjournals.org/content/48/4/456.full

    No bo skoro nie są to trzeba było od razu napisać ostrzeżenie że na ecological studies z tego linku nie patrzec bo są z gruntu niewartosciowe.

  16. „Ależ proszę, bo przecież nie masz argumentów. Tak, tak właśnie jest. Zajrzyj tutaj: http://www.immunize.org/catg.d/p4026.pdf
    Nauka nie ma potwierdzenia, że szczepionki mają związek z autyzmem. ”

    Zajrzałam. Duzo pozycji ale wiekszość tylko o związku MMR z autyzmem w ja sama powątpiewam, więc przekonywać mnie tu nie musisz. Natomiast związek szczepien OGOLNIE z autyzmem to jest temat co ktorego przekonana nie jestem. Więc pozwól ze odniosę się do cytowanej przez Ciebie nastepujacej pozycji z linku, tym bardziej ze jest to praca typu litrature review – odnosi sie do wiecej niz jednego badania i ja o tym rewiew słyszę przy każdej dyskusji nt związku szczepien z autyzmem:

    Immunization Safety Review: Vaccines and Autism. Institute of Medicine.
    The National Academies Press: 2004 (www.nap.edu/books/030909237X/
    html) *Literature review

    Raport opiera sie na następujących badaniach, proszę bardzo krótka – ze wzgl na formę blogu analiza. Chcesz pełniejszej – powiedz odesle do odpowiedniej strony, ale trzeba sie troche naklikac a tu masz okrojonego, ale gotowca. UWAGA!!! są tu badania ekologiczne – patrz moj post wyzej.

    “Bezpieczeństwo szczepionek zawierających tiomersal: dwufazowe badania epidemiologiczne”, Pediatrics, Thomas Verstraeten i wsp., 2003

    • W ramach ewaluacji przydatności danych z projektu VSD do badań epidemiologicznych na temat tiomersal/autyzm, Narodowy Instytut Zdrowia w USA wykazał wiele istotnych słabych stron tych danych uniemożliwiających rzetelną weryfikację hipotezy tiomersal/autyzm, m.in.: brak możliwości ujęcia wszystkich przypadków zaburzeń ze względu na różne standardy zgłaszania i rejestrowania zaburzeń, brak ciągłości monitoringu rozwoju stwierdzonych zaburzeń, różne praktyki diagnozowania i inne. W raporcie znajdziemy informację, że ponowne użycie danych z projektu VSD (tak jak to zrobiono w tym badaniu) byłoby potencjalnie wprowadzające w błąd: “uninformative and misleading“.
    • Badanie zostało zlecone przez amerykańską Agencję do Zapobiegania i Kontrolowania Chorób (CDC). Autor Thomas Verstraeten, w trakcie trwania badania, przeszedł do firmy Glaxo SmithKline – jednego z największych producentów szczepionek na świecie.

    “Ekspozycja niemowląt na tiomersal a zaburzenia rozwoju: badanie kohortowe (retrospektywne) w Wielkiej Brytanii zaprzecza związkowi przyczynowemu”, Pediatrics, Nick Andrews i wsp., 2004

    • Jaką wartość ma weryfikacja neutralności tiomersalu ze szczepionek na podstawie analiz ryzyka wśród 100% dzieci eksponowanych na tiomersal? ZERO. Badanie BEZWARTOŚCIOWE jako dowód na neutralność tiomersalu.
    • Wyników badań na brytyjskich dzieciach nie można przenieść na polskie realia, gdzie ekspozycja ilościowa i czasowa na tiomersal jest diametralnie różna. Ekspozycja polskich dzieci rozpoczynała się już w pierwszej dobie życia a skumulowana ilość etylortęci do 7 miesiąca życia wynosiła 150 mcg.
    • Badanie finansowane przez WHO, organizację która przez ponad 50 lat zalecała stosowanie szczepionek z tiomersalem bez naukowej weryfikacji neutralności tej substancji.

    “Tiomersal i występowanie autyzmu: negatywny „ekologiczny” dowód na podstawie danych z duńskiej populacji”, Pediatrics, Kreesten M. Madsen i wsp., 2003

    Liczne czynniki (w tym wskazane przez autorów) dyskwalifikują te badania jako wiarygodne źródło informacji. Dane o przypadkach autyzmu przed 1995 rokiem są niekompletne, brakuje nawet do 90% przypadków leczonych poza ośrodkami psychiatrycznymi. W innej publikacji tego samego autora (z wykorzystaniem tego samego centralnego rejestru) znajdziemy informacje o proporcjach 6.9% inpatient do 93.1% outpatient dla lat 1991 – 1999, co daje 13 razy więcej leczonych poza ośrodkami niż leczonych w ośrodkach:
    W innym badaniu na duńskiej populacji (patrz #5-Stehr-Green(Dania/Szwecja) autorzy informują o kolejnej zmianie w centralnym rejestrze psychiatrycznym – przed 1992 rokiem przypadki autyzmu z dużej kliniki w Kopenhadze nie były ujęte w centralnym rejestrze psychiatrycznym. Ilość przypadków w tej klinice odpowiadała około 20% wszystkich przypadków w Danii:
    Warto zwrócić uwagę na bardzo ciekawą prezentację o temacie tiomersal a autyzm przedstawioną przez organizację SafeMinds (promującą szczepienia bez tiomersalu)
    http://vaccineinfo.dk/i/AutismAuthorsNetwork-18May04.pdf
    Wskazującą powiązania i ścisłą współpracę wszystkich autorów badań przeprowadzonych na populacji duńskiej oraz innych badaczy z duńskim producentem szczepionek Statens Serum Institut (wizualizacja tych powiązań m.in. na slajdach 7 i 8).
    Według doniesień prasowych z 2010 roku jeden z głównych naukowców przeprowadzających te badania – Poul Thorsen – został posądzony o defraudację 2 milionów dolarów z funduszy naukowych. Jego kariera naukowca jest już skończona.
    http://stiften.dk/aarhus/forsker-svindlede-millioner-paa-universitetet
    http://www.atlantaunfiltered.com/2011/04/13/autism-researcher-indicted-for-alleged-1m-cdc-fraud/

    “Autyzm a szczepionki zawierające tiomersal: brak spójnego dowodu na związek” American Journal of Preventive Medicine, Paul Stehr-Green i wsp., 2003

    • Liczne czynniki (wskazane przez autorów) dyskwalifikują te badania jako wiarygodne źródło informacji.
    • Zarówno dane z populacji duńskiej jak i szwedzkiej są niekompletne i zawierają zaznaczone przez autorów czynniki dyskwalifikujące to badanie jako argument w dyskusji tiomersal a autyzm. To badanie zawiera te same dyskwalifikujące czynniki zidentyfikowane w badaniu #4-Madsen(Dania). Również autorzy Stehr i Green wskazują w swojej pracy, że wymienione czynniki mogły wpłynąć na porównywalność danych w okresie badania jak i pośród tych trzech krajów:
    “(…) changes over time in the rates of diagnosis of autism-like disorders in inpatient versus outpatient settings may have affected the ascertainment of cases, and differences in the distribution of the setting in which diagnoses have occurred may have affected the comparability of these results over time and among these three countries.”
    Badanie sponsorowane przez amerykańską Agencję do Zapobiegania i Kontrolowania Chorób (CDC), wspierane przez szwedzki odpowiednik amerykańskiego CDC, jak i producenta szczepionek Danish Statens Serum Institut

    “Związek miedzy szczepionkami zawierającymi tiomersal a autyzmem”, Journal of the American Medical Association, Anders Hviid i wsp., 2003
    • Badanie epidemiologiczne na populacji dzieci duńskich, badany okres to lata 1990 – 1996, pod uwagę wzięto dzieci w wieku 1 – 11 lat, dane na temat stanu zdrowia dzieci pochodzą z duńskiego Centralnego Rejestru Psychiatrycznego (Psychiatric Central Research Register), w którym zidentyfikowano dla podanego okresu badania 440 dzieci z diagnozą autyzmu i 787 dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.
    • Jedyną szczepionką zawierającą etylortęć z tiomersalu używaną w okresie badania w Danii była błonica-tężec-krztusiec, co oznaczało ekspozycje dziecka w latach 1970 – 1992 na 125 mcg etylortęci do 10-tego miesiąca życia.
    • Pierwsza ekspozycja dziecka duńskiego na etylortęć ze szczepionek miała miejsce w 5-tym tygodniu życia.
    • Ostatnie szczepionki zawierające tiomersal zostały użyte w Danii w marcu 1992 roku.
    • Autorzy wskazują na zmiany w centralnym rejestrze psychiatrycznym od 1995 roku: do 1995 roku jedyne przypadki zarejestrowane to przypadki autyzmu, które wymagały terapii w ośrodkach psychiatrycznych (inpatient), a od roku 1995 dołączono przypadki, które nie wymagały terapii w ośrodkach psychiatrycznych (outpatient):
    • Autorzy, mimo wskazanych zmian w rejestrze od 1995 roku, wnioskują o kompletności danych dotyczących dzieci z autyzmem w centralnym rejestrze psychiatrycznym na podstawie innego badania, w którym znajdziemy informacje o proporcjach 6,9% inpatient do 93.1% outpatient dla lat 1991 – 1999, co daje 13 razy więcej leczonych dzieci autystycznych poza ośrodkami niż leczonych w ośrodkach:
    “Furthermore, Madsen and colleagues found Danish prevalence rates for autism and other autistic-spectrum disorders comparable to prevalence rates found in other studies. Thus we conclude that the validity and completeness of the autism and other autistic-spectrum disorder diagnoses in the Danish Psychiatric Central Register is high.”
    Liczne czynniki (wskazane przez autorów) dyskwalifikują te badania jako wiarygodne źródło informacji. Dane o przypadkach autyzmu przed 1995 rokiem są niekompletne, brakuje w zależności od publikacji nawet 80% – 90% przypadków leczonych poza ośrodkami psychiatrycznymi. Dodatkowo liczne inne czynniki opisane w innych badaniach na duńskiej populacji potwierdzają niekompletność danych w duńskim rejestrze psychiatrycznym przed 1995 rokiem.

    Informacje zawarte w innych badaniach na duńskiej populacji wskazują na dodatkowe wady tego badania:
    • Przed 1992 przypadki autyzmu z dużej kliniki w Kopenhadze nie były ujęte w centralnym rejestrze psychiatrycznym. Ilość przypadków w tej klinice odpowiadała około 20% wszystkich przypadków w Danii:
    „Prior to 1992, the data in the national register did not include cases diagnosed in one large clinic in Copenhagen (which accounts for approximately 20% of cases occurring nationwide).” patrz Stehr-Green(Dania/Szwecja)
    • Na wzrost zachorowalności (czyli występowalności – przyp. autora) po 1995 roku miały wpływ zwiększona świadomość i zmiana kryteriów diagnostycznych z kryteriów kodu ICD-8 na bardziej uniwersalny kod ICD-10 w 1994 roku:
    “The increase in the incidence of autism from 1990 on may be attributable to more attention being drawn to the syndrome of autism and to a change in the diagnostic criteria from the ICD-8 to the ICD-10 in 1994.” Madsen(Dania)
    • Autorzy nie publikują danych na temat podtypów autyzmu w analizowanym kraju. Według klasyfikacji ICD-9 lub ICD-10 rozróżnia się wiele podtypów autyzmu, które można podzielić na “lżejsze” np. F84.5 syndrom Aspergera lub “cięższe” np. F84.0 autyzm dziecięcy. Publikowanie wniosku o braku związku dla wszystkich podtypów autyzmu bez szczegółowego przedstawienia podtypów autyzmu w analizowanych danych jest podejściem nienaukowym.
    No i znów.. warto zwrócić uwagę na bardzo ciekawą prezentację o temacie tiomersal a autyzm przedstawioną przez organizację SafeMinds (promującą szczepienia bez tiomersalu)
    http://vaccineinfo.dk/i/AutismAuthorsNetwork-18May04.pdf
    Wskazującą powiązania i ścisłą współpracę wszystkich autorów badań przeprowadzonych na populacji duńskiej oraz innych badaczy z duńskim producentem szczepionek Statens Serum Institut (wizualizacja tych powiązań m.in. na slajdach 7 i 8).

    ufff…a to tylko próbka

  17. No dobrze, dokładnie!!!. Czy potrafisz więc odpowiedziec na pytanie na jakiej podstawie za wzrost zachorowań autor artykułu (Rotkiewicz) wini ruchy antyszczepionkowe???

    To chyba pytanie do Rotkiewicza. Ale odpowiem – na podstawie informacji historycznych i analizy tego, co dzieje się obecnie.

    Zamiast mówić tak jak cytowani wyzej autorzy przede wszystkim o nieskuteczności szczepionek, o suboptymalnej odpornosci o szybkim zanikaniu odpornosci po szczepieniu on się czepi antyszczepionkowców a o innych rzeczach zapomina (?) wspomnieć.

    A jest obowiązek pisania o wszystkim? Taki miał zamysł artykułu. Chcesz mu dyktować, o czym ma pisać? Napisz sama.

    Jakie to jest badanie najpierw chciałabym wiedziec, a dwa jest mowa o RYZYKU zachorowan a nie o liczbie zachorowan wsrod szczepionych i nieszczepionych, więc ten argument nic do dyskusji nie wnosi.

    Badanie możesz znaleźć. Ocena ryzyka jest jednym z częściej używanych wskaźników. Co do liczby natomiast – wyjaśnienie jest i było podane.

  18. Hihi…przykłąd z high school…:)

    Tak, to jest przykład, który ma wyjaśnić jedno ze zjawisk epidemiologii chorób zakaźnych, odporność grupową oraz to, dlaczego chorują także zaszczepieni. No i o grupie nieszczepionych także jest napisane.

  19. na potrzeby podanego High school mozna przyjąć

    To był przykład. A co do zapadalności, to przyjmuje się ją na podstawie wiedzy o epidemiologii danej choroby.

  20. Czy jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ECOLOGICAL studies są be ale tylko w przypadku kiedy ich wnioski są kłopotliwe dla – choćby Ciebie, nie mówię o WHO. A jak ECOLOGICAL studies potwierdzają twoje hipotezy, o to wtedy są cacy, nawet linka wstawiasz gdzie można je znaleźć:

    http://cid.oxfordjournals.org/content/48/4/456.full

    Czy rozumiesz pojęcie związku przyczynowo-skutkowego? Tak, z takich danych nie można o tym wnioskować. Nie dlatego, że są to dane kłopotliwe (bo nie są), tylko dlatego, że nie dają podstaw do wyciągania takich wniosków. Można na ich podstawie (ale nie tylko na ich – to też jest ważne, i o tym mówi Gerbera i Offita) mówić jednak, że nie potwierdzono jakiejś teorii.

    No bo skoro nie są to trzeba było od razu napisać ostrzeżenie że na ecological studies z tego linku nie patrzec bo są z gruntu niewartosciowe.

    Zachęcam do poduczenia się, na jakich zasadach uprawia się naukę.

  21. @długi wpis

    No właśnie – zasady wyciągania wniosków z badań się kłaniają.
    To jest na razie stanowisko nauki (na razie, bo przecież może się zmienić) – nie potwierdzono hipotezy, że istnieją związki przyczynowo-skutkowe między szczepionkami a autyzmem. I tak, tego typu badania mogą do tego służyć. Ponadto ważna jest ich – wszystkich – analiza (czy zostały przeprowadzone prawidłowo, czy autorzy nie wyciągają nieuprawnionych konkluzji, itd.), co robią właśnie specjalne komitety, np WHOskie.

  22. @Arti
    Nie potwierdza przecież. Są to hipotezy. I doskonale, po to się takie komisje zbierają, żeby analizować dane i wyrażać opinie. A potem wydają wspólne stanowisko, które na razie brzmi: nie potwierdzono związku między szczepionkami a konkretnymi schorzeniami czy problemami neurologicznymi (GBS, omdlenia, MS).

  23. „A jest obowiązek pisania o wszystkim? Taki miał zamysł artykułu. Chcesz mu dyktować, o czym ma pisać? Napisz sama.”

    Jest coś takiego jak rzetelność dziennikarska. Jesli stawia się mocne tezy, próbuje za jakieś zjawisko obwiniać jakąś grupę ludzi to TAK AUTOR MA DZIENNIKARSKI OBOWIAZEK INFORMOWAC A NIE DEZINFORMOWAC. Zamysł artykułu miał rzeczywiscie jeden: za wszelką cenę udowodnić swoją tezę podpierając się wybiórczo danymi. Uważasz że jest to ok? Jedną z technik propagandy jest selective omission. I to własnie autor artykułu – którego Ty bronisz – stosuje. Bardzo dziekuję za taką publicystykę.

  24. „Zachęcam do poduczenia się, na jakich zasadach uprawia się naukę.”

    Co takie zdanie w ogóle ma znaczyc? Nie jestes w stanie zaatakowac mysli – zaatakuj autora? Zasugeruj, że nie zna zasad na jakich uprawia się naukę.

    Takimi pustymi sloganami możemy się zarzucać bez konca. Tylko co to miec na celu? Ja Ciebie powinnam zapytać, ale tego nie zrobiłam, czy znasz wymogi Evidece Based Medicine? Podpowiem Ci, żaden z tych badań nie spełnia takich wymogów. Mimo to z uporem maniaka piszesz bronisz tych badań podczas gdy one mają ZEROWA wartość. Pragniesz jeszcze jednego jakiegoś rażącego przykładu, tekst powyzej nie wystarczył? Prosze…

    Wiesz co to jest badanie kohortowe? Wszak wśród badan o których rozmawiamy są „niby” badania kohortowe.

    Definicja badań kohortowych według Polskiego Instytutu EBM: badanie obserwacyjne, w którym ocenia się prospektywnie wystąpienie określonego punktu końcowego w grupach (kohortach) osób narażonych i nienarażonych na dany czynnik lub interwencję, u których ten punkt końcowy na początku obserwacji nie występował. W badaniu kohorty historycznej grupy narażona i nienarażona są identyfikowane w przeszłości i “obserwowane” ku teraźniejszości pod względem występowania punktu końcowego.

    “Ekspozycja niemowląt na tiomersal a zaburzenia rozwoju: badanie kohortowe (retrospektywne) w Wielkiej Brytanii zaprzecza związkowi przyczynowemu”, Pediatrics, Nick Andrews i wsp., 2004

    “Ekspozycja niemowląt na tiomersal a zaburzenia rozwoju: badanie kohortowe (prospektywne) w Wielkiej Brytanii zaprzecza związkowi przyczynowemu”, Pediatrics, John Heron i wsp., 2004

    “Wczesna ekspozycja na tiomersal i neuropsychologiczne zaburzenia między 7 – 10 rokiem życia”, New England Journal of Medicine, Thompson i wsp., 2007

    “Neuropsychiczny stan zdrowia noworodków 10 lat po szczepieniach szczepionkami z tiomersalem”, Pediactrics, Alberto Eugenio Tozzi, Patrizia Bisiacchi, 2009

    “Ekspozycja w okresie ciąży i okresie niemowlęcym na tiomersal ze szczepionek i immunoglobulin a ryzyko autyzmu”, Pediatrics, Cristofer S. Price, William W. Thompson, Barbara Goodson, 2010

    Otóż ŻADNE z tych badań nie spełnia podstawowych wymogów Evidence Based Medicine. W każdym z nich biorą udział jedynie dzieci eksponowane na tiomersal, bez udziału grupy kontrolnej nieeksponowanej na tiomersal ze szczepionek.

    Czy chcesz to jakoś skomentować? Czy nadal bedziesz uważać te badania za wartosciowe które mogą do czegokolwiek służyć (poza słuzeniem jako przykład jak NIE robic badan).

  25. „Nie potwierdza przecież. Są to hipotezy. I doskonale, po to się takie komisje zbierają, żeby analizować dane i wyrażać opinie. A potem wydają wspólne stanowisko, które na razie brzmi: nie potwierdzono związku między szczepionkami a konkretnymi schorzeniami czy problemami neurologicznymi (GBS, omdlenia, MS).”

    No popatrz, a ludzie w sądach sprawy wygrywają potwierdzające związek szczepien z zaburzeniami. Przykład pierwszy z brzegu:

    http://www.uscfc.uscourts.gov/sites/default/files/CAMPBELLSMITH.%20DOE77082710.pdf

    A te specjalne komisje, organizacje o których piszesz, eksperci z WHO i CDC …przez całe dekady nie kiwnęli palcem w bucie żeby przynajmniej zbadać adiuwanty zanim je na masowa skale zaczną w szczepionkach aplikować ludziom. Dopiero jak się zaczęły problemy te służące ludzkości, obiektywne i nieprzekupne organizacje „same z siebie” stanęły na wysokości zadania i zlecały badania, których wynik był z góry przesądzony.

    Czy potrafisz mi podać przykład choćby jednego badania które weryfikuje to:

    Jaki jest wpływ pełnego programu szczepień na rozwój neurologiczny (jak i całokształt zdrowia) szczepionych dzieci w porównaniu do dzieci nieszczepionych (bez przeciwwskazań do szczepień)?

    Jaki jest wpływ pełnego programu szczepień na rozwój neurologiczny (jak i całokształt zdrowia) szczepionych dzieci w porównaniu do dzieci nieszczepionych (bez przeciwwskazań do szczepień)?

    Jaki jest wpływ polskiego programu szczepień na noworodki, które już w pierwszej dobie otrzymują szczepienie z tiomersalem zawierającym rtęć?

    Jaki jest wpływ zawartych w szczepionkach substancji na rozwój i całokształt zdrowia szczepionych, poprzez porównanie z nieeksponowanymi na te substancje (tiomersal, związki aluminium, mannitol, polysorbate 80, zwierzęcy materiał genetyczny, odzwierzęce wirusy i wiele innych)?

    Jaki jest wpływ obecnej praktyki podawania, podczas jednej wizyty pediatrycznej, więcej niż jednej szczepionki/preparatu w porównaniu do podawania tylko jednej szczepionki/preparatu?

    I żeby było to badanie z podwójną ślepą próbą. Jeśli takowe istnieje i jest przeprowadzone z podstawowymi wymogami EBM – od razu przyjmuję wnioski tego badania i będę propagować po świecie.

  26. „co robią właśnie specjalne komitety, np WHOskie.”

    Wiesz co ja organizacji WHO przestałam ostatecznie ufać już w 2009r po tym jak zmienili definicję pandemii by za chwilę ogłosić pandemię świńskiej grypy – to chyba każdy pamięta. Straszenie śmiercionosnym wirusem, maski na twarzach, panika w mediach że trzeba lecieć do aptek i choc na sezonową grypę się zaszcepić, ale to szybko bo już zaczyna brakować szczepionek :) I pozniej wielkie go..wno, wielkie nic, panstwa (na szczescie nie PL) zostały z magazynami pełnymi chłamu.

    Ja nie ufam organizacji która jest uwikłana w jawny konflikt interesów, ale nikt z tym nic nie zrobi bo jest zbyt duża żeby ktokolwiek usiłował cokolwiek. Powiedz mi, do jakiego stopnia można być ślepym żeby nie chcieć zauważyć pewnych ewidentnych faktów.

    Tzw. pandemic labs WHO, ktore sa siecią laboratoriów majacych za zadanie monitorowanie sytuacji epidemiologicznej i ogłaszanie alarmów „pandemic emergency” np takich jak grypa świńska są w posiadaniu ….kogo? Ano tak, firmy farmaceutycznej Glaxo Smith Kline – głównego beneficjenta w moemncie ogłoszenia pandemii – sami produkują i sprzedają szczepionki i sami ogłaszają w tym celu pandemie. Nice, co?

    Takze, jesli o mnie chodzi, opinie czy rekomendacje WHO są warte tyle co szczepionka przeciw swinskiej grypie. Czyli nic.

  27. „To był przykład. A co do zapadalności, to przyjmuje się ją na podstawie wiedzy o epidemiologii danej choroby.”

    Nie odpowiedziałaś na zadane przeze mnie pytanie apropos tego przykładu i tego wyjasnienia mglistego zacytowanego przez Ciebie wczesniej.

  28. @sporothrix
    Proszę się nie cieszyć z ilości pochlebnych komentarzy, bo wcale nie ma ich Pani dużo. Wbrew temu co się Pani wydaje (i miłościwie nam panującym) Polacy potrafią czytać ze zrozumieniem i wyciągać odpowiednie wnioski, a sponsorowane przez kartele farmaceutyczne artykuły i blogi na szczęście wcale nie cieszą się popularnością ani poważaniem.

    Nie wierzy Pani prof. Majewskiej np. tu można posłuchać innych:

  29. Jest coś takiego jak rzetelność dziennikarska.

    No to uwaga do Rotkiewicza, napisz mu to. Myślę, że Rotkiewicz traktował to jako felieton, zgodnie z definicją tegoż. A felieton jest jak najbardziej formą publicystyki.

  30. Co takie zdanie w ogóle ma znaczyc? Nie jestes w stanie zaatakowac mysli – zaatakuj autora? Zasugeruj, że nie zna zasad na jakich uprawia się naukę.

    To nie jest uwaga atakująca. Tylko sugerująca doczytanie w temacie, w którym najwyraźniej – bo dajesz to do zrozumienia swoimi tekstami – nie bardzo masz pojęcie.
    Badania prowadzi się różne, takie z kontrolami, czasem bez, niektóre pozwalają na wyciąganie wniosków, inne są raczej opisowe. Dlatego też nie wolno uprawiać cherrypickingu, nie wolno oceniać ich pojedynczo. Po to zbierają się komisje, złożone ze specjalistów różnych dziedzin, aby ocenić te artykuły i ich wiarygodność. Po to także ludzie piszą przeglądówki.
    I takie badania, które cytujesz są jak najbardziej wartościowe. W swoim zakresie. Nie można wyciągać na ich podstawie okreslonych konkluzji – i tego WHO chociażby nie robi – natomiast rozpatrując je oraz badania inne (biochemiczne, toksykologiczne, itd.) można już wyciągać ostrożne wnioski.
    Tak to się po prostu robi, tak to działa.

    Mimo to z uporem maniaka piszesz bronisz tych badań podczas gdy one mają ZEROWA wartość.

    Och jej, aż z uporem maniaka?
    Nie, ja tylko wiem, na jakich zasadach działa uprawianie nauki. Naprawdę polecam także Tobie się z tym zapoznać, bo takie domaganie się, żeby naukowcy prowadzili badania tak, jak Ty to sobie wyobrażasz, a co ma mało wspólnego z rzeczywistością, jest nieco jałowe.
    I powstrzymaj się od takich tekstów.

    (poza słuzeniem jako przykład jak NIE robic badan).

    Obawiam się, że naukowcy niespecjalnie przejmą się Twoją opinią. Pewne rzeczy muszą po prostu być przyjęte, i naukowcy stosują się do tych założeń.

  31. No popatrz, a ludzie w sądach sprawy wygrywają potwierdzające związek szczepien z zaburzeniami. Przykład pierwszy z brzegu:

    Sąd to żaden dowód – to raz.
    Dwa – oczywiście, że szczepionki mają swoje skutki uboczne, nikt temu nie przeczy.

    A te specjalne komisje, organizacje o których piszesz, eksperci z WHO i CDC …przez całe dekady nie kiwnęli palcem w bucie żeby przynajmniej zbadać adiuwanty zanim je na masowa skale zaczną w szczepionkach aplikować ludziom.

    Adjuwanty jako substancje były badane uprzednio i oceniono, że nie powinny poważnie szkodzić. A żeby sprawdzić, jak działają w szczepionkach, trzeba je było zastosować w tychże szczepionkach.

    Czy potrafisz mi podać przykład choćby jednego badania które weryfikuje to:

    Googla nie zamknięto, nieprawdaż? Tym bardziej, że ani w BCG ani Engerixie czy Recombivaxie nie ma tiomersalu.
    Ponadto, oczywiście, badania nie potwierdziły, że tiomersal w szczepionkach może wiązać się z niebezpieczeństwem.

    Co do ogólnego wpływu na zdrowie szczepionek u szczepionych dzieci – pracę taką cytowałam w notce (warto zajrzeć w ogóle do tej pracy i zobaczyć, jak się przeprowadza takie badania). Wygląda na to, że dzieci szczepione są ogólnie zdrowsze i że nie potwierdzono, jakoby dodatkowe składniki szczepionek miały poważny szkodliwy wpływ na ich zdrowie (pominąwszy efekty uboczne szczepień, o których wiadomo).
    Liczba szczepionek stosowanych za jednym razem zależy od tych szczepionek. Są takie, których nie można razem, są takie, które można. A tam, gdzie można, nie potwierdzono negatywnego wpływu na zdrowie dzieci.

    I żeby było to badanie z podwójną ślepą próbą.

    Wyrażając takie żądanie, po raz kolejny pokazujesz, że nie wiesz, o czym piszesz. Żadna komisja etyczna nie dałaby zgody na takie badanie.
    I powtórzę – nawet jakbyś znalazła jedno, pojedyncze badanie, to też o niczym nie świadczy. Trzeba porównać wiele z nich i ocenić, czy są wiarygodne i czy spełniają zasady prowadzenia badań naukowych.

  32. Takze, jesli o mnie chodzi, opinie czy rekomendacje WHO są warte tyle co szczepionka przeciw swinskiej grypie. Czyli nic.

    Podziwiam wiedzę, na podstawie której odrzucasz analizy dokonywane przez licznych lekarzy, biologów, epidemiologów, wakcynologów, statystyków, i tym podobnych specjalistów.
    Wróć, wiedzy specjalnie nie widzę. Ale ten poziom hucpy też jest godny podziwu.
    Na szczęście podobne analizy nie są odrzucane przez instytucje rekomendujące szczepienia w różnych krajach.
    Nb. nie jedna WHO robi takie analizy.

    Ja nie ufam organizacji która jest uwikłana w jawny konflikt interesów, ale nikt z tym nic nie zrobi bo jest zbyt duża żeby ktokolwiek usiłował cokolwiek. Powiedz mi, do jakiego stopnia można być ślepym żeby nie chcieć zauważyć pewnych ewidentnych faktów.

    Nikt nie jest doskonały.
    Ale powstrzymaj się na przyszłość od uwag o ślepocie.

    Tzw. pandemic labs WHO, ktore sa siecią laboratoriów majacych za zadanie monitorowanie sytuacji epidemiologicznej i ogłaszanie alarmów “pandemic emergency” np takich jak grypa świńska są w posiadaniu ….kogo? Ano tak, firmy farmaceutycznej Glaxo Smith Kline – głównego beneficjenta w moemncie ogłoszenia pandemii – sami produkują i sprzedają szczepionki i sami ogłaszają w tym celu pandemie. Nice, co?

    Tak, tak, jasne. Przydałyby się tylko jakieś dowody.

  33. Nie odpowiedziałaś na zadane przeze mnie pytanie apropos

    Odpowiedziałam. To był zwyczajnie przykład, który na prostych liczbach miał wykazać to, co wykazał. Chcesz mieć inny, to go sobie wymyśl, tylko pamiętaj, żeby choć trochę trzymał się rzeczywistości i uwzględniał przynajmniej epidemiologię choroby.
    Aha, dla Twojej wiadomości – tu nikt nie ma obowiązku odpowiadania na Twoje pytania. To jest wyłącznie moja uprzejmość.

  34. @QuestionMark
    Skasowałam te jutubki, bo na nie nie ma miejsca na tym blogu.

    Proszę się nie cieszyć z ilości pochlebnych komentarzy, bo wcale nie ma ich Pani dużo.

    Płaczę z tego powodu.

    Nie wierzy Pani prof. Majewskiej

    Majewska nie ma argumentów i gada bzdury.

  35. @ Sceptyk
    Znam ten artykuł. Co z niego wynika?
    Że pewne szczepionki, w dodatku zawierające niebezpieczne dla małp wirusy (w naturze), podawano małpom i obserwowano zmiany. Oczywiście, dobrze, że badanie powstało i warto je wziąć pod uwagę, ale jest ono, jakie jest.

    I na koniec dodam – ponieważ nie masz zielonego pojęcia, o czym się wypowiadasz, Twoje fantazje na temat uprawiania nauki i badań naukowych są niezbyt ciekawe, ponadto spamujesz (nie tylko tutaj), przeklejając „swoje” pseudoargumenty z innych stron, w dodatku będąc agresywną – EOT. Chyba że wrzucisz jakieś rzetelne dane na poparcie swoich tez.

  36. @questionMark
    „Polacy potrafią czytać ze zrozumieniem i wyciągać odpowiednie wnioski”

    No nie wiem, przecież większosc Polaków została w dzieciństwie zaszczepiona i to nie obecnymi bajeranckimi szczepionkami, ale starymi z rtecia. W związku z powyzszym większosć Polaków ma znaczne zaburzenia neurologiczne w tym zaburzenia funkcji pozawczych różnego stopnia. Co podwaza teze o tym, ze sa w stanie czytać ze zrozumieniem, czy nawet w ogóle sa w stanie czytać. Co do umiejętności wyciagania wniosków, to zdolnych do tego jest tylko kilku członków plemion afrykanskich i południowoamerykańskich, o ile oczywiscie nie cierpią z powdu wrodzonej rózyczki, czy nie pomarli z powodu polio czy odry. Myśle, ze nawet warto wnioskowac o zmiane rządu-oni tez byli szczepieni- co wiele wyjaśnia. BTW-poszkodowani przez Amber Gold tez powinni pozwac big farme.

    Ludzie, wyjdźcie z internetu, idzcie na plac zabaw. Te wszystkie maluchy w piaskownicy byly szczepione- widzicie tam jakies ciężkie zaburzenia? ja chodze codziennie i nie widze. I cieszy mnie tez to, ze nie widze tam polio, wrodzonej rózyczki, klepsydr po ospie prawdziwej itd.

  37. „No to uwaga do Rotkiewicza, napisz mu to. Myślę, że Rotkiewicz traktował to jako felieton, zgodnie z definicją tegoż. A felieton jest jak najbardziej formą publicystyki.”

    Oczywiscie, że mu to napisałam. Tobie tez piszę bo bronisz tego NIERZETELNEGO artykułu i sama nie potrafisz / nie chcesz zauważyć, że autor najzwyczajniej w świecie manipuluje informacją wprowadzając czytelnika w błąd.

  38. Tzw. pandemic labs WHO, ktore sa siecią laboratoriów majacych za zadanie monitorowanie sytuacji epidemiologicznej i ogłaszanie alarmów “pandemic emergency” np takich jak grypa świńska są w posiadaniu ….kogo? Ano tak, firmy farmaceutycznej Glaxo Smith Kline – głównego beneficjenta w moemncie ogłoszenia pandemii – sami produkują i sprzedają szczepionki i sami ogłaszają w tym celu pandemie. Nice, co?

    „Tak, tak, jasne. Przydałyby się tylko jakieś dowody.”

    Widzisz Sporothrix jestes tak przewidywalna, że się aż uśmiałam. Specjalnie nie podałam żadnego linka przy tym wpisie czekając na Twój szyderczy ton i dokładnie coś w stylu „tak, tak jasne.” Tak bardzo ufasz WHO, cytujesz za nimi, to powinnaś chyba miec jakieś do tego podstawy i wiedzę, choćby podstawową, Ale Ty jej nie masz, mało tego, pewnych faktów nie chcesz dostrzec.. To się właśnie nazywa bezkrytyczność.

    Prosze bardzo, ze strony samego GLAXO SMITH KLINE:

    http://www.gsk.com/media/pressreleases/2011/2011-pressrelease-404323.htm

  39. Tak mimochodem zalinkuję sobie notkę z bloga prowadzonego przez prof. dr hab. Andrzeja Gregosiewicza. Notka co prawda dotyczy homeopatii, ale w komentarzu internauta zapytał autora bloga odnośnie wywiadu z prof. Majewską. Odpowiedź prof. Gregosiewicza bezcenna.

  40. @sceptyk

    Prosze bardzo, ze strony samego GLAXO SMITH KLINE:

    Naturalnie. Bycie udziałowcem projektu to to samo, co posiadanie labów i samodzielne ogłaszanie pandemii. Tak, tak, oczywiście.

    Co do innych wpisów – jak zwykle tylko insynuacje, dziwaczne fantazje na temat pracy innych ludzi, totalne niezrozumienie, jakie zasady przyjęte są w nauce („tego nie wiemy” piszesz – może Ty nie wiesz, ale ja wiem) oraz wycieczki osobiste. Której części „EOT. Chyba że wrzucisz jakieś rzetelne dane na poparcie swoich tez” nie zrozumiałaś?

  41. Skoro o krzuśćcu mowa, to aż się zapytam: byłam szczepiona jako dziecko, ale w wieku 20 lat zapadłam na to dziadostwo. No cóż, shit happens, mam tak złą odporność, że nawet nie jestem specjalnie zaskoczona, natomiast dręczą mnie pewne wątpliwości. Czy teraz jestem uodporniona z racji przebycia choroby, czy powinnam się doszczepić? Jak uchronić się przed nawrotem tej paskudy w przyszłości? I jak do diabła można wzmocnić swoją odporność?!

  42. @Moonchild
    Bywa, że szczepieni chorują, niestety. Uważa się, że odporność po szczepieniu zanika po paru-parunastu latach. Ale także zanika po przebyciu choroby, tzn. przez lata jest, ale potem nie ma. Możesz się więc doszczepić. Takie akcje doszczepiania dla młodzieży i dorosłych wprowadzono tu i ówdzie w Stanach właśnie, po doniesieniach o zgonach dzieci.
    A jak wzmocnić odporność – osobiście średnio wierzę we wzmacnianie odporności, ale wiesz, są niby te sposoby: dobrze się odżywiać, nie stresować, i tak dalej :)

  43. @sporothrix: no to z mojej odporności nici, bo jak zacznę żyć bez stresu to żryć nie będzie co ;p Dziękuję za odpowiedź :)

  44. Przekonywanie o braku niebezpieczeństwa szczepionek i powoływanie się przy tym na WHO to mniej więcej tak jak by przy ocenie prawdomówności Kiszczaka przywoływano wypowiedzi Jaruzelskiego. Żenada

  45. Ostatnio w mediach pojawił się temat tzw. „choroby Bostońskiej”. Gdy choroba pojawiła się w USA pojawiły się też teorie, że to kolejna sztuczna epidemia, na którą stworzą zaraz zombie-szczepionki, tymczasem wygląda że w Europie choroba atakuje już od roku. Mało jest jednak na ten temat informacji, choć jak widzę po forach, liczba zakażeń jest duża. Może być skrobnęła na ten temat informacyjną notkę?

    Co do thiomersalu – w Japonii wycofano go w połowie lat 90. i liczba nowych diagnoz autyzmu u nich nie spadła. Jeśli wyeliminowanie czynnika nie miało wpływu na zjawisko, to nie miał on na nie wpływu. Jest to pod tym względem ciekawy kraj – kilkakrotnie wycofywano tam szczepionki podejrzewane o to i owo i statystyka chorób inteligencji się nie zmieniała. Aż mam chętkę samemu coś o tym napisać.

  46. Nie wiem dlaczego, ale nie pokazują się dodane komentarze. Może teraz się uda.

    Mogłabyś napisać coś na temat „choroby bostońskiej”? Temat zaczyna krążyć po mediach okołospiskowych, a zachorowań jest dużo, natomiast informacji brak.

  47. @Zaciekawiony
    Nie wiem, czemu Twoje komentarze wpadły do spamu. Ale już są.

    Choroba bostońska? To jest tzw. „zespół ręki, stopy i ust”, znany od dawna, powodowany przez wirusy Coxsackie, w miarę łagodna choroba wieku dziecięcego. Zawsze było tego sporo (sama uczyłam o tym studentów lata temu :)), tyle że ludzie nie zwracali uwagi, no i nie ma leku.
    Może jest to jednak dobry pomysł, żeby napisać, zresztą już kiedyś przymierzałam się do pisania o Coxsackie, tylko ciągle coś wypadało innego. Dzięki za info.

    Co do thiomersalu – w Japonii wycofano go w połowie lat 90. i liczba nowych diagnoz autyzmu u nich nie spadła.

    Owszem, pisałam o tym w artykule z Wszechświata (https://sporothrix.files.wordpress.com/2012/01/krawczyk-wszechswiat.pdf). Inne dane pokazują, że nie tylko nie spadła, ale nawet wzrosła.
    To prawda też, że w Japonii tak bywało z wycofywaniem i przywracaniem różnych rzeczy (wspominałam o tym przy okazji krztuśca: https://sporothrix.wordpress.com/2011/01/16/usa-sie-krztusza-kto-nastepny/), stąd, mam wrażenie, istnieje wśród antyszczepionkowców mit, jakoby w Japonii nie szczepiło się małych dzieci. Co jest oczywiście nieprawdą.

    Naturalnie, zachęcam Cię do napisania. Im więcej rzetelnych informacji, tym lepiej.

  48. Cóż – prof. Majewska nie jest żadnym specjalistą w zakresie wakcynologii czy chorób zakaźnych, ale na przysłowiowym „ciemnym ludzie” tytuł prof. dr hab. robi wrażenie…
    Chwali się ona swoim dorobkiem, szkoda tylko że żadna jej praca nie dotyczy szczepionek czy szczepień. A już podważanie rangi czasopism w rodzaju „BMJ” czy „Lancet” brzmi śmiesznie w ustach osoby z naukowym tytułem. Gdzie ona sugeruje w takim razie publikować wyniki badań? W „Fakcie” czy „Party”?

  49. @Hauptmann
    Może jeszcze ewentualnie jakiś Superexpress?

    Chwali się ona swoim dorobkiem, szkoda tylko że żadna jej praca nie dotyczy szczepionek czy szczepień.

    Otóż to. Ale i na to jej wielbiciele (wyznawcy?) nie zwracają uwagi.

  50. Przyglądam się Waszej zajadłej dyskusji, z której i tak nic nie wyniknie, nikt nie zmieni zdania, ani nikt nagle odkryje nowej „objawionej prawdy”!
    Historia uczy jednak, żeby mieć sporo dystansu do przedstawianych faktów, zdarzeń, w tym również do niektórych badań, statystyk i prac naukowych.
    Dowody?! Proszę bardzo jest ich całe mnóstwo, ale nie chodzi teraz i tutaj o ich przytaczanie. Niepohamowany pęd do generowania coraz to nowych i większych zysków popycha ludzi i naturalnie firmy do wielu działań nie mających za wiele wspólnego ze zdrowiem ludzi i naszym naturalnym środowiskiem. W ostatnich latach było sporo skandali wokół świata nauki, gdzie regularnie odkrywa się i demaskuje różnych cwaniaków popełniających plagiaty, fałszujących dane i wyciągających całkowicie mylne wnioski (nie tylko przecież w medycynie).
    Niech jednak nikt nie mówi, że WHO, Sanepid i inne organizacje są całkowicie niezależne od polityki, stref wpływów i możliwej korupcji. Kto został przyłapany na oszustwie (zdradzający partner, sportowiec na dopingu, naukowiec fałszujący lub zatajający wyniki badań, manager ukrywający wyniki analiz dla biznesu) pozostanie już nie do końca wiarygodny i czysty, jak wcześniej. Były afery – OK, ale osoby odpowiedzialne nadal zarządzają i prowadzą te same interesy, więc dlaczego z góry zakładać, że we wszystkich innych przypadkach byli i są uczciwi?! Może tak, a może nie. Zarówno historycy, naukowcy rozmaitych specjalności, w tym medycyny także, ciągle weryfikują jakieś wcześniejsze fakty, bądź utarte poglądy, itp., które często na skutek żmudnych i wieloletnich badań były niewłaściwie przedstawiane i interpretowane. Być może okaże się za lat kilka, że organizacje STOP NOP nie miały racji i wyświadczyły społeczności niedzwiedzią przysługę, ale równie dobrze mogą do tego czasu wyjść na jaw kolejne afery z koncernami i nastąpi weryfikacja dotychczasowych poglądów. Zawsze szeptano, że przemysł zbrojeniowy „rządzi” światem, ale obecnie obroty firm z branży farmaceutyczno-medycznej są już od wielu lat wyższe, co z pewnością wiąże się z rozwojem medycyny, postępem technologicznym i zwiększonymi nakładami. Jednak wielkie pieniądze kuszą wielkimi zyskami i często moralność oraz uczciwość nie brana jest pod uwagę, jako kryterium przeważające. Nie jestem wielbicielem, ani fanem prof. Majewskiej, ale np. na jakiej podstawie szczepi się noworodki chwilę po urodzeniu, kiedy ich stan fizyczny i zdrowotny nie został sprawdzony zgodnie z obowiązującymi wymogami? Co więcej zamierza się szczepić i to zestawami skojarzonymi wcześniaków!!!??? Przecież wcześniactwo jest częstokroć poważnym stanem, walką o życie i bezpieczne doprowadzenie wcześniaków do określonego wieku i rozwoju, aby tego rodzaju pomoc i ingerencja medyczna nie była konieczna. Czy faktycznie umieralność wcześniaków z powodu ciężkich infekcji zakaźnych jest na tyle duża lub rośnie, żeby tak dalece cofać się z rozpoczęciem szczepień? Jest pełen wątpliwości i sprzeczności. Przynajmniej sposób w jaki się chce to wprowadzić przypomina kolejny dobry interes do zrobienia z danym państwem. Obym się mylił!

  51. Przyglądam się Waszej zajadłej dyskusji, z której i tak nic nie wyniknie, nikt nie zmieni zdania, ani nikt nagle odkryje nowej “objawionej prawdy”!

    Może dlatego, że tu nie chodzi o żadne odkrywanie prawdy objawionej.

    Historia uczy jednak, żeby mieć sporo dystansu do przedstawianych faktów, zdarzeń, w tym również do niektórych badań, statystyk i prac naukowych.

    Jasne, tylko trzeba to uzasadnić.

    Dowody?! Proszę bardzo jest ich całe mnóstwo, ale nie chodzi teraz i tutaj o ich przytaczanie.

    LOL. Śliczne uzasadnienie. Tylko że nie. Ale pocieszę Cię – nie jesteś jedynym, który tu żołądkuje się bez żadnych podstaw.

    Niepohamowany pęd do generowania coraz to nowych i większych zysków popycha ludzi i naturalnie firmy do wielu działań nie mających za wiele wspólnego ze zdrowiem ludzi i naszym naturalnym środowiskiem. W ostatnich latach było sporo skandali wokół świata nauki, gdzie regularnie odkrywa się i demaskuje różnych cwaniaków popełniających plagiaty, fałszujących dane i wyciągających całkowicie mylne wnioski (nie tylko przecież w medycynie).

    Skandale nie mają wpływu na fakt, że szczepionki są świetną metodą walki z chorobami zakaźnymi.

    Niech jednak nikt nie mówi, że WHO, Sanepid i inne organizacje są całkowicie niezależne od polityki, stref wpływów i możliwej korupcji.

    Niech. Z tym, że tu nikt tak nie mówi, więc nie wiem, do kogo kierujesz swój apel.

    Zarówno historycy, naukowcy rozmaitych specjalności, w tym medycyny także, ciągle weryfikują jakieś wcześniejsze fakty, bądź utarte poglądy, itp., które często na skutek żmudnych i wieloletnich badań były niewłaściwie przedstawiane i interpretowane. Być może okaże się za lat kilka, że organizacje STOP NOP nie miały racji i wyświadczyły społeczności niedzwiedzią przysługę, ale równie dobrze mogą do tego czasu wyjść na jaw kolejne afery z koncernami i nastąpi weryfikacja dotychczasowych poglądów.

    Nudzisz z tymi aferami. Nie, afery nie mają wpływu na to, czy szczepionki są skuteczne i bezpieczne.
    I fakt, trzeba robić żmudne i wieloletnie badania. Te badania były przeprowadzone i są prowadzone przez cały czas. Pewnie, że jakieś kwestie mogą wyjść w przyszłości – tak jest ze wszystkim, nieprawdaż? – ale w tej chwili wiadomo, że szczepionki są OK.

    Nie jestem wielbicielem, ani fanem prof. Majewskiej, ale np. na jakiej podstawie szczepi się noworodki chwilę po urodzeniu, kiedy ich stan fizyczny i zdrowotny nie został sprawdzony zgodnie z obowiązującymi wymogami?

    To, że nie wiesz, na jakiej podstawie, nie jest Twoją winą. Ale nie powinieneś używać tego jako argumentu. Tu masz prosto wyjasnione podstawy: http://www.mayoclinic.com/health/vaccination-schedule/AN02136/
    Aha, i stan zdrowia się sprawdza oczywiście.

    Co więcej zamierza się szczepić i to zestawami skojarzonymi wcześniaków!!!??? Przecież wcześniactwo jest częstokroć poważnym stanem, walką o życie i bezpieczne doprowadzenie wcześniaków do określonego wieku i rozwoju, aby tego rodzaju pomoc i ingerencja medyczna nie była konieczna.

    Po pierwsze, decyzja podejmowana jest indywidualnie (patrz niżej). Po drugie, właśnie dlatego, że wcześniaki narażone są często na niektóre zakażenia bardziej, niż dzieci urodzone o czasie, zaleca się szczepienia. Po to, aby chronić te dzieci.

    Czy faktycznie umieralność wcześniaków z powodu ciężkich infekcji zakaźnych jest na tyle duża lub rośnie, żeby tak dalece cofać się z rozpoczęciem szczepień?

    No sam piszesz, że wcześniactwo jest poważnym stanem i walką o życie. Owszem, niektóre szczepienia muszą być wykonane jak najwcześniej.

    Cytat: Zgodnie z aktualnymi zaleceniami wcześniaki mogą być szczepione w chronologicznej kolejności, zgodnie z kalendarzem szczepień, tak jak dzieci urodzone o czasie. Wyjątkiem jest szczepienie przeciwko gruźlicy, wykonywane tuż po urodzeniu, które powinno być odroczone u noworodków w ciężkim stanie klinicznym oraz u wszystkich urodzonych przed 32 tygodniem lub z masa poniżej 2000 g. Z uwagi na częste problemy zdrowotne wcześniaków (infekcje, zaburzenia oddychania, zaburzenia neurologiczne) zaleca się oczywiście czasowe odroczenie szczepień aż do ustabilizowania stanu ogólnego i ustąpienia objawów ewentualnej infekcji. W przypadku przebycia krwawienia wewnątrzczaszkowego lub innych zaburzeń neurologicznych szczepienia odracza się do chwili ustąpienia ostrych objawów i zakończenia ewentualnej diagnostyki neurologicznej. Jeżeli dziecko jest w dobrym stanie i ma masę ciała powyżej 2000 g, to powinno być szczepione tak jak każde inne niemowlę. Sam fakt wcześniactwa nie jest przeciwwskazaniem do żadnego ze szczepień. Zdaniem wielu autorów wcześniaki powinny być nawet dodatkowo szczepione przeciwko bakteriom nie objętym kalendarzem szczepień (Neisseria, Streptococcus pneumoniae, Haemophilus influenzae grupy B), są bowiem w grupie podwyższonego ryzyka ciężkich zakażeń tymi bakteriami. (http://www.forumpediatryczne.pl/specjalista/ep,194,szczepienia-u-wczesniakow,1#.UD9ql8GPW_g)

    Przynajmniej sposób w jaki się chce to wprowadzić przypomina kolejny dobry interes do zrobienia z danym państwem. Obym się mylił!

    Tak, tak, już wspominałeś o tych interesach. Nudne to.

  52. Pośród huku bitewnego i kłębów dymu trochę zniknęło mi meritum sporu. I nie bardzo wiem, czy chodzi o to, żeby nie szczepić nikogo niczym, czy żeby nie szczepić dostępnymi szczepionkami, gdyż są one narzędziem szatana jako zawierające tlenek glinu i produkowane przez zepsute do cna kompanie farmaceutyczne, czy też aby oddać w ręce rodziców decyzję o zaszczepieniu bądź nie swego potomka? Mozliwe też, że chodzi o pojedynki słowne między zwolennikami tego lub tamtego opiniotwórczego ośrodka/profesora.
    Bo dyskusja między zwolennikami a przeciwnikami szczepień, to coś jakby dyskusja między zwolennikami a przeciwnikami prawa o ruchu drogowym, lub kodeksu wykroczeń. Zawsze można się wyprowadzić i stworzyć na niezamieszkałych wyspach Oceanu Spokojnego własną republikę, i w konstytucji tejże zapisać brak obowiązku szczepień. W przeciwnym wypadku należy jednak poddawać się obowiązkowi szczepień lub przekonać czynniki prawodawcze do zmiany prawa na takie, które likwiduje taki obowiązek. Pierwsze wyjście jest w naturalny sposób lepsze (jeżeli ktoś myśli inaczej, z zainteresowaniem przeczytam jego argumenty).
    Są takie obszary prawodawstwa, w których bubel prawny doprowadzi do korupcji lub ułatwi jednemu panu zrobienie w trąbę drugiego pana na polu przedsiębiorczości. Przykre, ale nikt nie ginie. Są też takie, gdzie próba wypisywania hocków-klocków w kodeksach prowadzi wprost do śmierci lub kalectwa. Przykładem mogą być regulaminy wojenne lub prawo dotyczące zdrowia publicznego. Różnica tkwi w czasie reakcji. Żołnierz zmuszony przepisami do robienia głupot umrze sobie prędziutko. Na to, żeby zobaczyć skutki zmian w prawie dotyczącym opieki zdrowotnej należy poczekać. To jest chyba główny powód, dla którego przeciwnicy szczepień mogą egzystować nie popadając z miejsca w schizofrenię. Krótko: zacznijcie kombinować ze szczepieniami, a wróci krztusiec, odra, choroba Heinego-Medina i całe to towarzystwo, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci udało się zapędzić z powrotem do puszki Pandory, skąd wypełzło. Wypadnie poczekać 10-20 lat, ale efekt murowany.
    W kwestii argumentów pani profesor Majewskiej przychodzi mi na myśl zapomniany obecnie (co za szczęście) Erich von Daeniken.

  53. @Booras

    Na to, żeby zobaczyć skutki zmian w prawie dotyczącym opieki zdrowotnej należy poczekać. To jest chyba główny powód, dla którego przeciwnicy szczepień mogą egzystować nie popadając z miejsca w schizofrenię. Krótko: zacznijcie kombinować ze szczepieniami, a wróci krztusiec, odra, choroba Heinego-Medina i całe to towarzystwo, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci udało się zapędzić z powrotem do puszki Pandory, skąd wypełzło. Wypadnie poczekać 10-20 lat, ale efekt murowany.

    Otóż to. I historia pokazuje, że takie sytuacje miały miejsce: anty – wzrost liczby przypadków – panika – wszyscy grzecznie się szczepimy – spadek liczby przypadków. Co z tego jednak, kiedy magistra życia nikogo niczego nie uczy.

    W kwestii argumentów pani profesor Majewskiej przychodzi mi na myśl zapomniany obecnie (co za szczęście) Erich von Daeniken.

    Hihi. A Polcon?

  54. Zapytam wprost. Kto z was jest szczepiony na cholerę dżumę, hiszpankę… ? Ja na 100% nie ,tak samo jak wszyscy. A jakoś trupy nie zalegają ulic. Ile zachorowań w Polsce notujemy rocznie na te choroby ? Teraz mi udowodnijcie, że to zasługa szczepień.
    Przede wszystkim, należy szanować wolność wyboru każdego człowieka. Nikogo siłą nie kąpią a wiadomo,że higiena to podstawa w profilaktyce zdrowotnej. Ale szczepić zmuszają. Czyli nie o zdrowie nasze tu chodzi .Raczej o wyciągnięcie od nas nie małej kasy. Na głupią plombę do zęba państwo nie ma pieniędzy ,a tu miliony na szczepionki. Jeszcze na przymus. Świat stoi na głowie.

  55. @szach
    No racja, racja. Ale zauważ, ilu ludzi ginie na drogach, w wypadkach samochodowych. A szczepili się przeciw samochodozie? Nie szczepili, bo gdyby się zaszczepili, to tych wypadków by nie było. Udowodnione, no nie?

    Ty tak poważnie? To dla Twojej wiadomości: nie szczepimy się przeciw cholerze, bo cholery w Polsce nie ma. Dlatego też – siurpryza taka – ludzie na nią nie umierają. Jednakowoż, tam gdzie cholera grasuje, można się zaszczepić. Oraz istnieje skuteczne leczenie.
    Przeciw dżumie – a widzisz jakąś dżumę w Polsce? Szczepionki, owszem, są, ale działają słabo. Wystarczą antybiotyki.
    Hiszpanka – kiedy szalała, próbowano szczepionek. Problem w tym, że wówczas nie wiedziano nawet, co to za drobnoustrój zabija ludzi. Ponadto – widzisz gdzieś ofiary hiszpanki w tej chwili? Zaś na grypę ludzie się, owszem, szczepią.

    Przede wszystkim, należy szanować wolność wyboru każdego człowieka.

    Super, tylko że czasem ludzie, którzy nie chcą szczepić, nie szczepią swoich dzieci. Niespecjalnie zwracając uwagę na ich wybór i wolność. Poza tym nie szczepiąc narażają ludzi, którzy nie mogą poddać się szczepieniom. I w ogóle narażają całe społeczeństwo (odporność grupowa). Chodzi więc o zdrowie i życie jak najbardziej.

    Na głupią plombę do zęba państwo nie ma pieniędzy ,a tu miliony na szczepionki.

    Bez przesady. Na szczepienia jednego dziecka polski rząd wydaje rocznie około 200 zł. To nie majątek, nie mówiąc już o tym, że mógłby wydawać więcej, na preparaty nowocześniejsze.

    Jeszcze na przymus.

    A jest jakiś przymus? Chyba coś Ci się pomyliło.

  56. @szach
    „””
    Ile zachorowań w Polsce notujemy rocznie na te choroby ?
    „””

    Tyle samo co smierci w wyniku ataku hipopotamow jeziornych.

    „””
    Teraz mi udowodnijcie, że to zasługa szczepień.
    „””

    Najpier musisz nam udowodnic ze realne hipopotamy grasuja np w mazurskich jeziorach. Jesli nie grasuja, to brak barier antyhipopotamowych w Mikolajkach ma sie nijak do odhipopotamowej smiertelnosci /jej braku na terenie Rzplitej. Comprende?

    „””
    Przede wszystkim, należy szanować wolność wyboru każdego człowieka.
    „””

    „””
    Przede wszystkim, należy szanować wolność wyboru każdego człowieka.
    „””

    Wybales spacer autostrada i zderzyles sie z TIRem?

    „””
    Nikogo siłą nie kąpią
    „””

    Owszem, IMHO kapia sila chocby nieszczesny zasmrodzony bezdomny protestowal ile mu w zapijaczonych plucach powietrza starczy. Bo trudno np. zostawic takiego osobnika ze zlamaniem coby sobie umarl w bolesciach protestujac, a operowac w super-smrodzie sie nie da.
    Tak ze owszem, czasowe ubezwlasnowolnienie pewnych osobnikow zachodzi w Rzplitej a i pewnie w paru innych miejscach okreslanych jako cywilizowane.

  57. To jest w gruncie rzeczy prestiżowy oraz praktyczny kawałek danych.
    Jestem zadowolona , że trafiłam na Twój materiał. Dzięki za udostępnienie.

  58. Uwielbiam ten blog:D Waszym autorytetem jest WHO, które zatwierdziło wszystkie chemiczne związki stosowane obecnie w żywności, a tymczasem wskażniki raka rosną:D Podobnie jest ze szczepionkami i GMO. Smiech na sali…totalna naiwność z waszej strony:))

  59. @Adi7x
    Oczywiście, masz rację. Wskaźniki raka rosną, a im więcej takich komentarzy, tym bardziej rosną. Ani chybi durne komcie powodują raka, biada nam.

  60. Zadziwiająca wiara w nieomylność medycyny. Poza tym podejście do komentarzy innych pełne kultury. Tylko gdzie w tym wszystkim miejsce dla rodzin w których po tych cudownych szczepieniach dzieci maja poważne NOPy albo co gorsze umarły? Właśnie tu trup się ściele.
    I jaka wspaniała wiedza o zdrowiu- wątpienie że odporność można wzmocnić dietą i jakością życia nazwałabym już ignorancją. Rozumiem że najlepiej używać antybiotyków? One również na wszystko takie cudowne, zwłaszcza na wirusy.

  61. @zdziwiona
    Ech, skoro już komentujesz pod taką starą notką, to chyba było trochę czasu na zgromadzenie argumentów… oh wait, co ja gadam, jakie argumenty? Przecież można anonimowo i niemerytorycznie wpaść do kogoś na blogaska, zarzucić ignorancję, pobredzić grubo i posnuć swoje kompletnie nieinteresujące fantazje. Tylko po co, ciekawość. Żeby zaistnieć? Bo nikt w realu już nie zwraca uwagi? W takim razie pisz dalej, nie przeszkadzaj sobie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s