Kolejna super-bakteria, czyli Clostridium difficile

To było do przewidzenia. Emocje prasowe, związane z opisaniem nowych niebezpiecznych pałeczek Gram-ujemnych, odeszły w niebyt. Pałeczki miały swoje 15 minut sławy, teraz czas na coś innego dla odmiany - mamy bowiem kolejną super-bakterię. Prasa znowu straszy.

ResearchBlogging.org

Clostridium difficile to Gram-dodatnia beztlenowa przetrwalnikująca laseczka. Odkryto ją w 1935, ale do lat siedemdziesiątych XX w. nie potwierdzono roli tego drobnoustroju w schorzeniach u ludzi. Obecnie wiadomo, że jest jednym z głównych czynników powodujących zakażenia jelitowe w szpitalach, u chorych leczonych antybiotykami czy innymi lekami, które zmieniają stan flory bakteryjnej jelit. Najbardziej narażeni są ludzie starsi i schorowani, w tej grupie pacjentów śmiertelność na skutek CDAD (Clostridium difficile-associated disease) może sięgać nawet 25%. Ale pamiętać należy, że w ostatnich latach epidemiologia zakażeń tym drobnoustrojem zmienia się - infekcje nie dotyczą już (prawie) wyłącznie środowiska szpitalnego oraz pacjentów dorosłych, tak jak było to dawniej. Od lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku podkreśla się zwiększenie liczby zakażeń w ogóle - na skutek narastania lekooporności, tego, że infekcje zaczynają dotyczyć pacjentów niegdyś uważanych za grupy niskiego ryzyka (dzieci), a także (to już w obecnym stuleciu) na skutek pojawienia się nowego, bardziej zjadliwego szczepu bakterii.

C. difficile występuje powszechnie w środowisku, w ziemi, wodzie, w organizmach domowych i dzikich zwierząt. Drobnoustrój kolonizuje także ludzi – około 5% zdrowych dorosłych oraz 15-70% niemowląt jest jego nosicielami. Sporo pacjentów stanowią właśnie tacy bezobjawowi nosiciele (choć do zakażenia może także dojść z zewnątrz, ze środowiska szpitalnego – uważa się, że 20% hospitalizowanych pacjentów ulega kolonizacji), którzy trafiają do szpitala, poddawani są kuracji antybiotykowej, kuracja ta skutkuje częściowym zniszczeniem flory bakteryjnej jelit i w tym miejscu zaczyna się namnażać C. difficile. Nie wszyscy, a około 30% takich skolonizowanych pacjentów choruje. Uważa się, że każdy stosowany antybiotyk (nawet te, którymi walczy się z C. difficile) może być związany z wystąpieniem objawów.

Bakteria wytwarza różne czynniki zjadliwości, najważniejsze są toksyny: toksyna A (enterotoksyna) oraz toksyna B (silna cytotoksyna), choć chorobotwórcze mogą być szczepy wytwarzające tylko toksynę B. Duże znaczenie mają również rozmaite adhezyny bakteryjne, a prawdopodobnie mniejsze – tzw. toksyna binarna (produkt genów toksyn A i B). Podczas inwazji czynniki zjadliwości powodują zniszczenie tkanek jelita – nekrozę, owrzodzenia, sekrecję płynów i rozwój stanu zapalnego.

W roku 2005 po raz pierwszy opisano nowy, znacznie bardziej zjadliwy szczep C. difficile, który później obserwowany był w szpitalach w wielu krajach, także w Polsce. Szczep ten, ochrzczony piękną i nieskomplikowaną nazwą (NAP1/BI/027, czyli North American PFGE type I/restriction endonuclease analysis BI/ribotype 027; dla uproszczenia określany także jako PCR rybotyp 027/toksynotyp III) ma wysoki poziom oporności na nowe fluorochinolony, wytwarza toksynę binarną, a w dodatku produkuje 16 razy więcej toksyny A i 23 razy więcej toksyny B niż produkowałby, gdyby nie miał delecji w jednym ze swoich genów (tcdC). Infekcje spowodowane szczepem NAP1/BI/027 związane są z poważniejszymi objawami choroby i większą śmiertelnością.

Klasycznymi objawami zakażenia C. difficile są: biegunka poantybiotykowa (AAD – antibiotic-associated diarrhoea; stosunkowo łagodna), poantybiotykowe zapalenie okrężnicy (AAC – antibiotic-associated colitis; objawy biegunkowe silniejsze, niż przy AAD) oraz rzekomobłoniaste zapalenie okrężnicy (PMC – pseudomembranous colitis; z występowaniem żółtawych błon rzekomych na powierzchni błony śluzowej, patrz zdjęcie).

(Zdjęcie stąd, autor: Samir)

Bardzo ciężkim powikłaniem, występującym u 3% pacjentów, jest toksyczne rozdęcie okrężnicy (toxic megacolon, czasem z przebiegiem piorunującym), objawiające się dla odmiany brakiem biegunki, a nawet zatrzymaniem treści jelitowej, co prowadzić może do perforacji jelit i zgonu. W chwili obecnej narasta również liczba pozaokrężnicowych lokalizacji zakażeń C. difficile – wspomina się o innych odcinkach układu pokarmowego, a także bakteriemii, zapaleniu stawów, kości, powięzi, oraz ropniakach i infekcjach skórnych.

Diagnostykę w kierunku wykrycia C. difficile powinno prowadzić się u każdego pacjenta z biegunką, który w ciągu ostatnich dwu miesięcy brał antybiotyki, i/lub kiedy biegunka występuje w ciągu 72 godzin (lub więcej) po rozpoczęciu hospitalizacji.

Leczenie polega na zaprzestaniu podawania dotychczas stosowanych antybiotyków, uzupełnieniu płynów i elektrolitów oraz na terapii z użyciem metronidazolu albo wankomycyny (obu antybiotyków doustnie, 10 – 14 dni). Metronidazol, lek tańszy, można także podawać dożylnie, jeśli pacjent nie może zostać poddany terapii doustnej. Z drugiej strony – wankomycyna jest lekiem skuteczniejszym, za to jej stosowanie może wiązać się ze stymulacją powstawania innych niebezpiecznych bakterii, tj. enterokoków wankomycynoopornych.
Poza tym – prawdopodobnie bez znaczenia jest stosowanie probiotyków. Standardowowo nie leczy się bezobjawowych nosicieli. W ciężkich przypadkach zakażenia C. difficile niezbędny jest zabieg operacyjny, z tym, że operacja taka wiąże się z bardzo dużą śmiertelnością (35 – 80%).

A dla zmniejszenia liczby tych zakażeń (tak jak w ogóle infekcji zachodzących na drodze fekalno-oralnej) znaczenie ma zachowywanie odpowiedniej higieny w szpitalach. Używanie (i zmienianie) rękawiczek i fartuchów przez personel szpitalny, mycie rąk wodą z mydłem (w przypadku C. difficile skuteczniejsze niż przemywanie rąk alkoholem!), utrzymywanie w czystości różnego rodzaju przedmiotów, które mają kontakt z wieloma pacjentami (termometrów, stetoskopów, aparatów do mierzenia ciśnienia), stosowanie do dezynfekcji odpowiednich roztworów antybakteryjnych – wszystko to zmniejsza szerzenie się drobnoustroju wśród pacjentów i ryzyko wystąpienia choroby.

Literatura:

1. Yoo J, & Lightner AL (2010). Clostridium difficile Infections: What Every Clinician Should Know. The Permanente journal, 14 (2), 35-40 PMID: 20740115
2. Vaishnavi C (2010). Clinical spectrum & pathogenesis of Clostridium difficile associated diseases. The Indian journal of medical research, 131, 487-99 PMID: 20424299
3. Pituch H, Bakker D, Kuijper E, Obuch-Woszczatyński P, Wultańska D, Nurzyńska G, Bielec A, Bar-Andziak E, & Łuczak M (2008). First isolation of Clostridium difficile PCR-ribotype 027/toxinotype III in Poland. Polish journal of microbiology / Polskie Towarzystwo Mikrobiologow = The Polish Society of Microbiologists, 57 (3), 267-8 PMID: 19004250
4. Pituch, H. (2009). Clostridium difficile is no longer just a nosocomial infection or an infection of adults International Journal of Antimicrobial Agents, 33 DOI: 10.1016/S0924-8579(09)70016-0
5. Aberra FN, Gronczewski CA, Katz JP. Clostridium difficile colitis. eMedicine, updated 4 August 2009.

About these ads

59 thoughts on “Kolejna super-bakteria, czyli Clostridium difficile

  1. Cóż, wizja piorunującego rozdęcia jelita wraz z perforacją wydaje mi się co najmniej równie niemiła jak encefalopatia.

  2. Aby jeszcze trochę bardziej postraszyć pozwolę sobie dodać, iż ryzyko pseudobłoniastego zapalenia jelit, wywołanego właśnie Clostr.diff, jest wiązane z używaniem antybiotyku o nazwie klindamycyna. To “cudowny” lek na popularną anginę i inne paciorkowcowe i gronkowcowe infekcje. Rzecz w tym, iż istnieją również inne antybiotyki, może nie aż tak skuteczne, ale nie tak groźne. Wiele infekcji (wirusowych) początkowo w ogóle nie wymaga antybiotyków, tę broń należy użyć dopiero w przypadku nadkażenia bakteryjnego.

    Ale czy nastąpi czy nie nastąpi nadkażenie, który antybiotyk będzie skuteczny – ad hoc rozstrzygnąć może tylko jasnowidz a nie lekarz. Dokąd oficjalna medycyna nie dopuści do swych szeregów jasnowidzów będą rozgrywać się następujące sceny: W przychodni pojawia się “walcząca” matka ze swoim chorym dzieckiem. Lekarz staje przed wyborem: Dać bardzo skuteczny antybiotyk narażając się na ryzyko rzadkiego, groźnego powikłania, czy też przyjąć postawę wyczekującą, narażając się na częste przypadki braku początkowej poprawy, krzyki, nerwy i pogardliwe komentarze w internecie.

    Blizsza ciału koszula, nie wszyscy lubią kłótnie i nerwy, zatem najczęściej wybór jest oczywisty.

  3. No cóż możemy za to wszystko podziękować sami sobie i lekarzom. Wydawało nam się że jak chorujemy to koniecznie „coś mocnego” musimy dostać. Sama pamiętam, że parę razy byłam zdziwiona jak lekarz nie przepisał mi antybiotyku jak byłam chora. Jak zapytałam czy tak nie byłoby prościej i szybciej powiedział, że jak mam wątpliwości to zrobimy test. Teraz sama często o niego proszę, nazywa się Quickvue Strepto A. Po krótkim badaniu wychodzi czy jest potrzebny antybiotyk. Jak czytam takie teksty jak ten to ciarki mi przechodzą po plecach. Jak będziemy tak jeść na potęgę te antybiotyki to sami siebie wykończymy.

  4. @ Globalnysmietnik
    Uzupełnię tylko, że to fakt, iż kiedyś uważano, że to klindamycyna ma największe znaczenie w stymulowaniu rozwoju CDAD. W tej chwili powszechne zdanie jest takie, że wszystkie antybiotyki mogą (klindamycyna oczywiście także, ale i beta-laktamy, i w ogóle wszystko inne) na to wpływać.

    Blizsza ciału koszula, nie wszyscy lubią kłótnie i nerwy, zatem najczęściej wybór jest oczywisty.

    Zdaje się, że lekarze faktycznie za bardzo szafują antybiotykami. Jeśli robią to wbrew swojej wiedzy, a na żądanie pacjentów, to głupio robią. Inna rzecz, że pacjenci też mają swoje za uszami – przerywają terapię, zostawiają sobie antybiotyki z poprzedniej kuracji i biorą następnym razem “bo tak”, itd. Ogólnie nienajlepiej to wygląda.

  5. @ Ik

    Teraz sama często o niego proszę, nazywa się Quickvue Strepto A. Po krótkim badaniu wychodzi czy jest potrzebny antybiotyk.

    Tu tylko dodam, że zauważ, iż ten test wykrywa tylko jedno zakażenie. Nie ma, niestety, takich szybkich testów na wszystko. Dlatego też normalnie w terapii (wg. najlepszej wiedzy lekarza) stosuje się w piewszym rzędzie tzw. terapię empiryczną. Czyli opartą na “najlepszym domyśle” dotyczącym etiologii zakażenia, epidemiologii, zdrowia ogólnego pacjenta, itd. Pobrać jednak zwykle powinno się materiał do badań bakteriologicznych, zrobić je, i po otrzymaniu wyniku lekarz powinien zmienić antybiotyk na inny, też skuteczny, ale może nie o tak szerokim spektrum działąnia, jak ten na początku. Wtedy zmniejsza się ryzyko wystąpienia oporności bakterii. Oczywiście, są wyjątki i wiele specjalnych procedur postępowania w konkretnych przypadkach.

    Jak będziemy tak jeść na potęgę te antybiotyki to sami siebie wykończymy.

    A to jest niestety dobre podsumowanie. O tym już dawno mówią mikrobiolodzy.

  6. @sporotrix
    Dziękuję za sprostowanie. Nie zajmuje się tym już od dłuższego czasu, nie miałem świadomości, że to świństwo klindamycyna już nie jest najgorsze. W każdym razie jej zła sława jest raczej zasłużona..

    “Zdaje się, że lekarze faktycznie za bardzo szafują antybiotykami. Jeśli robią to wbrew swojej wiedzy, a na żądanie pacjentów, to głupio robią.”
    No tak, ale przychodzi “walcząca” matka z chorym dzieckiem i sto razy pyta się czy dziecko na pewno nie dostanie sepsy, czy leki są dobre, czy na pewno pomogą itd itp. Kto to wytrzyma i kto się nie złamie?
    Czy wiesz może w którym kraju konsumpcja antybiotyków na mieszkańca jest największa a w którym najmniejsza? Jak w tym plasuje się Polska? Ciekawe byłoby zestawienie systemów odpowiedzialności prawnej pracowników ochrony zdrowia z konsumpcją antybiotyków.

    Doskonały przykład postępowania dobrego lekarza kutego na cztery nogi przedstawiła @Ik. Przecież wiedział, że test na streptokoki wykrywa tylko jeden rodzaj zakażenia, na dodatek dość łatwy do rozpoznania poprzez otwarcie gęby. Ale potrzebne było “coś” aby przekonać do swojego postępowania pacjenta. No więc robimy test.

  7. Hm…w sumie problem z przezeraniem sie antybiotykami jest powazny. Na byle co, zaziebienie, od razu antybiotyk. Nikt jakos nie zwraca uwagi na prewencje czyli co zrobic, zeby miec lepsza odpornosc.
    Tymczasem sa to rzeczy lezace w zasiegu kazdego, chociaz trzeba je wlaczyc do codziennego trybu zycia. Odpowiednia dieta, odpowiednio duzo ruchu, ograniczyc/wyeliminowac stres, zadbac o odpowiedni poziom vit. D.
    Chorob zakaznych sie w ten sposob nie wykluczy rzecz jasna, ale organizm bedzie sobie radzil z tym znacznie lepiej.
    Obserwowalam to na przykladzie mojego kumpla ostatnio. Przez poprzednie pare lat ciagle na cos zapadal. A to zaziebienie, a to kaszel, a to zapalenie oskrzeli, to znow bronchit i tak w kolko (a mieszka w cieplej Kalifornii!!). Ciagal sie od lekarza do lekarza, faszerowali go lekami, w koncu trafil na takiego, ktory co prawda antybiotyki po raz kolejny dal, ale powiedzial, ze jesli nie zmieni trybu zycia (kumpel byl otyly, odzywial sie fatalnie a jedyny ruch to bylo miedzy samochodem, kanapa i biurkiem w pracy) to bedzie mial coraz gorzej.
    Od pol roku kumpel odzywia sie dobrze, lata do gymu 3 razy w tygodniu, stresu w pracy nie wyeliminowal, ale stara sie nie przejmowac za bardzo. No i juz te 6 miesiecy pociagnal majac zaziebienie tylko raz, cow jego wypadku wynkiem jest wrecz rewelacyjnym…

  8. Rzucenie palenia mogło być najważniejsze, skoro mu dokuczały oskrzela, kaszel itp…

    Nawiasem mówiąc a to zapalenie oskrzeli, to znow bronchit – bronchit to jest właśnie zapalenie oskrzeli.

  9. Nie wiedzialam ze to jedno i to samo. Palenie napewno mialo duzy udzial, ale tez i zmiana diety: przedtem mial powazny niedobor vit. D, ponizej 50 jednostek a dzienna norma to ok. 400.

  10. @ Globalnysmietnik

    Dziękuję za sprostowanie. Nie zajmuje się tym już od dłuższego czasu, nie miałem świadomości, że to świństwo klindamycyna już nie jest najgorsze. W każdym razie jej zła sława jest raczej zasłużona..

    Widzę, że klindamycyna Ci jakoś podpadła. A przecież nie jest to zły antybiotyk. Owszem, ma działania uboczne, ale który nie ma (a niektóre sporo więcej)? Za to aktywna jest wobec wielu drobnoustrojów, a poza tym ma jedną ważną cechę – dobrze przenika do kości i słabo ukrwionych tkanek.

    No tak, ale przychodzi “walcząca” matka z chorym dzieckiem i sto razy pyta się czy dziecko na pewno nie dostanie sepsy, czy leki są dobre, czy na pewno pomogą itd itp. Kto to wytrzyma i kto się nie złamie?

    Za dużo wiedzy od doktora Gugla :-). Ale myślę, że powinno być tak, że lekarz jest jednak mądrzejszy. Czyli on decyduje. W końcu w przypadkach innych schorzeń jest podobnie.

    Czy wiesz może w którym kraju konsumpcja antybiotyków na mieszkańca jest największa a w którym najmniejsza? Jak w tym plasuje się Polska? Ciekawe byłoby zestawienie systemów odpowiedzialności prawnej pracowników ochrony zdrowia z konsumpcją antybiotyków.

    Nie wiem. Ale pewnie warto poszukać.
    Za to znalazłam pracę, której autorzy twierdzą, że we Francji, po ogólnokrajowej kampanii ‘‘Les antibiotiques c’est pas automatique’’ (‘‘Antibiotics are not automatic’’) bardzo spadło niepotrzebne przepisywanie antybiotyków (lata 2002 – 2007). We wszystkich regionach i dla wszystkich grup leków (z wyjątkiem chinolonów). A najbardziej spadło u dzieci. (http://www.plosmedicine.org/article/info:doi/10.1371/journal.pmed.1000084)

    Doskonały przykład postępowania dobrego lekarza kutego na cztery nogi

    No właśnie. Trzeba tych pacjentów jakoś przekonać. Można dyskutować nad konkretnym przypadkiem (który akurat dla mnie w tym wypadku wygląda dziwnie, chyba że to taki skrót myślowy), ale ogólnie rzecz biorąc – lekarz powinien umieć sobie poradzić z pacjentem.

  11. @ Futrzak i Miski
    Też mi to palenie przede wszystkim przyszło do głowy. Ale owszem, inne kwestie też mogą jak najbardziej mieć znaczenie.

  12. Zgadzam sie z Gammonem. Ostateczna decyzja co do podjecia/niepodjecia jakiejs kuracji nalezy do pacjenta!!! Jesli pacjent nieletni, to do prawnych opiekunow. Lekarz moze wyjasniac, uswiadamiac i starac sie przekonac, ale przeciez pacjent to nie jest bezwolna krowa o ktorej sie decyduje w te czy tamta strone.

  13. Bądzmy szczerzy najczęściej u lekarza po antybiotyk pojawiamy się z podejrzeniem anginy. I jak już jesteśmy u lekarza to wydaje nam się, że nie po to przyszliśmy do niego, żeby przepisał nam witaminki, często jest tak, że wymuszamy na lekarzu decyzję o przepisaniu antybiotyku. Wspominałam o Qucikvue bo w 80 proc. przypadków jeśli to rzeczywiście ma się okazać anginą to będzie to angina paciorkowcowa, która ten test wykrywa. Trwa 5 minut, w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych badań, których pacjentowi się po porstu nie chce robić, bo przecież przyszedł po szybkie rozwiązanie, i najchętniej po antybiotyk właśnie. Jak dla mnie te testy to krok w dobrym kierunku, podobnie jak uświadamianie ludzi co im grozi jeśli panaceum na wszystko będą antybiotyki. Uświadamiac tu trzeba i lekarzy i pacjentow. Sama jestem tego przykładem. Prawdopodobnie gdyby nie mój lekarz sama nadal tkwiłabym w głupim przeświadczeniu że albo wylecze się antybiotykiem albo wcale.

  14. @sporothrix
    Widzę, że klindamycyna Ci jakoś podpadła. A przecież nie jest to zły antybiotyk. Owszem, ma działania uboczne, ale który nie ma (a niektóre sporo więcej)? Za to aktywna jest wobec wielu drobnoustrojów, a poza tym ma jedną ważną cechę – dobrze przenika do kości i słabo ukrwionych tkanek.
    A podpadła. Zgadzam się, że to dobry antybiotyk. Ale tutaj dotykamy tysiące razy dyskutowanej kwestii – czy wszystkie antybiotyki rzeczywiście muszą być wprowadzane do masowego doustnego użycia przy banalnych infekcjach? Jeżeli nie – który powinien wylecieć z tej listy i kto powinien o tym decydować? Na Big Pharma nie ma co liczyć. Wyjątek , który znam to Pfizer – w Europie nie promuje Sulbactamu (z ampicyliną jako preparat Unasyn) jako preparatu do użycia masowego i doustnego.

    Moim zdaniem mogłaby zająć się tym Grupa Bilderberg czy jakiś Tajny Rząd Światowy (ponoć kilka takowych istnieje) – zrobić listę i eliminować niesubordynowane firmy i jednostki.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_Bilderberg
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowy_porządek_świata
    http://www.globalnaswiadomosc.com/czwartarzesza3.htm

  15. @ Futrzak i Gammon
    Owszem, wiadomo, że prawa pacjenta i tak dalej. Zgadzam się, że tak doskonała sytuacja jest taka, że pacjent i lekarz współpracują. Ale pisałam o tej konkretnej sytuacji – że pacjent domaga się antybiotyku, kiedy zastosowanie tego jest bez sensu wg wiedzy lekarza. Wówczas, uważam, że lekarz powinien umieć przekonać pacjenta (czyli “być mądrzejszy” w tym sensie, że stoi za nim wiedza), jakie leczenie jest dla niego najlepsze. Tak samo, jak decyzja, jaki konkretny antybiotyk zastosować. Nie ma mowy o żadnym zmuszaniu oczywiście, tylko o przekonywaniu. No i w ogóle dodam, że to jest sytuacja idealna, bo w wielu przypadkach wiedza lekarza może być, hmmm, nieco niewystarczająca.
    Gammon – to jest nieco inna sytuacja przecież, niż ta z Twojego linka.

  16. @ Ik

    Bądzmy szczerzy najczęściej u lekarza po antybiotyk pojawiamy się z podejrzeniem anginy.

    Nie wiem, kiedy wy się pojawiacie najczęściej, ale my nie :-). Innymi słowy – angina paciorkowcowa jest, owszem, częstą chorobą bakteryjną, ale jest mnóstwo innych, w różnych grupach wiekowych. No i sama angina nie musi miec przecież takiej etiologii. Nie piszę przecież, że źle, że taki test jest. Fajnie, że jest ten test, ale on nie jest wszystkim.

    wymuszamy na lekarzu decyzję o przepisaniu antybiotyku.

    Znowu – może wy wymuszacie, inni tego nie robią.
    I różnie bywa z tym, że pacjenci przychodzą po antybiotyk właśnie. Z pouczającej lektury internetu wynika, że jedni tak, a inni wprost przeciwnie – uważają, że antybiotyk to zuo.

    Jak dla mnie te testy to krok w dobrym kierunku, podobnie jak uświadamianie ludzi co im grozi jeśli panaceum na wszystko będą antybiotyki. Uświadamiac tu trzeba i lekarzy i pacjentow. Sama jestem tego przykładem. Prawdopodobnie gdyby nie mój lekarz sama nadal tkwiłabym w głupim przeświadczeniu że albo wylecze się antybiotykiem albo wcale.

    Tu się zgadzam – uświadamianie jest bardzo ważne. Dobrym przykładem jest ta praca o dokonaniach we Francji w kwestii ograniczenia bezsensownego zapisywania antybiotyków pacjentom.

  17. @ Globalnysmietnik

    czy wszystkie antybiotyki rzeczywiście muszą być wprowadzane do masowego doustnego użycia przy banalnych infekcjach?

    Ależ oczywiście, że nie! Cały czas o tym piszę. Antybiotyki powinno stosować się tylko wtedy, kiedy ma to sens. I tu za uszami mają i lekarze i pacjenci.

    Wyjątek , który znam to Pfizer – w Europie nie promuje Sulbactamu (z ampicyliną jako preparat Unasyn) jako preparatu do użycia masowego i doustnego.

    Nie wiem, czy ma to znaczenie dla naszej dyskusji, ale Unasyn stosuje się dożylnie i domięśniowo. I w Polsce produkuje go Polfa.
    Natomiast podobne antybiotyki (czyli beta-laktam z inhibitorem beta-laktamaz) stosowane doustnie są jak najbardziej dostępne w Polsce.

  18. @Ik
    Bądzmy szczerzy najczęściej u lekarza po antybiotyk pojawiamy się z podejrzeniem anginy

    What? Byłem wielokrotnie leczony lub osłaniany antybiotykami (nie pochopnie, o ile mogę ocenić, w klindamycyna się zdarzała), anginę, czy raczej podejrzenie miałem raz w życiu.

  19. @Sporothrix
    Unasyn stosuje się dożylnie i domięśniowo. I w Polsce produkuje go Polfa.

    Ano właśnie. Ale jak najbardziej istnieje forma doustna i można ją przepisać, jest w lekospisie i aptekach. Tylko Pfizer nie promuje tej formy leku prowadząc politykę “rezerwowania” go do leczenia szpitalnego. Trudno tutaj odmówić jakiejś logiki, sulbaktam (w Unasynie) to nie to samo co najczęściej łączony z beta-laktamami klawulanian.

  20. @ Globalnysmietnik

    Ano właśnie. Ale jak najbardziej istnieje forma doustna i można ją przepisać, jest w lekospisie i aptekach. Tylko Pfizer nie promuje tej formy leku prowadząc politykę “rezerwowania” go do leczenia szpitalnego. Trudno tutaj odmówić jakiejś logiki, sulbaktam (w Unasynie) to nie to samo co najczęściej łączony z beta-laktamami klawulanian.

    To racja. I ok. Też mi się więc wydaje, że logika w tym jest.

  21. Może naduzywam słowa my, ale kiedy tak piszę mam na mysli takie kobiety jak ja, które zwłaszcza gdy pojawiają się z dzieckiem u lekarza to szukają szybkich i skutecznych rozwiązań i które jeszcze do niedawna były przekonane, że to są antybiotyki :) ten test może i nie odpowiada na wszystkie problemy świata, ale to jedno z niewielu badań które dawalyby rownie prawdopodobna odpowiedz w tak krótkim czasie, a i tak lekarze rzadko o nich wspominaja, bo na te wszystkie wizyty w róznych placówkach mi zdarzylo się raz może dwa o nim usłyszeć. Malo tego kiedys w przychodni rozmawialam z jakas matką która była wsciekła ze się wysiedziala w kolejce a lekarz przepisal witaminy i takie tam. Powiedziałam, że może zrobiłaby Quickvue jeśli nie ufa lekarzowi, a ona mi odpowiedziała, że w Polsce to takich testów nie robia, to tylko zagranica maja ludzie dotep do takich rzeczy to opadly mi rece. Ze świadomością jest bardzo kiepsko. A już pomijam jak zaczynam rozmowę o superbakteriach itd. moje koleżanki zazwyczaj się uśmiechają i patrza na mnie trochę jak na wariatkę.

  22. Taak. Czytam zawsze z ciekawością Twoje notki o różnorakich bakteriach, które wydają się jednak zawsze opowieściami o kim innym. Tymczasem właśnie wczoraj dowiedziałem się, że ciotka mojego ojca i bardzo bliska mi osoba, osiemdziesięcioletnia, mało nie zeszła po długotrwałych biegunkach, na które nie pomagały kolejne przepisywane antybiotyki, dopóki któryś lekarz szczęśliwie nie zorientował, że chodzi właśnie o Clostridium difficile i nie zaczął leczenia wankomycyną. Wygląda na to, że teraz idzie ku lepszemu…

    Co do niekontrolowanego przepisywania antybiotyków, przyznam się do winy – nie posuchałem świadomie przepisu lekarza. Który mojemu wówczas trzymiesięcznemu dziecku chciał przepisać Zinnat – na przeziębienie. Dziecko trochę kichało, lekarz pobieżnie je osłuchał i nie stwierdził nic w oskrzelach. Poszedłem do innego pediatry, który dał leki objawowe – po tygodniu dziecko było zdrowe…

  23. @ Rudy

    dopóki któryś lekarz szczęśliwie nie zorientował, że chodzi właśnie o Clostridium difficile i nie zaczął leczenia wankomycyną.

    No to cieszę się bardzo. Choć nadal budzi groze ta sytuacja – osoba starsza z takim groźnym dla siebie zakażeniem? I długo żaden lekarz się nie zorientował? Nie zlecił prostego w sumie testu? Horror. Dobrze, że teraz jest lepiej.

    Co do niekontrolowanego przepisywania antybiotyków, przyznam się do winy – nie posuchałem świadomie przepisu lekarza. Który mojemu wówczas trzymiesięcznemu dziecku chciał przepisać Zinnat – na przeziębienie. Dziecko trochę kichało, lekarz pobieżnie je osłuchał i nie stwierdził nic w oskrzelach. Poszedłem do innego pediatry, który dał leki objawowe – po tygodniu dziecko było zdrowe…

    No tak, to też jest ważna kwestia. Jak już pisałam, w teorii powinno być tak, że lekarz jest doświadczony i wie, co robić w danej sytuacji. I potrafi poradzić sobie z rodzicem domagającym się np. homeopatii zamiast leku. Ale prawdą jest, że czasem lekarze robią głupoty (zresztą, oni mają bardzo duzo winy w bezsensownym zapisywaniu antybiotyków) i co wtedy? Ano czasem trzeba postapić wbrew. Dobrym sposobem jest zresztą znalezienie innego lekarza i posłuchanie jego opinii.

  24. Moj synek (9miesięcy) dostal biegunki, lekarze go leczyli przez dwa tyg smectą, kazali dawac dicoflor i tak to trwalo 8 tygodni, w końcu dostalismy się do Centrum Zdrowia Dziecka, tam zrobiono badania (te same które miał robione w przychodni tj posiew kału) i wykryto clostridium dificile, dziecko teraz od 15 dni dostaje metronidazol, ale biegunki sa w dalszym ciągu. jest na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, a te biegunki trwaja już 13 tygodni.jestem załamana, jak dlugo to jeszcze moze trwać? czy ktoś leczyl swoje dziecko na to, lub slyszał o takim przypadku? będę wdzięczna za informacje; malamalinka@buziaczek.pl

  25. Moj synek (9miesięcy) dostal biegunki, lekarze go leczyli przez dwa tyg smectą, kazali dawac dicoflor i tak to trwalo 8 tygodni, w końcu dostalismy się do Centrum Zdrowia Dziecka, tam zrobiono badania (te same które miał robione w przychodni tj posiew kału) i wykryto clostridium dificile, dziecko teraz od 15 dni dostaje metronidazol, ale biegunki sa w dalszym ciągu. jest na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, a te biegunki trwaja już 13 tygodni.jestem załamana, jak dlugo to jeszcze moze trwać? czy ktoś leczyl swoje dziecko na to, lub slyszał o takim przypadku? będę wdzięczna za informacje; alicja.knopik@wp.pl

  26. Muszę się przyznać,że właśnie leżę w szpitalu z powodu rzekomobłoniastego zapalenia jelit i było to straszne doświadczenie: najpierw potworne bóle,potem biegunka nie do opanownia i tydzień głodówki- koszmar! Ostrzegam wszystkich przed nadużywaniem antybiotyków! To jest okropna i podstępna choroba ujawniła się miesiąc po zakończeniu terapii klindamycyną!

  27. Bakteria jest straszna. Mój tato zmarł z powodu rzekomobłoniastego zapalenia jelit, a właściwie wyniszczenia organizmu i powikłań. Podawany był metronidazol, dieta bezresztkowa. Pod koniec choroby ważył niecałe 60 kg. Niestety lekarze nie zdecydowali sie podać wankomycyny w drugim nawrocie choroby.

  28. Witam,
    Jestem właśnie w trakcie drugiej tury leczenia (metronidazol przez 10 dni). Niestety po pierwszej kuracji (17 dni metronidazol) nastąpił nawrót dolegliwości po dwóch dniach. Nie zdecydowano się podać mi wankomycyny i obawiam się, że kuracja metronidazolem nie pomoże… Ten rzut choroby jest lżejszy, ale zawdzięczam to pewnie też swojej szybkiej reakcji na znane mi zbyt dobrze dolegliwości;/

    Słyszałam i czytałam, że jest dostępny nowy lek na clostridium – defficid – niestety w Polsce nie jest dostępny :(

    Jeśli ktoś z Was posiada jakieś inne informacje, lekarzy do polecenia proszę o kontakt gwiktoria@yahoo.com

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości i siły wszystkim zmagającym się…

  29. a co to za nowy lek na Clostridium d ,który w Polsce nie jest dostępny ?
    Pytam bo moja Mama jest obecnie w szpitalu już 3 tydzień i ciągle ma biegunki .
    nie wiem czy dobrze ją leczą ,może można ten nowy lek sprowadzić samemu???

  30. Chorowałam na to kilka miesięcy. Miałam 3 nawroty i jeszcze uczulenie na jeden z antybiotyków. Jakby ktoś jeszcze szukał nowego leku. Jest on dostępny w Europie. Można go ściągnąć ale koszt to jakieś 9 tys. zł. U mnie na szczęście obyło się bez tego. Z tego co się orientuję to jest nawet jakaś firma, która zajmuje się sprowadzaniem tych leków do Polski. Koszta kosmiczne no ale jak trzeba…

  31. Witam, przeczytałem ten artykuł oraz większość komentarzy pod nim – nie bez powodu – we wrześniu 2012 zachorowałem na rzekomobłoniaste zapalenie jelit spowodowane tą… delikatnie mówiąc cholerną C. Difficile. Moje życie niemal legło w gruzach, ale opowiem od początku.
    W lipcu 2012 złapałem infekcje górnych dróg oddechowych, czułem sie okropnie, poszedłem więc do lekarza rodzinnego który przepisał mi duomox albo amoxiclav nie pamiętam już który to był, do tej pory nie przywiązywałem wagi do rodzajów antybiotyków, czy ich działań ubocznych. Oczywiście, przestrzegałem zasad ich stosowania (uczę się w kierunku medycznym, więc wiem jakie sa skutki nieodpowiedniego stosowania antybiotyków), czytałem ulotki, ale kiedyś były to po prostu papierki z wypisanymi skutkami ubocznymi które “przecież nie mogą mnie dotyczyć”. Wakacje mijały, wszystko było super, niestety pod koniec sierpnia zaczął boleć mnie ząb, boleć… to mało powiedziane. Odwiedziłem więc panią stomatolog w celu usunięcia tegoż zęba i tu się zaczyna: stwierdziła że z powodu stanu zapalnego nie można go usunąć, trzeba najpierw wyleczyć stan zapalny. Przepisała mi Klindamycyne którą zażywałem co 8h przez 3 dni, oczywiście osłonowo zażywałem probiotyk tak jak kazała, oraz została przeze mnie poinformowana że miesiąc temu zażywałem inny antybiotyk – kazała brać. No to jak brać to brać, ząb przestał boleć. Wszystko było ok, żadnych biegunek czy bóli brzucha. Pod koniec września 2012 (miesiąc po zakończeniu zażywania klindamycyny!!) poczułem silną potrzebę defekacji, której skutkiem było wydalenie śluzu zamiast kału, a jeszcze dzień wcześniej kał był normalny. Nie była to wodnisty stolec tylko podbarwiony na brązowo, śmierdzący, piekący w odbyt śluz. Zdziwiłem się, pomyślałem że coś zjadłem i że mi przejdzie samo… nie przeszło. Udałem się do lekarza rodzinnego który spaprał sprawę bo przepisał mi co prawda dobry antybiotyk bo Metronidazol ale w subterapeutycznych dawkach. Zamiast zalecić mi 2g jako pierwsza dawkę “uderzeniową” a potem 5oomg co 8h pani doktor zaleciła 500mg co 12h. Jeszcze w tedy nie wiedziałem tyle o antybiotykach i stosowałem zgodnie z zaleceniem lekarki. Wybrałem 2 opakowania, niby było ok, śluz stopniowo znikał. W połowie października pojechałem na wesele, tam wiadomo tańce, jedzenie, organizm zmęczony (nie, nie pije alkoholu z powodu zespołu Gilberta). Dzień po weselu rano na tronie znów to samo: śluz, pieczenie, jakby tego było mało czułem sie wycieńczony, silne mdłości. Wylądowałem w szpitalu, tam kroplówki, oczywiście badania: podwyższony poziom amylaz trzustkowych we krwi i moczu, posiew z kału i wynik C. Difficile. I znów Metronidazol 3x500mg i.v. przez 10 dni. Została mi wykonana gastroskopia + biopsja pod kątem HP, USG j. brzusznej, RTG klatki piersiowej oraz TK j. brzusznej – wszystko w porządku. Pomyślałem ok to już za mną… myliłem się, po 3 tygodniach znów ten okropny śluz! W tedy się załamałem, pomyślałem ze z tego nie wyjdę i to mnie wykończy. Postanowiłem że jesli nie uderze do kogoś konkretnego, oczywiście prywatnie nic z tego nie będzie. Tak tez zrobiłem, wizyta u docenta, opowiedziałem wszystko – docent zdjął okulary z niedowierzaniem gdy usłyszał jakie dawki metronidazolu przepisała mi lekarka z przychodni. Wykonał telefon i jeszcze tego samego dnia wieczorem leżałem w szpitalu popijając co 6h 250mg Wankomycyny. Po zakończeniu leczenia wankomycyną zjadłem 2 opakowania Enterolu + Probiotyki. Dopiero to wyciągnęło mnie z tego koszmaru. Morał z tego taki, że zanim zażyjecie klindamycynę (oraz inne antybiotyki z tej grupy) przedyskutujcie z lekarzem czy to naprawdę konieczne… Teraz każda moja wizyta w WC to dla mnie strach czy ten koszmar sie nie powtórzy. Jak dotąd mam spokój i niech tak zostanie. Przekonałem się jak ta bakteria może zniszczyć zdrowie. Teraz żyje w strachu że jeśli będe kiedyś musiał zażyć jakiś antybiotyk, ten znów zniszczy mi florę a moje jelita zapłoną od toksyn C. Diff. Najgorsze jest to, że nie ma za dużo opcji walki z tą bakterią bo w zasadzie tylko aminoglikozydy które są uznawane za “antybiotyki ostatniej szansy”. Co prawda czytałem już o nowej broni: Fidaxomycynie, zapowiada się obiecująco, niestety jest niedostępna w PL no i nie wiadomo ile kosztuje opakowanie.

  32. U mnie mija niedługo rok od kiedy zachorowałam. Ostatecznie miałam 4 nawroty, 4 razy lądowałam w szpitalu i do tej pory mam tak samo – strach, że wróci. Na pewno jeśli wróci czeka mnie dłuższe branie wankomycyny. Nadal biorę probiotyki. Dodatkowo dorobiłam się grzybicy jelit, i to mnie niestety czasami “łamie” – i pojawia się strach, że to znowu znana bakteria, a to “tylko” grzybica… Jem już praktycznie wszystko :) Bardzo dbam o to by się nie przeziębić, itp. Nadmienię jedynie, że nigdy wcześniej nie brałam antybiotyków w dużych ilościach, ale wystarczyło duże osłabienie organizmu plus duże dawki antybiotyków by dorobić się tej potwornej bakterii – ok. 5 miesięcy walczyłam z nią… Niedługo idę na wyczekiwaną wizytę do dobrego lekarza i choć za mną najgorsze chcę się zabezpieczyć na przyszłość.

    Mam nadzieję, że nasze wpisy pomogą tu ludziom, którzy może to teraz przechodzą! Nie załamujcie się choć wiem z doświadczenia, że to ponura sytuacja, kiedy robisz wszystko co możesz, a ciągle masz nawroty…

    Pozdrawiam i życzę Spokojnych i ZDROWYCH Świąt! :)

  33. @ Gwiktoria

    Witaj, mam kilka pytań: co jaki czas miałaś nawroty? czy po wankomycynie miałaś nawrót? jak długo jesteś już zdrowa po terapii wankomycyną? w jakich dawkach brałaś metronidazol? jaki antybiotyk spowodował u Ciebie RZZJ?

    Z “doświadczenia” polecam zaraz po zakończeniu wankomycyny kupić sobie ENTEROL 250 ja brałem ten w kapsułkach 2x dziennie po jednej kaps. zjadłem 2 opakowania do tego probiotyk tez 2x dziennie. Jadłem kiszonki (ogórki, kapusta) bo też zawierają dobre bakterie, dużo jogurtów. Przez ok miesiąc trzymałem lekka dietę.

    Życzę zdrowia i wiary w siebie! Na pewno dasz radę pokonać grzybicę a C.diff. już Ci nie podskoczy! :)

  34. Hej Piotrze,

    Nawroty miałam w pierwszym tygodniu po odstawieniu leków na bakterię. Wankomycynę brałam raz, doustnie (nie pamiętam dawki) przez 10 dni. Po odstawieniu bakteria dalej była. Ciągle próbowano mi ją zwalczyć metronidazolem i ten specyfik brałam najdłużej. U mnie problem polegał również na tym, że kiedy brałam leki moja przemiana materii w ogóle nie funkcjonowała, czyli nastąpiła kompletna blokada:] to pewnie powodowało, że wszystko się tam “kisiło” z bakterią włącznie. Dopiero prawie na sam koniec [po szpitalnej kuracji wankomycyną] kazano mi brać mniejsze dawki metro i trochę normalniej jelita zaczęły pracować. Dopiero po odstawieniu tej dawki metro czułam, że organizm się trochę uspokoił, ale nie wiem czy to dlatego, że już tyle przyjął tego metro, czy dlatego, że mógł naturalnie usuwać toksyny z jelit przy zmniejszonej dawce.

    Ostatnim lekiem na bakterię jaki przyjmowałam był xifaxan po tym jak badanie kolonoskopii wykryło, że mam bardzo oporny szczep bakterii cdiff w jelicie (posiewy zewnętrzne tego nie wykryły, nie było już bakterii). Od tamtej pory mam względny spokój.

    Cały czas byłam na ścisłej diecie. Mleczne produkty odpadały zupełnie. Tak samo wg zaleceń lekarzy nie mogłam jeść owoców, surowych warzyw, dieta bezglutenowa… Probiotyki brałam i biorę nadal – enterol + sanprobi ibs, nie wiem na ile pomagają, bo tutaj też słyszałam różne teorie na ten temat [jeden lekarz stwierdził, że najlepiej kefiry, bo to naturalne, itp. ale po kefirze nie czułam się najlepiej].

    Bakterii dorobiłam się pewnie po klindamycynie (zauważyłam, że sporo osób po tym antybiotyku ma problemy). Zachorowałam na mononukleozę, tylko lekarze nie potrafili jej zdiagnozować przez pierwsze dni (b. wysoka gorączka, powiększony węzeł chłonny, ból brzucha) i najpierw doustnie kazano mi brać klindamycynę (zamiennie zinnat) + metronidazol. Organizm odrzucał jednak antybiotyki (wymioty), wylądowałam w szpitalu, gdzie dożylnie podawano mi chyba klindamycynę (na pewno antybiotyk o “szerokim spektrum działania”). Całość trwało tydzień czasu (doustnie + dożylnie). Przyszły wyniki i okazało się, że przy tej chorobie w ogóle nie powinno się podawać antybiotyków :) Ta pierwsza choroba ogromnie mnie wymęczyła. Wyszłam ze szpitala mocno osłabiona, cały układ odpornościowy leżał tak naprawdę. I na moje nieszczęście po 3 dniach pojawiła się biegunka.. I zaczęło się kolejne piekiełko chorobowe :)

    Śledzę trochę fanpage na fejsie cdiffowców ze Stanów i można się przerazić… ludzie mieli tam nawroty dobrych kilka razy. Niby czuję się ok i tego się trzymam, ale niestety trzeba chyba trochę bardziej uważać na siebie. Antybiotyków unikam jak ognia.

    Dzięki za dobre słowo! :) oby co najgorsze, to za nami :) mam nadzieję, że komuś pomoże tych kilka słów, pamiętam jak ja szukałam info o tej bakterii i znalazłam m.in. ten wpis na stronce (wielkie dzięki!). Jeśli ktoś by miał pytania, itp. to piszcie na gwiktoria@yahoo.com

    Pozdrawiam!

  35. hmmm troche dziwną tą terapię miałaś bo raczej po zastosowaniu Wanko nie stosuje się już Metro bo jest troche słabszy w działaniu, kolejnośc powinna być taka że najpierw Metro, jak po metro nawraca to Wanko itd… Myślę że tego “opornego szczepu” dorobiłaś się przez niekonsekwencje lekarzy którzy leczyli Cię trochę Merto troche Wanko – ale mogę się mylić, pewności nie mam.
    Co do Xifaxanu to raczej mało o nim jest w internecie jesli chodzi o walkę z C.diff, wygląda na to że nie dawno został użyty do leczenia tego zakażenia. Ale z tego co czytałem to lek pierwszego rzutu i radzi sobie z C.diff podobnie jak Wanko, z tym że w badaniach wykazuje lepsze wyniki jeśli chodzi o nawroty.

    Jestem pewien ze to Clindamycyna spowodowała u ciebie (tak jak u mnie) zakażenie C.Diff. Uważam że lekarze nie powinni tak “szastać” tym antybiotykiem.

    Bardzo jestem ciekaw terapii polegającej na transplantacji kału od zdrowej osoby. W necie są jakieś wzmianki z których wynika że to bardzo skuteczna metoda która praktycznie wyklucza nawroty. Ale to nic konkretnego, nie poparte dużymi badaniami. Coś mi się wydaje, że to może rzeczywiście być bardzo dobra metoda leczenia, tyle że mało się o niej mówi bo nie wymaga antybiotyków za które ktoś musi zapłacić. A jeśli ktoś nie zapłaci to wiadomo ktoś inny nie zarobi… ;)

    Pozdrawiam i co najgorsze to za nami! :)

  36. Bardzo jestem ciekaw terapii polegającej na transplantacji kału od zdrowej osoby.

    Pisze o tym Mary Roach w “Gulp: Adventures on the Alimentary Canal”. Ponoć działa rewelacyjnie.

  37. Bardzo jestem ciekaw terapii polegającej na transplantacji kału od zdrowej osoby. W necie są jakieś wzmianki z których wynika że to bardzo skuteczna metoda która praktycznie wyklucza nawroty.

    Warto także zajrzeć tutaj: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3585452/pdf/Dtsch_Arztebl_Int-110-0108.pdf

    A autorzy tego artykułu podają prawdopodobne przyczyny, dlaczego metoda transplantacji kału nie jest powszechnie stosowana: So why has FMT not become routine therapy for C. difficile infection during the past 50 years? There are three main reasons: it is aesthetically unappealing, it is logistically challenging (in terms of harvesting and processing suitable donor material), and there is a lack of efficacy data from randomized, controlled trials. (http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMe1214816)

    Nie wiadomo też na pewno, jaki jest mechanizm działania tej metody.

  38. Boże… czym jest nieestetyka tej metody w porównaniu do koszmaru który wywołuje C.diff.? Osobiście nie miałbym żadnych zahamowań przed ta metodą. Znaleźć dawcę spośród członków rodziny też raczej ciężko nie będzie. Rozbełtać, wlać do jelita i tyle. Pić tego nie trzeba a nawet jeśli to są zgłębniki.

    Nie wiadomo jaki mechanizm? Moim zdaniem prosty: Do jelita zaszczepiana jest nowa zdrowa flora bakteryjna która najpierw przez antybiotyki a potem przez toksyny które produkuje C.diff nie mogła się odbudować, nie było konkurencji o pożywienie dlatego C.diff sie rozmnażało jak szalone. Po wprowadzeniu dobrych bakterii te wypierają stwarzając dla nich nieprzyjazne środowisko. Oczywiście tego nie jestem pewien ale na moja logike tak to raczej działa.
    Poza tym, jeśli ta metoda działa i nie ma skutków ubocznych to dlaczego by jej nie stosować? Jestem prawie pewien że za niepopularnością i brakiem szerszych badań nad ta metodą stoją koncerny farmaceutyczne, wszak na walce antybiotykami z C.diff zarabiają i to sporo, bo jak jeden podleczy to znów nawrót i znów nastepny antybiotyk chwila spokoju i znów to samo… albo się uda zaleczyc albo nie. Ogólnie jestem zadziwiony i przerażony że przez 50 lat nikt nie wynalazł skutecznego środka który by leczył zakażenie i zapobiegał nawrotom. Ok niby ostatnio fidaksomycyna ale 10.000zł za kurację to zdecydowanie za duża cena.

  39. @ Piotr

    Wiesz, fajnie mieć swoje zdanie, ale naukowcy muszą to wszystko wykazać.
    Ty może nie miałbyś zahamowań, ale inni pacjenci? To raz. Dwa – znalezienie zdrowego dawcy też nie zawsze jest proste, szczególnie że w kale znajdują się różne dobrodziejstwa.
    Trzy – z tym rozbełtaniem i wlaniem to też nie tak do końca. Przyczytaj może literaturę fachową.
    Cztery – mechanizm też nie musi być tak prosty. Naukowcy badają go, ale na sto procent na razie nie wiadomo.
    Pięć – skutki uboczne mogą być, o to właśnie chodzi.
    Sześć – koncerny pewnie mają tu swoje zdanie, i rzeczywiście może ono być niepochlebne względem tej metody, z powodów oczywistych. Ale też wynalezienie nowego skutecznego antybiotyku (nie tylko przeciw C. difficile) nie jest takie proste.

  40. Niestety muszę obalić mit fidaksomycyny. Byłam leczona nią przy pierwszym rzucie i teraz mam trzeci nawrót, który leczę wankomycyną – mam nadzieję, że to będzie już koniec.

  41. @ magkot W jaki sposób i skąd ją sprowadziłaś? Na własną rękę sprowadzałaś czy to jakiś lekarz się tym zajnował? Nie wiem dokładnie ale ten lek nie jest chyba dofinansowywany w PL więc ile kosztowało cię to? Niestety twoja wiadomość jest niepocieszająca, ale w opracowaniach jej skuteczność i ryzyko nawrotów było porównywalne z Wanko. Można wiedzieć co spowodowalo u ciebie zakażenie C.diff?
    Ja już znalazłem pewien sposób na tą france: otóż jeśli tylko zauważę śluz w kale, bezzwłocznie (dosłownie) do apteki po węgiel leczniczy zjadam naraz 12 tabletek które rozgryzam i popijam wodą, potem już nie biorę, Enterol w saszetkach 2 x dziennie do tego Biotyk 3 x dziennie przez kilka dni potem 2x dziennie. Zależnie od siły nawrotu taką kurację stosuje przez 1 lub 2 tygodnie. W 2 na 3 przypadki pojawienia się śluzu w kale wystarczyła 1 tygodniowa kuracja, a dodam że już bedzie mijał rok jak byłem (wy)leczony Wankomycyną. Dawka węgla związuje toksyny dzięki czemu drożdżaki i bakterie z probiotyku mają łatwiej się osiedlić. Na mnie taka kuracja działa i mam sie bardzo dobrze, więc jesli chcesz to spróbuj jej, może i tobie albo komuś innemu kto to przeczyta pomoże. Aha też nałogowo myję ręce mydłem zanim dotknę czegokolwiek co mam zjeść. Przestałem się tez juz bać tej bakterii, a muszę przyznać że jej upór napędził mi mocnego stracha. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i pokonania jej na dobre – bo jak widać da się z nią wygrać :) Glowa do góry! Będzie dobrze!

  42. W Polsce jest już dostępny Dificlir – koszt zatrważający, ale mi się udało załatwić za darmo. U mnie do zakażenia doszło prawdopodobnie po augmentinie (i przy niskiej odporności z przemęczenia). Teraz lekarz pocieszył mnie, że wankomycyna wybije wszystko więc taką mam nadzieję, bo przez 4 miesiące przeżywałam koszmar. Ale będę mieć w pamięci Twój przepis :)

  43. Może i wybije bakterie, ale ich sporów już nie. Fakt, juz od niejednego lekarza slyszałem że jak potrzeba to wankomycyna zawsze zrobi robote, ale spory tych bakterii sa odporne nawet na gotowanie przez 5 minut więc nawet wankmycyna ich nie rusza. Dopiero jak sie wyklują to może je ubić więc pilnuj się.

  44. No właśnie u mnie jest dziwna sprawa, bo w badaniu wyszło, że są toksyny ale antygen ujemny, więc jak mi powiedziano toksyny mogą być ze spor. Więc coś musi robić, bo po dwóch dniach czuję znaczną poprawę. A tak nawiasem mówiąc to fidaksomycyna miała usuwać spory, co jak się okazało jest kolejnym mitem.

  45. No z tego co pamiętam, to w opracowaniu nt Fidaksomycyny czytałem że ona jedynie chamuje wytwarzanie spor a nie zwalcza ich i to działało zdajeś tylko w badaniach in vitro, natomiast badań in vivo chyba nie przeprowadzano. Ale mogę się mylić, bo dawno już o tym czytałem.

  46. u mnie antybiotyk AMOKSIKLAV na zapalenie oskrzeli wywołał tą bakterie clostridum, czyli błoniaste zapalenie jelit, gdzie trzeba było się leczyć w szpitalu, przy tym biegunka, ból brzucha, gorączka, dwa tygodnie leczenia w szpitalu, a później 3 miesiące leczenia w domu i ścisła dieta.

  47. @ Anna
    Czym cie leczono w szpitalu? Pewnie metronidazolem, bo to lek pierwszego rzutu. Czy przed kuracją Amoksiklavem brałaś inny antybiotyk? Jesli tak to w jakim odstepie czasu przed amoksiklavem? Jesli przez 3 miesiązce ci sie nie nawrócilo to już raczej nie nawróci. Ale uważaj i pilnuj się!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s