Koszmar wszystkich kobiet

No bo tak – zaglądam na stronę pewnego portalu i widzę takie hasło:

Klikam więc czym prędzej na linka, żeby dowiedzieć się, cóż to za straszliwy koszmar kobiecy tam czyha. No i jest, o zgrozo. Kliknięciem przenoszę się na stronę magazynu LOGO! Przeznaczonego dla mężczyzn! W dodatku na tej stronie pokazany jest PAN! Prasujący SOBIE koszulę! I są tam wskazówki, jak prasować, w jakiej kolejności, krok po kroku, a nawet, że istnieją różne ułatwienia! Przerażające! Horror, terror i marmelada!

Jak tak można? Jak można tak negować wszelkie prawa naturalne? Zdrowy rozsądek i uświęcone tradycje? Wszak to kobiety mają odpowiednie geny i hormony do wykonywania prac domowych. Przecież dlaczego mają mniejsze stopy, niż mężczyźni? Żeby wygodniej i skuteczniej stać przy desce do prasowania! Ergo, sama natura predestynuje i predysponuje kobiety do prasowania męskich koszul. Zawłaszczenie tego obyczaju, negowanie prawa naturalnego i normalności jest po prostu nienormalne i niszczące dla właściwych stosunków i układów między mężczyznami a kobietami. A w konsekwencji przynosi zgubę całym narodom. W końcu dlaczego upadły cesarstwo rzymskie i cywilizacja Majów? Bo kobiety zażądały tam wówczas, w ramach szaleństwa zbrodniczego równouprawnienia, żeby mężczyźni sami prasowali sobie koszule! I w istocie, gazeta.pl ma rację – koszmarem straszliwym każdej kobiety jest przeczytać, że i koniec naszej cywilizacji jest tak bliski i nieunikniony. Biada nam!

14 uwag do wpisu “Koszmar wszystkich kobiet

  1. Ta… „znienawidzony obowiazek domowy”.

    na szczescie, juz nie. Mozna oddac do pralni :)
    Inna sprawa, ze miedzy Polska a USa widac roznice podejscia.
    Tutaj normalnym jest, ze wlasnie faceci oddaja koszule i inne ubrania do pralni (kobiety zreszta tez) – po co sie meczyc, skoro za kilkadziesiat dolarow miesiecznie ktos to za nas zrobi.
    Normalka.

    W Polsce zas wiele razy slyszalam i to nie tylko od osob z pokolenia moich rodzicow, ale i rowiesnikow: „no jak to, nie pierzesz i nie prasujesz tylko oddajesz do pralni?? Co z ciebie za gospodyni??”

    Pol biedy, zeby to jeszcze mowili tylko faceci, ale niestety kobiety tez sie zdarzaly.

  2. Nie prasować! Nie kupować! Zniechęcać mężczyznę do trybu koszulowo-garniakowego, a jak nie chce sam sobie prasować nic zupełnie, to zachęcać silnymi wzmocnieniami do chodzenia z gołą (mniam) klatą (mniam) i płaskim (mniam) brakiem brzucha.

  3. Tutaj normalnym jest, ze wlasnie faceci oddaja koszule i inne ubrania do pralni (kobiety zreszta tez)

    Fakt, bardzo często widzę facetów z odebranymi z pralni koszulami – na wieszaczkach, w samochodach, może po to, żeby na świeżą zmienić rano w pracy.

    W Polsce zas wiele razy slyszalam i to nie tylko od osob z pokolenia moich rodzicow, ale i rowiesnikow: “no jak to, nie pierzesz i nie prasujesz tylko oddajesz do pralni?? Co z ciebie za gospodyni??”

    No właśnie, a czy kiedyś rodzina zapytała w ten sposób jakiegoś faceta: „Co z ciebie za gospodarz? Bo nie pierzesz i nie prasujesz?” Czy raczej był to komentarz w stylu: „Ale leniwa baba ci się trafiła, że tego nie robi.”?

  4. Ija, Tobie to tylko te gołe klaty w głowie ;-) Może to przez jakieś cylindry…? ;-)
    A co do zniechęcania, to ja jestem jeszcze gorsza: facet w trybie koszulowo-garniakowym bywa pewnie tylko na ślubach czy innych obronach, a na co dzień to głównie prasuje moje sukieneczki :-)

  5. sporothrix:
    dokladnie tak ;)

    zaklada sie z gory, ze to nalezy do obowiazku kobiety – podobnie jak sprzatanie.

    U mnie w domu bylo tak:
    matka prala i gotowala, my z siostra dzielilysmy obowiazki sprzatania calej chalupy oraz zmywania. Ojciec i brat nie robili nic, poza okazjonalnym wbiciem gwozdzia w sciane…
    A dodam, ze oboje rodzice pracowali cale zycie.

  6. A u mnie było szczęśliwie inaczej. Tzn. i mój ojciec i mama potrafili i robili wszystko w domu. Fakt, że jak były jakieś cięższe prace (np. pastowanie podłóg – przez lata mieliśmy parkiet bez lakieru), to robił to tata. Że już nie wspomnę o genialnej szarlotce :-). Z bratem też się jakoś obowiązkami dzieliliśmy, choć bywały nieporozumienia.
    A do obsługi brata i kuzyna próbowała mnie wdrożyć ciocia, ale jej bardzo nie wyszło :-D

    Za to w moim domu panuje bardzo silna dyskryminacja. Mężczyzn. Co przyznaję ze wstydem (ale i z zachwytem :-)) – ja jestem od wymyślania, co by tu zrobić, a mąż od wykonywania. W dodatku on twierdzi, że wymyślanie i planowanie jest trudniejsze.

  7. Ostatni raz miałem na sobie koszulę półtora roku temu, na weselu brata. Przyjechałem do domu i koszula już była gotowa. U siebie mam gdzieś żelazko, ale nigdy go nie używałem – co mam sobie prasować, dżinsy? T-shirt? Spodenki kolarskie? Polar? Phi!

  8. Nienawidzę prasować. Jak nie muszę, nie prasuję niczego. T-shirty, czy dżinsy nawet nie wchodzą w rachubę. A gazeta lubi wypisywać głupoty, szokować skrajnościami, które aż tak nie szokują w końcu.

  9. W moim domu mama mawiała, że są tylko dwie wyłącznie kobiece czynności – urodzenie dziecka i nakarmienie go piersią, a wszystko inne obie płcie mogą i powinny robić po równo. I tak właśnie było. Wedle rodzinnej opowieści już mój prapradziadek umiał gotować(!) i robił to dość często, a swoją córkę, urodzoną w 1885, nauczył pływać. A i dalej w obecne czasy, tym było gorzej. ;-) Zgroza i feminizm.

  10. Ja tam najczęściej używam żelazka w celu szybkiego-na-gwałt-wysuszenia-bo-rwa-jak-zwykle-nie-wyschło-na-czas. Kiedyś wysuszyłam trampki razem z gumą. Nie próbujcie tego w domu :)

  11. To mi się przypomina jak zaproponowałam mamie, żeby kupić zmywarkę do naczyń. Zmywanie to u nas w domu takie „bękart”, którym nikt nie chce się zajmować i przerzuca na kogo innego. Jednak przy propozycji zakupienia maszyny do prania talerzy i szklanek (wraz z deklaracją, że już się poświęcę i sama będą wkładać i wyjmować naczynia) usłyszałam tylko, że babcia i prababcia myły naczynia bez zmywarki to i my sobie poradzimy. I żebym nie była taka leniwa. -.-

  12. @sporothrix – czy przyjemność i różnica jest na tyle duża, że warto wyciągać żelazko, rozstawiać deskę i szorować gorący przedmiotem po elemencie garderoby? Z moich doświadczeń wynika, że zysk jest tak minimalny, że szkoda czasu :D (tak, wiem, jestem leniwy)

  13. @ Evita
    No fakt, że powoli przestaje szokować. Ale czasem tak człowiek coś przeczyta i aż go odrzuca…

    @ Ija
    No zgroza. Oraz sodomia i gonorea (jak mawiają mikrobiolodzy) ;-)

    @ Riffe
    Nie będziemy :-). Ja buty prałam w pralce, a teraz zdarza mi się suszyć w suszarce. Ale rzadko.

    @ Clavica
    Osobiście uważam, że nalezy sobie zycie ułatwiać, na ile się przyzwoicie da.

    @ Ekolog
    Ja to się nie powinnam wypowiadać, bo nie ja prasuję :-). Ale przyznam, że lubię założyć wyprasowane ciuchy. Różnica jest, moim zdaniem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s