Miesiąc: Styczeń 2013

Buszujące w rzęsach

ResearchBlogging.org Ta notka dzisiejsza miała być o czymś innym zgoła. Ale zachwyciło mnie zdjęcie na jednej z fejsbukowych stronek i notka wydała mi się niezłym sposobem na podzielenie się moim zachwytem.

To zdjęcie:

601622_528166127198367_1458645820_n

Wiecie, co ono przedstawia? To dumnie steczące żółte, niewidoczne w całości, to ludzka rzęsa, ewentualnie włosek z brwi albo też włosek, który rośnie w uchu. A te zielone to tylne części ciała roztoczy. Roztoczy, które są tak towarzyskie i tak lubią ludzi, że ich wybranym miejscem bytowania są okolice ludzkiej twarzy, a najczęściej powieki.

W grę wchodzą najprawdopodobniej dwa gatunki: Demodex folliculorum (nużeniec ludzki) [a] i Demodex brevis (choć ten nie ma aż tak silnych preferencji względem twarzy, czyli może sobie bytować na innych częściach ciała również) [b]:

demodex

Są niewielkie, mierzą jakieś 0,1 do 0,4 mm. Zwykle nie wchodzą sobie w drogę i okupują inne części powieki – D. folliculorum żyje w mieszkach włosowych, natomiast D. brevis w gruczołach łojowych, produkujących łój uchodzący do mieszków. Oba gatunki żywią się tymże łojem, a być może też komórkami naskórka powiek. Żyją bardzo krótko, więc muszą żyć intensywnie – ich cykl życiowy to 14-18 dni od stadium jaja do stadium larwy, a potem jeszcze szalone 5 dni w postaci dorosłej (samice mogą jeszcze parę dni dłużej). Rozmnażają się zatem ochoczo, żeby zapewnić nam swoje towarzystwo.

A towarzystwo to jest liczne. Uważa się, że roztocze te są jednym najczęściej spotykanych ektopasożytów ludzkiej skóry (choć istnieją różne zdania na temat, czy faktycznie są one pasożytami, czy może raczej komensalami lub stanowią normalną florę skóry). Kolonizują ludzi niedługo po urodzeniu. Ich obecność notuje się u około 13% dzieci między 3. a 15. rokiem życia, u 69% osób między 31. rokiem a pięćdziesiątką, u 84% osób po sześćdziesiątce, a wszystkie osoby po 70. roku życia są zarażone. Mężczyźni częściej niż kobiety (hojniejsza produkcja gruczołów łojowych zapewnia wdzięczność miłych stworzonek), choć podobno odwrotnie jest u Aborygenów.

Czy obecność Demodex spp. powoduje jakieś choroby? Zdania są podzielone. Na pewno istnieje korelacja między ich obecnością (oraz liczbą) a trądzikiem różowatym, swędzeniem skóry twarzy, wypryskami oraz zapaleniem w obrębie powieki (blepharitis, z objawami takimi jak: „cylindryczny” łupież [a], zaburzenia wzrostu rzęs [b], zapalenie brzegu powieki [d], połączone, przy barku odpowiedniej higieny, z zapaleniem spojówek (blepharoconjunctivitis)) [e]. Towarzyszy temu wszystkiemu swędzenie, zaczerwienienie, uczucie jakby w oku znajdowało się ciało obce, a także nieostre widzenie. Oczywiście nie każda osoba, u której notuje się obecność roztoczy, ma kliniczne objawy zarażenia.

demo1

Czy to znaczy, że to roztocze są czynnikiem etiologicznym blepharitis, nie mówiąc już o innych schorzeniach, o wpływ na które się je podejrzewa (łupież mieszkowy, łysienie czy zapalenie skóry wokół ust)? Na pewno nie spełniają one postulatu Kocha, no ale nie spełnia go i wiele patogenów. Możliwe jest, że roztocze z rodzaju Demodex są jedynie wektorami, czyli na grzebietach swych wiozą chorobotwórcze bakterie (gronkowce, paciorkowce, laseczki Bacillus oleronius – te ostatnie, izolowane z D. folliculorum wiąże się ostatnio z występowaniem trądziku różowatego). Na pewno wiadomo, że obecność roztoczy wyzwala silne reakcje immunologiczne w ludzkim organizmie.

Zarażeniu sprzyja trądzik różowaty, a prawdopodobnie także palenie, stres, nadużywanie alkoholu, nagłe zmiany temperatury. Być może również znaczenie ma higiena – są opinie, że roztocze preferują powieki, bo oczy otoczone są wystającymi częściami twarzy (nos, łuki brwiowe), wskutek czego trudniej jest utrzymać odpowiednią higienę w ich okolicy. Teoria ta nie tłumaczy jednak wielu obserwacji dotyczących cyklu życiowego tych roztoczy.

Diagnozować obecność Demodex spp. można za pomocą badań mikroskopowych (obecność jaj, larw i postaci dorosłych w płatkach łupieżu), stwierdzenia charakterystycznego „cylindrycznego” łupieżu na rzęsach oraz na podstawie wywiadu.

W terapii próbowano stosować: maści z rtęcią, maści z siarką, olejek kamforowy, dezynfekcję z użyciem 75% alkoholu oraz antybiotyki. Nie odnosiło to zwykle nadzwyczajnych rezultatów, co nie znaczy, że zupełnie nie działało. Skuteczny okazał się natomiast, i to zależnie od dawki, olejek z drzewa herbacianego. Olejek ten usuwał łupież, wyższe jego stężenie zabijało roztocza, niższe natomiast hamowało ich cykl życiowy i rozmnażanie. Ponadto znacznie łagodził objawy zarażenia. Specjaliści twierdzą jednak, że skoro objawy chorobowe mogą być skutkiem nie tylko działalności roztoczy, ale i/albo bakterii przez nie przenoszonych, należałoby również rozważyć doustne stosowanie odpowiednich antybiotyków.A na koniec warto sobie zdać sprawę, że kiedy patrzymy komuś głęboko w oczy i podziwiamy piękne, zalotnie trzepoczące rzęsy, możliwe, że w tej samej chwili machają do nas ogonkami wesołe, buszujące w rzęsach, roztocze. Urocza wizja.

mabelline

Przy okazji, skoro na początku wspomniałam o fejsbuku, zareklamuję także te stronki: Nauka, głupcze, TAK dla szczepień oraz Sporothrix. Klikajcie i polubiajcie, jeśli macie ochotę.

Literatura:
1. Elston, D. (2010). Demodex mites: Facts and controversies Clinics in Dermatology, 28 (5), 502-504 DOI: 10.1016/j.clindermatol.2010.03.006
2. Liu, J., Sheha, H., & Tseng, S. (2010). Pathogenic role of Demodex mites in blepharitis Current Opinion in Allergy and Clinical Immunology, 10 (5), 505-510 DOI: 10.1097/ACI.0b013e32833df9f4
3. Zdjęcia drugie i trzecie pochodzą z drugiej cytowanej publikacji (można je powiększyć klikając). Zdjęcie makijażu pozwoliłam sobie ukraść ze strony Maybelline.