Wkręceni w boreliozę

Bartek Kuzia, Ewa Krawczyk

BART: Wszystko zaczęło się od tego, że znajomą ugryzł kleszcz.

Znajoma prowadzi leśny tryb życia i często zdarzają jej się przygody z kleszczami, ale tym razem się przestraszyła i zasięgnęła opinii lekarza. Lekarz kazał odczekać kilka tygodni, obserwować, czy nie pojawi się rumień i dopiero po tym czasie zbadać krew. Ale znajoma jest osobą obrotną i dynamiczną, nie będzie czekać. Zrobiła więc testy od razu. Sobie, mężowi i dziecku.

Wyrok dla wszystkich: borelioza.

EWA: Borelioza (choroba z Lyme) powodowana jest przez zakażenie bakterią Borrelia burgdorferi sensu lato. Mówimy „sensu lato”, gdyż gatunek ten zawiera kilka grup drobnoustrojów, różniących się zasięgiem występowania oraz objawami wywoływanej choroby. Trzy najważniejsze, powodujące boreliozę u ludzi, grupy to: Borrelia burgdorferi sensu stricto (atakuje ludzi w Ameryce Północnej, choroba przebiega często z zajęciem stawów; bakterie te spotykane są także w Europie), B. garinii (powoduje zakażenia w Europie, wykazując szczególne powinowactwo do układu nerwowego) oraz B. afzelii (występuje głównie w Europie).

Borrelia burgdorferi jest krętkiem niezwykłej urody, co zauważyć się da z łatwością, mimo wywoływanych podczas zakażenia nieprzyjemności. Jak wszystkie krętki nie jest zasadniczo klasyfikowana według schematu barwienia Grama.

B. burgdorferi w ciemnym polu widzenia.
B. burgdorferi w ciemnym polu widzenia (stąd).

Krętki powodujące boreliozę przenoszone są przez kleszcze z rodzaju Ixodes. W Europie (także w Polsce) jest to głównie Ixodes ricinus (kleszcz pospolity), w Ameryce Północnej — Ixodes scapularisI. pacificus, a w Azji — I. persulcatus.

Kleszcz pospolity (stąd), chwilowo chudy i głodny.
Kleszcz pospolity (stąd), chwilowo chudy i głodny.

Infekcje krętkami Borrelia ściśle związane są z cyklem życiowym kleszczy. Jak widać na schemacie poniżej, wczesnym latem z jaj złożonych przez samice wylęgają się larwy, zwykle niezarażone, które żerują na małych zwierzętach (myszy, wiewiórki), będących nosicielami bakterii. W ten sposób dochodzi do zarażenia larw. Larwy te następnie zimują, a kolejnej wiosny przeobrażają się w nimfy (u kleszczy występuje przeobrażenie niezupełne), w którym to stadium są szczególnie niebezpieczne dla ludzi (atakują chętnie, a że są bardzo niewielkich rozmiarów, ugryzienie łatwo przeoczyć i ulec zakażeniu). Jesienią nimfy zmieniają się w postaci dorosłe, które zwykle zimują przyczepione do żywicieli (większe ssaki, np. jelenie, owce). Wiosną samice składają jaja i cykl się powtarza.

Dwuletni cykl życiowy kleszczy z rodzaju Ixodes.
Dwuletni cykl życiowy kleszczy z rodzaju Ixodes.

Ponieważ to kleszcze przenoszą boreliozę, najlepszą profilaktykę stanowi unikanie ich ukąszeń. Ludzie wędrujący po terenach zamieszkałych przez te pajęczaki powinni chodzić w spodniach z długimi nogawkami, najlepiej wpuszczonymi w skarpetki (kleszcze zwykle czyhają w trawie lub niskich zaroślach) i w ogóle w jasnych ubraniach, na których łatwiej dostrzec napastnika. Warto spryskać się też repelentami zawierającymi DEET lub permetrynę. Po leśnych spacerach należy obejrzeć ubranie, wziąć prysznic i dokonać inspekcji skóry, ze szczególnym uwzględnieniem głowy pod włosami, pach i pachwin. Jeśli zauważymy wczepionego kleszcza, trzeba go natychmiast usunąć, wyciągając pęsetką, bez wykręcania, a potem zdezynfekować skórę. Ponieważ kleszcz nie jest w stanie zarazić człowieka krętkami przez 12 do 24 godzin po ukąszeniu, jak najszybsze usunięcie kleszcza jest skuteczną metodą zapobiegawczą. Zauważyć jednak należy, że stosunkowo łatwo jest usunąć dorosłe osobniki. Znacznie trudniej sytuacja wygląda ze słabo widocznymi nimfami, a to one odpowiadają w największym stopniu za infekcje u ludzi.

Szczepionka przeciw boreliozie nie jest dostępna. Dostępna była, pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w., ale wycofano ją niedługo po wprowadzeniu. Powodów było kilka, od ekonomicznych, przez podejrzenia dotyczące tego, że szczepionka może powodować zapalenie stawów, wątpliwości dotyczące jej bezpieczeństwa, skomplikowany schemat szczepień, aż do małego zapotrzebowania. Ponieważ jednak zagrożenie chorobą jest spore, i w Europie, i w USA, niektórzy specjaliści uważają, że debata na temat szczepień przeciw boreliozie jest obecnie konieczna.

BART: Znajoma i jej rodzina czuli się ogólnie dobrze. Owszem, narzekali na różne przypadłości, bóle stawów, głowy itp. Ale żadnych poważniejszych dolegliwości nie mieli.

EWA: Borelioza przebiega w kilku etapach:

Stadium boreliozy Objawy
I. Stadium wczesne, zakażenie miejscowe Rumień wędrujący (erythema migrans) — pojawiająca się zwykle 7-14 dni po ukąszeniu przez zakażonego kleszcza charakterystyczna pojedyncza zmiana na skórze, na ogół niebolesna, o średnicy od 5 cm do nawet 70 cm. Czasem towarzyszy jej gorączka, bóle głowy, mięśni (typowe objawy grypopodobne). Rumień wędrujący występuje u 60-80% (a nawet 90%, jak podają Amerykanie) pacjentów.
II. Stadium wczesne, choroba układowa 3-5 tygodni po ukąszeniu:

  • rumień — zmiany w wielu miejscach na skórze
  • porażenie nerwów czaszkowych, szczególnie twarzowych
  • neuroborelioza (u 10-20% pacjentów z objawami zakażenia): zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, zapalenie korzeni rdzeniowych (to ostatnie znacznie częstsze w Europie niż w USA)
  • gorączka, bóle mięśni, bóle głowy, zmęczenie
  • objawy zapalne w obrębie serca
  • limfocytoma boreliozowa (częstsza w Europie niż w USA)
  • przewlekłe zapalenie stawów (rzadkie w Europie)
III. Stadium późne Tygodnie, miesiące, a nawet lata po wystąpieniu pierwszych objawów:

Diagnostyka boreliozy jest bardzo niedoskonała. Hodowla bakterii jest trudna i nie można jej stosować rutynowo, podobnie jest, na razie przynajmniej, z niewystandaryzowanymi badaniami genetycznymi. Zwykle poszukuje się przeciwciał przeciw B. burgdorferi, ale błędem jest stosowanie tych testów jako testów przesiewowych. Często zdarza się bowiem sytuacja, że pacjenci skarżą się na niezbyt charakterystyczne dolegliwości (zmęczenie, bóle), lekarze zlecają badania przeciw boreliozie i ciach — wynik jest dodatni. Nie ze względu jednak na to, że pacjent jest faktycznie zakażony, a ze względu na niską specyficzność testów. Innymi słowy — istnieje bardzo duże ryzyko wyników fałszywie dodatnich. Ponadto lekarze i pacjenci powinni zdawać sobie sprawę, że nawet jeśli test wychodzi dodatnio, nie musi to oznaczać, że właśnie borelioza odpowiedzialna jest za objawy choroby; co więcej, pacjent mógł być kiedyś zakażony, stąd pozytywny wynik badania, ale jego obecny stan nie ma nic wspólnego z boreliozą. W przypadku tej choroby bowiem przeciwciała klas IgM i IgG mogą utrzymywać się latami w organizmie. Nie mówiąc już o tym, że u mieszkańców terenów endemicznych ma prawo występować pewien poziom przeciwciał we krwi, nawet u tych osób, które nigdy nie miały śladów zakażenia. Podsumowując, testy przeciw boreliozie nie powinny być stosowane u pacjentów z niespecyficznymi objawami i którzy nie mieli szansy na zakażenie.

Rumień wędrujący (zdjęcia stąd i stąd).
Rumień wędrujący (zdjęcia stąd i stąd).

Jeśli jednak istnieje uzasadnione podejrzenie boreliozy (czyli pacjent ma charakterystyczne objawy), wykonuje się następujące testy serologiczne: najpierw EIA (albo ELISA, albo test immunofluorescencji) celem wykrycia przeciwciał oraz ich miana. Jeśli wynik jest ujemny, diagnostyka w kierunku boreliozy jest skończona — pacjent nie jest chory na tę chorobę. Jeśli natomiast wynik jest dodatni albo niepewny, powinno się wykonać test potwierdzający Western Blot. W teście tym musi zostać wykryta obecność przeciwciał przeciwko przynajmniej dwóm białkom patogenu (dla przeciwciał klasy IgM) lub pięciu (dla IgG), aby wynik można było uznać za dodatni. U pacjenta jednak, u którego objawy występują już przynajmniej cztery tygodnie, diagnozy nie wolno opierać wyłącznie na wykryciu przeciwciał klasy IgM. Oraz trzeba pamiętać o tym, że badanie może wyjść fałszywie negatywnie we wczesnym stadium choroby.

BART: Zwykli lekarze zbyli znajomą, bo ani ona, ani mąż, ani dziecko nie mieli objawów boreliozy. Na szczęście pocztą pantoflową, od kobiety, co się już piąty rok leczy, znajoma dowiedziała się o zbawcy ludzi w jej sytuacji — doktorze K.

Doktor K. leczy boreliozę według standardów ILADS, organizacji, która w swoim motto zapisała „marzenie o świecie, w którym nikomu nie odmawia się właściwej diagnozy boreliozy”. W zawodowe CV wpisuje sobie również przebytą przez siebie neuroboreliozę, co według męża znajomej jest ważne, bo co to za szewc, co sam bez butów chodzi. Na pierwszej wizycie wręczył znajomym płytę z filmem o boreliozie (mąż znajomej żachnął się nieco, bo uznał to za mało profesjonalne zachowanie, ale postanowił dać doktorowi szansę). Najprawdopodobniej chodziło o film „Under Our Skin”. Najprawdopodobniej — bo gdy później próbowałem możliwie taktownie zasugerować znajomej, że padła ofiarą oszustwa, zareagowała bardzo emocjonalnie i troszkę się sobie teraz nie kłaniamy, co jest interesującym przyczynkiem do dyskusji na temat „jak sceptyk/racjonalista powinien reagować, kiedy ktoś w gronie jego znajomych pada ofiarą altmedowego szarlataństwa”. Nie wydobędę więc więcej szczegółów od znajomej i muszę opierać się na tym, co doktor K. opowiada o sobie i swojej praktyce w Internecie. A pisze na forum poświęconym boreliozie, że film „Under Our Skin”, opowiadający o osobach chorych na boreliozę przewlekłą, jest wśród materiałów rozdawanych przez niego pacjentom na płytach CD („materiałów” w liczbie mnogiej — a więc to zapewne nie jedyna tubka, którą zgrał na płytkę).

EWA: Pacjenci z potwierdzoną boreliozą zwykle bardzo dobrze reagują na leczenie, im wcześniej włączone, tym lepiej. Zalecaną przez Infectious Disease Society of America (IDSA) jest odpowiednia terapia w zależności od stadium choroby. Stadium pierwsze wymaga dwutygodniowego doustnego stosowania doksycykliny lub amoksycyliny. Te same leki stosuje się w przypadku stadium II i III, a kuracja trwa do czterech tygodni. Pacjentom często dodaje się też niesterydowe leki przeciwzapalne. W przypadku zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych czy mózgu stosuje się dożylne podawanie ceftriaksonu. Leczenie powinno być oczywiście nadzorowane przez lekarza i dopasowane do pacjenta. Szczególnie pamiętać tu należy o dzieciach, u których (podobnie jak u kobiet w ciąży czy karmiących piersią) nie wolno stosować doksycykliny.

W dużej większości przypadków pacjentów chorych na boreliozę udaje się wyleczyć w powyższy sposób. A główną przyczyną niepowodzenia terapii jest nieprawidłowa diagnoza (czyli po prostu nie mieliśmy do czynienia z boreliozą).

BART: Znajoma nie przeszła „standardowej ścieżki”, bo pierwszą osobą, która w ogóle chciała ją leczyć z boreliozy, był właśnie doktor K. Dzięki jego pomocy znajoma i jej mąż są obecnie w trakcie półrocznej antybiotykoterapii. Dziecko potraktowano łagodniej — będzie brało antybiotyki jedynie przez miesiąc. Cała trójka stosuje przy tym specjalną dietę „przeciwgrzybiczą”, z wyłączeniem białej mąki i cukru. Stosuje — choć najwyraźniej taka dieta nie ma żadnego wpływu na rozwój grzybic, ani w ogóle na żadne schorzenie (może poza otyłością):

Nie ma żadnych badań klinicznych potwierdzającą skuteczność diety oczyszczającej z candidy [opartej na tych samych zaleceniach — przyp. Bart] w leczeniu jakiejkolwiek znanej choroby.

EWA: Jak wiesz, z niechęcią odnoszę się do kwestii „diety przeciwgrzybiczej”, ze względu na to, że raz — nie działa, dwa — nie ma do niej podstaw naukowych, trzy — propagujący ją robią ludziom wodę z mózgu.

BART: Doktor K. nie odmówił mojej znajomej „właściwej diagnozy boreliozy”, wie bowiem, że jest wiele objawów, które o boreliozie świadczą, a które konwencjonalna medycyna przegapia: zmęczenie, zmiany w tolerancji alkoholu, bóle karku, wypadanie włosów, napady otępienia i osłabienia, normalna temperatura ciała, nieostre widzenie albo mroczki, piski lub szumy w uszach (w objawach okulistycznych i laryngologicznych badanie przez specjalistę niczego nie wykrywa). Wszystkie te objawy „mają charakter napadowy i są bardzo zmienne” (proponuję czytelnikom zastanowienie się, ile z tych objawów odnotowali u siebie w przeciągu ostatniego miesiąca; mnie jedynie nie wypadały włosy).

EWA: Podobne sytuacje zdarzają się w ostatnich latach coraz częściej. Ludzie doświadczający takich niespecyficznych objawów, związanych zapewne z trybem życia i ogólnym stanem zdrowia, jak ciągłe zmęczenie, bóle tu i ówdzie, czy gorsze funkcjonowanie pamięci, wierzą, że odczuwają coś, co nazwano „boreliozą przewlekłą”. Jest to podobny syndrom, co tłumaczenie swojego samopoczucia również nieistniejącymi: „chroniczną candidą” czy „przewlekłym zakażeniem wirusem EBV”. A wiara w te zespoły chorobowe przypomina i często wiąże się z antynaukowym podejściem do medycyny i wiarą w teorie spiskowe.

Medycyna współczesna, po drobiazgowych analizach, uznaje, że zespoły te nie istnieją. W przypadku tzw. „przewlekłej boreliozy” nie ma dowodów na zakażenie krętkami Borrelia, nie wykrywa się przeciwciał, a pacjenci mieszkają często na takich terenach, że nie mają szansy się zarazić.

Niestety, w swoich przekonaniach pacjenci często bywają utwierdzani przez lekarzy. Istnieje bowiem grupa pseudo-lekarzy (zgromadzonych w ILADS — International Lyme and Associated Diseases Society), uznających, że tylko oni znają się na boreliozie, tylko oni umieją ją prawidłowo diagnozować i leczyć, wmawiających pacjentom chorobę i czerpiących z tego profity finansowe. Oraz niestety robiących pacjentom krzywdę. Znane są sytuacje z zawieszeniem w prawie wykonywania zawodu lekarza czy nawet więzieniem dla tychże szarlatanów, którzy leczą ludzi z nieistniejącej boreliozy, używając wody utlenionej, bizmutu (dożylnie!) czy leków weterynaryjnych. Szeroko stosowane jest także długotrwałe podawanie antybiotyków — długotrwałe to znaczy na przykład przez rok — co nie tylko nie zmniejsza objawów pseudo-boreliozy (sprawdzono to), ale i w znaczący sposób szkodzi zdrowiu i życiu pacjenta. I nawet nie chodzi tu o hodowanie opornych szczepów bakterii. Długotrwałe stosowanie leków antybakteryjnych wiąże się bowiem ze zniszczeniem fizjologicznej flory organizmu, z zakażeniami innymi drobnoustrojami, w tym grzybami, zaburzeniami funkcjonowania wątroby i nerek, wreszcie, jeśli antybiotyki podawane są dożylnie — z ciężkimi infekcjami w miejscu wkłucia i następującymi po tym sepsami.

BART: Warto też wspomnieć, że według ILADS rumień wędrujący zdarza się dużo rzadziej niż w oficjalnych danych — bo w mniej niż połowie przypadków zakażenia boreliozą. Dodatkowo wspomniana misja („świat, w którym nikomu nie odmawia się właściwej diagnozy boreliozy”) czy zapisane w oficjalnych wytycznych ILADS zdanie, że „ponieważ nie istnieje dokładny test na boreliozę, wyniki badań laboratoryjnych nie powinny być używane do odmówienia pacjentowi leczenia” — wszystko to wskazuje na podejście „inkluzywne”, w którym będzie dużo więcej fałszywych pozytywnych diagnoz boreliozy (brak objawu specyficznego plus brak możliwości wykluczenia choroby).

Mamy więc dużo ukrytych zakażeń i odmowę leczenia przez konwencjonalną medycynę. Można więc popuścić wodze fantazji i stworzyć pełzającą epidemię. Na jednym z forów znalazłem listę schorzeń, które według doktora K są ukrytą boreliozą (zachowana pisownia oryginału):

1.sm-stwardnienie rozsiane(są doniesienia ze nawet w 50% sm okazuje się podstępną neuroboreliozą

2.sla

3.inne choroby neurodegeneracyjne i behawioralna( np.parkinsomizm,ch Alzheimera,ADHD czy autyzm u dzieci)

4. rozmaite zaburzenia psychiczne włącznie z nawracającymi psychozami traktowanymi nieraz jako zespoły schozofrenopodobne.Co charakterystyczne-objawy psychiatryczne „nie idą” na samych lekach psychotropowych.Dopiero antybiotykoterapia przewlekła+leczenie psychiatryczne przynosi wymierne korzyści

5. rzs(30-40% przyp), fibromialgia, fatique syndrom(50-60% przyp)

6.krętka Borrelia met PCR znajdowano niekiedy w blaszkach miażdżycowych.Sa doniesienia wskazujęce na mozliwy zwiazek boreliozy z zawałem czy udarem

7. napadowe arytmie, myocarditis nawaracające( zwłaszcza po standardowej=krótkotrwałej antybiotykoterapii)

8.są doniesienia, ze borelioza może być przyczyną dyskopatii, zespołu cieśni kanału nadgarstka

9.rozmaite endokrynopatie, najczęściej patologie tarczycy(nawet 60%),ale zaburzenia dotyczyc moga całej osi podwzgórze-przysadka-gruczoły obwodowe (…)

10. napadowa duszność traktowana jako-niekiedy-astma.

EWA: Podkreślmy i powtórzmy — borelioza nie jest jakimś tajemniczym zespołem objawów, na którym znają się jedynie posiadający tajemną wiedzę magicy z ILADS, a cała reszta lekarzy (większość zresztą, w tym organizacje powołane do analizy i zbierania danych z całego świata) nie ma o niej pojęcia. Nie jest też zbiorem takich objawów, jak autyzm, choroba Alzheimera, choroba morgellonów oraz wady wrodzone u noworodków, tudzież mordercze skłonności (tzw. Lyme rage) i tym podobne opisane wyżej. Nie jest schorzeniem, które trwa nie wiadomo ile, występuje nie wiadomo gdzie (czyli wszędzie), przenosi się w dowolny sposób (także drogą płciową) i w ogóle jest jedną wielką tajemniczą tajemnicą. Na tyle tajemniczą, że trzeba tę pseudo-boreliozę leczyć szemranymi, niesprawdzonymi, niebezpiecznymi i nieskutecznymi metodami. Przy okazji magicy z ILADS twierdzą, że standardowe metody leczenia zawodzą, bo krętki Borrelia przyjmują specyficzne formy przetrwalnikowe i dlatego są w stanie „schować się” przed antybiotykami. Prawdą jest, że bakterie te mogą występować w formie tzw. cyst czy też mogą penetrować wnętrze komórek. Dzieje się tak jednak zwykle w warunkach laboratoryjnych in vitro, a co ważniejsze — nie udowodniono, że zjawiska te mają jakiekolwiek znaczenie kliniczne. Nie istnieją wiarygodne dowody naukowe, że te mechanizmy służą krętkom do obrony przed antybiotykoterapią i że dzięki nim po tejże antybiotykoterapii bakterie mogą powodować nawrót choroby.

Nie warto więc dawać się wkręcać w antynaukowe bajeczki propagowane przez pseudo-lekarzy z ILADS. Nie warto wystawiać swojego zdrowia na ryzyko. I nie warto nabijać kabzy szarlatanom.

A o wspomnianym wcześniej filmie wypowiadają się specjaliści: „Pewien bardzo popularny film, zatytułowany Under Our Skin, skrytykowany został w jednym z wydań The Lancet Infectious Diseases i opisany jako pełen uprzedzeń, manipulacji i teorii spiskowych. Inny recenzent określił go jako obfity w podejrzenia, przekonania i dowody anegdotyczne, za to zawierający bardzo niewiele naukowych obiektywnych faktów”.

Naprawdę nie warto.

ResearchBlogging.org Bibliografia:

1. Murray TS, & Shapiro ED (2010). Lyme disease. Clinics in laboratory medicine, 30 (1), 311-28 PMID: 20513553 (schemat cyklu rozwojowego pochodzi z tej publikacji)
2. Rizzoli A, Hauffe H, Carpi G, Vourc H G, Neteler M, & Rosa R (2011). Lyme borreliosis in Europe. Euro surveillance : bulletin Europeen sur les maladies transmissibles = European communicable disease bulletin, 16 (27) PMID: 21794218
3. Auwaerter PG, Bakken JS, Dattwyler RJ, Dumler JS, Halperin JJ, McSweegan E, Nadelman RB, O’Connell S, Shapiro ED, Sood SK, Steere AC, Weinstein A, & Wormser GP (2011). Antiscience and ethical concerns associated with advocacy of Lyme disease. The Lancet infectious diseases, 11 (9), 713-9 PMID: 21867956
4. Sigal LH, & Hassett AL (2002). Contributions of societal and geographical environments to „chronic Lyme disease”: the psychopathogenesis and aporology of a new „medically unexplained symptoms” syndrome. Environmental health perspectives, 110 Suppl 4, 607-11 PMID: 12194894
5. Feder HM Jr, Johnson BJ, O’Connell S, Shapiro ED, Steere AC, Wormser GP, Ad Hoc International Lyme Disease Group, Agger WA, Artsob H, Auwaerter P, Dumler JS, Bakken JS, Bockenstedt LK, Green J, Dattwyler RJ, Munoz J, Nadelman RB, Schwartz I, Draper T, McSweegan E, Halperin JJ, Klempner MS, Krause PJ, Mead P, Morshed M, Porwancher R, Radolf JD, Smith RP Jr, Sood S, Weinstein A, Wong SJ, & Zemel L (2007). A critical appraisal of „chronic Lyme disease”. The New England journal of medicine, 357 (14), 1422-30 PMID: 17914043
5. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2430045/
6. http://www.minnesotamedicine.com/Past-Issues/Past-Issues-2008/July-2008/Clinical-Kemperman-July-2008

215 uwag do wpisu “Wkręceni w boreliozę

  1. Kolega mial inny problem z borelioza – NFZ.
    Po kleszczu wyszedl mu iscie podrecznikowy rumien, zapisal sie do lekarza, po czym w poradni specjalistycznej zaproponowano mu termin bodaj za 4 miesiace (albo pol roku). Na szczescie wyguglal co robic, poszedl do lekarki pierwszego kontaktu i dostal antybiotyk.
    Badanie w poradni wykazalo wysoki poziom przeciwcial, przy czym pochwalono go za samowolke i pojscie do dra Gugla…

  2. @sporothrix
    Właśnie kolejki do lekarzy to jest u nas jedna z przyczyn tego, że ludzie wpadają w łapska szarlatanów. Wielomiesięczne czy wieloletnie kolejki dla ludzi, którzy potrzebują pomocy tu i teraz to jest skandal.

  3. Skoro kleszcze siedzą głównie w niskich zaroślach, jaki jest cel oglądania skóry pod włosami? Czy kleszcze skaczą z drzew? Serio pytam, mam w domu hipochondryka, który po zachorowaniu przez kuzynkę na boreliozę panicznie boi się zarażenia.

  4. Artykuł masakra pomimo że bardzo sobie cenie Racjonalista.pl.Opisujecie panstwo jakąś mase głupot zebranych w sieci troche prawdy troche bajki z niektórymi rzeczami można sie zgodzic jak pozytywne testy u zdrowych ludzi ponieważ niema testów jak do tej pory miarodajnych i stąd czesto brak objawów u osób „chorych” „łatwy i szybki przebieg i leczenie”Nie doczytałam do konca ponieważ materiał jest tak chaotyczny i przekombinowany nieprawdziwymi twierdzeniami że nie dałam rady.Drodzy panstwo borelioze trzeba przeżyc na własnej skórze lub skórze bliskiej nam osoby żeby ją zrozumiec.Ten artykuł nie tyle co wprowadza w błąd co krzywdzi ludzi chorych którzy mają olbrzymi problem ze znalezieniem pomocy na szacowny nfz.Drodzy panstwo lepiej sie nie wypowiadac publicznie na temat którego zaledwie poznaliscie mimo to dobrze że chociaż niektóre zdania w całym artykule są zgodne z prawdą.Proponuje może lepiej poeksperymentowac z tematyką ateizmu ponieważ jest tu wiele ciekawych artykułów ale ten to jak kopiuj,wklej co znajde w temacie a temat jest trudny.Pozdrawiam.

  5. Droga Wioletto. Ten tekst jest tylko linkowany na Racjonaliście, napisany został na blogu i nie ma jakby nic wspólnego z ateizmem.
    Za to ma bardzo dużo z nauką. Której niestety w Twoich twierdzeniach brakuje. Masz jakieś kwity na swoje stwierdzenia, czy tak tylko sobie piszesz rzeczy wyssane z palca? Akceptuję Twój komentarz, ale następnym razem napisz jednak coś merytorycznego.

  6. A to przepraszam faktycznie linkowany pomyliłam z Racjonalistą.pl.Ja sama choruje a także znam wiele osób które są z powodu boreliozy niepełnosprawni.Szarlatani ? a i owszem mase jest” cudownych uzdowicieli i nowych terapii” ale prawda jest taka nie przeżyjesz na sobie nie uwierzysz a i są lekarze którzy np.mnie jakis czas leczyli darmowo nie biorąc za wizyte a leki po prostu zbierałam od znajomych a nie z polecanych aptek.Niewiem jak dr. K znany mi tylko z tv ale znam wielu innych lekarzy leczących metodą ILADS i nie są to naciągacze chociaż swoją drogą jest pewnie niektórym lekarzą prowadzącym prywatną praktyke cieżko zachowac obiektywizm.Choroba ciężka w profilaktyce.

  7. Dziękuję Ewo, tak myślałam, że chodzi o to, że wchodzą po ubraniu/ciele.
    A skoro wędrują, to może rozsądnie byłoby też namawiać do wytrzepania spodni/bluz po powrocie ze spaceru?
    Pozdrawiam i dziękuję za wartościowy blog.

  8. Artykuł jest zabawny – zwłaszcza we fragmencie dotyczącym leczenia przez lekarzy z ILADS.
    Poniżej moja, bardzo subiektywna oczywiście historia.

    Będzie w skrócie:
    Zawsze byłem aktywnym gościem: bieganie, pływanie, rower, kajaki itd. Parę lat temu, w czerwcu, ugryzł mnie kleszcz. W sumie to go nawet nie zauważyłem, bo był na tylnej części ramienia, poza tym kleszcze w życiu miałem wielokrotnie. Po jakimś czasie zaczął robić się coraz większy rumień, który przez 2-3 tyg. olewałem, zanim wybrałem się do lekarza. Tam dostałem skierowanie na badania na przeciwciała boreliozy i antybiotyki (nie pamiętam – ale chyba 10 dni). Badanie przeciwciał wyszło pozytywnie – stąd antybiotyki zostały przedłużone o ok 1 tydz. I tu sprawa została dla mnie zamknięta.

    Po około pół roku zaczęły się dziać dziwne rzeczy – dopadała mnie coraz większe zmęczenie, zniechęcenie i ogólnie czułem się wyczerpany psychicznie i fizycznie. Oczywiście tłumaczyłem sobie, że praca stresująca itd. Nawet wybrałęm się do poradni chorób odzwierzęcych i dostałem znów antybiotyki na 2 tyg.

    I tu zaczyna się clou sprawy – w kolejnych miesiącach zaczęły się coraz silniejsze bóle stawów, non stop czułem się jakbym miał grypę, chociaż temperatura ciała była całkowicie prawidłowa. U lekarza byłem spławiany tradycyjnym zestawem: zwolnienie + coś na wzmocnienie + coś od gardła. Wstawanie rano było męczarnią – przez kilka godzin po przebudzeniu byłem otępiały. Nagle nie mogłem przebiec więcej niż 3-4 km (wcześniej 8-9 km to był standard), zaczęły mi skrzypieć kolana. Do tego doszły mroczki przed oczami, nieostre widzenie naprzemian jednym lub drugim okiem. Ponieważ pracuje całymi dniami przed kompem – oczywiście była wizyta u okulisty, który ku mojemu zdziwieniu stwierdził, że mam minimalną wadę wzroku w jednym oku a poza tym jest super.
    I ogólnie można by tak dalej – kolejne wizyty u lekarzy, którzy za każdym razem twierdzili, że wszystko OK i sugerowanie między wierszami, że jestem hipochondrykiem i do tego leniwym…

    I gdyby nie lekarz, leczący wg „cwaniackiego” ILADS, to pewnie nic by się nie zmieniło. I nie dostałem żadnego filmu na wizycie. Nie było szarlatanerii jak sugeruje artykuł. Za to brałem przez 10 mies antybiotylki, regularne badania, ścisła kontrola lekarska. I nagle przestałem chorować. Wzrok znów zaczął działać poprawnie. Sprawność fizyczna wróciła. Zapomniałem o bólu stawów… Ogólnie wróciłem do normalnego życia.

    Oczywiście niezależnie od powyższego i tak pani Ewa stwierdzi:

    Ludzie doświadczający takich niespecyficznych objawów, związanych zapewne z trybem życia i ogólnym stanem zdrowia, jak ciągłe zmęczenie, bóle tu i ówdzie, czy gorsze funkcjonowanie pamięci, wierzą, że odczuwają coś, co nazwano „boreliozą przewlekłą”.

    i

    Medycyna współczesna, po drobiazgowych analizach, uznaje, że zespoły te nie istnieją.

    Czyli miałem zwyczajne urojenia, których pozbawił mnie szarlatan wyciągający kasę…

  9. @ Passos
    Post hoc ergo propter hoc. Częsty błąd.
    No i fajnie by było, gdybyś miał coś na poparcie swoich słów. Bo tak to jest tylko taka sobie historyjka. W odróżnieniu od danych naukowych, które ja prezentuję.

  10. @ Robert

    Co innego. Kleszczowe zapalenie mózgu jest wirusowe, i warto się szczepić, również w Polsce. Borelioza to inna choroba. Acz może być tak, że zarazi nas nimi oboma ten sam kleszcz.

  11. @sporothrix
    Ależ oczywiście, że sobie dopasowałem całą historię do boreliozy po fakcie. Ależ oczywiście, że nie ma znaczenia, że dość dokładnie mnie przebadano (min. szczegółowe badania krwi, moczu), co zupełnie nic nie wykazało. Ależ oczywiście, że całe życie bardzo się przejmowałem swoim zdrowiem i lekarza odwiedzałem wyłącznie z konieczności. Ważne, jest, że TY, domyślam się, że wielka pani lekarka, masz na swoje poparcie dane naukowe (oczywiście wybrane).
    Oczywiście, że nie ma dla Ciebie znaczenia, że przez ok 1 rok, moje życie było całkiem do dupy.
    I jestem zdecydowanie racjonalną osobą. I byłem bardzo dobrym pacjentem z borieliozą – bo w życiu nie czytałem żadnych for o boreliozie ani pseudo-artykułów. I sam zdecydowanie stoję na gruncie faktów i nauki. Ale w powyższym artykule fakty dane naukowe są dobrane pod z góry założoną tezę a wiele stwierdzeń bardzo naciąganych (np. dotyczących podawania antybiotyków).

    No i proszę wybaczyć – ale cóż mogę przedstawić na poparcie moich słów – diagnozę boreliozy z poradni chorób odzwierzęcych, comiesięczne badania laboratoryjne, diagnozę okulisty itp? To są moje prywatne dokumenty i nie mam potrzeby się uwiarygodniać na jakimś blogu. Zwłaszcza, że jakoś nie widzę tu zrozumienia i chęci dyskusji ale traktowanie z góry.

    Boleje tylko nad tym, że gdybym trafiał wyłącznie na ludzi pani podobnych, moje życie zdecydowanie marniejsze by było – ale za to był bym niezłomnie utwierdzany, że nie choruje na boreliozę (a może nawet na to bym nie wpadł).

    Dla mnie EOT.
    Udanych następnych arykułów!

  12. @ Passos

    Ależ oczywiście, że nie mając argumentów, uciekasz się do osobistych przytyków tudzież upierasz się przy swoich anegdotycznych danych i wyssanych z palucha twierdzeniach. Po czym uciekasz. Normalka u ludzi, którzy nie umieją dyskutować merytorycznie. Papa, buziaczki.

  13. Ależ dlaczego Ewo Krawczyk, to co napisałem jest anegdotyczne i wyssane z palucha? Opisałem moją historię, którą Ty od razu uznałaś jako niewarygodną i od razu zawyrokowałaś, że jest to dopasowywanie objawów po fakcie do choroby. A zrobiłaś tak chyba tylko dlatego, że nie jest to po drodze z przedstawioną przez Ciebie wizją tej choroby. Czy to daje podstawy do dyskusji merytorycznej – odpowiedz sama sobie.

    A jako informatyk – poważnie doradzam sprawdzenie strefy czasowej ustawionej w blogu (ewentualnie wtyczce od komentarzy) – bo godzina podawana w komentarzach jakaś taka amerykańska jest…

    I nie uciekam – po prostu szanuję mój czas. Bye…

  14. @Passos
    Wspomniałeś, że przez długi czas olewałeś rumień – nie uważasz, że to mógł być powód, że leczenie nie zadziałało do końca? Nie jestem lekarzem, więc nie wiem, czy twój postąpił słusznie z 2 tygodniami antybiotykoterapii – można było spokojnie do miesiąca dociągnąć.
    Z resztą nawrót choroby nie jest niczym dziwnym – ale skąd wiesz, że potrzebna była aż roczna terapia, może kolejne 2-3 tygodnie również rozwiązałoby sprawę a nie faszerowałbyś się niepotrzebnie antybiotykami. Nie pomyślałeś o tym?

  15. Hihi, podobno już się żegnałeś?

    od razu zawyrokowałaś, że jest to dopasowywanie objawów po fakcie do choroby.

    Nie. Nie to znaczyło i nie tego dotyczyło „post hoc…”.
    I po raz ostatni – dane anegdotyczne nie są dowodami naukowymi. A tu dyskutujemy z użyciem tych drugich.

    nie jest to po drodze z przedstawioną przez Ciebie wizją tej choroby.

    To nie jest „moja wizja”. To są fakty.

    poważnie doradzam sprawdzenie strefy czasowej ustawionej w blogu (ewentualnie wtyczce od komentarzy) – bo godzina podawana w komentarzach jakaś taka amerykańska jest…

    Przerażające doprawdy.

  16. Nie zrozumie tego nikt kto na własnej skórze nie doświadczył tułaczki od lekarza i odsyłania z przysłowiowym kwitkiem, Fajnie pozbierać materiały z sieci na poparcie swojej tezy i udawać wielkiego znawcę . Nie życzę , żebyś sporthrix musiał jednak korzystać z pomocy tych „szarlatanów” ILADS i nie błagał wręcz o wizytę , Robisz naprawdę czarną robotę ludziom , którzy doświadczyli przekleństwa boreliozy na własnej skórze. :(

  17. @ Borelka

    Dzięki, ale nie mam zamiaru. Ponieważ są szarlatanami. I dlatego też będę to odradzała innym ludziom.

  18. @sporothrix
    A ilu chorych na boreliozę znasz osobiście ?
    A na temat grzybicy przy stosowaniu antybiotyków radzę poczytać, nie jest ona żadnym odkryciem chorych na bb czy lekarzy ILADS , więc szarlatanów jak widać jest znacznie więcej ;)

  19. @ Borelka

    Żadnego, ale znam osobiście dwanaście kleszczy. Mogę się wypowiadać?

    A na temat grzybicy przy stosowaniu antybiotyków radzę poczytać, nie jest ona żadnym odkryciem

    Przecież tak właśnie piszę.

  20. Sorry , mea culpa , nie sprecyzowałam . Chodziło mi o dietę i wpływ cukru oraz białej mąki na rozwój drożdżaków,
    [i]Żadnego, ale znam osobiście dwanaście kleszczy. Mogę się wypowiadać?[/i]
    Niestety internet ma to do siebie , że każdą głupotę łyknie, więc …………….. szkoda tylko , że nie zastanawiasz się nad konsekwencjami :(

  21. [i]
    Cała trójka stosuje przy tym specjalną dietę „przeciwgrzybiczą”, z wyłączeniem białej mąki i cukru. Stosuje — choć najwyraźniej taka dieta nie ma żadnego wpływu na rozwój grzybic, ani w ogóle na żadne schorzenie (może poza otyłością): [/i]

    To zdanie świadczy najlepiej o poziomie Waszej wiedzy , więc szkoda chyba dalej polemizować ;)

  22. @ Borelka

    Wiesz, jeśli zarzucasz komuś głupotę, warto by było to uzasadnić. Ja uzasadniam, podając rzetelne źródła naukowe. Ty potrafisz, jak na razie, podawać anecdata tudzież próbować obrażać rozmówczynię. Radzę powstrzymać się na przyszłość.

  23. Poczytaj o diecie diabetyka , biała mąka i cukier nie są tylko i wyłącznie przyczyną otyłości jak twierdzisz .Mam szukać źródeł/.? , bo dla mnie jest to oczywiste, że te 2 produkty szkodzą cukrzykom.

  24. @ Borelka

    1. Nic nie pisałam o cukrzykach, tylko o tzw. diecie przeciwgrzybiczej i grzybicach. I tak, ta pseudo-dieta jest bez sensu.
    2.

    Mam szukać źródeł/.? , bo dla mnie jest to oczywiste, że te 2 produkty szkodzą cukrzykom.

    Tak, szukaj źródeł. Bo to, co piszesz, to jest poważne uproszczenie. Zwłaszcza w kontekście różnych rodzajów cukrzycy oraz jej mechanizmów.

  25. @ Passos

    Nie wiem czy jeszcze tu zajrzysz, ale napiszę mimo to:
    Też przeżyłam historię bardzo podobną do Twojej: ukąszenie kleszcza po którym zaczęły się ze mną dziać dziwne rzeczy. Zespół objawów dość podobnych, uczucie jakbym miała grypę, bóle stawów, mroczki przed oczami, ciągnące się całymi miesiącami etc. Moja historia ma na szczęście inną puentę. Zostałam bardzo dogłębnie przebadana, wiele różnych badań z krwii, specjalistyczne badania okulistyczne, rezonans magnetyczny głowy, etc. Oczywiście podejrzewając boreliozę udałam się w Krakowie do znanej lekarki pracującej według metody ILADS, po pięciu minutach zdiagnozowała mnie i orzekła, że to borelioza i zaleciła wielomiesięczną terapię antybiotykami, oraz różne inne dziwne metody. Uratowało mnie to, że nie miałam rumienia a trzykrotne badania na boreliozę różnymi metodami jej u mnie nie wykazały. Oczywiście nie było to przeszkodą dla pani doktor, ale na szczęście dało mi do myślenia. Zignorowałam więc zalecenia i postanowiłam dalej szukać odpowiedzi na pytanie, co się ze mną dzieje. W końcu znalazłam lekarza, który na próbę przepisał mi leki przeciwmigrenowe. Po ok miesiącu objawy ustały. Być może była to jakaś forma migreny, z perspektywy czasu podejrzewam jednak, że prędzej forma nerwicy, a leki przeciwmigrenowe zadziałały na zasadzie efektu placebo. Efekt ten potrafi być niezwykle silny. Tak, również miałam zmarnowany rok z życia, masa masa badań, regularne wizyty na pogotowiu, etc. Przy okazji dowiedziałam się wielu innych ciekawych rzeczy na temat swojego stanu zdrowia. Ale niezmiernie się cieszę, ze nie dałam się naciągnąć na nieprawdopodobnie długie i równie kosztowne leczenie antybiotykowe nieistniejącej boreliozy.

  26. Nie pisałaś o cukrzycy, ale napisałaś , że biała mąka i cukier mogą się przyczynić jedynie do otyłości , czyż nie? Więc ja podaję choćby przykład cukrzycy , że jednak szkodzą .
    Chcesz opracowań naukowych na temat bb , wejdź sobie choćby na borelioza.org , są tam artykuły lekarzy i naukowców zajmujących się tym tematem , bo co ja mogę Ci napisać? Moja historia jest tylko opowiadankiem bez „dowodów” ;)

  27. Nie, napisane jest, że nie ma wpływu (bo stosowanie takiej diety, samo w sobie, nie pomoże cukrzykowi), a nie że się przyczynia. Ponadto przyczyną cukrzycy jest co innego. Nie jest też prawdą, że szkodzą, jako takie. Cukrzyk też musi jeść, tyle że jedzenie to musi być odpowiednio dopasowane do jego choroby i powinien kontrolować poziom glukozy, cholesterolu i ciśnienie krwi. Serio radzę – doczytaj co nieco, zanim podyskutujesz.

    A o boreliozie to, jak widzisz, ja mam linki. Rzetelne.

  28. Nie rozumiem co napisałaś w pierwszym zdaniu , mam nadzieję , że nie edytujesz :D Zrobię sobie zrzut ;) Dieta jest podstawą w cukrzycy i to zarówno typu I jak i II , więc jak nie pomoże??? Stosuje się ją tak dla picu ?

  29. Sama dieta nie pomoże przecież. Potrzeba leków. Kontrola tego, co się je, jest fajna, ale to nie wszystko.

    Zajrzyj tutaj: Myth: People with diabetes should eat special diabetic foods.

    Fact: A healthy meal plan for people with diabetes is generally the same as a healthy diet for anyone – low in fat (especially saturated and trans fat), moderate in salt and sugar, with meals based on whole grain foods, vegetables and fruit. Diabetic and „dietetic” foods generally offer no special benefit. Most of them still raise blood glucose levels, are usually more expensive and can also have a laxative effect if they contain sugar alcohols.

    http://www.diabetes.org/diabetes-basics/diabetes-myths/?loc=DropDownDB-myths

  30. A widzicie, dr K. nie jest taki najgorszy jak go tu opisujecie i nie próbuje wmówić wszystkim boreliozy, żeby później ciągnąć od nich pieniądze. Jestem leśnikiem, ugryziona przez kleszcza wielokrotnie. Gdy jeden z corocznie wykonywanych testów Elisa wyszedł pozytywnie, ja nie bardzo przejęta, bo nie wierzę temu testowi, zapisałam się na wizytę do dr K. i wyobraźcie sobie że nie zaczął mnie leczyć, mimo że niespecyficznych objawów domniemanej boreliozy mogłam u siebie znaleźć z kilkanaście, tylko zalecił test WB i dopiero w razie jego pozytywnego wyniku zacząć się przejmować. Wynik testu był na szczęście negatywny, więc sprawa się rozwiązała.
    Nie jest prawdą ,że dr K. i jego grono to szarlatani i naciągacze i dziwę się że ludzie którzy nie mieli z nim nic wspólnego osobiście wypowiadają się na ich temat.
    Dodatkowo pragnę powiedzieć, ze znam osobiście 2 osoby leczone u dr K.(moja koleżanka ze studiów i jej matka), z udowodnioną boreliozą (starsza pacjentka z objawami neurologicznymi – częściowa utratą słuchu) i mogę potwierdzić na ich przykładzie skuteczność leczenia metodą ILADS (m.in. słuch pacjentki wrócił do normy).
    Być może konwencjonalne metody leczenia też okazałyby się skuteczne, ale pacjentki, podczas wędrówki przez kolejne przychodnie, kolejnych lekarzy nie otrzymały takiej pomocy, nikt nawet nie pomyślał, żeby diagnozować je w kierunku boreliozy. Rozwiewającego wszelkie wątpliwości – rumienia wędrującego – u siebie ani jedna, ani druga nie zauważyła, a pierwsze objawy pojawiły się jakiś czas po ugryzieniu przez kleszcza.
    Nie mam żadnego interesu w chwaleniu bądź ganieniu metod leczenia dr K., bo jest mi on i jego świta zupełnie obojętni, ale znane mi osobiście przypadki wyleczenia, mnie przekonują.

  31. @ Katanka

    Jak widzisz z notki, niektórzy jednak mają/mieli coś wspólnego.

    Być może konwencjonalne metody leczenia też okazałyby się skuteczne

    Otóż to.

  32. Szkoda słów moich i braku wiedzy tego co tutaj jest napisane jest to wręcz śmieszne i tak podłe i kłamliwe i oszukańcze.Uwierz mi że się podleczę bardziej niebawem i nie będzie mi Szkoda wydać kasy by cię odszukać w tym kłamliwym kraju Chemdog forum borelioza

  33. @katanka
    Nie jest prawdą ,że dr K. i jego grono to szarlatani i naciągacze

    Jest też inna możliwość: że to maniacy, działający w dobrej wierze. Albo mieszanka jednych i drugich. „Diagnostyka różnicowa” między tymi grupami jest bardzo trudna, to o wiele trudniejsze, niż diagnozowanie w medycynie.

  34. @sporothrix
    Kiedy uprawiasz dydaktykę, nie pisz „nie pomoże” (pomoże, nie pomoże, w dupie miodem smarować, jak mawiały babki od zamawiania). Pisz, że ani nie zadziała ani przyczynowo, ani, w zasadzie, objawowo. Cukrzyk nie przestanie być cukrzykiem w wyniku diety, trzustka mu się cudownie nie naprawi, nadal będzie doznawał negatywnych efektów bycia chorym, nadal będą mu groziły powikłania (najwyżej z mniejszym prawdopodobieństwem). „Skuteczność” diety sprowadza się do tego, że „błędem dietetycznym” można sobie łatwo zaszkodzić (w cukrzycy typu 1).

  35. Na pewno po miesiącu leczenia wszyscy z bb są zdrowi , ale mimo to pakują w siebie tony antybiotyków , płacąc za to majątek, Ludzie zastanówcie się czasem co mówicie, Nie twierdzę , , że nie ma takich , którzy ulegli tzw histerii , ale są to nieliczne jednostki . Co do lekarzy ILADS też mam inne zdanie niż to , które prezentuje autorka bloga, Mój nie leczy mnie na „słowo ” i nie u każdego widzi boreliozę,

  36. @borelka
    Nie pisałaś o cukrzycy, ale napisałaś , że biała mąka i cukier mogą się przyczynić jedynie do otyłości

    Słusznie, Sporothrix dopuściła się drastycznego uproszczenia. Wyobraźmy sobie np. planetoidę z białej mąki i cukru, o masie 5×10^18 kg, trafiającą w dowolny punkt Ziemi. Brrr.

    Sporothrix pominęła też inne straszne scenariusze, jak np. śmierć od pęknięcia żołądka po oszamaniu 5 kg białej mąki, zapicie się na śmierć alkoholem uzyskanym z 10 kg cukru oraz miliardy, miliardy (uwierz mi!) innych.

  37. @ Ellis

    Matko jedyna. Dzięki za ten artykuł. Ja się nie dziwię, że ten facet był osłabiony, miał te wszystkie objawy, itd. Ja się dziwię, że on przeżył tę „kurację” Kolejny dowód, jak szarlatani szkodzą.

  38. @ Borelka

    O, jakoś przestałaś zwracać uwagę, kiedy wrzuciłam Ci źródła.
    I wiesz, „inne zdanie” nie ma tu znaczenia. Znaczenie mają fakty.

  39. Po ugryzieniu kleszcza zachorowałem na bolerioze 10 lat temu, dostałem 3 tyg antybiotyk i zostałem wg naszej słuzby zdrowia wyleczony. Testy elisa robione co rok negatywne. A dla mnie zaczął się koszmar. Co rok inna choroba. Leczenie bez skutku. Zrujnowany organizm. Po 9 latach test LTT wykonany w Berlinie wykazał wysoki poziom przewlekłej nieleczonej Boleriozy. Po tylu latach krętki zrżarły mi całe ciało. Kości, tarczyca, płuca przewód pokarmowy, mózg- nie mam nic zdrowego. i nadal nikt mnie w Polse nie leczy, bo wg NFZ jestem zdrowy . Prosze nie powielać takich tekstów, ponieważ bardzo krzywdzą wszystkich chorych i bezradnych ludzi.
    I mimo wszystko nie życzę nikomu tej choroby. Przewlekła bolerioza daje objawy wielu chorób i u nas leczy sie skutki, niestety bez efektu. Przeczytałem niemal całą literaturę na ten temat, wiem prawie wszystko i nie moge sobie pomóc. Pozdrawiam wszystkich chorych i trzymam kciuki, bo wiem, ze niektórym sie udaje . Mój organizm odrzuca antybiotyki, dlatego jestem bez szans wg NFZ, juz sobie nie radzę, z trudem piszę, mówię, chodzę…tak wyglada przewlekła bolerioza. Wszystko co napisałem mam udokumentowane. Nie czytałem wszystkich komentarzy, bo nie mam siły.
    NIEWIELE JEST PRAWDY W TYM ARTYKULE!

  40. @ Bezradny

    Bardzo mi przykro z powodu Twojego zdrowia, i współczuję.
    Ale to wszystko nadal nie pokazuje, że przewlekła borelioza istnieje, przciwnie niestety.

    Leczenie bez skutku. Zrujnowany organizm.

    Nic dziwnego, że zrujnowany. Te „pseudoterapie” naprawdę rujnują zdrowie.

    NIEWIELE JEST PRAWDY W TYM ARTYKULE!

    Jest bardzo dużo. Co zresztą potwierdza i Twój komentarz.

  41. Czy jest jakiś sposób, aby sprawdzić, czy leczenie boreliozy przyniosło pozytywny rezultat?
    Wiem, że robienie testów na poziom przeciwciał IgG i IgM nie ma sensu, bo te 2 czynniki potrafią być zawyżone latami po zakończeniu terapii. Jaką można mieć pewność, że antybiotykoterapia przyniosła rezultat i borelioza nie rozwija się w zaciszu ustroju przez następnych 8 lat, dając takie objawy jak: otępienie, osłabienie pamięci, wypadanie włosów, uczucie ciągłego zmęczenia i permanentnej senności?

  42. @sporothrix
    Jakie linki ? Nie rozśmieszaj mnie, Dieta jest podstawą w leczeniu cukrzycy , a biała mąka i cukier to najwięksi wrogowie diabetyka ale nie tylko , skoro tego nie wiesz to nie ma sensu Cię przekonywać,
    Wszystko czytasz wybiorczo i dopasowujesz pod swoją teorię,
    @bezradny wyraźnie napisał , że jego organizm odrzuca antybiotyki i zrujnowała go choroba a nie leczenie, Ty wyrywając kilka słów z jego wypowiedzi sprytnie przedstawiasz to zupełnie na odwrót.. To jest żenujące.
    @Gamon 82, Bardzo zabawne, ale nie dla ludzi chorych , chcesz się powygłupiać poszukaj sobie odpowiedniejszego miejsca może .

  43. Artykułu od Ellis ani jej intencji też chyba nie zrozumiałaś. . Naprawdę szkoda naszych nerwów ludzie , olejmy tego Trola :/

  44. Szkoda słów na sprostowania. Prosze nie wprowadzać w błąd ludzi, którzy nie do końca wiedzą , co im jest i leczą wszystkie choroby , ale nie tę, która ich niszczy.
    Osobiście znam chorego z nieleczoną boleriozą a z diagnozą SM i nieprawidłowym leczeniem. Jest niepełnosprawna, leżąca i bez kontaktu. Teraz rozpoczęto leczenie antybiotykiem, ale już za późno. Ma takie same wyniki co ja, czyli mnie też czeka taki los.
    Aby opublikować taki artykuł, trzeba mocno sie zastanowić nad konsekwencjami. I mam nadzieje, że kiedyś przyjdzie ta chwila, może chociaż bedzie wstyd. Swiadomość wśród chorych rośnie dzięki dostępowi do internetu.
    I tylko ci trzymają się wytycznych sprzed 20 lat , co nie znają postępów w badaniach i ignorują nowe fakty albo sie boją zabierać głos. A lobby lekarsko-farmaceutyczne na razie górą!
    Do właściciela pytanie osobiste: w imię czego zabiera głos w tym temacie- jest chory czy może chce pomóc chorym? A może zna choc jedną osobę chorą? ……….
    Proponuję wrócić do tematu i poszerzyć swoją wiedzę oraz sięgnąć do doświadczeńia chorych, wtedy będzie miała sens dyskusja.

  45. Zarażony przez kleszcza zostałem 12 lat temu .na szczęście miałem rumień o którym sobie przypomniałem .Przez 7 lat żaden lekarz nie potrafił mi zdiagnozować mojej choroby którą była
    borelioza.Antybiotyki brałem przez okres 3lat zakończyłem w Maju zeszłego roku i od maja
    nie biorę antybiotyków a czuję się bardzo dobrze.Najgorszy kryzys wystąpił w stycniu2013r.
    Dlatego nieprawdą jest że boreliozę można wyleczyć przez 1 miesiąc prawdą jest natomiast
    to że do tej pory nie dałem rady wyleczyć grzybicy.

  46. @sporothrix – podziwiam cierpliwość i upór w odpowiadaniu na komentarze…

    @dieta, grzyby i cukrzyca
    cukrzyca sprzyja rozwojowi grzybic błon śluzowych (fakt znany),
    w cukrzycy (niekontrolowanej) jest zwiększone stężenie „cukru” we krwi (fakt znany),
    stąd niektórzy wyciągają wniosek, że wysoki poziom cukru sprzyja grzybicom, ale…

    upośledzenie układu odporności (ogólnie i lokalnie) wpływa na rozwój grzybic (fakt znany),
    cukrzyca m.in. poprzez podwyższone stęż, glukozy wpływa na funkcjonowanie neutrofili (fakt znany, ale nie wszystkim)
    dlatego grzybice są pośrednio związane z ilością cukru
    z niewłaściwego przedstawianiu ciągu przyczynowo skutkowego wynika wiele nieporozumień…,

    problem jest w tym, że często lekarze bywają z braku czasu nie tłumaczą pacjentom skąd się biorą ich dolegliwości, albo są niedouczeni i mieszają fakty (pamiętam jak jedna lekarka tłumaczyła, że dziecko nie powinno pić soków owocowych bo tam jest cukier i będzie on nasilał objawy biegunki, natomiast potem stwierdziła, że dziecko powinno jeść banany, bo tam jest cukier, który będzie osłabiał objawy wspomnianej biegunki – no i zrodziła się w mojej głowie zagwozdka, czy cukier cukrowi równy wszak glukoza to nie to samo fruktoza, a zjedzenie sacharozy nie ma się nijak do zjedzenia skrobi, glikogenu o chitynie i galaktomannanie, ligninie nie wspominając)

  47. Po tylu latach krętki zrżarły mi całe ciało. Kości, tarczyca, płuca przewód pokarmowy, mózg- nie mam nic zdrowego.

    A możesz napisać, na co dokładnie cierpisz?

  48. Całkiem znośny artykuł, całkiem nieznośny (wnioskując z komentarzy) autor.

  49. @ Paulina

    Jeśli objawy ustępują, to rezultat jest pozytywny. A to, co opisujesz potem, to nie są objawy boreliozy.

  50. @ Borelka

    Yyy, nie? Nie, dieta nie jest podstawą. A przekonują mnie specjaliści, do których wrzuciłam. Po raz ostatni proszę – dyskutuj merytorycznie. Uwagi personalne nie wpływają na to, że ktoś tu uzna Twoje racje. Odwrotnie, widać, że mamy do czynienia z czymś mocno wysysanym z palca.

    jego organizm odrzuca antybiotyki i zrujnowała go choroba a nie leczenie,

    Nie. Niestety, z jego komentarza wynika, że zrujnowała go „terapia” właśnie.

    chcesz się powygłupiać poszukaj sobie odpowiedniejszego miejsca może .

    Tu ja decyduję, kto pisze, a kto nie. Zarobisz bana za takie teksty.

  51. @ Borelka

    Artykułu od Ellis ani jej intencji też chyba nie zrozumiałaś. . Naprawdę szkoda naszych nerwów ludzie , olejmy tego Trola :/

  52. @ Bezradny

    nieleczoną boleriozą a z diagnozą SM i

    Nie ma związku między boreliozą a SM.

    by opublikować taki artykuł, trzeba mocno sie zastanowić nad konsekwencjami. I mam nadzieje, że kiedyś przyjdzie ta chwila, może chociaż bedzie wstyd. Swiadomość wśród chorych rośnie dzięki dostępowi do internetu.

    Wstydzić się za pisanie prawdy i propagowanie wiedzy? Jakiż piękny byłby świat, gdybyśmy wstydzili się tylko za takie rzeczy.

    Do właściciela pytanie osobiste: w imię czego zabiera głos w tym temacie- jest chory czy może chce pomóc chorym? A może zna choc jedną osobę chorą?

    Współczuje ludziom chorym i chce, żeby szarlatani na nich nie zarabiali, niszcząc im zdrowie.

    Proponuję wrócić do tematu i poszerzyć swoją wiedzę oraz sięgnąć do doświadczeńia chorych, wtedy będzie miała sens dyskusja.

    Niestety, chęć dyskusji jest tylko z mojej strony. Ze strony adwersarzy widzę tylko dane anegdotyczne, wyssane z palca brednie tudzież próby obrażania.

  53. @ Władysław

    Dlatego nieprawdą jest że boreliozę można wyleczyć przez 1 miesiąc

    Cóż, well, nie. Jest to prawda.

  54. @ Tryto

    Dzięki Ci, dobry człowieku, za to że podzieliłeś/łaś się z nami tą niezwykle wiele wnoszącą do dyskusji uwagą.

  55. Jak mam z Tobą dyskutować , jak po przeczytaniu tego samego tekstu wyciągamy 2 przeciwne wnioski . Mówię tu o historii Bezradnego . Jak mam udowodniać ? Na dodatek Ty mnie straszysz banem i jasno mówisz , że akceptujesz to co co uznajesz za stosowne, Taka dyskusja nie ma najmniejszego sensu , więc dziękuję za uwagę i powodzenia życzę i mimo wszystko oby Cię nigdy żaden kleszcz nie poczęstował bb, bo tej choroby nawet najgorszym wrogom nie życzę, nawet tym którzy są przekonani , że pokonają ją w miesiąc ;)

  56. @ Borelka

    Nie straszę, tylko nie wypada, moja droga, wypraszać kogoś z nieswojego bloga.
    A z historii Bezradnego nijak nie wynika, że to była „przewlekła” borelioza (która nie istnieje zresztą).

    Co do dyskusji natomiast – ojej, no przecież od początku widać, że nie masz żadnych argumentów. Nie dziwię się, że chcesz się wycofać zatem. Dziwię się natomiast, że wciąż wracasz. Ale cieszy mnie to, bo może to znaczy, że chcesz się jednak czegoś dowiedzieć.

  57. Cukrzycę można leczyć lub jej leczenie w bardzo dużym stopniu wspomagać dietą. cytat stąd :

    Odpowiednia dieta ma w walce z cukrzycą znaczenie fundamentalne i powinna stanowić elementarną część procesu leczniczego. :

  58. @ Borelka

    Bardzo słodkie lineczki, szkoda, że w porównaniu z linkami do specjalistów mało wiarygodne.
    Naprawdę, kiedy piszę o merytorycznej dyskusji, piszę o danych NAUKOWYCH, a nie o tym, co ktoś gdzieś…
    (Aha, lineczki kasuję, na tym blogasku nie propagujemy bzdur).

  59. Moja droga , nie wypraszałam go , napisałam tylko , że dla chorych te żarty naprawdę śmieszne nie są i na tego typu wygłupy są znacznie lepsze miejsca w sieci . Wracam bo krew mnie zalewa i boję się . , że ktoś może uwierzyć w to co tu napisaliście ;)

  60. @ Borelka

    Napisałaś, żeby poszukał sobie innego miejsca. Nie był to tekst ani grzeczny, ani sensowny, bo, jak pisałam, o tym ja decyduję.

    że ktoś może uwierzyć w to co tu napisaliście ;)

    Oby.

  61. no tak , Twoje są rzetelne , moje to bzdury :D szkoda , że to Ty je weryfikujesz , a nie pozostawiasz do oceny czytającym , cóż Twój blog Twoje prawo ;)

  62. @ Borelka

    no tak , Twoje są rzetelne , moje to bzdury

    Cieszę się, że to przyznajesz.

    cóż Twój blog Twoje prawo

    Oczywiście. Trudno żebym z własnego blogaska robiła tubę dla pseudonaukowych bredni.

  63. @sporothrix
    Ta dyskusja obrazuje problem dzisiejszych czasów – akceptację dla ignorancji.
    Logika i krytyczne myślenie nie są obecnie w modzie, tak samo jak analizowanie źródeł i czytanie opracowań naukowych.
    Stąd wszelkie kreacjonizmy, homeopatie, diety cud, leczenia kamieniami i cała masa totalnych bzdur, których propagowanie powinno być karalne.
    Żenującym jest, że byle kto obecnie może bredzić w dowolnym miejscu i na dowolny temat, mając tę samą siłę przebicia, co ktoś mający wiedzę i wyrobioną umiejętność krytycznego myślenia.
    Borelioza jako istotny problem jest produktem ostatnich lat (medialnym). Kleszcze ssą krew od niepamiętnych czasów (ściślej od jakiś więcej niż 5 milionów lat). Bakterie, z którymi żyją w swoistej symbiozie, również nie współżyją z nimi od wczoraj.
    Problem chorób odkleszczowych został wykreowany dla kasy, jak wiele innych – diety, drożdżaki, suplementy, etc.
    Odrębną kwestią jest też częsta ignorancja lekarzy, którzy również są ofiarami tolerancji dla ignorancji i nie potrafią łączyć w logicznym porządku obserwowanych objawów. Jednak wydaje mi się, że ten problem jest statystycznie mniej istotny i szkodliwy, niż aplikowanie antybiotyków ludziom, którzy tego nie potrzebują.
    Z drugiej strony – jeśli dzięki takim praktykom wyhodujemy w końcu coś ekstremalnie odpornego na antybiotyki, a jednocześnie zjadliwego i łatwo zakażającego, wtenczas problem wielu ignorantów rozwiąże się w sposób, że tak to ujmę, biologiczny.
    Artykuł chwalę zatem za przystępne podejście do tematy i pozdrawiam serdecznie

  64. @ Marek
    Dzięki :).
    Niestety, masz rację, tak to wygląda.

    wtenczas problem wielu ignorantów rozwiąże się w sposób, że tak to ujmę, biologiczny.

    Też się tego obawiam. Tylko że ofiarami będą nie tylko oni.

  65. @sporothrix
    [quote]Też się tego obawiam. Tylko że ofiarami będą nie tylko oni.[/quote]
    Plusem może być to, że Ci bardziej racjonalni będą mogli choćby leczyć objawy, co może dać w niektórych przypadkach skutek.
    Durnie będą stosować ziółka i homeopatię (ewentualnie modlitwy i czary).
    Stąd bilans takiej sytuacji może być pozytywny.

  66. @ marek

    Szkoda mi dzieci na przykład jednakowoż. Dzieci rodziców-antyszczepionkowców, rodziców-altmedowców, i tym podobnych.

  67. Drogi @Marku , znawco tematu . To może powiesz nam kiedy odkryto bakterię borelli? ,. Owszem kleszcze są od tysięcy lat, zapewne bb też , tylko nikt nie potrafił jej nazwać a tym bardziej zdiagnozować, Objawy są podobne do setek innych chorób, więc ludzie żyli i żyją sobie w błogiej nieświadomości , leczeni na wszystko inne tylko nie na to co im naprawdę dolega.
    Mówisz o ignorancji , dla mnie największą jest wymądrzanie się na temat o którym się gdzieś tam słyszało czy czytało, nie słuchając ludzi , którzy doświadczyli tego na własnej skórze,
    Kiedyś lekarze nie myli rąk, bo nie znano bakterii , Ktoś kto mówił o ich istnieniu też był wówczas szarlatanem i nawiedzeńcem ;)

  68. @ Borelka

    Kiedyś lekarze nie myli rąk, bo nie znano bakterii , Ktoś kto mówił o ich istnieniu też był wówczas szarlatanem i nawiedzeńcem ;)

    Ale tego nie zmienili nawiedzeńcy czy oszołomy (podobni tym z ILADS), tylko porządni, rzetelni naukowcy. Tacy jak cytowani w notce.

    Aha, i po raz ostatni tak się niegrzecznie zwracasz do kogokolwiek tutaj. Nie masz nic mądrego do powiedzenia, a tylko zaczepiasz i piszesz bzdury. Następnego takiego komentarza nie zaakceptuję.

  69. Do Bard– 10 lat temu był rumień po ugryzieniu kleszcza, paraliż kolana po 7 dniach od ukąszenia, 3 tyg antybiotyk i Elisa ok- robiona corocznie.
    Obecnie mam diagnozę przewlekłej boleriozy potwierdzoną przez szpital neurologiczny i reumatologiczny po wykluczeniu: SM RZS. ZSSK .tocznia, miastenii, fibromialgii i tp chorób. Choruje na hashimoto- zapalenie tarczycy, przewlekłe zapalenie śluzówki żołądka i dwunastnicy, reflux i przepuklinę przełyku, mam zwłóknienia w płucach, osteoporozę od 35 r.ż. 12 przepuklin w kręgosłupie, objawy neurologiczne- zaburzenia widzenia, mowy, utrata pamięci, sztywnienie i trzaski w głowie, problemy z chodzeniem i utrzymanie równowagi.- pisać dalej? żyję, bo objawy się nasilają, a potem odpuszczaja na jakiś czas np 2-3 tyg. Jestem książkowym przykładem niedoleczonej boleriozy, udokumentowanym i z typowymi objawami i jesli ktos chciałby wykorzystac mój przypadek do pracy naukowej- udostepnię przebieg mojej diagnostyki, leczenia i szukania przyczyn. Mam zlecone przez neurologa leczenie przeciw Alzhaimerowi i SM, zapobiegawczo, pomimo dobrych wynikow rezonansu i braku ognisk w mózgu. Wspomagam sie równiez dostepnymi farmaceutykami na wzmocnienie odporności, ziołami, dietą, ozonoterapia. Nie wspomnę, ile to kosztuje i współczuje wszystkim chorym, którzy nie mogą sobie pozwolic na to. Niski poziom leukocytów wyklucza leczenie antybiotykami. Więc pozostaje mi czekac bezsilnie i pozwolic się zeżreć . Piszę chaotycznie , za co przepraszam, na tym etapie nie potrafię inaczej. Intelekt słabiutko.
    Na swoim blogu można pisać wszystko-ok. Chorzy na boleriozę nie powinni przeczytać tego artykułu – bardzo boli. To tyle, nikomu nie polecam,

  70. @borelka
    Bakterie powodujące boreliozę izolowano w różnych latach, pierwszą bodaj burgdorferi w 1981 roku.
    Szacuje się, że istnieje 10milionów – 1miliard gatunków bakterii (nie licząc szczepów), a może ich być i więcej. Tych, które w jakiś sposób współżyją z człowiekiem są tysiące. Są jeszcze wirusy, ilość ich jest podobnie duża.
    Przypisywanie jednemu gatunkowi związku z wieloma objawami jest nieodpowiedzialne, jeśli nie szkodliwe, szczególnie jeśli nie jest poparte rzetelnymi badaniami z zastosowaniem ścisłej metodologii medycznej i podwójnie ślepej próby.
    Kiedyś znachorzy twierdzili, że upuszczanie krwi działa na niemal każdą chorobę (czasem działało). Dziś podobni szarlatani bazują na ludzkiej głupocie, łatwowierności i lenistwie umysłowym.
    PS. Doświadczenie czegokolwiek na własnej skórze jest mało obiektywnym miernikiem rzeczywistości.

  71. @Sporothrix oraz @Bart – dzięki za artykuł, dobrze się czyta, a nawet takie laickie dziecię, jak dużooo się dowiedziało. Podziwiam, za cierpliwość oraz upór, komentarze mnie ubawiły trochę mniej niż tekst ;)
    Róbcie swoje! Pozdrawiam :)

    P.S. Nie przypuszczałam, że borelioza może być tak zapalnym tematem, prawie jak gender…! ;)

  72. Art. stronniczy . Tzw. fakty wybiórczo wybrane z masy opracowań które można znaleźć w internecie. Borelioza jest słabo rozpoznaną jednostką chorobową, dlatego narosło wokół niej tyle mitów i niedomówień. Autor nie ma się za bardzo czym szczycić, bo artykuł o zupełnie odmiennej tezie można łatwo napisać, popierając go jeszcze większą ilością badań i opracowań. Sam osobiście byłem w świetnej formie fizycznej i psychicznej. Aż nagle z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Robiłem dziesiątki badań, odwiedziłem wielu lekarzy. Jedyny pozytywny wynik wyszedł mi w boreliozie, Ukąszenia ani rumienia nie pamiętam. Samopoczucie okropne.Bóle i ogólne zmęczenie,problemy neurologiczne. To jest przewlekła borelioza, w którą autor tego pseudo naukowego atr. nie wierzy. Dlatego uważam,że nie ma pojęcia o czym pisze i której teorii broni.

  73. @ Bezradny

    Elisa ok- robiona corocznie.

    Przykre, ale sama ELISA nie potwierdza boreliozy.

    Współczuję raz jeszcze objawów i życzę dużo zdrowia.

  74. @ Lady Pasztet

    Dzięki :).

    P.S. Nie przypuszczałam, że borelioza może być tak zapalnym tematem, prawie jak gender…! ;)

    I szczepionki. Jak widać – jest.

  75. @ sporothrix
    Objawy, które wymieniłam może i nie pasują do klinicznego opisu boreliozy. Chorobę przebyłam parę lat temu jako nastolatka. Zastanawiałam się tylko, czy oprócz badań na obecność przeciwciał IgG i IgM istnieje jakieś inne badanie potwierdzające lub wykluczające tę chorobę.

  76. @ Paulina

    W tej chwili dostępne testy są takie, jak wymieniłam w notce. Ale należy je stosować i interpretować w określonym kontekście.

  77. @ Damian

    A jakieś naukowe dowody na potwierdzenie Twoich też? Bo widzisz, ja takie dowody mam, natomiast Ty rzeczywiście nie masz pojęcia.

  78. Ponieważ biorę pd uwagę, że moje wpisy mogą byc nieopublikowane ( szanuję prawo właściciela blogu), zachowuję sobie kopie. Nie jestem ani za ILADS ani IDSA, po prostu szukam wszędzie pomocy. Gdy przejdzie mi mgła umysłowa, zamierzam na swoim blogu podyskutować z chorymi. Póki co – nie poddaję się.

  79. Taka myśl mnie naszla – czy przebyta choroba jakoś zabezpiecza przed ponownym zakażeniem?
    I pytanie drugie – jeśli nie, to jak wykryć ponowne zakażenie?

  80. Wow, podziwiam poswiecenie i wytrwalosc w odpowiadniu na komentarze. A wiesz? Wlasnie zdiagnozowalam te chorobe u siebie: Chroniczne zmeczenie, bole karku, wylazace wlosy, mroczki… Myslalam, ze to z powodu posiadania malego dziecka, niedosypiania etc. Ale teraz juz znam PRAWDE ;)

  81. @ Shigella

    Nie, można być chorym znowu, po ponownym ukąszeniu przez zarażonego kleszcza. I to nowe zakażenie wykrywa się przy pomocy wywiadu i objawów klinicznych. Robi się też testy serologiczne, ale one mogą być dodatnie po poprzednim zakażeniu (jedne bardziej, niż inne).

  82. Hm, no jak się ma grzybicę to się stosuje krem. Czasem także globulki.
    Jest jeszcze taka sama histeria w temacie pasożytów. Trafiłam na nią jak złapałam prawdziwe i jak każdy porządny hipochondryk, oprócz leczenia oficjalnego, które szło słabo, postanowiłam się dowiedzieć z gugla, jak najlepiej się ich pozbyć. The horror! Na szczęście umiem oddzielić fakty od bulszitu, wróciłam do lekarki, gdzie dostałam tabletki poprawiające trawienie. Pasożytów już nie miałam, jak się okazało, tylko zostawiły po sobie podrażniony układ pokarmowy.

  83. Ta twoja wiedza to była dobra 20 lat temu może którą masz i wiadomo że pracujesz dla lobby lekarzy i nie możecie tracić kasy bo mniej leków przepisujecie po prawidłowej diagnozie.Narobiłaś sobie bałaganu i dużo wrogów panno z Warszawy bo uderzyłaś w cała społeczność ludzi chorych i nie życzę tobie żeby ciebie to samo spotkało i twoi koledzy po fachu ci nie pomogą a oczernianie lekarzy który pomogli setką,tysiącom ludzi chorych na całym świecie dzięki ILADS oraz alternatywnym metodą jest z twojej strony zachowaniem niegodnym bycia lekarzem pochwal się lepiej co ty zrobiłaś dla ludzi chorych.Nie będę się więcej rozpisywał a przekopiowane pseudo badania sobie został dla swoich dzieci i ich lecz swoją metodą jak zachorują.?Dziadek się śmiał i tak samo miał oby los był dla ciebie łaskawy?

  84. Mam boreliozę od 14 lat, proszę nie WPIERDALAJ SIĘ KURWO w te sprawy o których nie masz pojęcia.

  85. @ Chemodog

    Narobiłaś sobie bałaganu i dużo wrogów panno z Warszawy bo uderzyłaś w cała społeczność ludzi chorych

    W szarlatanow, ktorzy chorych naciagaja. A wiedza jest jak najbardziej aktualna.
    I EOT.

  86. @zgnij samotnie
    Ty na szczęście nie zgnijesz samotnie, bo masz boreliozę. No to jest was dwoje.

    Proszę wszystkich o wybaczenie. Zwykle takich rzeczy nie robię.

  87. Ewo, moze i dobrze, ze wywolalas dyskusje nt leczenia metodami ILADS, nt skutecznosci i zasadnosci dlugiej terapii antybiotykowej. Dobrze, ze przedstawilas poglady IDSA i ich argumenty przeciwko takim terapiom. Ale nie dobrze sie stalo, ze okazalas tym – chorym, czasem ciezko ludziom – pogarde. Nie napisalas tego artykulu, aby tym chorym ludziom pomoc, ale zeby ich wysmiac. Moze zyskasz cos w ten sposob w swoim srodowisku, ale wsrod chorych wzbudzilas zlosc i nienawisc. Od lekarza oczekujemy empatii i pomocy, a nie pogardy.

  88. @ Pawel
    Nie jestem lekarka. Za to przedstawiam obiektywne naukowe fakty. I czy mozesz mi wskazac, gdzie wysmiewam ludzi? Ja krytykuje szarlatanow, ktorzy zeruja na ludzkiej naiwnosci i chorobie.

  89. do sporothrix: Ja nie jestem lekarzem. Jestem osobą chorą na boreliozę. Chcesz przedyskutować problem oko w oko z osobą, której choroba i podejście lekarzy do tej choroby zrujnowała całkowicie życie? Masz odwagę?

  90. Spróbuj wyleczyć tzw. zespół poboreliozowy za pomocą sterydów. POWODZENIA!!!

  91. @pytam
    Chcesz przedyskutować problem oko w oko z osobą, której choroba i podejście lekarzy do tej choroby zrujnowała całkowicie życie? Masz odwagę?

    A co konkretnie jest „problemem” do dyskutowania i po co potrzebujesz dyskutować „oko w oko”? Tak sobie niewinnie z ciekawości pytam. Większość znanych mi ludzi nie potrzebuje kontaktu osobistego, by dyskutować z bliźnimi.

  92. Bo lekarze z IDSA (nie ILADS) twierdzą, że objawy po standardowym krótkim leczeniu to zespół poboreliozowy, tzw. post Lyme Syndrome, (np. spowodowany nadmierną aktywacją układu odpornościowego), w takim razie proponuję wyleczyć ten zespół sterydami, które stosuje się takich przypadkach – choroby autoimmunologiczne. Przed przystąpieniem do leczenia w ten sposób proszę przeczytać choćby to: http://www.jneuroinflammation.com/content/5/1/40 , ale sorry nie jesteś lekarzem, nie zrozumiesz nawet słowa tam napisanego, spoglądasz na problem zbyt płytko.

  93. Taka zorientowana i nie wiesz co mają sterydy do zespołu poberiolozowego , brawo :D
    Nie musisz akceptować, wystarczy , że czytasz ;)

  94. Moja walka z boleriozą polegała na wzmacnianiu układu odpornościowego. Dieta oczyszczające, usuwanie toksyn z organizmu, zmiana stylu życia, naturalna suplementacja m.in. wilkacora, jeżówka purpurowa o działaniu przeciwbakteryjnym, biologicznie aktywne dodatki do żywności firmy Vision, grzybek tybetański…. o boleriozie zapomniałam, wyleczyłam się dodatkowo w innych przypadłości, schudłam 5kg, czuję się świetnie. Moją strategię potwierdził lekarz w szpitalu chorób zakaźnych – mamy własny doskonały system obronny, układ odpornościowy, jego kondycja to m.in.stan naszych jelit. Czy organizm poradzi sobie w kontakcie z zakażonym kleszczem to zależy od gotowości układu odpornościowego do walki. A tu cieńko…. Zwykle dopiero jak jesteśmy chorzy szukamy czegoś na wzmocnienie. Ja stawiam na profiaktykę mądrą, domową, własną, codzienną.
    Ugryzienie kleszcza o czymś bardzo ważnym mi przypomniało, za to jestem mu wdzięczna.

  95. @ Pytam

    Ale ja nic nie pisałam o sterydach. Stąd było moje pytanie.

    I nie, rzeczywiście nie będę się wypowiadać na temat tej pracy. Interesująca, nie powiem :), ale skoro nic nie rozumiem, to EOT.

  96. @ Borelka

    Ja nie wiem, co mają sterydy do tego, co pisałam. Etiologia post Lyme syndrome nie jest do końca poznana, toteż kwestia nie jest zanadto a propos.

    Jeśli Ci tak szalenie zależy, to owszem, czytam. Czytam wszystkie komentarze, wywalam niemerytoryczne.

  97. @pytam
    „w takim razie proponuję wyleczyć ten zespół sterydami”

    Rozumiem, że jesteś lekarzem/biologiem z wieloletnią praktyką i masz na ten temat szczegółowo popartą badaniami teorię. Podziel się, tysiące chorych czekają, naprawdę. Oh, wait: „Ja nie jestem lekarzem. Jestem osobą chorą na boreliozę”. OK. Współczuję. A teraz się zastanów: widziałeś kiedyś ornitologa, który potrafiłby latać?

    „sorry nie jesteś lekarzem, nie zrozumiesz nawet słowa tam napisanego, spoglądasz na problem zbyt płytko”.

    Biolodzy molekularni pracujący w mikrobiologii z zasady nie mają pojęcia, o czym mówią, ani nie są w stanie zrozumieć artykułu na temat, nawet jeśli jest on napisany po angielsku, jest to fakt znany od lat. Tylko, że nie. Jeśli ktoś się zna i rozumie, to właśnie oni. UWAGA: post zawiera ironię.

  98. Ty nie pisałaś o sterydach , napisał o nich @pytam,, ponieważ niektórzy lekarze je zalecają w tzw zespole poboreliozowym , , który w rzeczywistości nie istnieje, a jest niczym innym jak niewyleczoną boreliozą, , Sterydami osłabiają jeszcze i tak osłabioną odporność.

  99. @ Borelka

    Rozmówca mi też to napisał. Nadal jednak nie wiem, co miał do rzeczy jego komentarz. Powtórzę za CDC: The exact cause of PTLDS is not yet known. […] Regardless of the cause of PTLDS, studies have not shown that patients who received prolonged courses of antibiotics do better in the long run than patients treated with placebo. Furthermore, long-term antibiotic treatment for Lyme disease has been associated with serious complications.

    Oraz za Medscape: No adequately controlled, hypothesis-driven study using a repeatable method has demonstrated that viable B. burgdorferi is found in patients with persistent post-Lyme symptoms any more frequently than in those with favorable outcomes. In three clinical trials, comprising more than 150 subjects with strictly-defined post-Lyme disease symptoms, no patient was found to have positive culture or PCR of cerebrospinal fluid. […] Advocates of chronic Lyme disease contend that our ability to detect the organism is hampered by current technology and an incomplete scientific understanding of B. burgdorferi, and that conventional diagnostic testing misses patients with chronic Lyme disease. However, this begs the question of on what microbiologic basis we assume that chronic B. burgdorferi infection exists at all.

    I dalej:
    Morphologic variants of B. burgdorferi, variably known as ‚cyst forms’, ‚spheroplasts’ or ‚cell wall-deficient forms’ have not been isolated from patients with post-Lyme disease. Despite their frequent mention as the underlying cause of chronic Lyme disease, their actual role remains purely hypothetical. As these forms have been most often observed in antibiotic-treated specimens or in ex vivo conditions, it is possible that they represent sick or stressed microorganisms. Their virulence has not been established.

  100. Jestem osobą, która nie popiera pakowania w pacjentów ton antybiotyków. Nie uważam jednak tego artykułu za mający cokolwiek wspólnego z nauką.
    Tymi „naiwnymi głupimi chorymi” nie są najczęściej ludzie, którzy przeczytali sobie artykuł w internecie i już wmawiaja sobie boreliozę.
    Są to najczęściej ludzie, którzy od lat chodzili od jednego do drugiego szpitala zakaźnego lub neurologicznego i właśnie ta grupa „nibywykształconych” specjalistów nie jest w stanie poradzić sobie z problemem. Nieraz widziałem ludzi, których wypisywano ze szpitala jako „wyleczonych wg standardów” ale pacjent nie był w stanie wstać sam z łóżka i po miesiącu wracał. Niejednak osoba po ponownym pojawieniu się objawów wracała do szpitala, ku zdziwieniu „specjalistów” twierdzących po raz n-ty że widoczne znów musiał ją ukąsić zarażony kleszcz, bo …. przecież w papierach figuruje że już kilka tygodni temu została „przeleczona”
    Proszę poczytać sobie jakie stanowisko prezentują lekarze i naukowcy mikrobiolodzy którzy opublikowali wyniki swoich badań nie będąc poinstruowanymi wcześniej że tylko jeden pogląd i jedna metoda leczenia jest słuszna. Na tym portalu jest wiele artykułów pisanych przez mikrobiologów lub lekarzy innych specjalności, którzy po prostu nie wiedzieli że w tych sprawach nie wypada mieć właśnego zdania.
    Ciekawą rzeczą jest że nawet nasza polska prof. Z z Białegostoku na podstawie wieloletnich prowadzonych przez siebie badań doszła do wniosków odmiennych niż oficjalne stanowisko tzw. „betonu środowiskowego”, nawet badała osoby z rzekomo nieistniejacą „chronczną boreliozą”.

    Gdyby lekarze ze środowisko IDSA potrafili leczyć i diagnozować – pacjenci nie uciekaliby do takch właśnie „szarlatanów i wróżek”.
    Gdyby nie nieudolność, tych, którzy powinni leczyć choroby zakaźne i neurologiczne – nie byłoby lekarzy diagnostów, chirurgów, anestezjologów, internistów, psychiatrów, gastoenterologów, którzy mniej lub bardziej skutecznie pomagają się ludziom pozbyć problemów, a być może niekiedy i kasy.

    str. 3 „Choroba może przypominać stwardnienie rozsiane, które należy wykluczyć poprzez badanie pmr i obecność w surowicy krwi przeciwciał przeciwko Borrelia burgdorferi.” Od kiedy to specjaliści zakaźnicy mają stosowną wiedzę by … wykluczać SM na podstawie testów typowych dla chorób zakaźnych

    Str. 4 „Terapia trwająca przynajmniej 21 dni opiera się na antybiotykoterapii, która w zależności od postaci klinicznej choroby i tolerancji przez pacjenta, obejmuje przede wszystkim: doksycyklinę, amoksycylinę, cefuroksym, ceftriakson lub cefotaksym.
    co nie przeszkadza im na stronie 6 tego samego dokumentu pisać o 7-10 dniowym leczeniu azytromycyną.”

    Bardzo się pogubili w swoich poglądach. Kto tu jest szarlatanem i nieukiem???

    Pozbyłem się prawie wszystkich, pojawiających się od lat objawów neuroboreliozy, przez niektórych lekarzy diagnozowanych jako … nieuleczalne SM i wcale nie pakowałem w siebie antybiotyków.
    Wiem jednak co to znaczy ból i wsciekłość jak idioci w białych fartuchach patrząc na wyniki na karteczce wmawiają zwijajacemu się z bólu pacjentowi że …. jest zdrowy.
    Proszę nie bronić takich nieudaczników.

  101. Dwa komentarze wyżej znajdują się naprawdę ważne rzeczy, szkoda, że w języku lengłydż:

    – pomijając rozważania nad przyczyną syndromu post-Lyme, należy podkreślić, że osoby na niego cierpiące po wydłużonych terapiach antybiotykowych nie zdrowiały bardziej niż grupa kontrolna przyjmująca placebo; dodatkowo terapie te miały poważne konsekwencje uboczne;

    – w badaniach klinicznych nie udało się wykryć B. burgdorferi u pacjentów z syndromem post-Lyme. Propagatorzy idei boreliozy przewlekłej twierdzą, że wynika to z niedoskonałości testów diagnostycznych, należy jednak zapytać w takim razie, skąd w ogóle wiadomo z perspektywy mikrobiologicznej, że istnieje przewlekłe zakażenie B. burgdorferi;

    – u pacjentów z syndromem post-Lyme nie udało się wykryć żadnych przetrwalnikowych wariantów B. burgdorferi; znanych np. jako „cysty”.

  102. „Jeśli wynik jest ujemny, diagnostyka w kierunku boreliozy jest skończona — pacjent nie jest chory na tę chorobę” vs „Za to przedstawiam obiektywne naukowe fakty”
    Twoja głupota jest porażająca, Twoja niewiedza ma rozmiar obu Ameryk razem wziętych i głębokość rowu Mariańskiego. Żeby coś było naukowym faktem, to nim musi być- nie wystarczy Twoja opinia, że przedstawiasz „obiektywne naukowe fakty”. Gdybyś opierała się na faktach naukowych, to nie popełniłabyś takich bzdur.

    „Nie jestem lekarka”.

    Całe szczęście!

  103. Pani Ewo, kolejny raz chylę czoła.
    Świetny wpis, jak cały blog.
    Polactwem proszę się nie przejmować, zapewne większość to zadeklarowani katolicy.

  104. @sporothrix

    To jest jak wetknięcie kija w mrowisko chorych, których jest niemało. Zamiast cytować naukowców, którzy są finansowani przez konkretne rządy (firmy), porozmawiaj z chorymi na choroby odkleszczowe, którzy nie mogą już chodzić, zamiast mówić – bełkoczą, mają fizycznie zawężone pole widzenia, kłopoty z otwieraniem czy zamykaniem powiek, mózg poszatkowany przez krętki, wielokrotnie operowany kręgosłup.

    Moim zdaniem, doktor K. nie zbija większych kokosów na chorobach odkleszczowych, niż jego koleżanki i koledzy, leczący grypę czy anginę, bo przecież stawki lekarzy są podobne. Należy się cieszyć, że jest w gronie tych kilkunastu lekarzy w Polsce, którzy nie boją się mówić, jak jest naprawdę. To jest jedyny lekarz, który publicznie cytuje ciekawe źródła wiedzy – nie tylko ILADS.

    Jeżeli nie ILADS, to co? Nawet Niemcy, którzy mają największy odsetek chorych na świecie (organizacja, skrupulatność się przydaje), leczą się bardzo podobnymi metodami – zestawy leków. Ale zawsze można napisać, że największe koncerny farmaceutyczne mają siedziby w Niemczech.

    Proponuję niemiecko- i rosyjskojęzyczne źródła wiedzy, bo to w Europie (klimat) jest główne centrum chorób odkleszczowych. Za to – Amerykanie lepiej potrafią nagłaśniać ważne sprawy, co jest nie w smak wielu lekarzom i politykom – prawo, procedury, finansowanie.

    W polskich internecie jest dużo informacji o tych chorobach. Chorobach na które chorzy leczą się sami – lekarze głównie wypisują recepty. To lekarze uczą się leczenia od chorych, jeżeli tylko potrafią słuchać. A słuchać – i reagować – potrafią nieliczni.

  105. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ki%C5%82a Z ciekawosci, wie Pani moze, jak dlugo leczy sie kile z powiklaniami do ukladu nerwowego? I czy pacjent potem jest „zdrowy” ? Czy zna Pani termin porażenie postępujące? Dlaczego pozna, przegapiona albo zle leczona borelioza mialaby byc „lekka” choroba? Kila jest choroba kretkowa tak jak borelioza. Genogatunki borrelii np garini lubia uklad nerwowy. Mysli Pani, ze nawet ten miesiac ceftriaksonu dozylnie sprawia, ze taki pacjent z dziurami w mozgu jest „zdrowy” ? http://www.pamw.pl/sites/default/files/pamw_05_biesiada_opisy_pl.pdf Tutaj jest praca „zwyklych” zakaznikow z UJ nt poznej neuroboreliozy. Prosze zobaczyc jak przebiegalo „standardowe” leczenie.

  106. Kto to pisał. Co za stek bzdur ten artykuł.
    Jest co raz więcej badań.
    U nas borelioza to borelioza, ale na świecie borelioza to Lyme disease co oznacza: Boreliozę, Bartonelle, Chlamydie, Toxocarozę, Toxoplazmozę, Mykplazmy, Yersinie, Brucelloze i itd.

  107. @ Maciek
    Pseudolekarze od ILADS robią niezłe kokosy.

    Jeżeli nie ILADS, to co?

    Info w notce.

    bo to w Europie (klimat) jest główne centrum chorób odkleszczowych.

    Nie.

  108. @ pawel96b
    To że kiła i borelia są krętkowicami, nie znaczy, że mają wszystko inne podobne.

    poznej neuroboreliozy

    Przecież nikt nie twierdzi, że późna borelioza nie istnieje (patrz notka). Mowa jest o czym innym.

  109. Komentarz zbiorczy i ogólny:
    1. Czytajcie to, co linkujecie i pod czym się wpisujecie (późna borelioza vs. borelioza przewlekła).
    2. Linkowanie do artykułów naukowych jest w porządku. Problem w tym, że oczywiście istnieje spór na temat boreliozy przewlekłej, jak zostało wyraźnie zaznaczone w notce. W związku z tym prac popierających inne, niż ogólnie przyjęte stanowisko, będzie parę. Są one jednak słabej jakości, w marnych czasopismach, zwykle pisane przez te same zespoły. Konsensus specjalistów i autorytetów w dziedzinie jest jednakowoż taki, jak podany przeze mnie.
    3. Chamskimi komentarzami autorzy sami sobie wystawiają świadectwo. Zostawiam jest zatem, ale dany komentator ląduje z banem (czyli kolejny komentarz nie będzie zaakceptowany). Podobnie jest z komentarzami zaczepnymi.

  110. @ wp

    Jest co raz więcej badań.

    Jasne, i je przedstawiam.

    U nas borelioza to borelioza, ale na świecie borelioza to Lyme disease co oznacza: Boreliozę, Bartonelle, Chlamydie, Toxocarozę, Toxoplazmozę, Mykplazmy, Yersinie, Brucelloze i itd.

    Nie.

  111. Dzięki za interesujący artykuł. Zasubskrybowałem sobie Twój blog, liczę na więcej.

    Kiedyś większość pacjentów szpitali nie miała szansy opuścić ich żywymi. Prosty lud zatem bał się iść do szpitala (jak w „Chłopach” Reymonta), co jest rozumowaniem słusznym, o ile słuszne jest nie kłaść się do łóżka, skoro większość ludzi umiera w łóżku. Ale tak działa umysł. Stąd być może najkorzystniejszą dla medycyny sytuacją było, gdy (zmyślam liczby dla naprzykładu) 30% pacjentów umierało w szpitalu, ale 70% jednak przeżywało. Leczenie wciąż polegało przede wszystkim na ratowaniu życia – i to ludzie widzieli, i rozumieli. Dziś, gdy żywymi opuszcza szpital 90% pacjentów, każda śmierć, każde kalectwo, czy choćby powikłanie powiązane z terapią medyczną jest o wiele widoczniejsze. Stąd więcej się mówi o sprawach, które kiedyś w ogóle nie były tematem, np. błędy lekarskie. Kiedyś człowiek był szczęściarzem, jeżeli lekarz zdążył go zbadać żywego. Dziś szpital jest kombinatem, gdzie pacjent jest masowym obiektem medycznych procedur, a swojego lekarza może nawet osobiście nie spotkać, albo nie zauważyć, że go spotkał.

    Ale co ma sobie myśleć ten człowiek, któremu czasem coś podają, czasem zapisują, co ma sobie kupić w aptece, ale to wszystko otoczone jest jakimiś papierami, receptami, kolejkami, aparatami, których nie rozumie? Na przykład „chirurgia jednego dnia”: wchodzisz do kombinatu, krótki kwestionariusz, zdałeś, na stół, gaśnie światło, pobudka, rzyg i do domu. „Terapia” np. dzwonami tybetańskimi wygląda bardziej swojsko, po ludzku, jej „teorię” rozumie każdy po podstawówce.

    Nie lekceważmy też efektu placebo. To nie lekarz leczy pacjenta, tylko organizm pacjenta sam się leczy, wspomagany medykamentami, czasem nawet ryzykownie cięty przez chirurga – ale to wciąż tylko pacjent sam się leczy. Jeżeli nie da się inaczej, niech się leczy przez placebo, wystarczy tylko zabezpieczyć go przed szkodliwymi wpływami. Po pierwsze nie szkodzić, a jak nie szkodzi, to niech sobie chory przykłada kamienie. Co to za różnica, czy naprawdę pomogła mu polopiryna, czy modlitwa do świętego Gotarda? Byle zażył obie.

    Jeżeli uczeni wierzą, że kiedyś (dzięki ich zbawiennemu wpływowi, edukacji itepe) ludzie prości przestaną wierzyć w gusła, to kto tutaj naprawdę wierzy w gusła i mity?

  112. @ Wiesław

    Bardzo się pogubili w swoich poglądach.

    Nie. Po prostu kwestia jest skomplikowana. Ale wytyczne są dość jasne.

    Wiem jednak co to znaczy ból i wsciekłość jak idioci w białych fartuchach patrząc na wyniki na karteczce wmawiają zwijajacemu się z bólu pacjentowi że …. jest zdrowy.

    Nic nikomu niczego nie wmawiam i nikogo nie bronię. Tyle że żeby stwierdzić, że pacjent jest chory na coś, trzeba to potwierdzić. I nikt nie mówi, że „zdrowy”, tylko że nie jest chory na nieistniejącą chorobę, natomiast oczywiście może mieć inne problemy zdrowotne.

  113. autorka napisała wysmiewczy tekst o leczeniu ILADS nazywając ich magikami, szarlatanami itd. tylko czy ma takie prawo? opierając sie na starej wiedzy nie dopuszczając do siebie żadnych argumentów drugiej strony.
    O co tu tak naprawde chodzi?
    Ja nie jestem lekarzem, uczonym tak jak autorka ale gdyby nie pomoc lekarzy ILADS mojej dziewczynie leżałaby juz w szpitalu psychiatrycznym bo tam ja neurolodzy chcieli wysłać po 2 latach krążenia po wszystkich lekarzach.
    Tu przecież nie chodzi o to kto ma racje, kto jest lepszy bo ma wiekszą wiedze tu chodzi o pomoc tysiącą ludzi chorych powstał ten artykuł „bo kuzynkę ugryzł kleszcz” tak bo teraz każdy w swojej rodzinie czy znajomych ma kogoś chorego. Zamiast wysmiewać zapytaj jak sie czuje kuzynka i jej rodzina a nie drwij ze ich dziecko potraktowano tylko miesiąc antybiotykiem.
    Autorka potraktowała chorych jak hipochondryków a lekarzy jak naciągaczy dlatego nie dziwi mnie fala krytyki, chamstwa a stwierdzenie darka ze :

    wszyscy co przeciwko to zdeklarowani katolicy to już wywód godny mistrza ale cóż…
    ja nie mówie ze wszyscy ilads sa ok i na odwrót nic nie jest czarno białe

    ty walczysz z metodą leczenia, jesli ci napisze ze po roku dziewczyna staneła na nogi to dla ciebie to nic nie znaczy, wiem wytłumaczysz to jako efekt placebo czy w inny sposób naukowy, ale fakt dla mnie jest oczywisty jesli po kilku latach wyszedł jej wester blood dodatni czyli znaleziono kretki a wczesniej ( od razu po kleszczu) leczyła sie kilka tygodni antybiotykiem i powiedziano jej ze jest zdrowa a od tego czasu zaczeła chorowac na wszystkie układy serce wzrok stawy itd. to co wymysliła sobie przewlekłą boleriozę? a po leczeniu Ilads zaczeła wychodzic z tego dołka to jakim prawem możesz to wysmiac?

  114. @ kazdy ponad kazdym

    opierając sie na starej wiedzy

    Aktualnej.

    nie dopuszczając do siebie żadnych argumentów drugiej strony.

    Druga strona nie ma argumentów.

    jesli po kilku latach wyszedł jej wester blood dodatni czyli znaleziono kretki

    Nie. 1. WB nie znajduje krętków. 2. Stosowanie go jako jedynego jest błędem w sztuce. 3. Nie potwierdza zakażenia w tym wypadku.

    Autorka potraktowała chorych jak hipochondryków a lekarzy jak naciągaczy

    Chorych nie. Absolutnie nie. Bronię chorych przed naciagaczami (tak, owszem) i współczuję im. To jest powodem, że piszę, jak sytuacja wygląda naprawdę.

    a po leczeniu Ilads zaczeła wychodzic z tego dołka to jakim prawem możesz to wysmiac?

    Nie wyśmiewam. Powodów mogło być wiele.

  115. Jako, ze nie lubię się kłócić spróbuje dla odmiany teraz napisać co mi się w Pani stanowisku podoba. Piszę to jako ex-pacjent polskiego ILADS, zeby nie było, że nie mam pojęcia nt Lyme w tym ujęciu,

    Przede wszystkim zgadzam się, że prowadzenie wieloletniej (5-6 lat nawet!) terapii samymi antybiotykami jest głupie i szkodliwe, bo objawy po odstawieniu antybiotyków i tak wracają. Wracają po kilku dniach maksymalnie, co dzięki jakiejś nieszczęsnej prezentacji Burrascano zostaje zakwalifikowane jako BLO czyli organizm bartonellopodobny. Problem w tym, że gdyby powrót objawów był związany z tak szybkim rozwojem populacji bakterii to po tych kilku dniach bez antybiotyków pacjent bylby martwy. Z drugiej strony powstaje pytanie dlaczego nie nastąpiła eradykacja tegoż BLO po 2, 3, 4 latach ciągłej terapii? Znowu, jeśli to bakteria miałaby być odporna na antybiotyki przez te 2-4 lata to pacjent powinien być martwy. No, ale nie jest. To nieszczęsne BLO jest obawiam sie wykorzystywane do prowadzenia uporczywej i kosztownej terapii latami i na pewno nie jest w interesie pacjenta.

    Wydaje mi się, że nawrót objawów jest związany z powrotem stanu zapalnego, co oznacza, że część pacjentów korzysta z efektu przeciwzapalnego/immunomodulującego uzyskanego przy pomocy antybiotyków (stan zapalny może być efektem PLDS albo objawem zupełnie innej, źle zdiagnozowanej choroby). Tragedią jest jednak fakt, że muszą oni uciekać się do tego typu metod a nie znajdują pomocy w standardowej służbie zdrowia. Lekarze leczący wg IDSA mówią zwykle „tak już musi być”, „tego się nie leczy”, „proszę wystąpić o rentę”. Zero pomocy. Jedynie znalazłem kiedyś jakąs pracę z Niemiec, gdzie pisano o stosowaniu statyn w leczeniu stanu PLDS.

    Proszę też zauważyć, że tzw. polskie ILADS to nie koniecznie są standardy amerykańskiego ILADS. W najnowszej książce lekarza tej organizacji, dra Horowitza, obok antybiotyków wymienia się ok 15 innych metod radzenia sobie z przetrwałymi objawami. Są to różnego rodzaju terapie wspomagające, nie mnie oceniać na ile „naukowe” (np suplementy, przeciwutleniacze, etc). Horowitz pisze o tym, że stara się aby pacjent tak szybko jak to możliwe przestał brać antybiotyki. Jest to inne podejście niż to co rozumie się potocznie w polskim internecie jako ILADS, czyli „brac antybiotyki do ustąpienia objawów” (czyli ciągle – latami ???).

    Jest też problem z czymś co nazwałbym „szarą strefą diagnostyczną”. Są pacjenci, którym zdiagnozowano choroby autoimmunologiczne, ale którzy w badaniach mają pozytywne wyniki przeciwciał. Oczywiście można byłoby napisać, że są to wyniki fałszywie dodatnie, ale wydaje mi się to rażącym uproszczeniem. Jest bardzo ciekawe skąd biorą się dodatnie wyniki przeciwcial
    p/c bb przy np zdiagnozowanym SM a takich przypadków jest wiele. Pytanie – jak odróżnić PLDS w neuroboreliozie od SM? A może można mieć i SM i neuroborelioze? Czy lekarze w szpitalu należycie przyłożyli się do diagnostyki różnicowej? Może nie zrobili jakichś badań?
    Cześć takich pacjentów w desperacji próbuje metod leczenia ILADS. Z różnym skutkiem.

    OK, na razie tyle. Postaram się jeszcze coś tu dopisać.

    P.

  116. @ pawel96b

    Lekarze leczący wg IDSA mówią zwykle “tak już musi być”, “tego się nie leczy”, “proszę wystąpić o rentę”.

    Jeśli tak mówią, to nie postępują zgodnie z wytycznymi. Powinni starać się pomóc pacjentowi. Nie ma to jednak nic wspólnego z zasadnością postulatów ILADS.

    Cześć takich pacjentów w desperacji próbuje metod leczenia ILADS.

    Tak, niestety. O tych pacjentów cały czas chodzi – żeby ostrzec ich przed szkodliwą i nieskuteczną pseudoterapią.

  117. Przy okazji – oprócz skrajnie różnych podejść IDSA i ILADS mamy też stanowiska pośrednie. Organizacja ta wydała swoje własne zalecenia, inne niż IDSA. Dla jasności – nie proponuje jednak wieloletniej terapii antybiotykowej:

    P.

  118. @sporothrix

    Nie ma skutecznej alternatywy ILADS, a Wy chcecie „chronić” ludzi przed naciągaczami? Jeden czy drugi lekarz jest mniej komunikatywny od innych, co staje się podstawą do rozliczania całej grupy. Sceptyczne podejście do medycyny ładnie się sprzedaje na papierze, ale trafiliście jak kosa na kamień.

    Niektórzy chorzy mają często o wiele większą wiedzę od lekarzy – odzew już macie na obydwu blogach, więc proszę nie cytujcie już stricte naukowych źródeł informacji. Dotychczasowa „nauka” nie pomogła na choroby odkleszczowe – właśnie dlatego powstało ILADS.

  119. @ Maciek

    Nie ma skutecznej alternatywy ILADS,

    Ależ jest. To ILADS nie jest alternatywą dla czegokolwiek.

    Niektórzy chorzy mają często o wiele większą wiedzę od lekarzy – odzew już macie na obydwu blogach, więc proszę nie cytujcie już stricte naukowych źródeł informacji.

    Oczywiście, że tak. Co te konowały wiedzą? Pfff.

    Dlatego naukowe informacje są tak istotne.

    Dotychczasowa “nauka” nie pomogła na choroby odkleszczowe – właśnie dlatego powstało ILADS.

    Niewątpliwie pacjenci są zdesperowani. Ale to znaczy, że tym bardziej należy piętnować naciągaczy.

  120. @maciek
    „Niektórzy chorzy mają często o wiele większą wiedzę od lekarzy”
    A minerały mają więcej wiedzy od geologów. Weź ty się chłopie najpierw zastanów nad tym, co piszesz, a dopiero potem pisz.

  121. @vauban Wierz mi, ze jak zapadniesz na cos, z czym medycyna sobie nie radzi to nabedziesz motywacji do zglebiania tematu.

  122. Gorączka polemiczna zaczyna chyba już opadać…

    Sami teraz widzicie – Ewo i Bartu – jak to jest. Nie ma chyba dziedziny medycyny, która nie zetknęłaby się z podobnym problemem: Pojawia się człowiek uskarżający się na tzw „nieswoiste dolegliwości” – a to osłabienie, a to senność, a to pobudliwość, bóle tu i ówdzie, waga do góry albo w dół. Nie każdy „czujący się źle” – jest chory i to akurat na sugerowaną przez siebie chorobę.

    Ale w każdym dziale medycyny znajdzie się jednostka chorobowa o nieograniczonej pojemności, – w moim jest to tzw. Choroba Hashimoto. Opacznie interpretując fakty wszystko na nią można zwalić, a to, że leczenie nie daje efektów jest oczywiście winą nieuków – lekarzy.

    Z pomocą przychodzi coś, co na łamach Archeowieści zostało bardzo trafnie nazwane „obywatelską nauką” (co ciekawe, to stwierdzenie propagują jej zwolennicy) i z której aktywnością mieliście przyjemność się zetknąć popełniając ten wpis.

    Dodam tylko, że z analogicznymi problemami niestety mam do czynienia zawodowo i to fejs tu fejs. Czasami zdjęty tchórzem milczę, czasami usiłuje polemizować, za co „obywatelska nauka” odwdzięcza się szyderczymi komentarzami w internecie- że mam problemy ze sobą itd.

  123. Pani Ewo, po raz kolejny lojalnie proszę o rozważenie poprawienia artykułu lub zdjęcie go ponieważ jego treść kompromituje Panią jako mikrobiologa.
    Jeśli jednak nadal będzie Pani postępować nieetycznie (usuwanie niewygodnych merytorycznych treści i blokowanie dyskusji), to nie pozostanie mi nic innego jak tylko opublikować moją krytyczną ocenę Pani publikacji znacznie szerzej niż to uczyniłem do tej pory.
    Proszę o rozwagę.

  124. @ Rafał

    po raz kolejny lojalnie proszę o rozważenie poprawienia artykułu lub zdjęcie go ponieważ jego treść kompromituje Panią jako mikrobiologa.

    A Ty masz kompetencje, żeby to ocenić, jakie…?

    (usuwanie niewygodnych merytorycznych treści i blokowanie dyskusji),

    Nic takiego nie robię. Usuwam komentarze chamskie i bezsensowne.

    to nie pozostanie mi nic innego jak tylko opublikować moją krytyczną ocenę Pani publikacji znacznie szerzej niż to uczyniłem do tej pory.

    Ojej, popłakałam się ze śmiechu…, ups, to jest – ze strachu :P
    Przecież od początku proszę o jakieś argumenty. Może się wreszcie doczekam.

  125. @ Rafał Reinfuss
    Panie Rafale, jako kolega po fachu proszę o dokładne przedstawienie argumentów, która to część rzeczonego artykułu kompromituje Ewę jako mikrobiologa. Konkretnie, proszę.
    Reszta Pańskiej ostatniej wypowiedzi jest zbyt śmieszna by ją komentować. Przykre…

  126. @ Rafał

    Merytorycznych tam miestety nie było. Patrz mój komentarz zbiorczy.

    Jest Pani niepoprawna. Trudno.

    Potrafię uznać mój błąd, jeśli ktoś mi go wskaże. Na razie nikt tego nie zrobił.

  127. @sporothrix
    Poziom agresji jakie doświadczyłem, jako przypadkowa ofiara ‚wojny o gender” i ten tu u Ciebie pod notką o boreliozie spowodował moje zasępienie. Nie wiem jakie strategie są dobre. Zwykle byłem dialogowy. Obawiam się, że przejdę na pozycje twardego scjentyzmu plus misyjna edukacja. Podziwiam za cierpliwość i dzięki za oazę rozsądku w tym szambie irracjonalizmu jakim jest internet.

  128. Dudy w miech – jak mawiali starożytni Polacy – dudy w miech…

    Jak zazwyczaj w podobnych sytuacjach prośba o wskazanie konkretnych błędów lub przedstawienie merytorycznych kontrargumentów (choćby w formie stosownych publikacji) spełza na niczym. Jakoś mnie to nie dziwi.

  129. @ Tomasz

    No sam widzisz. Dopraszam się o te konkrety od początku. I tak jak w przypadku antyszczepionkowców, na pustych obietnicach się kończy.

  130. @ Fronesis

    Dzięki, Twoje słowa dużo dla mnie znaczą.

    Zwykle byłem dialogowy. Obawiam się, że przejdę na pozycje twardego scjentyzmu plus misyjna edukacja.

    Ech, sam widzisz. Bardzo pragnę być dialogową, ale jest jak jest.

  131. @ Globalnysmietnik
    Dzięki serdeczne. Widzimy.

    czasami usiłuje polemizować, za co “obywatelska nauka” odwdzięcza się szyderczymi komentarzami w internecie- że mam problemy ze sobą itd.

    Tak jak i tutaj. Zero argumentów, za to wyzwiska i groźby.

    Pojawia się człowiek uskarżający się na tzw “nieswoiste dolegliwości” – a to osłabienie, a to senność, a to pobudliwość, bóle tu i ówdzie, waga do góry albo w dół. Nie każdy “czujący się źle” – jest chory i to akurat na sugerowaną przez siebie chorobę.

    Nic dodać.

  132. @sporothrix
    Usuwanie postów z linkami oraz linku do wytycznych, ktore zawieraja odnosniki do prac naukowych jest jednak nie fair jesli chce sie prowadzic merytoryczna dyskusje.

    Jak mamy podawac argumenty merytoryczne kiedy te posty juz po chwili sa usuwane? Wobec tego jak mamy prowadzic dyskusje naukowa? To jest zwykle obcinanie dyskusji do z gory zalozonej tezy. Takie postepowanie jest nieetyczne.

    P.

  133. do sporothrix
    przepraszam, czy chorowałeś lub chorujesz na boreliozę ???

  134. Ty potrzebujesz argumentów, które będą popierać Twoje stanowisko, a nie przeciwne, więc bez sensu jest podawać kolejne, skoro te nie odpowiadające Ci wycinasz.

  135. @ pawel96b

    Linki wycinam, bo sa pseudonaukowe. Wiesz, nawet jak wrzucisz wytyczne jakiejś organizacji, to nie znaczy, że to, co ona mówi, jest naukowe (w tym wypadku – bzdury na temat diagnostyki, nieuprawnione leczenie, bezsensowne ględzenie o innych zakażeniach, i inne). Ponadto, nie wszystko, co nazywa się pracą naukową, nią naprawdę jest (patrz mój zbiorczy komentarz wyżej).
    Oraz: przecież linki przez ciebie wrzucane wiszą, jeśli są to nawet wątpliwej jakości publikacje. Merytoryczną dyskusją jest jednak podpieranie się rzetelnymi linkami (z dobrych, recenzowanych czasopism i bez cherry pickingu). Na tym blogu nie będzie reklamy bredni, a już na pewno nie będzie reklamowania szkodliwych zaleceń chorym ludziom.

  136. Dzięki Tobie, Sporothrix i Bartowi za ten artykuł, będę do niego linkować przy okazji dyskusji z moimi żyjącymi w czarodziejskim świecie znajomymi. Przyznam się, że też zaczynałam naiwnie łapać temat, i rozważałam wykonanie testów ELISA, zamiast po bożemu przejść się do psychiatry i podleczyć się z nawrotu depresji, która właśnie u mnie daje takie różne dziwne neurologiczne objawy somatyczne. Ale skoro SSRI dają im radę, to nie ma co kombinować z nieistniejącą chorobą. Pozdrawiam, i czekam na kolejne wpisy!

  137. @sporothrix:

    „Nie, można być chorym znowu, po ponownym ukąszeniu przez zarażonego kleszcza. I to nowe zakażenie wykrywa się przy pomocy wywiadu i objawów klinicznych. Robi się też testy serologiczne, ale one mogą być dodatnie po poprzednim zakażeniu (jedne bardziej, niż inne).”

    Można się zarazić ponownie, ale prawie każdy sceptyk może to podciągnąć pod fakt, że borelioza nie została wcześniej wyleczona, lecz „tylko” zaleczona.

    Poprzednie zakażenie? O teraźniejszość i przeszłości teoretycznie świadczą IgG i IgM, ale publiczni zakaźnicy dość frywolnie interpretują wyniki badań, często także nie honorują wyników z zewnętrznych laboratoriów – najczęściej odstąpienie od leczenia.

    Wracając do „mitów ILADS” oraz „braku rzetelnych opracowań naukowych” – czy wiesz, że pewna część lekarzy ILADS była zarażona chorobami odkleszczowymi. Zarzuca się im braki w wykształceniu – brak specjalizacji chorób zakaźnych? Zapomina się tylko o tym, że praktyka, niekoniecznie oparta na opracowaniach naukowych, jest istotna.

    Lekarze „ILADS” leczą do końca i monitorują (badania) efekty leczenia (nie tylko wywiad), w przeciwieństwie do ich publicznych „odpowiedników”. Lekarz szpitala zakaźnego nie zleca badań po 3-4 tygodniowej monoterapii, wpisując w kartę, że pacjent jest już wyleczony, bo zakłada wg „badań naukowych” oraz wytycznych NFZ, że infekcja została zwalczona. Dlatego nigdy się nie dowie o wynikach leczenia. Niewyleczeni chorzy trafiają do wspomnianego doktora K., jemu podobnych – na odwrót raczej się nie zdarza.

    Bez wątpienia, z natury sceptyczni autorzy artykułu głównie rozjuszyli chorych na boreliozę – patrząc po nazwiskach i nickach, odezwały się znane osobistości forum „Borelioza”, stowarzyszenia i fundacji, lekarz „ILADS”, diagnostyk laboratoryjny. Ale tylko lekarze, jako jedyni w tym zamieszaniu, mają się dobrze. Publiczni wysyłają niewyleczonych pacjentów do domu, uzupełniając statystyki wyleczeń, przy okazji szkalując „prywatnych”. Niepubliczni leczą i zarabiają pieniądze – są tymi złymi, bo zarabiają na pewno większe pieniądze – dość istotny temat, z punktu widzenia uprawiania zawodu. Chorzy się denerwują, że kolejny raz ktoś im wyciąga przed nos badania naukowe, których wytyczne nie były w stanie ich wyleczyć – często nawet nie są realizowane.

  138. W związku z konsekwentnym postępowaniem Autorki które to mnie jako merytorycznego oponenta stawia w złym świetle, informuję że mój obszerny komentarz do sprawy jest w tej chwili widoczny na stronie
    W najbliższej przyszłości rozwinę te treści w formie wpisu blogowego który będzie mógł być linkowany dalej.
    (post zapewne zostanie wkrótce usunięty, podobnie jak wiele innych merytorycznych wpisów)

  139. @ EjPi Nie powinnas sie diagnozowac przez internet. Nawet na blogu sporothrix. Jezeli masz depresje i jakies dodatkowe objawy to idz do lekarza i nie wykluczaj ani nie potwierdzaj sobie chorob wg wlasnego uznania na tym lubi innym blogu albo forum.

    Choroby sie nie „wybiera” – mam tu na mysli oba znaczenia.

    Pawel

  140. artykuł trochę duchem z średniowiecza, nic tylko spłonąć na stosie
    ktoś wyżej pisał o osobie z diagnozą SM i boreliozą
    to ja dodam tylko kolejny potwierdzony przypadek autyzmu i boreliozy
    pozdrawiam!
    p.s. do autora na szczescie nic w przyrodzie nie ginie i energia wraca
    życzę kilku lat bez diagnozy i niezrozumienia wtedy może mógłbyś po ludzku pogadać ;)

  141. Rafał Reinfuss | 08.01.2014 o 10:00

    „Pani Ewo, po raz kolejny lojalnie proszę o rozważenie poprawienia artykułu lub zdjęcie go ponieważ jego treść kompromituje Panią jako mikrobiologa.
    Jeśli jednak nadal będzie Pani postępować nieetycznie (usuwanie niewygodnych merytorycznych treści i blokowanie dyskusji), to nie pozostanie mi nic innego jak tylko opublikować moją krytyczną ocenę Pani publikacji znacznie szerzej niż to uczyniłem do tej pory.
    Proszę o rozwagę.”

    To jest naprawdę pyszne.
    Brzmi co najmniej jak siedemset pięćdziesiąte szóste poważne ostrzeżenie Chin wobec Związku Radzieckiego.
    Śmieszność hańbi bardziej niż hańba, Panie Reinfuss.

  142. Ciekawy styl notki :P

    Obiło mi się o uszy, że wytyczne leczenia boreliozy w USA i Europie się dość różnią. Prawda to?

  143. @ pawel96b

    Uprasza się o czytanie ze zrozumieniem, a potem ewentualne komentowanie.
    Czytelniczka się tu nie diagnozuje, w dodatku widać, że u lekarza była.

  144. @ Polna

    to ja dodam tylko kolejny potwierdzony przypadek autyzmu i boreliozy

    Znaczy, że borelioza spowodowała autyzm? No to biegusiem do Nature i NEJM, to wielkie odkrycie, zaraz to opublikują i będzie ogólnoświatowa sensacja.

    życzę kilku lat bez diagnozy i niezrozumienia wtedy może mógłbyś po ludzku pogadać ;)

    Ech. I na końcu jest emotka, że niby to taki żarcik. Skąd w ludziach tyle agresji?

  145. @Paweł69 Jakbyś uważniej czytał, to pewnie byś zauważył, że moja choroba jest już zdiagnozowana u specjalisty, nie w internecie. Nastąpił niestety nawrót objawów, co nie znaczy, że leki nie działają.

  146. @ Rafał

    W związku z konsekwentnym postępowaniem Autorki które to mnie jako merytorycznego oponenta stawia w złym świetle,

    Jak zwykle robisz mi dzień :)

    W najbliższej przyszłości rozwinę te treści w formie wpisu blogowego

    Ktoś to już ładnie skomentował: suspens nas zabije :)

  147. @ Maciek

    publiczni zakaźnicy dość frywolnie interpretują wyniki badań,

    Hehe, to co można powiedzieć o szarlatanach od ILADS?

    często także nie honorują wyników z zewnętrznych laboratoriów

    Jeśli szemranych, to dobrze.

    brak specjalizacji chorób zakaźnych? Zapomina się tylko o tym, że praktyka, niekoniecznie oparta na opracowaniach naukowych, jest istotna.

    W nauce i medycynie opieramy się na danych naukowych, a nie anegdotycznych i nie na widzimisię lekarza.

    Lekarze “ILADS” leczą do końca i monitorują (badania) efekty leczenia (nie tylko wywiad),

    Tak, do końca – pacjenta albo ich. Niestety.
    Co do monitorowania – tylko wmawiają pacjentom coś nieistniejącego.

    patrząc po nazwiskach i nickach, odezwały się znane osobistości forum “Borelioza”, stowarzyszenia i fundacji, lekarz “ILADS”, diagnostyk laboratoryjny.

    Mam wrażenie, że rozjuszyli się ci, którzy żerują na niewiedzy i nieszczęściu chorych.

    Chorzy się denerwują, że kolejny raz ktoś im wyciąga przed nos badania naukowe, których wytyczne nie były w stanie ich wyleczyć

    I po to był ten tekst – żeby zwrócić uwagę naprawdę chorych, że naciągacze robią ich w konia i trzepią kasę niszcząc im zdrowie i życie.

  148. Moja mama zmarła przez fałszywe rozpoznanie boreliozy. I to nawet nie był lekarz z ILADS, byli to zwykli lekarze z NFZ. Przez kilka miesięcy była leczona antybiotykami, w końcu, po pobycie w szpitalu zakaźnym i kolejnej antybiotykoterapii, lekarz ze szpitala zakaźnego boreliozę wykluczył, stwierdzając, że po takim leczeniu boreliozy nie ma prawa być. Mamę tymczasem bolały wszystkie kości i stawy coraz bardziej. Ponieważ lekarz zakaźnik sugerował kierunek reumatologiczny, kolejnym ruchem był pobyt w szpitalu reumatologicznym z diagnozą – fibromyalgia, czyli coś, czego się nie da ani potwierdzić, ani wykluczyć. Tymczasem nienękany żadnymi medykamentami szpiczak mnogi rozwijał się w najlepsze. Rozpoznano go dopiero jak przez przypadek internista wysłuchał coś w płucach i wysłał mamę na prześwietlenie płuc – zdjęcie ujawniło patologiczne złamania żeber. Dopiero wtedy lekarze dopuścili możliwość nowotworu. Niestety, na tym etapie było już za późno na jakiekolwiek leczenie poza leczeniem paliatywnym. Mama zmarła po dwóch miesiącach od rozpoznania nowotworu, po przeszło roku leczenia boreliozy, której nie było.
    Bardzo dziękuję Państwu za ten artykuł. Podaję ten tragiczny przykład z mojej najbliższej rodziny, żeby pokazać, że fałszywe rozpoznanie nieistniejącej boreliozy może zaciemnić obraz choroby i uniemożliwić postawienie właściwej diagnozy, przez co rzeczywista choroba nie jest leczona, co w konsekwencji prowadzi do przyspieszenia śmierci pacjenta.

  149. @ Joanna

    Ogromnie mi przykro z powodu Twojej Mamy. Dziękuję, że zechciałaś podzielić się tą historią.

    fałszywe rozpoznanie nieistniejącej boreliozy może zaciemnić obraz choroby i uniemożliwić postawienie właściwej diagnozy, przez co rzeczywista choroba nie jest leczona, co w konsekwencji prowadzi do przyspieszenia śmierci pacjenta.

    Tak właśnie jest, niestety.

    Trzymaj się, pozdrawiam serdecznie.

  150. @sporothrix

    Ja wiem że prawdopodobnie mam wtórny analfabetyzm, ale w notce widzę wytyczne IDSA, a Europejskich nadal nie, choć patrzę na koniec notki… :(

  151. @ Gronkowiec

    Na końcu są publikacje. Ale podsumowując: w Europie leczy się podobnie, bo to jest skuteczne. W ogóle europejskie wytyczne (a raczej te krajowe, bo ze wspólnymi jest marnie) przypominają te z IDSA. Nic dziwnego zresztą.

  152. Przytoczę cytat z heretyka, Bruno Latoura i jego najnowszej książki, jest bardzo długi ale jest ciekawym przyczynkiem do tego jak dyskutować. jeśli uznasz, że zbyt długi wrzucę jutro na blog. Teza całego wstępu do książki jest taka, nie ma co się bić mówiąc o pewności, bo to ulubiony konik Otchłani, to oni chcą szczepionek 100% pewnych i potem przez to piją mocz albo robią inne głupstwa. Drogą, bardzo ryzykowną ale może lepsza jest pokazywanie, że trzeba ufać instytucjom naukowym, bo nie ma nic lepszego, co może nam pomóc w naszych problemach. Mimo wpadek, niedoskonałości, nic lepszego nie wymyśliliśmy. To ryzykowna droga argumentacji, sam się jej boję, ale może coś jest na rzeczy. I ten cytat:
    „They’re sitting around a table, some fifteen
    French industrialists responsible for sustainable development in various companies, facing
    a professor of climatology, a researcher from the
    Collège de France. It’s the fall of 2010; a battle is raging about whether
    the current climate disturbances are of human origin or not. One of the
    industrialists asks the professor a question I find a little cavalier: “But
    why should we believe you,any more than the others?” I’m astonished.
    Why does he put them on the same footing, as if it were a simple difference of opinion between this climate specialist and those who are called
    climate skeptics (with a certain abuse of the fine word “skeptic”)? Could
    the industrialist possibly have access to a measuring instrument superior to that of the specialist? How could this ordinary bureaucrat be in a position to weigh the positions of the experts according to a calculus of more and less? Really, I find the question almost shocking, especially coming from someone whose job it is to take particular interest in ecological matters. Has the controversy really degenerated to the point where
    people can talk about the fate of the planet as if they were on the stage of a televised jousting match, pretending that the two opposing positions
    are of equal merit? I wonder how the professor is going to respond. Will he put the meddler in his place by reminding him that it’s not a matter of belief but of fact? Will he once again summarize the “indisputable data” that leave scarcely any room for doubt? But no, to my great surprise, he responds, after a long, drawn-out sigh: “If people don’t trust the institution of science, we’re in serious trouble.” And he begins to lay out before his audience the large number of researchers involved in climate analysis, the complex
    system for verifying data, the articles and reports, the principle of peer evaluation, the vast network of weather stations, floating weather buoys,
    satellites, and computers that ensure the flow of information—and then, standing at the blackboard, he starts to explain the pitfalls of the models
    that are needed to correct the data as well as the series of doubts that have had to be addressed on each of these points. “And, in the other camp,” he adds, “what do we find? No competent researcher in the field who has the appropriate equipment.” (…) His answer surprises me as much as the question. Five or ten years ago, I don’t believe that a researcher—especially a French researcher—
    would have spoken, in a situation of controversy, about “trust in the institution of science.” He might possibly have pointed to “confidence intervals,” in the scientific sense of the term, but he would have appealed to certainty, (…) ; this certainty would have allowed him to treat his interlocutor as an ignoramus and his adversaries as irrational. (…) He would have addressed himself to a higher agency, Science with a capital S. When one appeals to Science, there is no need for debate, because one always finds oneself back in school, seated in a classroom where it is a matter of learning or else getting a bad grade. But when one has to appeal to trust, the interlocutory situation is entirely different: one has to share the concern for a fragile and delicate institution, encumbered with terribly material and mundane elements— oil lobbies, peer evaluation, the constraints of model-making, typos in thousand-page-long reports, research contracts, computer bugs, and so on. (…) .In a situation of heated controversy, when it is a
    matter of obtaining valid knowledge about objects as complex as the whole system of the Earth, knowledge that must lead to radical changes
    in the most intimate details of existence for billions of people, it is infinitely safer to rely on the institution of science than on indisputable
    certainty. (…).

  153. @ Fronesis

    Wrzuciłam oczywiście.

    Drogą, bardzo ryzykowną ale może lepsza jest pokazywanie, że trzeba ufać instytucjom naukowym, bo nie ma nic lepszego, co może nam pomóc w naszych problemach. Mimo wpadek, niedoskonałości, nic lepszego nie wymyśliliśmy.

    Tak się właśnie staram. Myślę, że jest to jedyna droga.

  154. @sporothrix
    Tylko jak wiesz, spokojny pragmatyzm nie do wszystkich przemawia, bywa, że trzeba być kapłanem nauki, choć to zwodnicze. Sam kult autorytetu naukowego bywa niebezpieczny, to widać w wypadku „brzozy smoleńskiej”, zamiast dyskutować o procedurach, pokazywaniu, którym badaniom można ufać, którym nie, media i politycy robią cyrk „tytułów profesorskich”.

  155. W najbliższej przyszłości rozwinę te treści w formie wpisu blogowego który będzie mógł być linkowany dalej.

    Tease & Denial Expert

  156. Podejmujac sie pisania o tak waznym i nie latwym temacie jak borelioza autorka powinna wykazac wiecej zaangazowania a mniej ignorancji w podejsciu do tematu.Choroba jest wystarczajaco skomplikowana sama w sobie, aby blogi jak powyzszy zasmiecaly wybiorczymi i nie prawdziwymi informacjami spoleczenstwo! Wiele wysilku nie wymaga przeszukanie internetu w celu znalezienia rzeszy badan naukowych na poparcie tez i zasad ILADS. Taka ignorancja, lenistwo i (prosze wybaczyc) ale i glupota deprecjonuje wysilek wielu lat lekarzy zaangazowanych w walce z borelioza na calym swiecie! Wobec powyzszych az prosi sie aby zyczyc autorowi boreliozy, ups, choroby ktora przeciez wg niej prawie nie istnieje.

  157. @ Mysl

    aby zyczyc autorowi boreliozy,

    Dziekuje, to bardzo uprzejmie z twojej strony.

    choroby ktora przeciez wg niej prawie nie istnieje.

    Oczywiscie, a cala notka jest o jednorozcach.

    aby blogi jak powyzszy zasmiecaly wybiorczymi i nie prawdziwymi informacjami spoleczenstwo!

    Poplakalam sie. Pisz jeszcze, buziaczki i papatki.

  158. hmm Pani sporothix, nie odniose sie do tresci artykulu , ale do Pani odpowiedzi w komentarzach. uwaza sie Pani za osoba rzetelna i merytotoryczna. jak narazie podala Pani zaledwie 5 artykulow, ktore tematu nie wyczerpuja (prosze spojrzec na jakikolwiek artykul przykladowo w Medycynie Praktycznej, przynajmniej 10 roznorodnych zrodel),, w tym jeden artykul z 2002 roku,, co w przypadku postepu badan naukowych mozna juz uznac za historie medycyny, a nie zrodlo cytowania.. Jedyne przewijajace sie do znudzenia, podane przez Pania argumenty ‚ to ” to jest niemerytoryczne, to jest anegdota,”. Czesto pojawiaja sie zaczepne komentarze,.. co nie przystoi rzetelnemu naukowcu za jakiego Pani chce uchodzic. Widocznie w Pani slowniku ”merytorycznie” jest synonimem ”tak jak ja mysle”

  159. @ ala

    Nie. Ale nic chodzi tu o ilość, tylko o jakość. To jest merytoryczne.

    narazie podala Pani zaledwie 5 artykulow, ktore tematu nie wyczerpuja (prosze spojrzec na jakikolwiek artykul przykladowo w Medycynie Praktycznej, przynajmniej 10 roznorodnych zrodel),,

    No miło mi szalenie, że porównujesz notkę do artykułu. Ale wiesz, w notce to w ogóle nie ma obowiązku podawania literatury.

    Jedyne przewijajace sie do znudzenia, podane przez Pania argumenty ‘ to ” to jest niemerytoryczne, to jest anegdota,”.

    Tu pretensje dla nieudolnych komentatorów, którzy nic innego nie potrafią wrzucać.

    Czesto pojawiaja sie zaczepne komentarze,.. co nie przystoi rzetelnemu naukowcu za jakiego Pani chce uchodzic.

    Ojej, bardzo się zmartwiłam… Nie, czekaj, jakoś nie potrafię się przejąć kompletnie nieinteresującą i nic nie wnoszącą opinią jakiegoś anonima z internetu. Ale komcia zaaprobuję, niech ci będzie, skoro tak bardzo chciałaś, żeby twoje zdanie się gdzieś pojawiło.

  160. @fronesis

    No, niestety nie ma żadnej alternatywy, trzeba ufać naukowcom, a nawet i lekarzom :/ Niestety łatwo się to może skończyć robieniem z nauki fetysza lub obiektu kultu. A patrząc na to jak niewielkie postępy robi nauka, aż smutno że nie ma do wyboru czegoś lepszego…

  161. W kwestii chorób odkleszczowych jest duży dysonans pomiędzy wnioskami płynącymi z podejścia evidence-based medicine dotychczasowych badań naukowych a tym, co te choroby potrafią zrobić z chorym w rzeczywistości. Jest to problem szczególny w medycynie i wymaga dużej dozy pokory. Nie sposób go tutaj rozstrzygnąć.
    Poza tym, jedna uwaga personalna, jeśli można – Sporothrix, wyluzuj trochę. Udajesz spokój i cięte riposty, ale raczej nie trudno się domyślić, że trzęsie Cię w środku ze złości. Taka „spinka” to nie jest dobra rama do dyskutowania. Polecam zrezygnować z takiej postawy, sam kiedyś przerabiałem to na sobie.

  162. P.S. Osobiście jestem zdania, że sama borelioza nie jest jakoś bardzo trudno wyleczalna. Sądzę, że te przypadki trudniejsze są spowodowane współzakażeniami innymi patogenami (pierwotniaki, riketsje itd.), które będąc obecne razem przechodzą w chroniczną, uporczywą w leczeniu chorobę. To ogromny błąd, że mainstreamowa medycyna nie radzi sobie i spycha takich chorych na pobocze. Warto to mieć też na uwadze powołując się na próby kliniczne leczenia post-lyme disease syndrome, które skupiały się na kwestii samej boreliozy, a ponadto obejmowały raczej krótkie antybiotykoterapie (90 dni, czyli znacznie mniej niż wielomiesięczna antybiotykoterapia, która faktycznie niektórych wyciąga z ciężkiej choroby, niektórym szkodzi, a niektórym nie zmienia stanu). Pozdrawiam

  163. @ Michal
    Aha, widac spokoj, ale jednak trzesie mnie ze zlosci. Ha, zazdroszcze zdolnosci takiej analizy przez net. I zdecydowanie dobra rama do dyskusji sa zwyczajnie argumenty. Ktorych nadal niestety nie widze. „Osobiscie jestem zdania” takim argumentem takze nie jest, nie mowiac juz o protekcjonalnosci.

  164. Sporothrix, wiesz, to widać, niektóre Twoje odpowiedzi są lekko mówiąc mało życzliwe, np. to, że podsumowałaś opis przebiegu choroby użytkownika Passos jako „taka sobie historyjka” (bo nie wpasowuje się w ramy EBM). Ze wstydu bym się spalił, gdybym miał tak komuś powiedzieć o czyjejś chorobie. Trudno nie stwierdzić, że miało to ton pogardliwy i arogancki, a to, że liczą się dla Ciebie fakty potwierdzone naukowo (co rozumiem), nie zwalnia Cię jednak z kultury osobistej i wyczucia.
    Jeśli chodzi o argumenty naukowe to, owszem, są one obecnie mocniej po stronie IDSA, jednakże pamiętaj, że restrykcyjne podejście EBM to nie jest zawsze coś nieomylnego i idealnego, zwłaszcza, gdy zestawi się to podejście EBM z obserwacjami w codziennej praktyce lekarskiej, które dosyć mocno sugerują, że stan faktyczny w przypadku chorób odkleszczowych jest w wielu kwestiach nieco inny niż wnioski płynące z konserwatywnego podejścia do nauki w stanie obecnym. Zwłaszcza też, że na polu chorób odkleszczowych nauka jest „w drodze”, sporo jest do zrobienia. Drobny argument przeciwstawny, wprawdzie dotyczący tematu pobocznego jakim jest bartonelloza, ale również związanego z kleszczami: IDSA obecnie stoi na stanowisku, że pomimo tego, że w kleszczach znajdują się Bartonella sp. to kleszcze nie są zdolne je przenosić. Podczas gdy np. prof. Tylewska-Wierzbanowska z PZH publikuje prace odmienne, traktujące kleszcze jako wektory bakterii Bartonella. I takich odmiennych zdań w nauce jest znacznie więcej.
    Temat gorący, ale mimo wszystko pozdrawiam serdecznie.

  165. @ Michał

    Powstrzymaj się może z osobistymi wycieczkami, co? Jestem jednak bardzo życzliwa i tego komcia też zakceptuję. Następnego już nie.

    że restrykcyjne podejście EBM to nie jest zawsze coś nieomylnego i idealnego,

    Doskonale wiem o tym. Stąd w moich notkach prezentuję aktualne stanowisko nauki.

    obserwacjami w codziennej praktyce lekarskiej, które dosyć mocno sugerują, że stan faktyczny w przypadku chorób odkleszczowych jest w wielu kwestiach nieco inny niż wnioski płynące z konserwatywnego podejścia do nauki w stanie obecnym.

    Niestety, nie sugerują w wystarczająco poważny i merytoryczny sposób.

    I takich odmiennych zdań w nauce jest znacznie więcej.

    Oczywiście. Dlatego nie wolno uprawiać cherry pickingu, a należy zauważać to, co mówi większość specjalistów. Czyli to co ja w notce.

  166. Witam,
    jak widzę najbardziej wkręcona w boleriozę jest autorka .
    Pani Ewo , zupełnie niepotrzebnie niszczy Pani swój wizerunek , zabierając głos na takim poziomie dyskusji. Bolerioza jest tak ciężką i nieuleczalną chorobą ( nie dla wszystkich na szczęście) ,że omawianie jej na takim blogu, gdzie wszyscy się obrzucają inwektywami, uważam za bardzo niestosowne i ubliżające nam, chorym.
    Zima jest lekka i można sie spodziewać inwazji kleszczy latem, więc i chorych przybędzie, wszyscy zatem mają szanse wkręcic się…..
    Na tym etapie wiedzy o naszej chorobie nauka nie idzie na razie w parze z rzeczywistością i praktyką . Naukowców prosze nie wyśmiewać komentarzy chorych, bo zdarzają się dni ,że nie potrafimy się nawet podpisać. Nie zależy mi na opublikowaniu komentarza, bardziej do wiadomości autorów,

  167. Hmmmm? Jak to nie sugeruja w wystarczajaco „powazny i merytoryczny” sposob? Jak sie pacjent pieknie poprawia na dłuzszej antybiotykoterapii, wczesniej bedac latami chory, majac wykluczone inne choroby, historie poklucia przez kleszcze, brak reakcji na inne formy leczenia to nie jest to istotny argument? Nazwiesz to pewnie anegdota. Miejmy tylko nadzieje, zeby te anegdoty nie odbily Ci sie czkawka w przyszlosci.

  168. @ Bezradny

    Niszczę swój wizerunek? Jak niby? Pisząc prawdę? Borelioza jest jedną z chorób zakaźnych i, jak widać, są związane z nią kontrowersje. Dlatego trzeba je opisywać. A co do obrzucania inwektywami, to sorry ale ja nikogo nie obrzucam. Pretensje do drogich czytelników.
    Nie wyśmiewam także chorych, niezależnie od przyczyny choroby. Natomiast uważam, że piętnowanie naciągaczy jest jak najbardziej słuszne.

  169. Moja Droga, to nauka ma sluzyc chorym, a nie odwrotnie. Nie wpasowujesz sie w nauke to pa pa i przyklejamy latke np. fibromyalgii, co mniej zaradny da sobie to wkrecic. Wypowiadasz sie o tym aktualnym stanowisku nauki jakby bylo ono ostateczne. Raczej nie trzeba wielkiej bystrosci, zeby widziec, ze obecne wytyczne sa dalece niedoskonale dla niemalej grupy chorych. Po prostu nie dzialaja. I o tym juz chorzy nie sa informowani! No normalnie tak, jakby zycie w meczarniach bylo niczym wielkim. W imie nauki! Bardzo nieracjonalne podejscie. Czy tak trudno o wywazone podejscie do problemu? Obecna sytuacja z odkleszczowkami to swietny przyklad na to, ze takie kurczowe, restrykcyjne trzymanie sie wynikow, badan, procedur naukowych moze miec naprawde oplakane konsekwencje dla sporej grupy chorych.

  170. @ Anabelle

    Mylisz się. Wyważone i racjonalne informacje o tym jak, co i dlaczego działa w przypadku boreliozy, są w notce. A opłakane konsekwencje ma szukanie pomocy u szarlatanów. Gdyż nauka służy ludziom, w odróżnieniu od pseudonauki.
    I EOT, bo doprawdy szkoda mojego czasu.

  171. Ale Ty widzisz albo jedno ekstremum (restrykcyjne podejscie naukowe) albo drugie (lekarzy leczacych niestandardowo, a wsrod nich, owszem, sa i szarlatani, ale nie wszyscy!). Zrozum wlasnie, ze w takich kontrowersyjnych sprawach istota jest wypracowanie porozumienia, transparentnosc i dobra wola, a nie takie zadecie – o, tylko nauka, co mnie obchodzi reszta. Albo o, tylko ILADS, hulaj dusza, kazdy ma borelioze. Szkoda, ze nazywasz to strata czasu. No kurcze, swiatli ludzie, a nie potrafia sie zdobyc na wypracowanie jakiegos sensownego konsensusu.

  172. @ Anabelle

    Czego w EOT nie rozumiesz?

    Zrozum wlasnie, ze w takich kontrowersyjnych sprawach istota jest wypracowanie porozumienia, transparentnosc i dobra wola, a nie takie zadecie – o, tylko nauka, co mnie obchodzi reszta.

    Właśnie w podejściu naukowym zawiera się ten kompromis, dobra wola i transparentność. Jeśli tego nie rozumiesz – nadal, po przeczytaniu notki – to masz problem, niestety.

  173. Daj sie wypowiedzieć do końca, a nie EOT.
    Nie dojdziemy do porozumienia, mamy odmienne zdania. Ty sadzisz, ze obecny stan nauki dobrze odzwierciedla rzeczywistosc, mnie natomiast obserwacje wielu chorych nie pozwalaja sie z tym zgodzic (co nie ma dla Ciebie znaczenia, bo nie jest udokumentowane naukowo – rozumiem to).

  174. @ Anabelle

    Ach, skoro na tym ci zależy, żeby się po prostu wypowiedzieć, to akceptuję komcia. Po raz ostatni takiego, bo niestety twoje zdanie jest tylko twoim zdaniem, a nie merytorycznym argumentem w dyskusji.
    I radzę zapoznać się z tym: http://en.wikipedia.org/wiki/Anecdotal_evidence
    Swoją drogą dziwię się, czego szukasz na tym blogu, naukowym przecież (czy popularnonaukowym), ze swoim podejściem. Naukowe podejście czy metoda cię wyraźnie nie interesują, a to tutaj jest podstawą.

  175. Albo masz takie klapki na oczach na to podejscie naukowe, albo udajesz, ze nie rozumiesz, jak Ci caly czas tlumacze, ze stricte naukowe podejscie ograniczone do danego momentu, nie idace w parze ze zwykla zdroworozsadkowa ocena rzeczywistosci moze miec powazne wady i byc oplakane w skutkach dla znaczacej grupy chorych. Do widzenia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.