Obrzydzenie czyli Uganda

Banda chorych z nienawiści homofobicznych religijnych oszołomów w Ugandzie, czyli tamtejszy rząd i parlament, zdecydowała się zamienić planowane zalegalizowane skurwysyństwo w tym kraju na skurwysyństwo trochę mniejsze, Znaczy – chcą złagodzić trochę swoje debilne pomysły, chyba trochę zadziwieni gwałtowną reakcją cywilizowanego świata – na co? Na to, że cóż tam chcieli robić takiego strasznego? A to gejów paru zamordować w majestacie prawa? Oj, wielka mi rzecz. A to kary surowe dla chorych wprowadzić? No pewnie, skoro zarazili się HIV to na pewno sami są sobie winni. I o co to wielkie halo, pyta kolejny pieprzony geniusz, którzy popiera proponowane zmiany w prawie. Przecież  postępujemy zgodnie z naszą najlepszą afrykańsko-chrześcijańską tradycją, a tradycja to rzecz święta. Nawet nie tylko o Biblię chodzi, chociaż ci „błyskotliwi” politycy próbują oczywiście zamaskować swoje skurwysyństwo i pogardę dla innych pięknymi słówkami, takimi jak rodzina, i młodzież, i dobro, i ochrona. Chodzi podobno o prawa człowieka. Tak właśnie.

[…]This whole concept of human rights grates my nerves. It has made people un-african, mean and self-centered.[…]

Och, oczywiście, bez praw człowieka jesteśmy mili. My – banda świętoszkowatych, obłudnych, wrednych skurwysynów. To nas czyni Afrykanami? Cóż ja mogę powiedzieć, żeby nie wyjść na rasistkę – Afrykanin tak twierdzi.

[…] A sodomist can now swear to you that what they do in the privacy of their bedroom does not concern the public.[…]

Hmm, a może kolega homofob się zwierzy, dlaczego tak strasznie chciałby, żeby upublicznić to, co dwu panów robi prywatnie w sypialni. Nie ma się czego w sumie wstydzić. To też należy do praw człowieka – możliwość przyznania, że podnieca mnie łóżkowa intymność dwu mężczyzn.

[…] No wonder when a brilliant MP comes up with a Bill against homosexuality, the human rights activists baptise him an enemy of the people.[…]

Cóż, może ci aktywiści w prostocie swoich umysłów uważają, że prawa człowieka to prawa człowieka? I wszystkim ludziom się należą, a nie tylko tym, których lubimy. A sama mogłabym dodać, zgodnie ze starym dowcipem, że rasistką nie jestem i czarnych lubię. W związku z tym mogłabym mieć kilku, jako niewolników. I specjalnie dla autora powyższych słów – w końcu dzięki tym podłym prawom człowieka, koleś, ktoś z tobą rozmawia na forum międzynarodowym, zamiast smagając batem pędzić do roboty na jakiejś plantacji. W dupach się niektórym zdrowo poprzewracało.

Tak poprzewracało, iż uważają, że to prawa człowieka zagrażają rdzennej pięknej Afryce (myślałam, że Afryka ma poważniejsze problemy…). Która właśnie obudziła się z letargu, dzięki swoim cudownym opętanym homofobią liderom:

[…]It is high time politicians, religious leaders, cultural leaders and all concerned Africans woke up and defended the African heritage against the moral confusion of Western civilisation. This civilisation is eroding African moral pride. The so-called human rights activists have hijacked the driver’s seat and are sending nations into the sea of permissiveness in which the Western world has already drowned.[…]

Ach, no jasne, wszystkie europejskie kraje, a zwłaszcza Belgia, Holandia czy Norwegia lub Szwecja upadają, pogrążają się w rozpaczy, strachu i ubóstwie (a Uganda spieszy im z pomocą humanitarną) – wszystko przez homoseksualistów.

[…] Not every human right is a right, and not every right is a human right.[…]

Well, tough shit, homofobie, prawo to prawo, a human rights są dobrą rzeczą. Rozumiem jednak, że zaślepiony tego nie kumasz. Za to Uganda doskonale skumała, że może dostać ze swoje chore pomysły po dupie. Oby to skumanie zostało im na dłużej i doprowadziło do jakiegoś oświecenia.

[…]The reported concessions come days after a Swedish minister suggested that aid funds to Uganda could be cut if it persevered with the proposed laws.[…]

Jak napisałam na początku, na razie odstąpili od tylko paru przepotwornych rzeczy: mordowania i dożywotniego więzienia. Ale nadal mówi się o karach dla gejów, ich rodzin oraz ludzi im pomagających.

[…]Buturo retorted: „It is revealing that support to Uganda literally translated means that it is on condition that Uganda should do the bidding of givers of such support regardless of what Ugandans themselves think.”[…]

Tak, chory bigocie. Niestety prawdziwym w odniesieniu do niektórych jest, że jeśli tłumaczenie po dobroci nie dociera, trzeba zdrowo dokopać. Może wówczas dotrze. I nie świadczy to w tym wypadku źle o dokopującym.

Ogólnie – wszystko to razem to jeden wielki koszmar i rzyg.

A przy tym powinno się Ugandę pochwalić za walkę z AIDS, z dyskryminacją kobiet, w szczególności z rytualnym okaleczaniem dziewcząt. Wszystko mogło iść w dobrą stronę w tym kraju. Z żalem konstatuję, że niektórych po prostu nie wolno zostawić samym sobie, za to należy wziąć ich bezceremonialnie za mordę. Mam wielką nadzieję, że jeśli te obrzydliwe rewelacje prawne przejdą, to społeczność międzynarodowa przejedzie się po Ugandzie.

http://allafrica.com/stories/200911270311.html

http://www.pinknews.co.uk/2009/12/10/uganda-to-remove-death-penalty-from-anti-gay-bill/

Reklamy

5 uwag do wpisu “Obrzydzenie czyli Uganda

  1. To może jeszcze link do równie przyjemnej dyskusji: http://wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=5847&page=1#Item_0

    „Skoro czerpiemy z prawa naturalnego zakazy dotyczące kradzieży, zabójstwa, czy obmowy, to powinno się także penalizować niemoralne zachowania w dziedzinie obyczajowej. Ale to marzenie ściętej głowy, bez pomocy „ewangelickich kaznodziejów z USA” nie da się tego zrobić.”

    „Roztkliwiać się nad dolą murzynów, rzekomo zdeprawowanych przez kolonizatorów, nie ma sensu. Natomiast niewątpliwie zbrodnią było wycofanie się z kolonii i pozostawienie dzikusów samym sobie. W tej sytuacji, ze wszystkich zdobyczy cywilizacji najtrwalszą okazał się AK-47.”

  2. z ciekawosci: domyslam sie, ze przemili amerykanscy konserwatysci, ktorzy wyzywaja biednego obame od hitlera, bo im, podlec, chce publiczna sluzbe zdrowia zrobic, nie wpadli na to, ze tu epitet nazi/hitlerowcow by bardziej pasowal…?

  3. A wiesz, już dawno doszedłem do wniosku, że istnieją na świecie takie beznadziejne przypadki, co to trzeba im szynę w nodze zafundować, żeby w ogóle zrozumieli co się do nich mówi. To bardzo frustrujące jest. Najbardziej jednak frustrujące jest w tym to, że po dłuższym pobycie między tego typu ludźmi człowiek z przerażeniem stwierdza, że owa „szyna w nodze” przestała w jego świadomości być chwytem retorycznym, w ogóle przestała być hipotetyczna, a zaczęła budzić w nim realne zainteresowanie sposobami doprowadzenia czyjejś nogo do odpowiedniego stanu.
    To bardzo przykre.

  4. dzięki za ten wpis. we mnie się dokładnie równie paskudne emocje gotują i brzydkie słowa na usta cisną. dobrze mi zrobiło spojrzenie na nie w druku. prawie jakbym je sama powiedziała…
    świat jest dość straszny, jak się na niego tak przytomnie spojrzy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s