Fajnie być kobietą. Tu i ówdzie.

Sobota. Jeden dzień. Niczym specjalnym się nie wyróżnia. Czytam sobie coś w internecie oraz oglądam obrazki. Psując sobie humor. 

Najpierw takie fajne żarciki, że miliony Brytyjczyków trwają w niewiedzy w tak kluczowych kwestiach, jak kolor włosów swoich żon, stanowisko, zajmowane przez nie w pracy, data urodzin lub imię najbliższej przyjaciółki. Jeśli jednak kobiety rzeczywiście bywają czasem zaskoczone tym, jak trudno bywa ich mężczyznom zapamiętać kilka choćby szczegółów, powinny cieszyć się, że nie wypadło im dzielić życia z pokoleniem naszych ojców. Imię przyjaciółki? Mój ojciec miał poważne trudności z zapamiętaniem imienia własnej żony – było ich zbyt wiele. Na wszelki wypadek posługiwał się uniwersalnym „kochanie”, darling, co pozwalało przetrwać bez burz okresy zarówno bezkrólewia, jak kolejnej intronizacji.

Jakież to zabawne. Powinnam się cieszyć więc.

Potem jest ta wypowiedź: 5 marca w Centrum Prasowym PAP w Warszawie odbyła się dyskusja panelowa na temat programu „Kobiety w nauce”. Została ona zorganizowana z inicjatywy prof. Barbary Kudryckiej, minister nauki i szkolnictwa wyższego, oraz dziennika „Polska The Times”. – Jestem przekonana, także przywołując własne doświadczenia, że rodzina, a zwłaszcza dzieci, są najlepszym motywatorem do podejmowania wyzwań zawodowych, gwarantującym jednocześnie odpowiedni dystans do prowadzonych prac naukowych.

Zastanawiam się, dlaczegóż pani minister uznała za stosowne powiedzieć to akurat przy okazji programu „Kobiety w nauce”. Czy mężczyzn-naukowców także motywuje w ten sposób? Czy nie, bo mężczyźni, jak wiadomo, nie posiadają dzieci z zasady? I czy naprawdę „dystans do prac naukowych” jest tym, co powinno być cenione u naukowca? Czy może tylko u naukowca płci żeńskiej?

Ale nie, na pewno miała dobre intencje. Przecież w Polsce w ogóle kochamy kobiety i robimy wszystko dla ich dobra. Zwłaszcza, że głupie nie potrafią same zadbać o siebie – wówczas do roboty bierze się pracodawca. Opolskie Centrum Onkologii, pod koniec ubiegłego roku zainicjowało akcję profilaktyczną pod nośnym hasłem „Piersi moich pracownic sam kontroluję”.

Piękne, zaiste, i nośne hasło. I wcale nie obleśne, skąd. Aż dziw, że artykuł nie jest okraszony zdjęciem rozebranych cycków, bo czemu nie? No, ale i te ubrane są ładne. I twarz modelki nie rozprasza. 
Bo przecież kobiety są dla ozdoby: Znając nasze męskie, że tak powiem, inklinacje do tego, żeby panie były do ozdoby, stwierdzam, że ten parytet jest nam potrzebny. Czy jednak 50 do 50, to bym się bardzo, bardzo zastanawiał.
Oraz do obsługi mężczyzn: ‚Jesteśmy dla wygody mężczyzn’ – tak powiedziała moja znajoma z 20-letnim stażem małżeńskim,

Jakoś nie dziwię się, że nadal jest, jak jest.

Ksiądz przyszedł po kolędzie. Nowoczesny – tak o nim mówią – młody i życiowy. Gdy zachodził z innych powodów, rozprawiał o samochodach. O Panu Bogu miał niewiele do powiedzenia.
Teraz go naszło. Dlaczego? Może od miejscowego klimatu. Zaczął, że są we wsi tacy, którzy kupują sobie psy i konie, a przecież dzieci winni robić, lecz to mają za nic. I że wszystko przez baby; taki to w Polsce matriarchat. Baba jest wychowawczynią w żłobku i w przedszkolu. Baba króluje w domu. Baba rządzi, kiedy chłopa dopuścić, bo rodzić nie zamierza. I tak dalej.
Wściekł się S. (o U. nie wspominając). Coś księdzu odpyskował. Klecha na to, że baby trzeba kamienować za cudzołóstwo i za te ich wszystkie wymysły o świecie: kremy, pomadki, zadowolenie z seksu, jak w kolorowych pismach, i inne równouprawnienie.

Czy ktoś zareagował konkretnie na tę uprzejmą wypowiedź księdza? Nawet zakładając, że ksiądz jest chory psychicznie? Ktoś został powiadomiony? Czy stwierdzono raczej, że – eee, tak sobie gada, w sumie niczego takiego nadzwyczajnego nie powiedział. Że wszystko przez te baby? No to przecież wiadomo nie od dziś.

Jakiś problem? Więc?

(Tu jest ładny rysunek na ten temat)

No tak. Właściwie, to żadnego problemu nie mam. Może i nawet powinnam naprawdę cieszyć się z tego, co jest.

27 uwag do wpisu “Fajnie być kobietą. Tu i ówdzie.

  1. W sprawie księdza. Przy takich okazjach nie mogę wyjść z podziwu: po cholerę było buca wpuszczać do domu?

  2. @ „Dla dobra zwierząt zwanych kobietami”
    Pisałaś ten tekst w zeszłym roku, prawie nic o tych pomysłach nie słyszałem – czy ministerstwo już się z tego wycofało?? Pod petycją przeciw niecałe 300 podpisów… 8-o
    Błagam, powiedz, że to padło, bo się rozpłaczę…

  3. Różnie na ten problem można spojrzeć i w praktyce ludziska różnie patrzą.
    Ze trzy dni temu Nelly Rokita pokazała swą uroczą mordkę w tv i zrelacjonowała swój niedawny pobyt w Izraelu – największe wrażenie na niej wywarłf akt, że Żydzi poranną modlitwę rozpoczynają od słów:
    „Dzięki Ci dobry Haszem, że nie stworzyłeś mnie kobietą” ;-)
    A ja na pere godzin z rozkoszą pobyłbym kobietą .. no właśnie z rozkoszą ;-)
    Machowsko zrelatywizowane pozdrowienia

  4. Nelly Rokita ma mala wiedze o judaizmie, bo nie od tych slow Zydzi zaczynaja poranna modlitwe (choc istotnie slowa takie w porannych modlitwach padaja; wielu Zydow nie-ortodoksyjnych jednak juz bardzo dawno sie z nimi pozegnalo).

    To sobote mialas zepsuta… Przyjro :( Teksty rzeczywiscie przygnebiajace niebywale.

  5. @ Nameste
    Wiesz, jeśli to była kolęda, to ludzie przyjmują i wpuszczają. Na ogół. Tym bardziej, że ksiądz był taki fajny przedtem. Swoją drogą, znałam tylko jedną osobę, która wyrzuciła księdza z domu podczas kolędy (nie, że nie przyjęła w ogóle), a tak wielu się skarży. Skarżą się, ale nic nie robią.

    @ Przerażony samiec
    Naprawdę niewiele słyszałeś o pomysłach, żeby mammografia i cytologia była obowiązkowa? Pytasz, czy padło – tutaj (http://www.aptekimedyczne.pl/am-web/artykuly/a258181-kiedy-obowiazkowa-cytologia-i-mammografia) podają, że Kolejny raz odłożone zostało wprowadzenie w życie rozporządzenia, które włączałoby cytologie i mammografie do obowiązkowych badań okresowych u kobiet pracujących., a jest to informacja z początku stycznia tego roku.

    @ Klu
    „Poranna modlitwa” – Barbara już Ci odpowiedziała.
    „Pobyć kobietą” – czy nie Tejrezjasz twierdził, że kobiety mają pod pewnymi względami lepiej? Tymi względami, które by Cię chyba interesowały? ;-)

    @ Barbara
    Jakoś to razem wszystko było przygnębiające.

  6. Racja – racja Sporo ;-) zapewne w poprzedniej inkaranacji byłem Tejrezjaszem .
    SŁowa Barbary niewiele wyjaśniają- modlitewny młynek choćby tylko ortodoksów – oddaj swoisty spozób patrzenia na kondycje kobiet. WIęcej ograniczeń (ilość micwot), trudniejsze życie… i chyba, wbrew pozorom, nie z szacunku te słowa?

  7. @ Sporothrix
    To może warto rozpromować http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=4607 ?
    Przecież sami się nie wycofają, RPO nie widzi problemu (skoro „z zasady równości wynika nakaz jednakowego traktowania wszystkich obywateli _w obrębie określonej klasy (kategorii)_”).
    Czekać aż wejdzie w życie gwałt w świetle prawa? O ile wiem podczas badań pracowniczych badany NIE jest pacjentem, więc nie przysługują mu prawa pacjenta! Także nawet na badania jak z „Dnia świra” nie będzie jak się poskarżyć…
    Seksistowska gadanina to przecież jest nic przy takim bezmyślnym sku***syństwie…

  8. @ Samiec
    Tak, na pewno warto to promować. Zresztą pod starą notką także ktoś wrzucił namiary na tę petycję. Może, jeśli nadal ludzie bądą to podpisywać, to coś się zmieni. Może, bo jakoś nie chce mi się wierzyć. I nie ukrywam, że jest to jeden z powodów, dla których nie chce mi się wracać do Polski.

  9. A ja sie zastanawiam po co w ogole robic mammografie?
    Drogie a wyniki wielce questionable.
    Ja mialam mammogrfie dwa razy – bo pierwszy nieprawidlowo zrobiony. potem poszlam na USG, bo z mammografi „nie bylo wiadomo co to”. Pozniej biopsja. Mozna bylo zaczac od USG, w ten sposob zaoszczedzilabym tysiac dolacow, ale nie.

  10. @ Klu
    Według mnie to to na pewno nie świadczy o szacunku, wprost przeciwnie. Zresztą, jak wiesz, wiele razy dawałam wyraz przekonaniu, że religie (oraz ich „przedstawiciele” w postaci osób duchownych) często źle odnoszą się do kobiet. Ale dobrze, że to się czasem zmienia. O tym też pisze i Barbara. A w tym wypadku ona wie dużo, dużo więcej ode mnie na ten temat.

  11. @ Futrzak
    Bo czy to nie jest tak, że u młodszych kobiet powinno się robić raczej USG, a u starszych można mammografię? Wynika to podobno z budowy, mniej lub bardziej zwartej, piersi. Ja nigdy nie miałam mammografii; miałam USG, a potem biopsję, jak lekarkę coś zaniepokoiło przy badaniu.

  12. Sporothrix:
    no wlasnie.
    Widocznie trafilas na rozsadnego lekarza, jednak wiekszosc jak mantre powtarza mammografia, mammografia i mammografia. Zupelnie bez zastanowienia. A przeciez USG jest tansze. To o co w tym wszystkim chodzi, bo raczej nieo dobro pacjenta :(

  13. Mammografię wymyślił jakiś chory sadysta. Nigdy nie dam sobie tego zrobić.

  14. @Riffe
    Masz rację, że to podobno nieprzyjemne badanie. Tak jak i kolonoskopia, wyrywanie zębów czy chemioterapia. Ale czasem przecież trzeba.

  15. Zajrzałam, dzięki. Rzeczywiście, biedny ten facet, skoro zła praca podłej żony niszczy jego autorytet. I wszystko ma zależeć od kobiety w takim wypadku? Tacy wspaniali ojcowie, odbicie Bożego ojcostwa, a ze wszystkim lecą czepiać się żoninej spódnicy :-P
    No i zadziwiło mnie podejście ojców do dzieci (synów konkretnie) jak do swojego odbicia, alter ego. Mam nadzieję, że normalni ojcowie traktują jednak dzieci jak odrębne istoty.
    I jeszcze coś pięknego: Relacje między ojcem i dzieckiem ubogacają obie strony. Tu się trudno nie zgodzić. Ale: Dziecko nie istniałoby, nie rozwinęłoby się normalnie, gdyby nie aktywna obecność ojca. Tu za to ludzie, którzy wychowywali się z różnych względów bez ojców, mówią zapewne: dziękujemy uprzejmie za tak grzeczną opinię.

  16. No tak.. Baby trza kamieniować za zadowolenie z seksu. Zadowolona?-to na stadion :)))

    Ale ta kobitka z dwudziestoletnim stażem,co mówi,ze my dla wygody facetów istniejemy? Uff -przygnębiające(że takie panie są).Rzeczywiście takie spotkałam- na grupie dla współuzależnionych-nie mogłam znieść ich dumy ,że są takie dobre -anielice skrzydlaste,tak się poświęcają-naprawdę to uważały za cel życia.
    A terapeutka na to – „On nie przestanie pić,dopóki mu wygodnie”.

  17. –> kasjo
    Natchnęłaś mnie kompleksem – ja, na serio, w intymności mej czaszki myślę, że stoworzyny jestem ku wygodzie kobiet … czy coś w tym zlego, czy a`reborus mam to samo co ta kobitka z dwudziestoletnim stażem? Leczyć się?

  18. „__odpowiedni__ dystans do prowadzonych prac naukowych”

    Bo, nieprawdaż, kobieta-naukowiec powinna nie tylko – mieć dystans do swojej pracy, ale jeszcze – ODPOWIEDNI… 8-/

  19. @Klu

    Myślę, że należy rozważyć kilka istotnych czynników:

    1. Indywidualny wybór drogi życiowej przez świadomą osobę, a narzucenie pewnej drogi wszystkim osobam jednej płci.

    2. Co kto rozumie przez „istnienie ku wygodzie”… Czy w twoim przypadku masz na myśli wszystko to, co kobieta w modelu, powiedzmy „tradycyjnym” czyni ku wygodzie pana i władcy? A więc posprzątać, uprać, wyprasować, zrobić zakupy, ugotować, podać na stół, pozmywać, umyć, nakarmić i ubrać dzieci, pójść na wywiadówkę do szkoły, no i jeszcze zaspokoić seksulanie? Czy może masz na myśli wyłącznie to ostatnie ;-)

  20. –> miskidomleka
    Że też daję się wciągnąć w takie śmieszne przepychanki ale trudno – zrobię wyjątek:
    Nie bagatelizuj tego „ostatniego” , nie bagatelizuj ani drwij .. za ten przywilej One robią wszystko inne wokół Ciebie i gotowe są na znacznie więcej :-)
    Dostarczenie środków utrzymania, zapewniające komfort poczucia bezpieczeństwa i dozgonną perspektywę, zapewnienie uroczego i przestrzennego zakwaterowania w plenerze ale i równocześnie w środku miasta, dbałośc o wspólny wypoczynek: Gdy dziecko miało 4 m-ce zostałem z nim sam jak palec w domu (matka w szpitalu) … było lepiej zorganizowaei i podane niż w poprzednim okresie, gdy współdziałaly trzy kobiety przy tymże dziecku. To były czasy gdy trzeba było i prać tetrowe pieluchy i samemu gotwać papusianko dla dzidzi. Na codzień uczestniczyłem w wychowaniu i opiece nad dzieckiem aż do dorosłosci.
    Zakupy z pewnością gółwnie na mojej glowie, a raczej samochodzie, prasownie – owszem, swoich rzeczy – nigdy bym, żadnej kobiecie nie powierzył tak ważkiej sprawy jak prasowanie koszul i spodni,,,, nie potrafią i nienawidzą, gotowanie także lubię i uczestniczę praktycznie na codzień – to dziedzina sztuki , Na wywiadówce byłem raz i później moje kobiety mi zabroniły – na skutek reakcji na rozprzężenie, bajzel i do absurdu skretynialych rodziców z bezradną wychowawczynią po środku tej tłuszczy.
    Zawsze pełen barek w tym także „damskie” picie;-)
    Zmywanie – zmywarka, pranie – zestaw pralka-suszarka. …
    Z poważaniem :-)

  21. @ Klu

    Moim zdaniem tez nie z nadmiaru szacunku te slowa, choc niektorzy tak staraja sie argumentowac (dla mnie to tania apologetyka; jakos nie pamietam, czy pisalam o tym na swoim blogu czy nie). Generalnie stosunek bardzo tradycyjnego judaizmu do kobiet podoba mi sie srednio, mowiac oglednie.

    Nie bardzo wiem, co masz na mysli piszac o „wiekszej ilosci ograniczen (micwot). Po pierwsze – micwot to nie ograniczenia. Po drugie większą ilość micwot mają w judaizmie mężczyzni i za to właśnie wedle tradycyjnego rozumienia dziękują mówiąc „szelo asani isza” (że nie stworzyłeś mnie kobietą). Większa ilość micwot jest powodem do radości, do większego szacunku i wyższej pozycji. Niektórzy argumentują, że kobietom te micwot nie są potrzebne, bo one takie uduchowione są z natury, ale jak mówię, dla mnie to tani chwyt.

  22. @Klu

    Po pierwsze, w żadnym miejscu nie bagatelizowałem „ostatniego”. Zwróciłem uwagę na często występującą dysproporcję, polegającą na tym, że kobieta robi n rzeczy + „ostatnie”, zaś mężczyzna tylko „ostatnie”.

    Poza tym tak jak pisałem – najważniejsze jest, czy dana osoba czy osoby świadomie i dobrowolnie wybierają taki czy inny przepis na życie, czy też jeden, niekoniecznie ulubiony przepis na życie jest narzucany przez innych czy tradycję kobietom – bo są kobietami.

    Czy podział zadań jest dokonywany w równowadze „sił”, czy pan domu wybiera sobie co mu pasuje, a czego się nie dotknie, robi kobieta.

    Pozwolę sobie też zauważyć że zarówno zmywarka, jak i pralka z suszarką wymagają obsługi, nie zbierają po domu brudnych naczyń/ubrań, nie segregują, nie wyrzucają dużych resztek jedzenia do śmieci, a po wszystkim nie rozkładają czystych naczyń i ubrań po szafkach i komodach, więc nie bagatelizowałbym prania i zmywania.

    Co do wywiadówki, hm, twoja wypowiedź jakoś mi przypomina wypowiedź pewniego pana, który z dumą w głosie opowiadał mi, że raz nagabywany wziął się za odkurzanie, i udało mu się wszystko zrobić tak źle i bez sensu, że żona zabroniła mu się dotykac odkurzacza, i dzięki temu ma odtąd święty spokój.

    I w sumie dlaczego nie zajmowałeś się dzieckiem przez pierwsze 4 miesiące – tylko dopiero kiedy była konieczność? Skoro jesteś w tym tak dobry?

    Dobra, przestaję cię podkłuwać ;-) – tak naprawdę chodzi mi o to, żeby to, kto co robi dla czyjej wygody, było ustawiane we współpracy równoważnych osób, a nie poprzez narzucenie pewnych, zwykle dyskryminujących modeli.

  23. Widzę,że moja uwaga wywołała ciekawą dyskusję :)
    Oczywiście punkt widzenia miskidomleka odpowiada mi najbardziej,ale to raczej oczywistość.

    Chciałam podkreślić,ze samoofiara takich kobiet nie służy nikomu-dlatego zacytowałam terapeutkę-to niszczy jego i ją.Z facetów robi wieczne dzieci i nie pozwala im wzrastać.

    klu-nie chcę faceta,który istnieje „dla wygody kobiet”(cokolwiek ma na myśli) . Potrzebuję człowieka,który będzie mi przyjacielem bez podkreślania kwestii płci,będzie towarzyszyć we wspólnych problemach i rozwiązywać je w miarę potrzeby a nie „pomagać” w babskich pracach.

  24. –> Kasjo/ Miskidomleka
    Czy ja wspominałem gdziekolwiek o motywach? Dobrymi motywami piekło wybrukowano.. Nade wszystko liczy się efekt. Motywy są nieweryfikowalne i dlatego o nich nie pisałem – wystarczy licentia poetica i powstaje tekst jak marzenie – Miesekodmleka – który niezawdonie spodobał się Kasjo ;-). . Jeśli Cie interesują motywy, to rzeknę, że to imperatyw wewnętrzny – poczucie odpowiedzialności za drugiego, bardzo bliskiego człowieka, uwzniaślająca skłonność do niego odczuwanie przyjemności w byciu razem, poczucie obowiązku w zakresie dotrzymania zobowiązań itp.. Obsługa maszyn domowych to nieistotne głupstwo, o kitórym wspominać „nie lzia” – jak się nazbiera nie mam problemu z wrzuceniem , poukładaniem i włączeniem jak również wyjęciem. Przed epoką maszyn – po przyjsciu z pracy zmywałem i szorowałem gary ale nie ekskluzywnie . W okresie pierwszych miesięcy zajmowałem się dzieckiem wraz z jego matką- ale były jeszcze inne panie – babcie, które sobie przeszkadzały wzajemnie;. doszedłem do perfekcji w praniu pieluch,(dziennie ponad 40 sztuk) rozwieszaniu do suszenia (co było najtrudniejsze – rodzaj geometrii przestrzennej z gatunku: jak upchnąć najwięcej diabłów na czubku igły) w maleńkiej łazzience aby się zmieściły, i ich prasowaniu, jak również spacerach oraz dojeżdżaniu do laktarium ( w epoce przedsamochodowej) po codzienną porcję mleka kobiecego.
    Powiało od Twego tekstu – MIskidomleka – rozbrajającym smordkiem dydaktycznym – jesteś zapewne wykladowcą teoretykiem?
    Kasjo – jeśłi jest para kochających, dorosłych i odpowiedzialnych ludzi, żaden to wstyd bycie dla wygody tego drugiego – wręcz się chce mu nieba przychylać co jest wielokroć ważniejsze i silniejszym pragnieniem niż dogadzanie sobie samemu., bo to takze nadaje sens życiu. W składaniu ofiar jesteśmy całkiem dobrzy i to nie jest złe, szczególnie z szturmującą lawiną hedonizmu za okienkami w tle..
    Sama dzielisz prace domowe na babskie i inne. zastanów się nad tym czego chesz. i konsekwencją Twych wywodów. Prace domowe to wspólny problem- same się nie zrobią. Jedno moze je wykonywać, a drugie dostarczać srodków – to też jest współne pokonywanie problemów.
    .. Jak napisałem, zaspokoiłem podstawowe i perspektywiczne potrzeby egzystencjalne rodziny na poziomie o wiele wyższymj od przeciętnego. ;-)
    Bycie z facetem bez uwzglęniania kwestii płci nie ma sensu Kasjo – jak dla mnie. Wynalazek płci jest jednym z najgenialniejszych boskich wynalzaków i tak go traktujmy, ciesząc się zeń.
    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

  25. Klu: bijesz strawmana.
    „Prace domowe to wspólny problem- same się nie zrobią. Jedno moze je wykonywać, a drugie dostarczać srodków – to też jest współne pokonywanie problemów.” – kto mówi że nie? Clou (no pun intended) leży w tym, jak się podejmuje decyzje, kto robi co.

    PS. Nigdy w życiu nie byłem wykładowcą, a moja praca składa się ze zdrowo zbalansowanej mieszaniny praktyki i teorii.

  26. miskidomleka-wszystkie Twoje komentarze mi się podobają,więc uznałam za oczywiste,ze ten też :)
    Wcale nie uważam ich za „teoretyczne”.
    klu-nie chodzi mi o bycie facetem bez uwzględniania płci(skad ten wniosek?) . Chodzi mi,ze kiedy ktoś jest ze mną i na przykład słucha ,co mam do powiedzenia to nie kastruje moich wypowiedzi-„ech ,nie możesz powiedzieć nic mądrego na ten temat,bo jesteś kobietą” albo „tylko ty masz się zająć dziećmi,bo masz naturalne do tego wyposażenie”. Do zmieniania pieluch albo siedzenia w parku-nie potrzeba piersi. Chciałabym ,żeby ktoś kto mi towarzyszy w zyciu widział we mnie człowieka a kobietę tylko w sytuacjach intymnych. Bo wiesz -jestem człowiekiem,pod wieloma względami takim samym.

    Faceci ,którzy się poświęcają też mi się nie podobają.Moim zdaniem ludzie się powinni nawzajem wspierać,dawać sobie oparcie,poczucie bezpieczeństwa .Poswięcanie czasem bardzo szkodzi-nie tylko ofiarodawcy ale też osobie dla której ktos się poswięca-to dla niej wielkie obciążenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s