Groźna gruźlica

ResearchBlogging.org
Kilka miesięcy temu Oswaldo Juarez wyszedł ze szpitala. Spędził tam, w specjalnej jednostce na Florydzie, wyspecjalizowanej w terapii pacjentów z nowymi i opornymi postaciami gruźlicy, prawie dwa lata. A zaczęło się całkiem niewinnie – dziewiętnastoletni chłopak z Peru przyleciał do Stanów uczyć się angielskiego. Ni z tego ni z owego zaczął kaszleć, potem pojawił się ból w piersi, wreszcie krwioplucie.

Okazało się, że to nie jest zwyczajna gruźlica. Jest to coś, czego od dawna obawiali się naukowcy pracujący nad tą chorobą. Oswaldo Juarez okazał się być pierwszą osobą w Stanach, którą być może dopadła bardzo zakaźna, agresywna i wysoce oporna na terapię postać gruźlicy – nazwano ją extremely drug-resistant (XXDR) TB.

Simple TB is simple to treat. Zwykle, w normalnych wypadkach, leczenie gruźlicy nie jest specjalnie trudne. Jeśli bakterie nie są oporne na stosowane leki, reguły postępowania są jasne, klarowne, a leczenie skuteczne (w przypadku gruźlicy płucnej – w ponad 95% przypadków). Ważne jest jednak to, żeby tych reguł przestrzegać.

Leczenie gruźlicy jest długotrwałe. Jest to także zawsze terapia skojarzona, z użyciem kilku leków. Niezwykle istotny jest stosunek pacjenta do leczenia – musi on chcieć brać leki przez wiele miesięcy, nie zaniedbywać tego. Zwykle praktykuje się izolację pacjentów aż do momentu, kiedy przestaną prątkować (czyli do chwili, kiedy w preparacie bezpośrednim z plwociny nie wykrywa się prątków) – wówczas można wypuścić ich ze szpitala. Jednak i potem rekomenduje się tzw. DOT (directly observed therapy), która polega na tym, że pacjent zażywa leki w obecności pracownika służby zdrowia.

Leki przeciwprątkowe można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to leki główne, zwane także lekami pierwszego rzutu. Są to: izoniazyd, ryfampicyna, streptomycyna, pyrazynamid i etambutol. Jeśli pacjent zakażony jest wrażliwymi na leki prątkami, terapia trwa zwykle pół roku, z podziałem na dwie fazy. W fazie pierwszej, dwumiesięcznej, pacjent zażywa najczęściej 4 leki – izoniazyd, rifampicynę, pyrazynamid i etambutol. Potem przechodzi do drugiej, czteromiesięcznej fazy, która obejmuje terapię z użyciem dwu leków – zazwyczaj izoniazydu i rifampicyny. Istnieje oczywiście kilka różnych schematów postępowania, ale wyglądają one dość podobnie. W szczególnych przypadkach z leczeniem podchodzi się bardziej indywidualnie – dotyczy to dzieci (rutynowo nie stosuje się etambutolu, ale są wyjątki), kobiet w ciąży (nie należy stosować streptomycyny), a także, ciekawostka, nomadów w Kenii (Manyatta regimen – z wydłużeniem pierwszej fazy terapii do 4 miesięcy) czy na przykład pacjentów nietolerujących pyrazynamidu.

Jeśli jednak leki pierwszego rzutu nie pomagają, sięga się po drugą grupę leków – leki drugiego rzutu. Należą do nich między innymi: etionamid, PAS (kwas p-aminosalicylowy), kapreomycyna, amikacyna, cykloseryna, lewofloksacyna. Leki te bardzo przydatne są w leczeniu pacjentów zakażonych opornymi prątkami.

A lekooporna gruźlica zdarza się coraz częściej i stanowi duże zagrożenie na całym świecie. Zwykle wyróżnia się tu: PDR-TB (mono and poli drug resistant tuberculosis – gruźlicę oporną na jeden lub kilka dowolnych leków), która nie jest aż tak niebezpieczna, jak MDR-TB czyli gruźlica wielolekooporna (multi-drug resistant). Warto pamiętać, że skrót MDR-TB nie oznacza, że ta postać jest oporna na dowolne parę leków. MDR-TB oporna jest na dwa najważniejsze leki przeciwprątkowe, czyli na izoniazyd i rifampicynę. Jest to znacznie bardziej niebezpieczna postać gruźlicy, niż PDR-TB, gdyż, jak widać powyżej, niemożność zastosowania tych dwu leków natychmiast rozbija podstawowe schematy terapeutyczne. Pacjentów z MDR-TB leczy się więc bardzo agresywnie, wysokimi dawkami innych leków, w tym dożylnych, również agresywnie zwalczając jednocześnie efekty uboczne ich działania. Prognozy dla pacjentów z MDR-TB są znacznie gorsze, niż dla tych z PDR-TB, dlatego też na terenach, gdzie często notuje się gruźlicę oporną na leki powinno się odpowiednio monitorować pacjentów, żeby uniknąć sytuacji, kiedy to PDR-TB przekształca się w MDR-TB.

Ale to jeszcze nie koniec. Od pewnego czasu obserwuje się jeszcze jedną postać opornej na terapię gruźlicy, mianowicie XDR-TB (extensive drug resistant tuberculosis). XDR-TB z definicji charakteryzuje się opornością na izoniazyd, rifampicynę oraz na przynajmniej jeden z fluorochinolonów oraz na przynajmniej jeden z leków podawanych dożylnie. Leczenie pacjentów jest więc ogromnie trudne, ze względu na ograniczoną liczbę skutecznych leków, a śmiertelność w przypadku tej postaci gruźlicy jest bardzo wysoka.

Ogromnym problemem związanym z występowaniem opornych postaci gruźlicy jest jednoczesne zakażenie pacjentów wirusem HIV. Deadly coinfection – tak czasem nazywano zakażenie pacjentów oboma patogenami. W tej chwili wiadomo (choć sam mechanizm zjawiska jest cały czas badany), że HIV sprzyja zakażeniu Mycobacterium tuberculosis, że leczenie takich pacjentów jest trudne, gdyż występują interakcje między niektórymi lekami anty-HIV (np. inhibitorami proteazy) a rifampicyną, że zakażenie HIV często (częściej niż w populacji niezakażonej HIV) łączy się z występowaniem MDR-TB oraz XDR-TB, i że skutkuje to większą śmiertelnością.

Okazuje się jednak, że gruźlica nie powiedziała jeszcze swojego ostatniego słowa. Oswaldo Juarez (być może) zakażony został czymś, z czym nie bardzo wiadomo, jak postępować. Jego przypadek skończył się szczęśliwie, ale zastosowana terapia była w dużym stopniu eksperymentalna, na zasadzie – co nam szkodzi, spróbujmy tego oraz tamtego, a nuż pomoże. W kolejnych przypadkach XXDR-TB może nie pójść tak dobrze.

I parę jeszcze słów na temat jednego aspektu profilaktyki gruźlicy, a dokładniej na temat szczepień. W oparach bzdur opowiadanych przez antyszczepionkowców na temat szkodliwości, nieskuteczności  i ogólnej horrorowatości szczepionek zdarza się bowiem słyszeć głosy (nie tak często wprawdzie, jak na temat np. MMR, ale zawsze), że i szczepienia przeciw gruźlicy są bez sensu, bo szczepionka jest nieskuteczna, bo przecież wystarczy spojrzeć, jak wielu ludzi na świecie jest zakażonych prątkiem i jak wielu choruje.

Częściowo jest to prawda – szczepionka BCG nie ma najwyższej skuteczności w ogóle, dane w literaturze występują zgoła różne, skuteczność szczepionki na ich podstawie można ocenić na od 0% do 80%. Przy czym należy podkreślić, że badania wykazujące skuteczność metodologicznie wyglądają na bardziej wiarygodne, niż te, które donoszą o nieskuteczności. Przyjęte jest ogólnie, iż jeśli szczepienia przeprowadzane są prawidłowo, skuteczność BCG nie jest nieznacząca i wynosi prawdopodobnie ponad 50%. Wiadomo jednak także, że szczepienia nie zmniejszają rozprzestrzeniania się gruźlicy.

Niezwykle ważną jednak kwestią jest co innego – szczepionka przeciwgruźlicza skutecznie zabezpiecza (i nie ma co do tego wątpliwości) przed co najmniej dwiema najgroźniejszymi postaciami choroby, mianowicie przed gruźliczym zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych oraz tzw. gruźlicą prosówkową, czyli formą rozsianą. To jest główna przyczyna, dla której szczepionkę BCG nadal stosuje się w wielu krajach – tam, gdzie poziom występowania endemicznej gruźlicy jest wysoki, wartości szczepionki nie kwestionuje się. Bardzo istotne jest to również dlatego, że gruźlica prosówkowa i gruźlicze meningitis zagrażają szczególnie pacjentom poniżej 5 roku życia i w tej grupie wiekowej obarczone są dużym ryzykiem zgonu.

Źródła:
1. http://www.hivandhepatitis.com/recent/2010/010510_e.html
2. Suchindran, S., Brouwer, E., & Van Rie, A. (2009). Is HIV Infection a Risk Factor for Multi-Drug Resistant Tuberculosis? A Systematic Review PLoS ONE, 4 (5) DOI: 10.1371/journal.pone.0005561
3. Broderick A. Tuberculosis and HIV – deadly co-infection. AIDSlink 1996; (38):1, 3
4. Shenoi, S., Heysell, S., Moll, A., & Friedland, G. (2009). Multidrug-resistant and extensively drug-resistant tuberculosis: consequences for the global HIV community Current Opinion in Infectious Diseases, 22 (1), 11-17 DOI: 10.1097/QCO.0b013e3283210020
4. Treatment of Tuberculosis. American Thoracic Society, CDC, and Infectious Diseases Society of America. MMWR 2003; 52(RR11);1-77
5. Herchline T, Amorosa JK. Tuberculosis. eMedicine Specialties, Infectious Diseases, Mycobacterial Infections. Updated: Nov 11, 2009
6. Oraz znakomita pozycja: Tuberculosis. Practical guide for clinicians, nurses, laboratory technicians and medical auxiliaries. 2010 – Fifth Revised Edition

Reklamy

22 uwagi do wpisu “Groźna gruźlica

  1. To się bardzo zmieniło w ostatnich latach. Wg. obowiązującego Kalendarza Szczepień, obecnie szczepi się tylko raz, w pierwszej dobie życia. Zrezygnowano z mierzenia blizny oraz kolejnych szczepień dzieci i młodzieży. Jeśli stwierdzi się, że dziecko nie zostało normalnie zaszczepione, to w jak najszybszym czasie podaje mu się jedną dawkę BCG. I tak powinno się robić do 15 roku życia.
    Oczywiście, to jest polski Kalendarz. W Stanach na przykład, jak prawdopodobnie wiesz, nie szczepi się przeciw gruźlicy (w sensie, że szczepionka nie jest rekomendowana dla dzieci).

  2. Nie ma to jak w Wielką Sobotę o gruźlicy sobie poczytać, Jeszcze lepsze jest przeglądanie tego bloga przed śniadaniem wielkanocnym z rodziną. Zdjęcia z notki o opryszczce są najbardziej apetyczne. Oj, nie dam ja babci buzi przy dzieleniu się jajeczkiem. :)

  3. Czy są jakieś źródła – nadające się do cytowania – na temat tego leczenia eksperymentalnego?

  4. @ Gammon
    Niestety, nic nie znalazłam. W ogóle dość długo czekałam z napisaniem tej notki, żeby ukazała się jakaś przyzwoita praca nt. XXDR-TB w ogóle, no i postępowania w takim wypadku. Na razie nie ma – też chciałabym przeczytać.

  5. @ Sykofanta
    Dzięki :-)

    @ Joe
    No fakt, warto zdawać sobie sprawę, że szczepionka p-gruźlicza jest ma dość specyficzne cechy, różniące ją od wielu innych.

  6. Simple TB is simple to treat. Zwykle, w normalnych wypadkach, leczenie gruźlicy nie jest specjalnie trudne.

    „Trudne” to nie to samo co „skomplikowane”. Leczenie zwykłej TB nie jest skomplikowane, ale jest trudne, właśnie ze względu na to, co piszesz: leczenie jest uporczywe i trwa miesiącami. A jeśli się je przerwie, to nie dosyć, że terapia nie kończy się wyleczeniem — właśnie to prowadzi do powstawania szczepów MDR i XDR. Tym tłumaczy się też stosunkowo częste występowanie szczepów MDR i XDR w Rosji, gdzie jest dużo gruźlicy, ale też gdzie się stosuje leczenie antybiotykowe — w przeciwieństwie do np. krajów afrykańskich, gdzie gruźlica jest powszechna, a dostępność leczenia niewielka.

    Co do szczepionki — szereg nowych szczepionek jest teraz właśnie w pierwszych fazach badań klinicznych. Szczegóły m.in. tutaj.

  7. @ Ztrewq
    Masz oczywiście sporo racji. Zależy, jak się na to spojrzy. Kiedy gadałam z ludźmi, którzy zajmowali się leczeniem gruźlicy, ich zdaniem najtrudniejsze było nawet nie to, że leczenie trwa długo i że tyle leków. Najtrudniejsze było po pierwsze – przekonanie ludzi do leczenia, a drugie – to, żeby pacjenci stosowali się do zaleceń. Bo bardzo wielu z nich mówi po odprątkowaniu, że ee tam, co sobie będę zawracał głowę. Albo udaje, że tej gruźlicy nie ma. Samo więc leczenie, jako takie, teoretycznie, nie jest trudne w tym sensie, że owszem, trwa, ale jeśli są leki, na które prątek jest wrażliwy oraz wszystko jest ok z pacjentem, to da się tego pacjenta wyleczyć. Ja bym więc chyba raczej powiedziała, że leczenie jest dość skomplikowane (te wszystkie fazy i liczba odpowiednio dobranych leków), ale w przy normalnych założeniach – nie jest specjalnie trudne. Wydaje mi się jednak, że może to być tylko kwestia użytych słów.
    A co do opornych postaci gruźlicy w Afryce – to może być po prostu niedoszacowanie: http://www.cdc.gov/eid/content/14/9/1345.htm (zdaje się, że tylko RPA ma wdrożony system rejestracji takich postaci)
    I o szczepionkach też wiem. Ale tyle już ich było i jest, że uwierzę, kiedy zobaczę :-)

  8. @sporothrix
    To ja chyba będę cytował źródła nienadające się do cytowania :-(

  9. Wybaczcie, ale moze mi ktos wytlumaczy jesli w Stanach zdarzyl sie jeden jedyny przypadek jakiejs zmutowanej gruzlicy, ktory jest taki straszny, a jak sam autor stwierdzil ze skutecznosc szczepionki wynosi ok.50%, Do tego mowi „szczepionka przeciwgruźlicza skutecznie zabezpiecza (i nie ma co do tego wątpliwości) przed co najmniej dwiema najgroźniejszymi postaciami choroby, mianowicie przed gruźliczym zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych oraz tzw. gruźlicą prosówkową, czyli formą rozsianą.” i nie podaje na to zadnych dowodow, to ja sie pytam: czy przy tej masie historii z autyzmem po szczepionkach warto jest ryzykowac ?? Nie jestem specjalista, moze plote glupoty, ale na prosty rozum, jesli 99% Polakow jest zaszczepionych i wybucha epidemia w jakiejs szkole to najczesciej cala klasa jest chora. Nie 50% tylko cala ! Czy autor moze podac linka do wiarygodnego zrodla nt. faktycznej ochrony przed tymi dwoma groznymi typami gruzlicy ?

  10. @ Errto

    Po pierwsze – autorka.

    Po drugie – ten jeden jedyny przypadek podany był tylko celem pokazania, że prątki gruźlicy są bardzo groźne dla ludzi, i że nie tylko z takimi postaciami gruźlicy, które można stosunkowo łatwo leczyć, mamy/możemy mieć do czynienia. Ponadto, wyraźnie zaznaczyłam, że ten przypadek nie jest najważniejszy. Znacznie ważniejsze jest to, co pisałam o MDR-TB oraz XDR-TB.

    Po trzecie – dowody, w postaci publikacji, są podane na dole notki. Wiedza na temat tego, jak działa i przed czym naprawdę chroni szczepionka BCG nie jest jakąś szczególną tajemnicą lekarską (jeśli lekarze o tym nie mówią, to znaczy, że są w tym aspekcie niedouczeni). A więc – tak rzeczywiście jest, BCG chroni w sporym stopniu przed dwiema najcięższymi (zwłaszcza dla dzieci) postaciami gruźlicy. Warto więc ją stosować tam, gdzie ryzyko zakażenia dzieci jest duże (czyli w krajach, gdzie jest sporo gruźlicy).

    Te cytaty wystarczą? Protective effect against meningeal and miliary TB was higher than against pulmonary disease and, except for a single study with two cases only, appeared to be homogenous. Summary BCG protective effect against miliary or meningeal TB in randomized controlled trials was 86% (95% confidence interval [CI] 65, 95) and in case-control studies 75% (95% CI: 61, 84). (Rodrigues LC et al, Int J Epidemiol, 1993)
    BCG vaccine protects against miliary and meningeal disease in young children, but it may be less effective in protecting against pulmonary disease in either children or adults (Sterling TR et al, Pediatrics, 2007).
    For example, two meta- analyses of the published results of BCG vaccine clinical trials and case- control studies confirmed that the protective efficacy of BCG for preventing serious forms of TB in children is high (i.e., >80%).
    oraz
    In the United States, the use of BCG vaccination as a TB prevention strategy is reserved for selected persons who meet specific criteria. BCG vaccination should be considered for infants and children who reside in settings in which the likelihood of M. tuberculosis transmission and subsequent infection is high, provided no other measures can be implemented (e.g., removing the child from the source of infection). (Advisory Council for the Elimination of Tuberculosis, MMWR, 1996)
    Warto jeszcze zajrzeć do cytowanego już przeze mnie źródła (ostatniego, tam są odnośniki do literatury również): It has been proven that BCG protects against severe from of the disease, in particular TB meningitis and milliary TB.

    Nie warto więc?

    Po czwarte – historia: „autyzm związany ze szczepieniami” została już wielokrotnie obalona, a twórcy tej teorii skompromitowani. Jest mnóstwo badań pokazujących, że szczepienia nie powodują autyzmu. Jeśli się nie jest specjalistą, warto zaufać tym, którzy się na tym znają.
    http://migg.wordpress.com/2009/04/09/wielka-wojna-wakefielda/
    http://miskidomleka.wordpress.com/2011/01/06/nieliczne-niemal-nieistotne-niescislosci/

    Po piąte – a propos prostego rozumu – piszę właśnie, że szczepionka ta nie działa „na prosty rozum”. Ma swoje ograniczenia, owszem, ale z wielu testów i badań wynika, że – mimo jej braków – warto ją nadal stosować w wielu miejscach na świecie. No i warto pamiętać, że intensywnie prowadzone są badania w celu skonstruowania nowej szczepionki przeciw gruźlicy. Oby.

  11. Proszę Cię bardzo, bo nie mam argumentu kiedy moi znajomi nie szczepiac swoich dzieci mówią: zrobimy im próbę tuberkulinowa, tak? Jeśli wyjdzie dodania to znaczy że organizm przeszedł zakażenie bezobjawowo i nie zachorował =nabył i ma odporność. A tymczasem w szpitalu powiedzieli mi że zanim zaszczepie dziecko muszę zrobić próbę bo jak wyjdzie + to nici ze szczepienia bo ryzyko NOP jest już wtedy bardzo duże. To jak to jest z nabywaniem odporności naturalnej a poszczepiennej???

  12. @Mari
    Tu jest kilka spraw poruszonych.
    1. W przypadku szczepienia noworodków nie ma czasu na próby, bo szczepienie powinno odbyć się w 24 godziny po urodzeniu, a przynajmniej przed opuszczeniem przez dziecko oddziału noworodkowego. Szczepionka ma bowiem chronić świeżo urodzone dziecię przed dorosłymi, którzy mogą je zarazić (a gruźlica może być przy tej okazji śmiertelna dla dziecka).
    2. Próba dodatnia oznacza, że owszem, był kontakt. Nie musi oznaczać, że jest się zarażonym prątkiem. Może np. oznaczać, że się jest zaszczepionym.
    3. Może także oznaczać, że jest się zarażonym prątkiem. Podobnie jak jedna trzecia ludzkości. Co NIE oznacza, że ma się odporność. Wprost przeciwnie, oznacza, że można kiedyś zachorować na gruźlicę (chociaż oczywiście tak się nie musi wydarzyć).
    4. W przypadku gruźlicy wystarczająco dobrą odporność, i to tylko na dwie postaci tej choroby, zapewnia szczepionka.
    5. Nie wiem dlaczego powiedzieli, że ma być wykonana próba. Zgodnie z kalendarzem szczepień prób się obecnie nie wykonuje. Może to po prostu chęć sprawdzenia, czy szczepienie miało miejsce? W takim wypadku należy skonsultować się ze specjalistyczną poradnią, gdzie powiedzą, czy – w zależności od wyniku – warto się zaszczepić, czy nie (co można zrobić do 15. roku życia).

  13. Chodzi o nieszczepione dzieci. Znajomi się naczytali stopnop.pl i nie zaczszepili swoich dzieci na nic od urodzenia do teraz (3 lata i 1 rok) Ponieważ w naszym szpitalu gruźliczym na dniach mają pojawić się próby tuberkulinowe to dałam im znać. A oni na to że nie mają pewności co do słuszności szczepień. Ze skoro ich dzieci nie miały kontaktu to ok, znaczy że dobrze je chronia. A jeśli wyjdzie ze miały i nie zachorowaly to znaczy że mają dobrą odporność naturalna. I mówią że jak ja podam mojemu małemu szczepionkę to też mu zafunduje kontakt z gruźlica i to będzie jeszcze gorzej bo wg tego toku rozumowania to: moje dziecko będzie miało już na pewno, 100%, kontakt z zywa gruźlica i wtedy to wyższe ryzyko rozwiniecia się objawów choroby-no bo przecież miał kontakt. Jaka jest różnica między nabywaniem odporności przy kontakcie z pratkiem (ale też wirusami na które się szczepi) w sposób naturalny a kontakcie z nim poprzez szczepionki? Ja nie potrafię na to odpowiedzieć..

  14. @ Mari
    Szczepionka nie jest podaniem „żywej gruźlicy”, tylko specjalnego szczepu prątka (osłabionego szczepu prątka bydlęcego, BCG), który wywołuje odporność, ale nie wywołuje choroby.
    Szczepionka nie działa stuprocentowo. Ale zaszczepić warto, bo jednak jakieś 50% ochrony jest, przed postacią płucną (skoro mowa nie o noworodkach). Naturalnie, wartość szczepienia zależy od epidemiologii gruźlicy. Wiele krajów odeszło od szczepień w tym wypadku, bo szansa zakażenia jest stosunkowo niewielka. Polska należy (jeszcze) do krajów, w którym ryzyko jest wciąż spore. Zatem to, że rodzice „chronią” nie musi mieć znaczenia. Dziecko (czy potem dorosły) może zarazić się gdzie indziej, nie od najbliższych.

    moje dziecko będzie miało już na pewno, 100%, kontakt z zywa gruźlica i wtedy to wyższe ryzyko rozwiniecia się objawów choroby-no bo przecież miał kontakt.
    Absolutnie nie. Przy czym pamiętać należy, że ochrona nie jest doskonała. Jest raczej taka sobie. Ale sumarycznie ryzyko jest MNIEJSZE. Po to w ogóle szczepimy przecież, inaczej to nie miałoby sensu.

    A jaka jest różnica? Najogólniej – kontakt z patogenem (osłabionym bądź nie) powoduje, że powstaje odpowiedź immunologiczna. Organizm tę odpowiedź „zapamiętuje” i w przypadku ponownego kontaktu jest przygotowany na walkę. Szczepionka jest osłabionym patogenem (albo patogenem w kawałku), w związku z tym nie powoduje choroby (albo powoduje słabsze objawy), ale wywołuje odpowiedź układu immunologicznego. Podobnie działa zjadliwy patogen, tyle że on wywoła także chorobę.

    Wydaje mi się, że tu należy szukać odpowiedzi dla Twoich znajomych. Tak, owszem, zachorowanie, ogólnie rzecz biorąc, bo nie w każdym przypadku (choroby i szczepionki trzeba rozpatrywać indywidualnie) spowoduje powstanie odporności. Tylko jakim kosztem? Kosztem cierpienia chorego, często poważnych następstw choroby, czasem prowadzących do kalectw i śmierci. Szczepionki mają tę zaletę, że także wywołają odporność, ale bez ponoszenia kosztów zachorowania. Ryzyko wystąpienia groźnych następstw po szczepieniu jest ZAWSZE mniejsze, niż ryzyko tychże następstw po przejściu choroby. Tylko dlatego szczepionki są w użyciu. Gdyby było inaczej, nie stosowalibyśmy ich.

  15. Poproszę jednak o dowody na brak szkodliwości szczepień, bez linków do specjalistycznej literatury i bez odniesień do obcych artykułów. Ja mam kłopoty z tłumaczeniami specjalistycznych tekstów anglojęzycznych. Jak by się dało objaśnić, jak bada się potencjalną szkodliwość szczepień? Taka wykładnia metodologii. A może jest już to dobre opisane? No to proszę o link.

  16. @d
    Zakładam, że nie trollujesz, zatem odpowiem, choć pytanie jest raczej o metodologię nauki. I jest w związku z tym nieco źle postawione. W naukach biologiczno-medycznych nie istnieje dowód na brak czegoś. Można za to powiedzieć, że coś – w tym wypadku szkodliwość szczepień – nigdy nie została wykazane. I tak właśnie jest. Nauka daje liczne – w tysiącach liczone – dowody, że szczepienia nie są szkodliwe. Wszystkie notki, które tutaj piszę, wszystkie linkowane teksty to właśnie opisują, proszę czytać i zaglądać. Szczepionki badane są lepiej i dokładniej niż jakikolwiek inny preparat medyczny, badane są na wszystkich etapach produkcji (i poszczególne składniki, i całość, i in vitro, i na zwierzętach, i w tekstach klinicznych, wreszcie na całych populacjach ludzi), a także po niej, jak również po wprowadzeniu danej szczepionki do użycia.
    Teksty – proszę zaglądać na tego bloga, a także np. tutaj: http://sporothrix.wix.com/tylkonauka#!o-szczepieniach-i-szczepionkach/gag7n
    Można zacząć od tego: https://sporothrix.files.wordpress.com/2012/01/krawczyk-wszechswiat.pdf

    No chyba że interesuje cię to, jakich dokładnie metod używa się przy badaniu medycznych preparatów. Jeśli tak, to warto zacząć może tutaj http://www.mp.pl/szczepienia/wywiady/show.html?id=126008 oraz tutaj: http://www.mp.pl/szczepienia/specjalne/show.html?id=80836. Dobre informację znajdziesz także w tym miejscu (teksty, choć po angielsku, nie są specjalistyczne, tylko raczej przyjazne, blogowe): http://www.skepticalraptor.com/skepticalraptorblog.php/vaccines-tested-myth-vs-science-updated/ ; http://www.skepticalraptor.com/skepticalraptorblog.php/debunking-myths-about-vaccine-testing-and-safety/.
    A później należałoby szukać informacji o każdej konkretnej szczepionce, ostrzegam jednak, że to już będą konkretne i bardzo szczegółowe publikacje naukowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s