Kolejna powtórka z rozrywki czyli wielbłąd polskiej nauki

ResearchBlogging.org

Się znowu zaczęło. Wybitne dokonania polskich naukowców, pokazujące, jak to straszne są szczepionki, a szczególnie jak źle wpływają na układ nerwowy zaszczepionych, obiegły i obiegają właśnie internetsy. Ze szczególnym uwzględnieniem takich tuzów wakcynologii, jak niejaki Dave Mihalovic, czy inni miłośnicy chorób zakaźnych. Polscy bowiem badacze z Białegostoku opublikowali pracę, szumnie zwaną naukową, w której rozprawiają się z mitami dotyczącymi szczepień.

Na początku artykułu autorzy wspominają o czym takim, jak efekty uboczne tychże szczepień. Sprytnie unikając definicji podawanej powszechnie i takiej, co do której zgadzają się specjaliści w dziedzinie wakcynologii. W omawianej publikacji mowa jest o powikłaniach po szczepieniu, które zaiste mogą być dowolne, bo nie ma dowodu, że występują na skutek szczepień.

Mamy więc pierwszy – tak bardzo powszechny wśród antyszczepionkowców – błąd logiczny pod tytułem post hoc ergo propter hoc. Co oznacza, że nie wszystko, co występuje po czymś, występuje na skutek tego czegoś.

W dodatku do worka z podpisem „powikłania po szczepieniu” autorzy wrzucają m.in. krzyk mózgowy, który powikłaniem poszczepiennym nie jest, nie wspominając już o autyzmie – także nie jest, co pokazano wielokrotnie. Cały czas jednak ten odgrzewany kotlet straszy.

Oczywiście, tu należy podkreślić – efekty uboczne szczepień są faktem. Jednak te poważne są niesłychanie rzadkie i zupełnie nie przeważają dobroczynnego i prozdrowotnego działania szczepionek. A wykrycie paru z tych efektów ponadto – i to wykrycie w rzetelnych badaniach – doprowadziło albo do wycofania danej szczepionki (pierwsza szczepionka przeciw rotawirusom chociażby), albo do ograniczenia ich stosowania (szczepionka żywa przeciw polio). Autorzy pracy piszą o tym jakby z przekąsem, nie rozgraniczając, świadomie jak sądzę, między poważnymi efektami ubocznymi a tymi łagodnymi i przemijającymi bez śladu.

W kolejnych akapitach poruszona jest kwestia słabo rozwiniętego układu odpornościowego noworodka, co podważać ma słuszność szczepień w tak młodym wieku. Podważać zresztą z wdziękiem m.in. na podstawie prac na myszach. Dodatkowo autorzy pracy pisząc o adjuwantach, sprytnie przemycają takie słowa, jak „toksyczny”, co od razu ładnie ustawia argumentację. Za to nie zwracają uwagi na bardzo liczne badania pokazujące coś odwrotnego. Otóż właśnie dlatego szczepi się dzieci wcześnie, aby uchronić je przed ciężkimi zakażeniami, a nawet śmiercią (tu przypomnę informację, dlaczego szczepi się noworodki przeciw wzwB, a tutaj – dlaczego przeciw gruźlicy). Wiadomo także, że szczepionki stosowane w młodym wieku – w liczbie podawanej dzieciom – są bezpieczne.

Mamy więc drugi błąd w dyskusji – także częsty u antyszczepionkowców – cherry picking. Prawdą jest, że jak się człowiek skupi i zaprze, to znajdzie publikację na dowolny temat udowadniającą dowolną tezę. Tak nie działa nauka. Żeby jakieś twierdzenie mogło zostać uznane za naukowe, musi zostać potwierdzone przez wielu badaczy, w wielu ośrodkach, na różnych populacjach ludzi. Dobrze jest więc opierać się na dużych analizach i metaanalizach, a nie na wybranych artykulikach dziwacznych zespołów pseudobadawczych. Obraz rzetelnego współczesnego naukowca jako samotnego białego żagla walczącego z bałwanami (fal) nie jest prawdziwy. I nieodmiennie sugeruje, że coś jest z jego badaniami nie tak.

Autorzy omawianej pracy lekcje z cherry pickingu odrobili doskonale – wśród cytowań jest i Majewska, są i Geierowie (tak, ci Geierowie od bredni na temat autyzmu oraz nieetycznego traktowania pacjentów), aż dziw, że Wakefielda zabrakło. W spisie literatury dumnie figurują też artykuły po polsku, których z oczywistych względów anglojęzyczny czytelnik nie oceni. A polskojęzyczny powinien zastanowić się, dlaczego one się tam znajdują i czy przypadkiem nie dlatego, że w porządnych, międzynarodowych czasopismach recenzowanych z wysokim IF (impact factor) takich nie udało się znaleźć.

Kolejnym uroczym przykładem cherry pickingu, a także mijanki z cytowanymi informacjami, jest hasło, że szczepionki uszkadzają układ immunologiczny. Jako dowód zacytowana jest publikacja, mówiąca o tym, że szczepienia przeciw grypie upośledzają produkcję jednego z elementów tegoż układu. Autorzy nie dodają jednak, że dotyczyło to dzieci z mukowiscydozą. Oczywiście, przypadek jest ważny i specjaliści powinni go wziąć pod uwagę, szczególnie ustalając kalendarze szczepień dla dzieci nie w pełni zdrowych. Jednak nie potwierdza założonej tezy.

Innym dowodem na szkodliwość szczepionek ma być to, że szczepionka przeciw ospie wietrznej nie chroni przed astmą i atopowym zapaleniem skóry. Albowiem wiadomo, z serii prac jednego zespołu, że przebycie samej ospy może chronić przed tymi schorzeniami. Cóż, na takie dictum acerbum zakrzyknąć można jedynie – zamiast a gdzie jest nobile verbum, bo takie argumenty naprawdę nie przystoją poważnym naukowcom – że w istocie racja jest to święta! Oczywistym jest, że szczepienie przeciw ospie nie chroni także przed gradobiciem. Przed którym chroni za to ospa, gdyż chorując siedzimy na tyłku w domu, zamiast włóczyć się po dworze. I dopóki grad nie wpadnie nam przez okno, jesteśmy bezpieczni. CBDO.

Podsumowując tę część – sprawdzono i wiadomo, że szczepionki nie uszkadzają układu odpornościowego. Dzieci szczepione nie chorują bardziej, niż nieszczepione, a niektóre prace (liczba mnoga) sugerują, że mogą być nawet zdrowsze pod pewnymi względami.

Następnie autorzy przechodzą do marudzeń na temat autyzmu, bo nie mogło go zabraknąć oczywiście. Tu odwołam się do licznych publikacji i informacji, które dobitnie i dokładnie pokazują, że nikomu nie udało się znaleźć związku przyczynowego autyzmu ze szczepieniami. W żadnym poprawnie przeprowadzonym badaniu. A było takich całkiem sporo. W tym momencie należy przyznać autorom omawianej publikacji, że wspominają: These reports present a picture of neuroimmune disorders which may be the result of vaccinations carried out on an increasingly wider scale. A clear answer to this hypothesis would require both large-scale epidemiological studies as well as in-depth laboratory research.

I dalej: Thus far, these questions lack clear answers.

Czyli: nie mamy nic pewnego, coś tam może być po czymś, ale pisać piszemy i straszyć szczepionkami straszymy. Wstyd.

Że nie wspomnę… albo jednak wspomnę o naprawdę cudownym wykręcaniu kota ogonem, czyli stwierdzeniu, że skoro nie ma danych na temat negatywnych związków przyczynowo – skutkowych szczepień ze określonymi schorzeniami (danych takich, jak rozumiem, autorzy oczekiwaliby), to oznacza ni mniej ni więcej to, że ogólnie cała sytuacja jest podejrzana, a wszystkie WHO, CDC i tym podobne organizacje robią nas wszystkich w konia i wmawiają tylko, że szczepionki są bezpieczne. Otóż nie – dane takie są, badania takie przeprowadzono i prowadzi się cały czas. Po prostu wychodzi w nich, że szczepionki są bezpieczne.

Kolejne akapity mówią o tiomersalu. Artykuł w pięknym antyszczepionkowym stylu miesza właściwości rtęci jako takiej z tiomersalem, zaciemnia kwestie toksyczności związków chemicznych, a także cytuje szemranych autorów, którzy dowodzą związków między toksycznością tiomersalu a autyzmem. Krótka piłka drodzy autorzy – nie ma związku między autyzmem a tiomersalem oraz tiomersal zawarty w szczepionkach nie szkodzi.

Żeby wypełnić antyszczepionkowe bingo, autorzy pracy poruszają także szeroko kwestię higieny. Że niby to nie szczepionki sprawiły, iż niektórych chorób nie ma, a inne – kiedyś częste – są obecnie bardzo rzadkie, tylko poprawa warunków higienicznych. To prawda, że higiena ma znaczenie, szczególnie w przypadkach chorób przenoszonych drogą pokarmową. Ale to nie higiena spowodowała, że zmniejszyła się liczba przypadków odry, zakażeń meningokokowych czy zakażeń powodowanych przez Haemophilus influenzae typu b. Z tym tematem ładnie rozprawił się również autor tego świetnego bloga, nie będę więc powtarzać. Wspomnę tylko o dwóch hasłach do rozważenia do poduszki: nagminne mylenie przez antyszczepionkowców zachorowalności ze śmiertelnością oraz fakt, że parę chorób, przeciw którym szczepimy, można zwalczać u pacjentów antybiotykami.

Wszystko to, co powyżej, nie jest niczym nowym. Na tym blogasku, na stronie Tak dla Szczepień powtarzamy te argumenty nieustannie. Najweselsze zostawiłam zatem na koniec, dla tych, którzy dotrwali. Jak widać, omawiany artykuł zawiera liczne błędy, ale należałoby właściwie powiedzieć, że jest on jednym wielkim błędem, a nawet całym wielbłądem. Ukazał się mianowicie w imponującym czasopiśmie Progress in Health Science. Czasopismo to wypuściło dotychczas cztery numery, dwa w 2011 i dwa w 2012 roku. Nie posiada IF (bo jak?), jest praktycznie nieznane (no a w szanującym się autorzy nie mieliby szansy na publikację). Ponadto redaktorką naczelną jest pani profesor Kułak, jednym z zastępców naczelnej pan Kułak, który – ciekawostka – jest również jednym ze współautorów omawianego artykułu. Co ciekawsze, inni członkowie rodziny państwa Kułak także występują jako autorzy paru prac w czasopiśmie. A żeby było jeszcze weselej, państwo ci, ze szczególnym uwzględnieniem redaktorostwa, uczestniczyli w pisaniu około 30% wszystkich publikacji, które ukazały się do tej pory w Progress in Health Science. W dodatku pisali na niesamowicie różne tematy: od związków przeciwgrzybiczych, przez medycynę tropikalną, jakość życia kobiet w okresie menopauzy, stosunek studentów do eutanazji oraz solariów, a skończywszy na negatywnych efektach szczepień i wpływie zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzi. Jakaż różnorodność i fachowość, coś pięknego! Przytulnie również – takie rodzinne czasopismo. Oraz znakomity sposób na robienie kariery naukowej, która, jak wiadomo, zależy od publikowania dużej liczby artykułów w anglojęzycznych czasopismach naukowych.

Nudna uwaga na koniec. Nie wszystko, co ktoś tam opublikował w czymś, co nazwał sobie „recenzowanym czasopismem naukowym”, ma ręce i nogi. Szukając rzetelnych informacji w necie, patrzmy nie tylko na sam artykuł, na statystykę w nim zawartą czy ślepe próby. Zwracajmy także uwagę na na jakość czasopisma, na to, kto je wydaje czy jaki zespół opublikował badania.

O, tu warto doczytać to i owo:

1. Price, C., Thompson, W., Goodson, B., Weintraub, E., Croen, L., Hinrichsen, V., Marcy, M., Robertson, A., Eriksen, E., Lewis, E., Bernal, P., Shay, D., Davis, R., & DeStefano, F. (2010). Prenatal and Infant Exposure to Thimerosal From Vaccines and Immunoglobulins and Risk of Autism PEDIATRICS, 126 (4), 656-664 DOI: 10.1542/peds.2010-0309
2. Offit, P., Quarles, J., Gerber, M., Hackett, C., Marcuse, E., Kollman, T., Gellin, B., & Landry, S. (2002). Addressing Parents’ Concerns: Do Multiple Vaccines Overwhelm or Weaken the Infant’s Immune System? PEDIATRICS, 109 (1), 124-129 DOI: 10.1542/peds.109.1.124
3. Otto, S., Mahner, B., Kadow, I., Beck, J., Wiersbitzky, S., & Bruns, R. (2000). General Non-specific Morbidity is Reduced After Vaccination Within the Third Month of Life – the Greifswald Study Journal of Infection, 41 (2), 172-175 DOI: 10.1053/jinf.2000.0718
4. Philippe, D., Jean-Marie, O., Marta, G., & Thomas, C. (2009). Global immunization: status, progress, challenges and future BMC International Health and Human Rights, 9 (Suppl 1) DOI: 10.1186/1472-698X-9-S1-S2
5. Pagaoa, M., Okcu, M., Bondy, M., & Scheurer, M. (2011). Associations between Vaccination and Childhood Cancers in Texas Regions The Journal of Pediatrics, 158 (6), 996-1002 DOI: 10.1016/j.jpeds.2010.11.054

(Szanownemu Czytelnikowi – Michał, wstań, do Ciebie mówię :) – dziękuję za podesłanie info o furorze, jaką robi polska publikacja na antyszczepionkowych blogaskach. Za to samo dziękuję też Miskomdomleka.)

102 uwagi do wpisu “Kolejna powtórka z rozrywki czyli wielbłąd polskiej nauki

  1. Zamiast komentarza kilka faktów:

    Gruźlica:
    1) BCG nie szczepi się wcale w: Austrii, Belgii, Danii,Niemczech, Grecji, Islandii, Luksemburgu, Malcie, Holandii, Hiszpanii
    2) BCG w grupach ryzyka: Cypr (kontakt z gruźlicą),Finlandia, Francja, Norwegia, Słowenia, Szwecja, Szwajcaria, UK
    3) BCG przy urodzeniu: Bułgaria, Chorwacja, Węgry,Irlandia, Polska, Portugalia
    4) BCG w pierwszym miesiącu życia: Czechy, Estonia, Irlandia (od ur do 1 mies),Łotwa, Litwa, Rumunia, Słowacja, Turcji ( w 2 miesiącu życia)

    WZW B
    1) przy urodzeniu: Bułgaria, Chorwacja, Estonia,Polska, Portugalia, Rumunia, Hiszpania,
    2) brak przy urodzeniu: Austria, Belgia, Cypr, Czechy,Grecja, Irlandia, Islandia, Litwa, Malta, Turcja,
    3) grupy wysokiego ryzyka/ matka HBs- dodatnia: Dania,Finlandia, Francja, Niemcy, Węgry, Włochy, Łotwa, Luksemburg, Holandia,Norwegia, Słowacja, Szwecja, Szwajcaria, UK

    Dzieci szczepi się najczęściej po ukończeniu 2 miesiąca naWZWB w większości są to szczepionki „wieloskładnikowe” typuDTaP+IPV+HIB+WZWB .

    Bibliografia:

    1. http://www.bmg.gv.at/cms/home/attachments/7/3/0/CH1081/CMS1286449898381/impfplan_2011.pdf
    2. “Regulation No. 15 for the immunizations in theRepublic of Bulgaria”,
    3. http://www.hzjz.hr/epidemiologija/cijepljenje.htm
    4. http://www.terviseamet.ee/fileadmin/dok/Kasulikku/Nakkushaigused/vaktsiinisustistonabi.pdf
    5. http://www.ktl.fi/attachments/suomi/osastot/roko/roto/finnish_vaccination_programme2011.pdf
    6. http://www.invs.sante.fr/beh/2011/10_11/beh_10_11_2011.pdf
    7. http://www.rki.de/cln_100/nn_195844/DE/Content/Infekt/Impfen/STIKO/Empfehlungen/Aktuelles/Impfkalender,templateId=raw,property=publicationFile.pdf/Impfkalender.pdf
    8. http://www.landlaeknir.is/lisalib/getfile.aspx?itemid=4737
    9. http://www.hpsc.ie/hpsc/A-Z/VaccinePreventable/Vaccination/Guidance/File,3066,en.pdf
    10. http://www.salute.gov.it/malattieInfettive/paginaInternaMenuMalattieInfettive.jsp?id=648&lingua=italiano&menu=vaccinazioni
    11. http://www3.lrs.lt/pls/inter2/dokpaieska.showdoc_l?p_id=290262
    12. https://ehealth.gov.mt/HealthPortal/health_institutions/primary_healthcare/the_primary_child_health_and_immunisation_unit/the_schedule.aspx
    13. http://www.rivm.nl/en/infectious-diseases/topics/nip/index.jsp#Schedule
    14. http://www.fhi.no/dokumenter/85909fef3c.pdf
    15. http://www.msc.es/ciudadanos/proteccionSalud/infancia/docs/c2007.pdf
    16. http://www.smittskyddsinstitutet.se/amnesomraden/vaccinationer/allmanna-vaccinationsprogrammet/
    17. Immunisation against infectious disease – ‚TheGreen Book 2006
    18. PSO

  2. cyt.Krótka piłka drodzy autorzy – nie ma związku między autyzmem a tiomersalem oraz tiomersal zawarty w szczepionkach nie szkodzi.(koniec cytatu)

    tylko ja też mogę powiedzieć: …krótka piłka drogi panie „pewny siebie znający nagle wszystkie badania świata’, tiomersal bardzo szkodzi i dlatego jest w wielu krajach wycofywany i tak jak pan szanowny, nie przedstawić na to żadnych dowodów

    skoro o dowodach mowa – na świecie jest ogromna liczba sprzedajnych nakowców, dla forsy, podpisujących dowolne wyniki badań i chocby się pan nie wiem jak wysilał, to tej sprawie już zaprzeczyć się nie da, zbyt wiele takich przypadków wyszło na jaw. Świat zresztą spsiał dzisiaj do głębi i etyka jest już historycznym słowem o zapomnianym znaczeniu. Krótko móąc odebrałem pana wystąpienie jako napuszone, dydaktyczne wymachiwanie palcem i – przykro mi – nie wiem kto panu za to płaci, albo komu pan służy, bo ja sam sobie służę i nie mogę nie brać pod uwagę głósów, choćby z Niemiec, że nieszczepione dzieci są zdrowsze.

    Wacław K.

  3. Czy mogę uprzejmie prosić, żeby tych osobników nie nazywać naukowcami i formą zdania nie sugerować, że tacy są właśnie polscy naukowcy? Proszę nie obrażać poważnych badaczy.

  4. @Ania

    No i? Każdy kraj (odpowiedzialne ministerstwo) ustawia to inaczej, biorąc pod uwagę epidemiologię zakażeń. Wzw B i gruźlicy jest w Polsce nadal dużo, więc wszystkie dzieci należą do grup ryzyka. Kiedy to się zmieni, zmienią się i schematy szczepień. A rekomendacje specjalistów są, jakie są.

  5. @ Wacław K

    Pani Wacławo, zrobiła mi pani dzień tym komciem, zwłaszcza z Niemcami :)
    Niestety, ja też nie wiem, kto mi za to płaci, ale na pewno za mało.

  6. Niestety, żenująca manipulacja danymi to dość częste zjawisko.
    Wystarczy poczytać wnikliwie odnośniki w tym artykule i znajdziemy potwierdzające to przykłady (celowo nie wskazuję które.. uważni czytelnicy sami to dostrzegą).

    Życzę więcej wnikliwości, otwartego umysłu i mniej niczym nie usprawiedliwionej agresji wobec myślących inaczej.

  7. Uważam że głupoty nie ma końca,jakim trzeba być ignorantem żeby wierzyć w pozytywne działanie szczepień wszelakich.Idiotom przypominam że jeśli przy….doli w cię samochód to zapewne nielogiczny debilu możesz umrzeć na skutek obrażeń wewnętrznych bo przecież nie na skutek przyp….dolenia tegoż samochodu.I ot cała logika krytyków ludzi mądrych którzy wiedzą że szczepić się nie warto.

  8. W sumie lepiej jak Niemcy placa, niz jak bija, Wujku Sporothrix ;)
    BTW Kolezanka urodzila dwa tygodnie temu dziecie i zapytana przez pediatre o szczepienia radosnie odrzekla „Na wszystko” (Panna dostala juz WZW B i gruzliczke).

  9. @ Wujek Shigella

    Zdecydowanie lepiej, Wujku Shigello :)
    Gratulacje i życzenia zdrówka dla koleżanki i jej dziecięcia.

  10. @ Wacław K.. No teraz to mi z tymi naukowcami zadałeś do myślenia. Bo jak w kwestii grawitacji też sie sprzedali? i tak na prawde przyciągania ziemskiego nie ma, jest tylko spisek firm produkujących samoloty?

  11. Zlot profesorów medycyny, wszyscy po Akademii YouTube, jak widać.
    Notka świetna, ale niestety widać, że sama zdolność czytania nie wystarcza, jak ktoś wcześniej nasiąkł mądrościami spod znaku Majewskiej i Wakefielda. Obawiam się, że pewnych strat się nie odrobi, strat właśnie poczynionych przez „naukowców” publikujących byle co byle gdzie byle dla rozgłosu. Potęga głupoty lub złej woli skombinowanej z tytułem naukowym jest jednak straszliwa i niszczycielska.

  12. @sporothrix,

    tak w tym artykule, ciekawe co odpowie autor na coś takiego, z 11 „specjalistów” na liście poparcia kolejnej szczepionki w kalendarzu, aż całe 8 „prof” i „dr” podaje konflikt interesów: wykładowca GSK (Glaxo Smith Kline – potwierdzono niejednokrotnie, że płacili „łapówki” lekarzom) itp… Cóż, nikt kto bierze kasę od producentów szczepionek nie będzie wmawiał mi, że ta szczepionka jest dla mnie i dla mojego dziecka dobra… niech się sami szczepią, skoro biorą za to $$$$$

  13. @ Naima
    Po Akademii YouTube im. Wujka Gugla oczywiscie. A zauwaz, jacy zadowoleni ze swojej „wiedzy”.
    Dziekuje <3

  14. @ Nor

    To faktycznie przerazajace, ze lekarze daja wyklady w roznych miejscach.
    Z drugiej strony – nie mowi to akurat niczego na temat jakosci szczepionek. Bowiem wprowadzenie tych nie jest popierane wylacznie przez firmy farmaceutyczne, czy ludzi z tymiz zwiazanych.
    Po trzecie – pewnie, ze mozesz decydowac o swoim zdrowiu. Jednak na szczescie twoje dziecko jest chronione przed twoja niefrasobliwoscia – temu sluzy kalendarz szczepien obowiazkowych.

  15. Otóż sprawa jest prosta jeśli przestanie się myśleć o kasie,a zacznie się myśleć o tym że człowiek,a co za tym idzie dziecko posiada układ immunologiczny,i nie potrzebuje żadnego tzw.”wsparcia” szczepieniem które osłabia ten że układ,i zatruwa organizm.Dzisiaj żyjemy w świecie medycznego szaleństwa, w którym usilnie się nam wmawia że bez pomocy lekarza byle zadrapanie jest dla nas groźne,śmiertelne.Zupełnie ignoruje się fakt że lekarze niczego nie leczą,w niczym nie są w stanie pomóc gdyby nie nasz własny organizm który leczy się sam.Oczywiście medycyna ratunkowa bywa bardzo przydatna,i chwała tym lekarzom którzy ciężko pracują by pozszywać i poskładać wiele osób,nie zmienia to faktu że na tym ich rola się kończy,i to nasze ciało musi sobie dać radę z gojeniem się ran.I zaiste podobnie jest ze szczepieniami ,antybiotykami,i innymi lekami które zamiast leczyć szkodzą,i osłabiają nasz organizm.Już Hipokrates wiedział że to co jesz albo osłabia,albo cię wzmacnia.No cóż pomimo nauk tego zacnego człowieka medycyna zeszła na psy,a w zasadzie na zarabianie na chorobach,lub straszeniu nimi.Pisać można by wiele,rzecz w tym człecze żebyś to zrozumiał,i tu mamy problem.

  16. „Uniwersytet Medyczny w Białymstoku to prestiżowa, prężnie rozwijająca się uczelnia wyższa, wyróżniająca się na tle polskich ośrodków akademickich.”
    „Uniwersytet wydaje dwa czasopisma, obecne na Liście Filadelfijskiej – Advances in Medical Sciences oraz Progress In Health Sciences.”
    http://www.umb.edu.pl/o_uczelni

  17. Dla uzupełnienia, inne artykuły jednej z autorek, dr Doroty Sienkiewicz: http://gabinet.homeonet.pl/media/bezpieczne_szczepienia.pdf
    http://zdrowedzieci.blox.pl/resource/dr_Sienkiewicz__Powiklania_neurologiczne_po_szczepieniach.pdf
    oraz skromna wypowiedź: http://www.youtube.com/watch?v=tKujr6lHpeU

    W przypisach pracy jest odnośnik do artykułu dr. Luciji Tomljenovic, nie znam tej pozycji, jednakże opublikowany w sieci raport jej autorstwa, stał się ostatnio bardzo popularny: http://www.ecomed.org.uk/wp-content/uploads/2011/09/3-tomljenovic.pdf

  18. Tak, tak, oczywiście, drogi Znawco. Uracz nas jeszcze fajerwerkami swego intelektu, robisz nam dzień w ten sposób.

  19. @Sun

    Żeby było jeszcze radośniej, te artykuły są wzajemnymi plagiatami. Nawet sformułowania są pokopiowane. Pięknie, pięknie.
    A Tomljenovic od lat marudzi na szczepionki. Miałam o niej wspomnieć, ale mi się nie chciało.

  20. Wow, Uniwersytet w Białymstoku jest tak z siebie dumny, że sam „wpisuje” swoje czasopismo na listę filadelfijską! Szacunek! :)

    Po recenzji Sporothrixa odechciało mi się czytać artykuł z Białegostoku, bo chwilowo nie mam czasu na czytanie tekstów komediowych. Ale myślę, że jednak dwie uwagi może są tym artykule jednak warte przemyślenia (sądząc po opisie Sporothrix):

    – układ odpornościowy noworodka jest naprawdę strasznie dziwny, niepodobny do układu człowieka „dorosłego” i zdecydowanie mniej zbadany niż układ dorosłych. Nie zdziwię się więc, gdy za jakiś czas, gdy lepiej zrozumiemy jak on działa, metody szczepienia albo kalendarze szczepień będą czekać zmiany. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że faktycznie osiągamy optymalny rezultat ładując masę szczepionek (zaprojektowanych dla dorosłych ludzi) w te małe stworzonka, których układ odpornościowy ludzkiego nie przypomina…

    – teoria, że szczepionki, zapobiegając zachorowaniu na liczne choroby wieku dziecięcego, zwiększają ryzyko rozwinięcia się chorób atopowych, ma ręce i nogi. W końcu zbyt mały kontakt z patogenami jest na czele listy potencjalnych przyczyn chorób atopowych. Czy ktoś tu kojarzy jakieś badania nad częstotliwością chorób atopowych u dzieci szczepionych i nie szczepionych?

  21. @ Gronkowiec

    – układ odpornościowy noworodka jest naprawdę strasznie dziwny, niepodobny do układu człowieka “dorosłego” i zdecydowanie mniej zbadany niż układ dorosłych. Nie zdziwię się więc, gdy za jakiś czas, gdy lepiej zrozumiemy jak on działa, metody szczepienia albo kalendarze szczepień będą czekać zmiany. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że faktycznie osiągamy optymalny rezultat ładując masę szczepionek (zaprojektowanych dla dorosłych ludzi) w te małe stworzonka, których układ odpornościowy ludzkiego nie przypomina…

    E tam, nie przypomina. Oczywiście, że przypomina, jest tylko trochę słabszy. Ponadto wiemy na jego temat wystarczająco, aby uspokoić rodziców – noworodek styka się z taką liczbą antygenów każdego dnia, że te dodatkowych paręset nie robi mu żadnej krzywdy, nie obciąża. Ładnie piszą o tym tutaj: Overall numbers of antigens have fallen from about 3,041 in 1980 to approximately 153 today. Compare this number to the trillions of bacteria infants are exposed to, and form an immune response against, the moment they are born. Babies’ immune systems are well-equipped to handle not only those bacteria but many more additional, external threats. (http://www.vaccinateyourbaby.org/safe/autism/overburdening.cfm)

    Poza tym nieprawda, że 1. podajemy noworodkowi masę szczepionek. Jaką masę? Dwie raptem w tym okresie.
    2. szczepionki te są zaprojektowane dla dorosłych. BCG daje się dzieciom właśnie, a szczepionka przeciw wzwB stosowana u dzieci ma mniejsze dawki antygenu, niż szczepionka dla dorosłych.

    Naprawdę nie wiem, skąd to dość częste przekonanie, że szczepionki podaje się „na czuja”, a mnóstwo rzeczy czeka jeszcze na zbadanie. Akurat to jest doskonale przebadana gałąź nauki. Trzeba tylko dotrzeć do informacji. O, jak niżej:

    – teoria, że szczepionki, zapobiegając zachorowaniu na liczne choroby wieku dziecięcego, zwiększają ryzyko rozwinięcia się chorób atopowych, ma ręce i nogi. W końcu zbyt mały kontakt z patogenami jest na czele listy potencjalnych przyczyn chorób atopowych. Czy ktoś tu kojarzy jakieś badania nad częstotliwością chorób atopowych u dzieci szczepionych i nie szczepionych?

    Nie ma rąk ani nóg. Raz, że przecież kontakt z patogenami istnieje przy szczepieniu. A dokładniej z ich antygenami. Nie wywołują choroby, ale powodują odpowiedź immunologiczną, w końcu takie jest ich zadanie. Dwa, nawet jeśli wyłączyć pewne zakażenia, to i tak nie robi to dużej różnicy. Przeciw ilu w końcu chorobom mamy szczepionki? Paru na krzyż. W dodatku takie myślenie budzi dreszcze – ktoś może uznać (albo i uznaje), że aby uchronić dzieci przed atopią, wystarczy zlikwidować szczepionki.
    A po trzecie – warto poszukać takich badań, są przecież dostępne.
    Mamy na przykład to: Children with a higher vaccination coverage seemed to be transiently better protected against development of atopy in the first years of life. (http://pediatrics.aappublications.org/content/111/3/e282.full)
    Albo to: Atopy development appears to be unrelated to early vaccine exposure. Frequency of antibiotic prescriptions during early life, a proxy for infection frequency, appears to protect against allergic sensitization. Neither vaccines nor antibiotics appear to induce subsequent allergic reactions in atopic children. (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16794993)
    Albo to: Current evidence suggests that virus vaccination is well tolerated and does not lead to an increased incidence of asthma or atopy in children receiving vaccines. (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19532091)

    Jak widać, rzucanie testem o „rękach i nogach” może być ryzykowne. Warto najpierw poczytać co nieco.

  22. W zasadzie uświadamianie nierozumnych nie jest moim zadaniem.Lubię ludzi,ale nie mogę ich uchronić od ich własnej głupoty.Gorzej jest jak ci głupi próbują mówić nam co jest dobre.Jednak ludzie się budzą,i coraz więcej z nich dostrzega zagrożenia.Człowieku mądry nie szczep się,idioto szczep się i tak ci już nic nie pomoże.

  23. @ gronkowiec. Rozumiem, ze pijesz do tzw. higienicznej teorii atopii. Ale to da sie spokojnie przełamać nie rezygnyjac z kalendarza szczepień. Wystarczy przestać sprzątac, zamieszkać pod jednym dachem z kurami i prosiakami, zrezygnować z lodówki i przechowywac jedzenie w piwnicy i podać progeniturze jaja robaków (jak juz nic nie masz od biedy wystarczą same owsiki).

  24. @ZNAWCA TEMATU

    Połączenie twojego nicku z tym, co wypisujesz, to prawdziwy kabaret. Z zabójczą ospą prawdziwą też nasze organizmy same sobie poradziły i dlatego jej już nie ma?

    Prawda jest taka, Znawco, że szczepionki to jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości, a ich stosowanie było kompletną rewolucją w medycynie i niebywale poprawiło stan zdrowia całej ludzkości. Szczepionki uratowały życie milionów ludzi. To co nam tutaj wypisujesz może zaś doprowadzić do śmieci dzieci tych, którzy ci uwierzą. Weźmiesz na siebie odpowiedzialność za ich śmierć?

    Od dawna fascynuje mnie zapalczywość tych, co uwierzyli w pseudonaukową paplaninę (w jakiejkolwiek dziedzinie). Strach przed uświadomieniem sobie, że się uwierzyło w bzdury, jest naprawdę wielki.

  25. @sporothrix

    dzięki Bogu jest to obowiązek obywatelski, a nie prawny i nikt nie ma prawa zmuszać do podania szczepionek (oczywiście poza stanem ogłoszenia epidemii).

    Kalendarz szczepień nie jest żadnym aktem prawny, a jedynie komunikatem

    ——
    Przerażające jest to, że lekarz czy naukowiec, bierze kasę (łapówkę, bo inaczej tego nazwać się nie da) za forsowanie konieczności szczepień.

    —–
    Odnośnie autyzmu po szczepieniu – włoski sąd uważa inaczej niż autor artykułu http://www.comilva.org/sites/default/files/Sentenza_TdL_Rimini_marzo2012.pdf

    No ale oczywiście, we Włoszech żyją „idioci” a w Polsce sami specjaliści najwyższych lotów i trzeba ich koniecznie słuchać…

  26. Przedwczoraj roczne dziecko zmarło we Włoszech dzień po podaniu sześciowalentnej szczepionki

  27. @ Znawca

    Wiesz, nikogo nie uświadamiasz. Piszesz tylko wyssane z palucha brednie oraz obrzucasz ludzi wyzwiskami. Ogarnij się trochę, bo się pożegnamy.

  28. @ Norde

    No bo obowiązek to nie przymus. Ja tego nie mylę, mylą za to antyszczepionkowcy.
    Obowiązek szczepień pod karą grzywny istnieje na szczęście, grzywna powinna być jednak znacznie większa.
    Łapówki są nagannym prodecerem wszędzie, ale trzeba to udowodnić.
    Opinia sądu nt. autyzmu nie jest wiążąca naukowo. Sąd nie zna się na szczepionkach. Włoskie ministerstwa zdrowia mają o szczepionkach taką samą opinię, jak polskie. Głupi wyrok sądu tego nie zmieni ani nie zmienił.
    Nb. zabawne, że antyszczepionkowcy tak chętnie powołują się na tę akurat decyzję włoskiego sądu, a milczą w tych sprawach: http://www.cnn.com/2010/HEALTH/03/12/vaccine.court.ruling.autism/index.html
    http://www.cbsnews.com/8301-504083_162-20034998-504083.html

  29. @ Norde
    Smutne, że zmarło dziecko. Możesz też spokojnie uznać, że w Polsce wszyscy umierają po szczepionkach, jeśli weźmie się pod uwagę, że szczepi się na niektóre rzeczy w pierwszej dobie życia.
    Logika się więc kłania: post hoc ergo propter hoc.

  30. @ Kwik

    Powinni się postarać coś opublikować w tych Głębokich Otworach Wiertniczych, byłoby bardziej naukowo.

  31. @Norde
    Przedwczoraj roczne dziecko zmarło we Włoszech dzień po podaniu sześciowalentnej szczepionki

    Każdego tygodnia wiele tysięcy ludzi umiera dzień po podaniu zerowalentnej hostii w czasie mszy.

    @sporothrix
    Powinni się postarać coś opublikować w tych Głębokich Otworach Wiertniczych, byłoby bardziej naukowo.

    Niestety, nie istnieje już pismo „Koks, smoła, gaz”.

  32. Ojojoj
    No naprawdę żenujące argumenty,a dowody na swoje brednie macie?
    Ospa prawdziwa to znakomity przykład właśnie na działanie naszego układu immunologicznego,bo wśród chorych były osoby które tę ospę przeżywały,i miały odporność na całe życie.Wtedy to zaiste wzięto od chińczyków pomysł żeby roztarte wysuszone strupy wdmuchiwać w nozdrza w celu uodpornienia,i nie były to szczepienia.Kiedy zaczęto wprowadzać zarazę na różne sposoby do krwi źle to się kończyło,i wybuchały epidemie.A szczepienia niczego nie wyeliminowały wystarczy poczytać statystyki choćby sanepidu,ponieważ zawsze były wprowadzane na daną chorobę kiedy choroba była w zaniku,albo już całkowicie znikła.Nieszczepione dzieci nie chorują,lub przechodzą lekko choroby.
    Więc opowiadanie o odpowiedzialności to kiepski żart. Ponadto nikogo do niczego nie przekonuję,chcę tylko wolności wyboru,dla tych którzy mają wiedzę.Istnieje słuszne podejrzenie że lekarze swoich dzieci nie szczepią,dlaczego?Lekarze sami siebie też nie szczepią-co za hipokryzją.To moja ostatnia wypowiedź,nie zamierzałem nikogo pouczać.Uważam jednak że warto znać dwie strony medal.Napisałem tu tylko dlatego że bezmyślnie wszędzie atakuję się ludzi którzy
    maja inne zdanie niż sekta szczepionkarska,która notabene na tych szczepionkach,i ich promocji zarabia.

  33. @ Znawca

    Dobra, ostatni raz, bo po raz kolejny piszesz niemerytoryczne bzdury i nudne to się robi.

    No naprawdę żenujące argumenty,

    Z Twojej strony owszem. Nawet zresztą nie argumenty, tylko żenujące pseudoargumenty.

    a dowody na swoje brednie macie?

    Tak, wyżej, w notce m.in.

    Wtedy to zaiste wzięto od chińczyków pomysł żeby roztarte wysuszone strupy wdmuchiwać w nozdrza w celu uodpornienia,i nie były to szczepienia.

    Ależ były, jak najbardziej. Tyle że miały efekty uboczne, wprowadzono więc wakcynację.

    Kiedy zaczęto wprowadzać zarazę na różne sposoby do krwi źle to się kończyło,i wybuchały epidemie.

    Niczego nie wprowadza się do krwi, to raz. Dwa – zarazy w tym wypadku też nie, bo szczepi się innym wirusem. Po czym zresztą epidemie zaczęły zanikać.

    A szczepienia niczego nie wyeliminowały wystarczy poczytać statystyki choćby sanepidu,ponieważ zawsze były wprowadzane na daną chorobę kiedy choroba była w zaniku,albo już całkowicie znikła.

    Brednie.

    Nieszczepione dzieci nie chorują,lub przechodzą lekko choroby.

    Żałosne brednie.

    chcę tylko wolności wyboru,dla tych którzy mają wiedzę

    Że niby antyszczepionkowcy mają tę wiedzę? Słaby dowcip.
    Ponadto, szczepienia chronią nie tylko osobę szczepioną, ale i innych.

    Istnieje słuszne podejrzenie że lekarze swoich dzieci nie szczepią,dlaczego?Lekarze sami siebie też nie szczepią-co za hipokryzją.

    Brednie.

    Uważam jednak że warto znać dwie strony medal.

    Prawda nie leży pośrodku, więc nie.

    Napisałem tu tylko dlatego że bezmyślnie wszędzie atakuję się ludzi którzy maja inne zdanie niż sekta szczepionkarska,która notabene na tych szczepionkach,i ich promocji zarabia.

    To akurat antyszczepionkowcy atakują bezmyślnie. Ja natomiast podaję rzeczowe argumenty.
    Co do sekty i zarabiania – żałość.

    I EOT.

  34. „Prawda leży pośrodku, zwykle bez nagrobka” – S. Lec

    Nie zmaierzalem zabierac wiecej glosu w dyskusji, ale sie nie moglem powstrzymac (oj glupiutki ja)

    1. Firmy farmaceutyczne robia fortuny kosztem naszego zdrowia. Korumpuja, naginaja wyniki badan, domagaja sie astronomicznych oplat za leki. Niektore ich niemoralne zachowania kosztuja ludzi zdrowie i zycie. To wszystko prawda (choc malo kto chce to przyznac). Tyle ze, o czym warto przypomniec, FIRMY FARMACEUTYCZNE NIE ZBIJAJA FORTUN NA SZCZEPIONKACH! Caly ten biznes szczepionkowy jest bardzo malo oplacalny. przychodzy z tego niewielkie, koszty badana ogromne, zapotrzebowanie niesatysfakcjonujace… Firmy farmaceutyczne nie wchodza w biznes szczepionkowy z chciwosci, tylko dla prestizu, bo jest presja srodowiska naukowego i politykow, bo lepszy taki marny dochod niz zaden… Ale nie zbijaja na tym kokosow. jesli wszyscy przestaliby sie szczepic, to firmy mniej by sie tym przejely, niz gdyby wszyscy przestali brac ich najnowsze lekarstwa na serce tylko wybrali ich tanszy odpowiednik. Firmy nie maja zadnego wielkeigo interesu w tym zebysmy sie szczepili – i chyba by im nawet zal bylo wydawac pieniadze na korupcje i oszustwa, jesli z tego prawie nie ma zysku. Logiczne, nie? Niewykluczone wrecz, ze firmy by mogly wiecej zarobic, gdyby wszyscy sie rpzestali szczepic i potrzebne bylyby leki na te wszystkie epidemie…

    2. Niektorzy „ekologicznie nastawieni” ludzie unikaja szczepionek. Domyslam sie, ze to dlatego ze wygladaja one bardzo nieekologicznie, w skladzie maja jakies dziwne substancje o bardzo chemicznie brzmiacych nazwach, a do tego wygladaja na produkt zaawansowanej technologii. Wiec powiedzmy jasno: szczepionki sa jedna z najbardziej „naturalnych” metod w medycynie. Szczepionki w medycynie to taki odpowiednik rolnictwa ekologicznego. Rolnictwo ekologiczne ma za cel pracowac wsponie z natura, a nie przeciw niej, uzywajac naturlanych produktow i korzystajac z naszej wiedzy o ekologii. Tak samo szczepionki: wykorzystuja nasza wiedze o tym, jak organizm sam sie uczy bronic rpzed infekcjami i stosuja ta sama metode. pracuja razem z natura, wspierajac ja i ulatwiajac naturze dzialanie, ktore bez szczepionki poszloby duzo, duzo trudniej. Do tego, choc niktorzy strasza nas strasznymi nazwami srodkow dodawanych do szczepionek, to tak naprawde chemi jest tam chyba mniej niz w plynie do mycia naczyn :) Wiec o ile spora czesc wspolczesnej medycyny olewa nature, to szczepionki sa ta wyjatkowa czescia medycyny, ktora dziala „razem i w zgodzie z natura”, wspierajac naturalne procesy uczenia sie naszego ukladu odpornosciowego. Tak samo jak sen, zdrowe jedzenie, i ruch pomagaja naszym naturalnym mechanizmom obronnym, tak samo tym mechanizmom pomagaja szczepionki.

    SZCZEPIONKI SA NATURALNE, ZDROWE i EKOLOGICZNE!

  35. @Znawca [innego tematu, bo tego to nie]
    wśród chorych były osoby które tę ospę przeżywały,i miały odporność na całe życie

    No nie miały, ospę można było przechodzić więcej, niż raz, tylko wtedy miałeś spore szanse, że przejdziesz ją w formie poronnej. Chwytasz różnicę? Całkiem, jak w przypadku szczepień, nie?

    Tylko, że szczepienie p-ko Variola vera dawało ci to samo bez przechodzenia ospy.

    Jeśli nie trollujesz, to jednak zagłęb się w historii medycyny, tylko unikaj książek zatytułowanych „Historia medycyny”, bo są obrzydliwie ogólnikowe.

  36. Bardzo mi się podoba wypowiedź Gronkowca i odnoszę wrażenie, że ma on całkowitą rację.

    Martwi mnie to, że ruch antyszczypionkowy jest coraz bardziej popularny. Ludzie coraz częściej zupełnie lekceważą fakt, że szczepionki uratowały zapewne miliony dzieci. Nie rozumiem idei narażania swojej własnej pociechy, tylko dlatego że „wydaje mi się, że jestem mądrzejszy od całej (a przynajmniej większej części) społeczności naukowców i lekarzy”.
    Jak tylko pomyślę, o tym co wyrabiają rodzice chociażby w Stanach (w Polsce chyba nie jest jeszcze tak tragicznie) jeśli chodzi o unikanie szczepień i m.in. „Chickenpox Parties” czy „Flu Parties” to ciarki mnie przechodzą.

    Świetny post Sporothrix. Dobra robota.

  37. Korzyść z omawianego artykułu jest niewątpliwa:
    Sporothrix napisała swój tekst, który jest doskonałą kwintesencją dyskusji o szczepionkach, zwięzłą acz niezwykle treściwą i udokumentowaną.

    Gdyby nie artykuł w Progress in Health Science (jaka wspaniała nazwa, może postąpię podobnie i nazwę swój blog Najmądrzejszy Blog Medyczny), być może tekst Sporothrix nie ujrzałby światła dziennego, bądźmy więc wdzięczni Autorom.

    Pozwoliłem sobie napisać kilka słów, gdyż padł tu argument, że lekarze nie szczepią swoich dzieci. Odpowiedź jest zawarta w poniższym linku:
    http://blog.endokrynologia.net/2012/02/05/szczepcio-i-tomcio

  38. @ Globalny
    Dzięki serdeczne za wrzucenie Twojego linka. No właśnie.

    Myślałam także wcześniej o założeniu własnego czasopisma naukowego, nie tylko blogaska :). Można by go nazwać na przykład The Great and Cosmic Achievements in Everything, i zbierać punkty za własne publikacje.

  39. @ znawca

    No cóż, potwierdziłeś tylko moje przekonanie, że dla osób twojego pokroju prawda nie ma najmniejszego znaczenia. Takimi tekstami możesz próbować przekonać jedynie ludzi, którzy nie mają w temacie żadnej wiedzy. Mnie pokazałeś jedynie, że nie wiesz, o czym piszesz.

    Organizmy ludzi tak „świetnie” radziły sobie z ospą prawdziwą, że jeszcze w latach 60. XX w. choroba ta zabijała 2 mln ludzi rocznie! Szacuje się, że w całym XX wieku zabiła co najmniej 300 mln, czyli wielokrotnie więcej niż II wojna światowa. No świetnie sobie nasze organizmy z nią radziły…

    W dodatku większość z tych, co przeżyli, miała na zawsze mniej lub bardziej dotkliwe pamiątki choroby (w tym nawet ślepotę).

    Łatwo można oszacować, że tylko dzięki szczepieniom na tę jedną chorobę ocaliliśmy już co najmniej dziesiątki milionów ludzi, jeśli nie więcej. A setkom milionów zaoszczędziliśmy blizn bądź dużo poważniejszych powikłań. Gdyby nie szczepionka, na świecie byłoby np. kilkadziesiąt milionów więcej ślepych ludzi.

  40. Z tego co tu piszecie zrozumiałem, o tyle o ile, że z tym całym czasopismem to niezły numer. Najpierw ludkowie zakładają sobie swoje własne czasopismo, potem w nim publikują, o tym jak rzetelnie jest to recenzowane jeśli to czasopismo rodzinne można się domyślać. I na dokładkę twierdzą, że to pismo jest na jakiejś ważnej liście, a wcale nie jest. To się nadaje na medialną historię pod tytułem „Afera w poskiej nauce”, ale który dziennikarz złapie temat?

  41. @ Tomasz

    Owszem, tak. Tyle że to chyba nie jest karalne. Mało etyczne, ale nie karalne, pominąwszy może nieprawdziwe info na stronie uczelni.
    Nb. niestety poza Polską ludzie też tak robią. Przypadek Montagniera, kiedy trochę mu się poprzestawiało w głowie na starość chociażby.

  42. Do autora: post hoc ergo propter hoc – w Pana przypadku sprawdza się najbardziej. Ustawa o szczepieniach obowiązkowych nie mówi o tym, że szczepienia są obowiązkowe a jest jedynie warunkiem sine qua non tego żeby szczepienia te były dla obywateli RP darmowe. W tym celu też ustawy te zostały uchwalone. U Pana niestety wystąpił kompletny brak zrozumienia dlaczego w Polsce szczepienia są obowiązkowe. Więc skoro Pan „śmiga” z tym pojęciem po forach internetowych proszę najpierw zinterpretować własne teksty.

  43. Pozwoliłem sobie przeczytać jeden z podanych przez Ciebie linków (dotyczy bezpieczeństwa aluminium) – http://www.chop.edu/export/download/pdfs/articles/vaccine-education-center/aluminum.pdf
    Jest tam napisane, że w szczepionkach aluminium jest tak mało, że poziom tegoż, po szczepieniu nie zmienia się we krwi dziecka w sposób zauważalny.

    Dokładnie napisane jest, że we krwi dziecka stale znajduje się „5 nanograms (billionths of a gram) per milliliter”. To jest aluminium pochodzące z mleka matki lub mleka modyfikowanego.
    Jeśli przyjąć, że noworodek ma ok. 500 ml krwi, to w jego krwi stale znajduje się ok 5ng*500=2500ng czyli 2,5 mikrograma.
    Jeśli wziąć pod uwagę podaną w artykule informację, iż połowa aluminium z krwi wydalana jest w ciągu 24h a z układu trawiennego do krwi przedostaje się ok 1% Al- to noworód musiałby zjadać z grubsza 500mg Al dziennie (w rzeczywistości trochę mniej) by taki poziom utrzymać – co jest sprzeczne z podaną dalej informacją, iż w ciągu 6 miesięcy życia otrzymuje od 10 do 120 mg aluminium w pożywieniu (z czego do krwiobiegu przedostaje się wszak jedynie od 0,1mg do 1,2mg).
    Jeśli ta ostatnia informacja jest prawdziwa, to w artykule napisano również, iż obciążenie Al ze szczepionek w ciągu pierwszych 6 mcy życia wynosi 4mg.

    Jest to zatem od 3,3 do 40 razy więcej niż w przypadku naturalnego pobierania Al ze środowiska.

    Generalnie artykuł podaje informacje sprzeczne ze sobą i wzajemnie wykluczające się. Krótko mówiąc jego wartość jest zerowa.

    Ja jestem laikiem, ale jeśli ktoś tak kategorycznie pozytywnie wypowiada się na temat szczepień i tak niepozytywnie odnośnie nieszczepiących to mógłby weryfikować swoje źródła w przeciwnym wypadku, wychodzi na zwykłego pieniacza, w dodatku „nieomylnego”.

    Aha, no i jeszcze jedno… http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20010978

  44. Dodam jeszcze jedno swoje przemyślenie…
    Skoro w szczepionkach jest tak strasznie mało aluminium, a w pożywieniu go pobieramy tak dużo, to po co w ogóle dodawać aluminium do szczepionek?
    Przecież w swych organizmach mamy tyle tego adjuwantu, że te śladowe ilości ze szczepionek niczego nie zmienią…

  45. @”The Great and Cosmic Achievements in Everything”

    Gdzie mogę to zasubskrybować?

  46. @ Osa
    Ale do czego ta uwaga? Przecież nigdzie nie informuję, dlaczego powstają takie pomysły jak obowiązkowe szczepienia. Poza tym mam wrażenie, że się mylisz. Najpierw specjaliści od szczepień sugerują, że na coś szczepionki powinny wejść do obowiązkowego kalendarza. A następnie uchwala się to oficjalnie, w ustawie. Szczepienia takie muszą zatem być opłacane przez budżet odpowiedniego ministerstwa.

    A swoją drogą określenia post hoc… używałam w innym kontekście.

  47. @ Sebel

    To dobrze, że link dał Ci do myślenia, po to był wrzucony.

    z układu trawiennego do krwi przedostaje się ok 1% Al- to noworód musiałby zjadać z grubsza 500mg Al dziennie (w rzeczywistości trochę mniej) by taki poziom utrzymać – co jest sprzeczne z podaną dalej informacją, iż w ciągu 6 miesięcy życia otrzymuje od 10 do 120 mg aluminium w pożywieniu (z czego do krwiobiegu przedostaje się wszak jedynie od 0,1mg do 1,2mg).

    Nie sądzę, aby było sprzeczne. Aluminium nie dostaje się do organizmu tylko z mlekiem matki czy tego typu pokarmem. Istnieje też poziom aluminium, z którym dziecko się rodzi, to nie jest zero. Ponadto w grę wchodzi cała farmakodynamika aluminium w organizmie – łączenie się z białkami, uwalnianie, transport do układu wydalniczego, i tak dalej. To wszystko wpływa na poziom aluminium we krwi. Nie jest to prosta zależność, ważna jest informacja, którą pomijasz, że nie tylko połowa usuwana jest z krwi po 24 godzinach, ale także to, iż trzy czwarte dopiero po 3 tygodniach. To sugeruje, że poziom aluminium jest regulowany (przez transferyny na przykład). No i jest kwestia tego, co dokładnie się bada.

    Przy okazji szczepienia do organizmu wstrzykuje się mniej aluminium, niż jest w pożywieniu, ale z mięśnia wnika więcej, niż z jelit (choć nie 100%, jak wiadomo z nowszych badań). Przy czym także należy pamiętać, że mięsień jest swego rodzaju „zbiornikiem” aluminium w tym wypadku i uwalnianie tegoż aluminium nie jest natychmiastowe.

    Informacje podane w tej broszurce są więc poprawne (z ewentualną modyfikacją z racji nowszych badań). Czego bym się przyczepiła, to podawanie info o ilości aluminium w szczepionce i w pożywieniu obok siebie, a niepodawanie w tym samym zdaniu, ile się wchłania z jelit. Informacja ta jest jednak w innym miejscu, a więc nie jest ukrywana. Mam wrażenie, że autorzy przedobrzyli – miała być przystępna broszurka, uspokajająca rodziców, wepchnęli zatem do niej wszystko, łącznie z liczbami, żeby było „naukowo”. Ja bym w takiej napisała, że tyle a tyle aluminium jest w szczepionkach, w jedzeniu też się znajduje, a ogólnie ilości te są niewielkie, zbadane i bezpieczne.

    Warto więc zauważyć, że to nie jest artykuł. Jest to broszura dla rodziców, która odwołuje się do źródeł i na tych źródłach się niewątpliwie opiera.
    Przeze mnie także została wrzucona w takim właśnie kontekście.

    Aha, no i jeszcze jedno… http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20010978

    No i? Wiadomo, że badać trzeba i robi się to, jak widać, cały czas. Jak pisałam jednak, w nauce nie uprawiamy cherry pickingu, a bierzemy pod uwagę cały obraz. A jest on taki, jak przedstawiłam.

  48. @ Sebel

    Skoro w szczepionkach jest tak strasznie mało aluminium, a w pożywieniu go pobieramy tak dużo,

    A ktoś tak twierdzi? Ze wszystkich źródeł wynika coś innego. Bijesz chochoła, nie rób tego więcej.

    to po co w ogóle dodawać aluminium do szczepionek?
    Przecież w swych organizmach mamy tyle tego adjuwantu, że te śladowe ilości ze szczepionek niczego nie zmienią…

    Adjuwant musi być odpowiednio doczepiony do antygenu – to raz. Dwa – wywołuje określoną – ważną – reakcję miejscowo. Są jeszcze inne przyczyny. Radzę doczytać co nieco o adjuwantach.

  49. „Oczywiście, tu należy podkreślić – efekty uboczne szczepień są faktem. Jednak te poważne są niesłychanie rzadkie i zupełnie nie przeważają dobroczynnego i prozdrowotnego działania szczepionek. A wykrycie paru z tych efektów ponadto – i to wykrycie w rzetelnych badaniach – doprowadziło albo do wycofania danej szczepionki (pierwsza szczepionka przeciw rotawirusom chociażby), albo do ograniczenia ich stosowania (szczepionka żywa przeciw polio). ”
    Jak ma się ten cytat do tego, że szczepienia są ok i nie ma się o co martwić? „Rzetelne badania”? A jakie badania dopuściły do obiegu wyżej wymienione szczepionki?

  50. Kwestia jezykowa: po polsku, to co jst uzywane w szczepionkach to nie „aluminium” (co oczywiscie brzmi groznie, bo kto by dziecku metalowa folie chcial wstrzykiwac?) tylko rozne sole glinu. „Glin” brzmi, przynajmniej dla mnie, jakos mniej zlowieszczo :)

  51. @ Ja

    A no ma się tak, że szczepionki są na tyle bezpieczne, że poważne efekty uboczne (jak wgłobienie jelita po RotaShield) są nie do wykrycia nawet w najszerzej zakrojonych badaniach klinicznych. Zbyt rzadkie są po prostu i populacji nie wystarcza. Stąd też szczepionki badane są cały czas, na każdym etapie, także po wprowadzeniu do stosowania. I czasem – bardzo rzadko – coś wychodzi.
    Wszystkie te badania są rzetelne. Efekty uboczne ma wszystko, nic nie jest doskonałe. Szczepionki jednakowoż są jednymi z najbezpieczniejszych preparatów medycznych.

  52. „A no ma się tak, że szczepionki są na tyle bezpieczne, że poważne efekty uboczne (jak wgłobienie jelita po RotaShield) są nie do wykrycia nawet w najszerzej zakrojonych badaniach klinicznych.” Są nie do wykrycia ale jednak wykryte…? Ale owijasz w bawełne.

  53. @ Ja

    Niczego nie owijam, tylko nie chcesz zrozumieć. Są nie do wykrycia w badaniach klinicznych, bo jest za mała próbka. Dlatego wykrywa się je potem, kiedy szczepi się całe, ogromne populacje ludzi. Co w tym niejasnego?

  54. „Są nie do wykrycia ale jednak wykryte…? Ale owijasz w bawełne.”

    Wow… Zero pojęcia o badaniach klinicznych, o statystyce, itp. ale oczywiście ma pełne przekonanie, że zna się lepiej na szczepionkach, niż naukowcy i lekarze…

    No i właśnie tacy są antyszczepionkowcy – brak wiedzy plus niczym nieuzasadnione przekonanie o własnej racji.

  55. @ Uchachany

    No i właśnie tacy są antyszczepionkowcy – brak wiedzy plus niczym nieuzasadnione przekonanie o własnej racji.

    Nic dodać, nic ująć. Demonstrują to dobitnie.

  56. @ Znawca

    To ja tu decyduję, kto pisze, a kto nie. Rozmowę z Tobą skończyłam, bo wciąż piszesz jakieś koszmarne bzdury. Kontynuować możemy, jeśli podasz cytaty – z rzetelnych źródeł, a nie z uprawiania cherrypickingu z jakichś szemranych miejsc – potwierdzające Twoje twierdzenia.

  57. @sporothrix

    Zwróciłem na język uwagę, bo chyba jednak „trucie dzieci rtęcią i aluminium” brzmi strasznie i super nadaje się na transparenty, za to „glin” się z niczym specjalnie nie kojarzy, więc może mniej negatywnych emocji budzi? A na emocje trzeba uważać, bo przecież w awanturze ze szczepionkami właśnie o emocje raczej chodzi, nie o naukę.

  58. @ Gronkowiec

    Masz rację oczywiście, że o emocje chodzi. Mnie z kolei wydaje się, że skoro właśnie emocje związane są z pewnymi nazwami, to trzeba je stosować, żeby pokazać, że te związki nie są aż takie straszne. Poza tym jak zaczniesz pisać glin, to taki antyszczepionkowiec machnie ręką i powie, że glin go nie interesuje, za to aluminium… ;)

  59. Skoro urzędy państwowe to szemrane miejsca,to pewnie coś w tym jest.A ty jesteś zwykłym tchórzem,skoro boisz się puścić wpis,który coś prostuje.Kto cię tu podstawił?Stary szczep się na co chcesz .ale od ludzi mądrych i wolnych odwal się.Ty byś chciał cytaty na poparcie twoich bredni.Wiesz co to jest FDA,a Sanepid-pewnie nie,bo ja od nich biorę informacje,i z podręczników epidemiologi,ale taki ktoś jak ty pewnie nie kuma co to jest.

  60. Droga Znawczyni.
    Po raz kolejny zrobiłaś mi dzień. Nie powiem Ci, kto mnie podstawił, bo to jest straszna tajemna tajemnica i w ogóle.

    A poważnie. Widzę, że argumentów brakuje – nie po raz pierwszy zresztą, bo nigdy ich nie miałaś – ale i nerwy puszczają. Tak, na tym blogu dyskutujemy na naukowe argumenty, czyli rzetelne publikacje naukowe, a nie jakieś marne pisaniny gdzieś tam, a nawet opinie Sanepidu. FDA natomiast akceptuje szczepionki do użytku i opiera się na tych samych badaniach, które ja cytuję. W podręcznikach epidemiologii także znajdziesz informacje o dobroczynnym działaniu powszechnych szczepień.

    Wycieczki osobiste stosowałaś i przedtem, a tutaj to nie jest mile widziane, podobnie jak wyssane z palca brednie – Twoja specjalność. Tego komcia jednak wrzucę, bo sama sobie wystawiasz prześliczne świadectwo. Naprawdę, radzę się trochę douczyć…, chociaż może nie, bo to, co robisz, jest efektownym strzałem w antyszczepionkową stopę.

  61. @Sporothrix

    Właściwie to niewiele się przejmuję ruchem anty-szczepionkowym (w Europie ejst chyba duuuuzo mniejszy niż w USA, dobrze mi się zdaje?), dużo bardziej martwi mnie ze muszę za szczepionki sporo płacić z włąsnej kieszeni, bo Państwo nie docenia ze oszczędzam mu kosztów hospitalizowania mnie :/ Ale jeśli już się przejmować anty-szczepionkowcami – to nasuwa sie pytanie „jak ich przekonać”, bo widać argumenty naukowe nie trafiają. Dlatego właśnie próbuję na public-relations zwracać uwagę, choć może faktycznie glin?aluminium to był głupi pomysł. Wiesz, nie jestem specem od PR… Choć podkreślać „naturalność” szczepionek pewnie nigdy nie zaszkodzi ;)

    @ ZNAWCA

    Nikt tu nie ma złych intencji, tylko jeśli chodzi o rozmowę na tematy naukowe – to jednak odwoływanie się do oryginalnych wyników badań jest niezbędne. Bo to trochę tak jak z zabawą w głuchy telefon: zanim wyniki z czasopisma naukowego dotrą do sanepidu, zanim to co sanepid napisze z nich w swoich ulotkach trafi do gabinetu lekarza… to po drodze tyle rzeczy może się zniekształcić, że hej! Dlatego trzeba zawsze sięgać do „pierwszego” źródła. Ok?

    Jeśli jakieś opinie pracowników sanepidu albo nawet pojedynczych lekarzy są sprzeczne z wynikami wielu-dziesięciu badań naukowych, to lepiej zaufać tym badaniom. Po prostu.

  62. @ Gronkowiec

    Właściwie to niewiele się przejmuję ruchem anty-szczepionkowym (w Europie ejst chyba duuuuzo mniejszy niż w USA, dobrze mi się zdaje?),

    Czy jest mniejszy to pewnie zależy od kraju i stanu. Pewnie wiesz, jaka od paru lat sytuacja panuje w GB czy Francji z odrą? No ale w Polsce chociażby ostatnie badania mówiły, że jednak ogromna większość ludzi szczepi swoje dzieci.

    dużo bardziej martwi mnie ze muszę za szczepionki sporo płacić z włąsnej kieszeni,

    Płatne szczepionki to jest problem, fakt. Ale weź pod uwagę, że dużo tych dla dzieci jest bezpłatnych. I oby było ich coraz więcej.

    Ale jeśli już się przejmować anty-szczepionkowcami – to nasuwa sie pytanie “jak ich przekonać”, bo widać argumenty naukowe nie trafiają.

    Obawiam się, że nic nie trafi, niestety. Jak wskazuje historia, antyszczepionkowcy byli zawsze i zapewne zawsze będą.

    Dlatego właśnie próbuję na public-relations zwracać uwagę, choć może faktycznie glin?aluminium to był głupi pomysł. Wiesz, nie jestem specem od PR… Choć podkreślać “naturalność” szczepionek pewnie nigdy nie zaszkodzi ;)

    Może. Choć obawiam się, że w to też nikt nie uwierzy :)

  63. @Sporothrix

    Właściwie to kojarzę sytuacje tylko z Polski, gdzie jest faktycznie nieźle. Anty-szczepionkowcy to na razie w PL niezbyt wpływowa grupa :) Choć oczywiście trzeba się pilnować, bo anty-szczepionkowcy mogą zaatakować w każdej chwili – zeszłej zimy moja własna rodzicielka, choć przecież generalnie popiera szczepionki, to nie chciała się szczepić na grypę „bo się jeszcze od szczepionki pochoruje”.

    A przy okazji: wielkie DZIĘKUJĘ za wysiłek wkładany w wyjaśnianie o co biega ze szczepionkami – tu na blogu, fejsie i innych miejscach! Dobrze że komuś się chce!

    A co do naturalności.. no przecież szczepionki są super naturalne. A do tego po prostu brzmią jak wymysł medycyny alternatywnej. „Żeby uniknąć ospy trzeba się przytulać do krowy z ospą, to wtedy nasz organizm naturalnie się nauczy na przyszłość jak się przed ospą bronić. A jak się nie da przytulic do chorej krowy, to można zamiast tego dostać wyciąg z chorej krowy w zastrzyku.” Czy coś może być bardziej eko, naturalne i alt-medowe? :)

  64. @ Gronkowiec

    Dziękuję za uznanie, staram się.

    Co do naturalności – ależ oczywiście, że masz rację. Zdarza się zwracanie uwagi na to, jak naturalne są szczepionki (wykorzystują w końcu własne siły organizmu), ale rzadko. Myślę, że przyczyną jest właśnie to, że mało kto uwierzy, iż coś trzymane w lodówce, w podejrzanie laboratoryjnie wyglądającej fiolce, podawane straszną kłującą strzykawką, przy wtórze wrzasku dziecka, może być naturalne :)

  65. Może przydałby się w podstawówce taki fajny przedmiot „Podstawy merytorycznej dyskusji”, bo widzę, że z tym słabo w narodzie… Albo bredzi się o sponsoringu od międzynarodowych korporacji, albo rzuca czymś w stylu „wy uczeni to myślicie, że wszystko wiecie”, oba „argumenty” bardzo wygodne, bo nieweryfikowalne w żaden sposób w dodatku wielu laikom niestety przemawiają do rozumu…

  66. @Sebel
    Po prostu się pomyliłeś czy jednak uprawiasz manipulację? (bo te 500mg skąd wyssane to nie wiem)

    Skoro we krwi dziecka jest 2.5µg Al to przy half-life 24h musisz dostarczać średnio w ciągu doby 1.25µg.
    Jeżeli wchłaniany jest 1% to oznacza, że spożyte musi być 125µg czyli 0.125mg.

    6miesięcy*30dni*0.125mg = 22.5mg, czyli dolna ćwiartka podanego zakresu

    Dodatkowe 4mg aluminium przyjęte w tym okresie to w tej sytuacji do 20x tego co znajdzie się we krwi z samego pożywienia. Czy to dużo? Na to pytanie można odpowiedzieć dopiero znając minimalny poziom przy którym stwierdzono szkodliwość. Dla aluminium wynosi ‚kilka’ rzędów wielkości więcej – sprawdź.

  67. @ Michoo

    Dzięki za policzenie. Mnie się po prostu zdawało, że zaszła tradycyjna pomyłka z mili, mikro i nanogramami, oraz liczeniem zer i przecinków w obie strony.

  68. Może przydałby się w podstawówce taki fajny przedmiot “Podstawy merytorycznej dyskusji”, bo widzę, że z tym słabo w narodzie

    A ja po dyskusji z Żoneczką chciałem zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Publicznie przyznaliśmy sie do szczepienia swojego dziecka i podaliśmy wskazówki w tej sprawie. W odpowiedzi antyszczepionkowcy wielokrotnie, złosliwie sugerowali, że z naszym Tomkiem jest coś nie tak, że zachoruje.

    Jakie trzeba mieć cechy osobowosci, aby życzyć choroby cudzemu dziecku? Ech antyszczepionkowcy, idźcież Wy do spowiedzi…

  69. Jak zwykle ciekawy wpis.
    Podziwiam cierpliwość, tak na marginesie.

  70. Setki publikacji naukowych wykazały, że rtęć organiczna lub nieorganiczna jest jedną z najbardziej toksycznych znanych substancji i jest szczególnie groźna dla rozwijających się organizmów. Dlatego świadome dodawanie rtęci do szczepionek należy uznać za celowy program okaleczania i zabijania niemowląt. Przeciętny rodzic nie ma żadnych możliwości sprawdzenia, czy dana szczepionka zawiera rtęć, czy nie. Od tej pory jedynym sposobem na uchronienie dziecka przed zatruciem szczepionkową rtęcią będzie unikanie wszystkich szczepień, bo z całą pewnością rtęciowe szczepionki trafią w dużych ilościach także do Polski.

  71. @ sporothrix
    Dzięki za Twój nieustający wysiłek!
    Jak widać cały czas potrzebny, dzisiejszy link na głównej stronie gazety do bloga „Zdrowe dzieci” – tytuł na gazecie: „Zdrowie dzieci: po szczepieniu na ospę chorują na nią. I to ciężej” Treść notki odpowiada tytułowi.
    A jaki wyważony wstęp: „Gośćmi audycji są pediatra, specjalista rehabilitacji doktor Dorota Sienkiewicz i doktor Joanna Siemienkowicz z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku. Panie rozmawiają o szczepieniach i wydaje się, że tym razem nikt z nikim nie walczy, że zaistniała wola zrozumienia drugiej strony i wypracowania wspólnych wniosków…”
    Nie linkuję tego celowo.

  72. @ Magalina

    Dzięki.
    I tak, widziałam to. Ta sama pani doktor się wypowiada, która jest pierwszą autorką omawianej w tej notce pracy. Niestety.

  73. @ Christy

    Nie chcę Cię martwić, ale te szczepionki już dawno dotarły do Polski. Spóźnione trochę te Twoje ostrzeżenia, niestety nie udało Ci się w ten sposób ocalić ani jednego dziecka. Wstydź się.

  74. @Christy

    „Przeciętny rodzic nie ma żadnych możliwości sprawdzenia, czy dana szczepionka zawiera rtęć”

    -> Przeciętny rodzic może zapytać o to lekarza przed szczepieniem i upewnić się ze szczepionka nie zawiera rtęci. A jeśli przeciętny rodzic jest wstydliwy i nie śmie spytać lekarza, to na pewno umie chociaż czytać – wiec może sprawdzić skład wypisany na ulotce do szczepionki, którą dostaje.

  75. Co się wszyscy tak tej rtęci czepiają bez rozróżnienia etylo-/metylo-/mono-/di-/etc?

    Dzienne zalecane spożycie sodu to zdaje się tak do dwóch gramów.
    – spożycie go w formie cyjanku sodu gwarantuje szybki zgon
    – spożycie w formie metalicznej spowoduje poparzenie przewodu pokarmowego i prawdopodobnie bolesną śmierć po kilku-kilkunastu dniach
    – spożycie w formie chlorku [*] zapewnia jego odpowiednie przyswojenie i chroni przed raczej nieprzyjemnymi objawami neurologicznymi (ze zgonem włącznie)

    [*] chlor – kolejna ciekawa sprawa – używany jako gaz bojowy w pierwszej wojnie światowej – ‚wypala’ płuca.

  76. Tak zupełnie w innym temacie: było o altmedzie, było o antyszczepionkowcach, było o nieudolnym researchu, było o wygłupiających się pseudonaukowcach. A czy było o teoriach spiskowych na temat psychiatrii? Bo właśnie dostałam ładnego linka od komentatora, aż chyba się sama nad tą witrynką pochylę:
    http://opsychiatrii.pl/

  77. Cudownie, nareszcie mamy odpowiedź na wszystko, mamy kogoś, kto wszystko wie, wszystko przeczytał, przeprowadził setki badań i co najważniejsze badał setki dzieci i rozmawiał z ich rodzicami!!! HURRRAA!!! Wie np. że układ odpornościowy dzieci jest taki sam jak dorosłych: „E tam, nie przypomina. Oczywiście, że przypomina, jest tylko trochę słabszy.” Jestem pod wrażeniem. „GRATULUJĘ” niesamowitej pewności siebie i swojej wiedzy-niewiedzy i… tylko tego niestety. Fajnie się pisze pod pseudonimem? Jak to się mówi „papier wszystko przyjmie” I bardzo mocno proszę o przesłanie na mój adres meilowy prac, które udowodniają, że szczepionki nie wpływają na wystąpienie autyzmu u dzieci, tylko takie, w których badane są populacje dzieci szczepionych i nie szczepionych. Badania, które oceniają grupę dzieci szczepionych: z autyzmem i zdrowych to są moim zdaniem po prostu badania epidemiologiczne określające częstość występowania autyzmu w populacji… nic więcej… Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu rozpraw pseudonaukowych

  78. @ Crisp

    nareszcie mamy odpowiedź na wszystko

    To miło, że macie. Ja nie mam.

    Jestem pod wrażeniem. “GRATULUJĘ” niesamowitej pewności siebie i swojej wiedzy-niewiedzy i… tylko tego niestety.

    Dziękuję. Trochę wiem na ten temat, fakt.

    Fajnie się pisze pod pseudonimem?

    Trudno mi powiedzieć, ze względu na to, że moje nazwisko oraz inne informacje o mnie są na tym blogu dostępne.

    bardzo mocno proszę o przesłanie na mój adres meilowy prac, które udowodniają, że szczepionki nie wpływają na wystąpienie autyzmu u dzieci, tylko takie, w których badane są populacje dzieci szczepionych i nie szczepionych.

    Są zalinkowane w notce, łatwo je znaleźć.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu rozpraw pseudonaukowych

    Dziękuję ponownie, ale takich nie piszę akurat.

  79. To ja może inaczej – nie tyle o szczepionkach ale nauce, badaniach i FDA.
    X lat temu „odkryto” mączkę kostną, czyli karmienie krów odpadami innych krów. W końcu wszystko „to tylko proteiny”. Rządy USA i Europy robiły szkolenia na rolników, mówiąc wprost – „kto tak nie robi to ciemnogród”. Przez 30 lat był to postęp w rolnictwie, poparty naukowo. Po 31 latach okazało się że istnieje jeszcze coś takiego jak PRIONY, choroba Creuztfeld’a – Jacoba etc. I kto był mądry? Ciemnogród czy nauka?
    Nauka widzi tyle na ile pozwala obecnie dokładny „mikroskop”. Więc nie mów że nie ma połączenia szczepionki z autyzmem. Może obecne badania nie pokazały ale WCALE to nie znaczy że nie ma połączenia. „Nowe priony” (łączące autyzm ze szczepionkami) może czekają tylko na swojego odkrywcę?!

    A teraz kolejny wynalazek naukowo udowodniony w USA i z całą pewnością zatwierdzony przez FDA – hormon wzrostu rBGH. Nawet Kanada (która zwykle bierze wszystko z USA, łącznie z GMO) powiedziała stop. Europa również.
    Kto miał rację – zobaczymy. Ale jedno jest pewne – nie ma takiej jedności wśród naukowców, o jakiej piszesz. Te same dane, a tyle interpretacji?!

    Aha, dodam że mleko prosto od krowy jest wg. FDA szkodliwe i tym samym NIELEGALNE w wielu stanach USA. I wiesz co – obawiam się, że i w tej kwestii zaufam jednak „pseudonauce” kwestionującej FDA.

  80. @ Eryk
    Nie raz twierdziłam, że na blogu przedstawiam aktualny stan wiedzy. Wiadomo, że pewne rzeczy mogą się zmienić. Jednakże akurat wiadomo, że szczepionki nie powodują autyzmu. Przebadano to super dokładnie i związku nie znaleziono.

    “Nowe priony” (łączące autyzm ze szczepionkami) może czekają tylko na swojego odkrywcę?!

    Jasne. I na odkrywcę tego, że dzieci jednak biorą się z kapusty.

    Ponadto, wnioskując przez analogię należy uważać i znać się na tym, o czym się mówi. W przeciwnym wypadku analogia jest chybiona, tak jak w twoich przykładach.
    Co do mleka prosto od krowy to zgadzam się z FDA – jest niezdrowe, skażone rozmaitymi bakteriami i dobrze, że nielegalne.

    Jak widać, odpowiedziałam na komcia, ale to tylko dlatego, że dzisiaj jestem uprzejma bardziej niż zwykle. Następny taki bijący chochoła komentarz się tu po prostu nie pojawi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s